Wrocławskie historie o bzach, bzikach i lilakach

Marta Muraszkowska • 2023-05-12 Wrocławskie historie o bzach, bzikach i lilakach

Przepraszamy za zakłócenia! Panowanie nad portalem tymczasowo przejęła wiosna!

Zdjęcie bzów nie zalewają instagrama – wiosennymi królowymi tego medium są zdecydowanie magnolie. Podobno do okazałego krzewu przy ul. Piłusdkiego ustawiały się kolejki osób, które chciały zrobić sobie z nim zdjęcie.

Bzy kwitną kilka tygodni później. Nie są tak okazałe, nie są tak medialne. Są za to blisko, są zwyczajne, swojskie – nasze. I przede wszystkich pięknie, intensywnie pachną. Zasiedlają podwórka, osiedlowe uliczki, skwery, zieleniaki. Występują w wielu kolorach – białym, odcieniach różowego, aż do fioletu. Zdarzają się także krzewy z kwiatami w kolorze żółtym, nie mieliśmy jednak okazji widzieć ich na ulicach Wrocławia.

Czy zrywanie bzu jest legalne? Tak! Roślina nie jest zagrożona wyginięciem, nie podlega ochronie. Karane jest natomiast powodowanie zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Czy zrywanie zatem znacznych rozmiarów bzowych bukietów może być czynnością zagrożoną karą więzienia od 6 miesięcy do 8 lat? Źródła interentowe podają, że bardziej prawdopodobne jest narażenie się na okazywane werbalnie niezadowolenie sąsiadów, a ulubione przez wszystkich dane anegdotyczne mówią także o ryzyku… zasiedlenia domostwa przez obce gatunki.

- W czasach studenckich mieszkałam na Popowicach, zalecał się do mnie pewien chłopak – opowiada pani Marta. - Pewnego dnia zadzwonił dzwonek do mieszkania, w progu leżał ogromny bukiet bzu, ktoś nam go podrzucił. Wydawało mi się, że to najbardziej romantyczna rzecz, która mnie w życiu spotka i tak faktycznie było. Przez chwilę. Rano okazało się, że roślina była gęsto zamieszkała przez dorodne, zielone gąsienice, znalazłyśmy ich na podłodze dobre kilkanaście sztuk. Bez szybko wyleciał z mieszkania, chłopak jednak dostał swoją szansę.

Szczęścia w bzie można szukać też na inne sposoby – znaleziony w kwiatostanie pięciolistny kwiatuszek ma nam przynieść pomyślność, podobnie jak czterolistna koniczynka. Są głosy, że samo znalezenie jednak nie wystarczało.

- Jadłam te pięciolistne bzy, gdy byłam mała, miało to przynieść szczęście - mówi pani Ola. - Z perspektywy czasu oceniam jednak tę inwestycję za mało opłacalną. Batoniki są lepsze - dają szczęście chwilowe, ale za to pewne.

Lubcie bzy? Macie swoje ulubione krzewy? Nasza bzowa wycieczka po okolicach placu Grunwaldzkego wygląda tak:

найбільш популярний