Dolnośląska Trzecia Droga na rozdrożu: PSL z Przybylskim, 3D z Jarosem. Jest kandydat na marszałka!
Trzecia Droga wprowadziła do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego 4 radnych i to właśnie to ugrupowanie ma „kartę przetargową”. Jednak pikanterii dodaje tu fakt, że dzień przed sesją, na której ma być wybierany marszałek doszło jednak do podziału: radni PSL utworzyli klub z Bezpartyjnymi Samorządowcami obecnego marszałka Cezarego Przybylskiego, zaś Polska2050 Hołowni podpisała umowę koalicyjną z Michałem Jarosem, który jest wymieniany jako jeden z poważniejszych kandydatów Platformy Obywatelskiej na szefa dolnośląskiego samorządu.
Choć od wyborów samorządowych minął już ponad miesiąc, na Dolnym Śląsku wciąż rządzi stary zarząd Bezpartyjnych Samorządowców oraz Prawa i Sprawiedliwości z marszałkiem Cezarym Przybylskim na czele. Zgodnie z przepisami, zarząd ustąpi dopiero, gdy sejmik wybierze nowego marszałka, a punkt taki nawet nie znalazł się w harmonogramie pierwszej sesji sejmiku.
Tuż po wyborach wydawało się, że najbardziej naturalną koalicją będzie sojusz Koalicji Obywatelskiej z Trzecią Drogą. Mówiło się jeszcze o tym, że do grona koalicjantów może dołączyć jedyna radna Lewicy, choć dwie pierwsze formacje i bez niej mają większość niezbędną do wyboru marszałka.
Układanka ta jednak dość szybko się posypała. Choć potencjalni koalicjanci na zewnątrz nadal deklarują chęć współpracy, wewnątrz iskrzy. Nowy marszałek mógł zacząć rządzić już 7 maja i Dolnoślązacy od prawie dwóch tygodni koalicję PiS-BS uważaliby za historię.
Ale… wszystko wskazuje na to, że Bezpartyjni Samorządowcy znów mogą rozdawać karty na Dolnym Śląsku. W poniedziałek (dzień przez II sesją sejmiku) na wspólnej konferencji pojawiła się piątka radnych: 3 z Bezpartyjnych Samorządowców oraz 2 z PSL (wybrani z listy Trzeciej Drogi), którzy ogłosili, założenie własnego klubu w samorządzie.
Jakby tego było mało obecny marszałek Cezary Przybylski ogłosił, że na wtorkowej sesji zgłosi własnego kandydata na marszałka, którym będzie wiceminister „koalicji 15 października” Paweł Gancarz.
– To doświadczony samorządowiec, był wójtem Stoszowic i pokazał, że nawet w biednej gminie, przy osiąganiu kompromisów i współpracy można bardzo wiele osiągnąć, i to swoją pracą wykazał. Te jego osiągnięcia i działania zostały docenione, pełni funkcję wiceministra infrastruktury. To niezwykle odpowiedziana ważna funkcja w rządzie – zareklamował kandydata na swojego następcę Przybylski.
Tajemnicą nie jest jednak to, że Koalicja Obywatelska, jako formacja która osiągnęła najlepszy wynik i wprowadziła do sejmiku największą liczbę radnych, też ma chrapkę na fotel marszałka. Tu najpoważniejszym kandydatem miał być niedoszły kandydat na prezydenta Wrocławia, szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej Michał Jaros.
Polska2050 na innym zjeździe z Trzeciej Drogi
Jarosa, ani nikogo innego z PO nie było jednak na konferencji, podczas której ogłoszony został kandydat PSL na marszałka. Co ciekawsze, nie było też tam nikogo w z Polski2050 Szymona Hołowni czyi partnera PSL w ramach Trzeciej Drogi. Przedstawiciele obu tych formacji jednak nie siedzieli cicho. Na kilkanaście minut przed konferencją Przybylskiego i Gancarza, w sieci pokazało się wspólne zdjęcie szefów dolnośląskich struktur obu partii z podpisaną umową koalicyjna.
– Bierzemy odpowiedzialność za przyszłość i rozwój Dolnego Śląska. Pierwszy krok zrobiony. Porozumienie koalicyjne między Koalicją Obywatelską, a Polską 2050 podpisane. Reprezentujemy 469 142 wyborczyń i wyborców, którzy w naszym regionie jasno i wyraźnie powiedzieli - czas na zrównoważony rozwój Dolnego Śląska, sprawiedliwy podział środków, poszanowanie praworządności i demokracji. Ludzi, którzy mają dość rządów PiS – skomentował Michał Jaros.
Problem w tym, że porozumienie koalicyjne KO i PL2050 to tylko deklaracja bez pokrycia, bo ugrupowania te łącznie mają w sejmiku 17 radnych. Gdyby jeszcze do tego „interesu” dookoptować radną Lewicy (nota bene z partii Razem, która za rządem Tuska głosowała, ale utrzymuje że nie jest w koalicji) grupa ta miałaby 18 przysłowiowych szabel czyli tyle, ile wystarczy do zablokowania kandydatury innego marszałka, ale nie pozwala na wybór własnego.
Czy na Dolnym Śląsku nadal będzie rządził PiS?
Dla wielu rachunek jest prosty: Skoro nie Platforma, to na pewno PiS. Ale to wcale nie jest takie oczywiste. Wspólny klub PSL i BS ma 5 radnych, PiS – 13, a to w sumie daje… też 18. Oczywiście gdyby doszło do egzotycznej koalicji PiS-PSL-BS-Razem to byłoby 19, ale czy ktoś uwierzy w taki polityczny miks?
– Samorząd trzeba oddzielić od polityki. Nawet Wincenty Witos mówił, że tam gdzie zaczyna się interes państwa, kończy się interes partii. Tam gdzie zaczyna się interes regionu, kończy się interes partii. I tutaj mówimy o współpracy na rzecz rozwoju Dolnego Śląska – mówił pytany o możliwą koalicję z PiS Paweł Gancarz z PSL, który jednak powtórzył swoją niechęć do współpracy z PiS. – Jasno deklarowałem i komunikowałem, że koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, z moim, z naszym udziałem nie będzie, naturalnym partnerem są partnerzy, z którymi współpracowaliśmy w ostatnich miesiącach. Dzisiejsza konferencja jest zaproszeniem do tego, żeby stworzyć przyszły zarząd województwa – dodał.
Radni do wyboru marszałka podejdą już we wtorek, 21 maja. Jak będzie? Tego nie wiadomo. Można się spodziewać, że obok Pawła Gancarza, swojego kandydata Michała Jarosa (choć może i niekoniecznie, bo jak się okazuje PO w regionie też nie jest monolitem) wystawi też Koalicja Obywatelska. W pierwszym głosowaniu jeden z nich uzyska 18 głosów, czyli o jeden za mało.
No chyba, że politycy, którejś ze stron postanowią zastosować na Dolnym Śląsku wariant śląski od tego sezonu zwany też podlaskim. Oczywiście mowa tu o roszadzie, w ramach której w 2018 roku radny Wojciech Kałuża ze Śląska nagle, tuż po wyborach poczuł, że bliżej niż do KO (z list której został wybrany) jest mu do zarządu zbudowanego przez PiS. Dla równowagi w tym roku podobną potrzebę poczuli radni radni Wiesława Burnos i Marek Malinowski z PiS, którym nagle po drodze zrobiło się z KO… Także w polityce, zwłaszcza tej samorządowej, wszystko jest możliwe.
Najpopularniejsze teraz
-
Sky Tower Run już w ten weekend. Strażacy powalczą o Mistrzostwo Polski
-
Na Stabłowicach powstał bulodrom. Otwarcie jesienią
-
Co robić we Wrocławiu w pierwszy jesienny weekend? Kilka propozycji
-
Biała kotka [EKOSTRAŻ-ADOPCJA]
-
Smaki jesieni i ludowa tradycja w barwnym Arboretum Wojsławice. Dołącz do święta „ALE DŻEM!”
-
Można już zgłaszać kandydatów do tegorocznych „Dolnośląskich Gryfów”
-
Wrocławskie lotnisko zakończyło dużą inwestycję
-
MPK Wrocław uruchamia licznik wykolejeń. Balawejder: „Chcemy się tym chwalić”
-
Więcej niż miejsca pracy. Dolny Śląsk stawia na ekonomię społeczną
-
Sezon na grzyby 2025. Gdzie na grzyby we Wrocławiu? [GRZYBOBRANIE 2025]
-
Duże zmiany w komunikacji i spór o kostkę. Co czeka Wrocław od 26 września?
-
W Hydropolis ruszyła wystawa „Woda a moda”. Ile wody kryje się w ubraniach?
-
8 osób nie wjechało do Polski. Straż Graniczna podała powody
-
Nowy Opel Mokka YES w ofercie specjalnej od 689 zł netto miesięcznie dla firm lub od 899 zł brutto dla klientów indywidualnych dostępny w salonie Opel MM Cars Wrocław, al. Karkonoska 50
-
Andrzej Grabowski wystąpi we wrocławskim kościele. Wstęp na widowisko jest bezpłatny
Najpopularniejsze
Na Stabłowicach powstał bulodrom. Otwarcie jesienią
Przy ul. Rychłej na Stabłowicach powstała nowa przestrzeń rekreacyjna z torem do gry w bule. Bulodrom został już częściowo odebrany. Jeśli prace przebiegną zgodnie z planem, zostanie udostępniony mieszkańcom jeszcze tej jesieni.
Co robić we Wrocławiu w pierwszy jesienny weekend? Kilka propozycji
Jesień na dobre rozgościła się we Wrocławiu, ale to nie oznacza, że trzeba spędzać weekend w domu. Wybraliśmy kilka propozycji wydarzeń. W mieście nie zabraknie okazji do spacerów, spotkań z kulturą, muzyki i ciekawych warsztatów. Co można robić w najbliższy weekend? Wybraliśmy kilka propozycji – od piątkowych zajęć o ptakach, przez spacer śladami historii Wrocławia, aż po koncert muzyki kameralnej.

