Wrocławianie wspominają powódź tysiąclecia. Minęło 25 lat
Z jednej strony - strach, a z drugiej: sąsiedzkie grille i osoby, które przyjeżdżały na Kozanów popływać kajakiem. Jak wyglądała powódź w 1997 z perspektywy mieszkańców?
O „twardej”, obiektywnej historii powodzi – o proteście mieszkańców Łan, o mobilizacji mieszkańców miasta i ich ochotniczej pracy, aby je uratować, napisano już wiele. My zebraliśmy kilka historii „z pierwszej ręki” opowiadające o tym, jak nasi koledzy, członkiwie rodziny, sąsiedzi przeżywali tamten okres.
Kozanów: mieliśmy szczeście, że nasz blok był na wzniesieniu
- O nadejściu fali powodziowej media informowały od kilku dni. Śledziliśmy wydarzenia z Opola, Brzegu i innych miejscowości z południa kraju - opowiada pan Tomasz, wówczas 19-letni mieszkaniec Kozanowa – W sobotę udaliśmy się z kolegą zobaczyć jak wyglądają wały od strony rzeki Ślęzy gdyż z okien zauważyliśmy stojącą wodę na działkach. Gdy tam doszliśmy, woda wlewała się już w ulicę Dokerską. Dla zabawy zatrzymywaliśmy ją butami, wydawało się to niezłą zabawą.
Chwilę później przestało być śmiesznie, masa wody wezbrała.
- Zaczęto budować wały z worków z piaskiem, gdzieś na wysokości tzw. czerwonych bloków. Dołączyliśmy się. Chwilę później zaczęliśmy zabezpiczać kolejne miejsce. Było to na nic. Z tarasu budynku przy Dokerskiej 30 obserwowaliśmy tylko, jak woda wlewała się i zalewała wszystko po drodze. W naszym bloku, stojącym na skarpie, zostały całkowicie zalane piwnice, ale w innych miejscach na osiedlu sytuacja była dramatyczna. My mogliśmy opuścić budynek - górne wyjście było cały czas dostępne, a stamtąd przez Pilczyce można było poruszać się w kierunku centrum lub Krzyków.
Tomasz opowiada, że samo poruszanie się po osiedlu było niemożliwe, zwłaszcza obrębie tz. niecki (ulica Kozanowska, Ignuta, Dokerska – czerwone bloki, oraz dalej). Wszędzie stała już woda. Słyszało się o zalewanych mieszkaniach na parterach i wyżej.
- Pierwszego dnia pojawili się tzw. przedsiębiorcy, cwaniaki sprzedające z samochodu po mocno zawyżonych cenach chleb i chyba zupki chińskie. W kolejnych dniach życie kwitło na tarasie - sąsiedzi przychodzili na plotki, czasami ktoś rozpalił grilla. Sąsiedzi do dzisiaj wspominają, że mocno zintegrowała ta sytuacja okolicznych mieszkańców. Pojawiało się u nas wielu polityków i "wycieczek" z terenów, które nie były zalane. Czasami ktoś z innych dzielnic miasta przyjechał by sobie popływać rekreacyjnie kajakiem. Pamiętam, ze początkowo byłem pełen obaw. Szybko okazało się, że nasza sytuacja była dużo lepsza niż mieszkańców, których bloki znajdowały się w niecce. Były one z każdej strony zalane. Bardzo im współczuliśmy. Ze smutkiem patrzyliśmy jak kursują łodziami ze swoimi psami lub kotami, lub jak spacerują z nimi po dachach swoich bloków. Dowożono im jedzenie kajakami i łodziami.
Przedmieście Oławskie: szum. A potem przerażająca cisza
Pani Ilona, uczestniczka grupy „Wrocław kocham Archiwalny”, opowiada o powodzi z perspektywy dziecka.
- Pamiętam, że pobiegłam na sąsiednie podwórko, na Więckowskiego, powiedzieć Ojcu i Jego kolegom, że woda jest już na Kościuszki i idzie do nas. Nie uwierzyli mi. Parę minut później woda była już na Więckowskiego. Najpierw słyszeliśmy szum, a później nastąpiła okropna cisza, no i ciemność, bo prądu nie było. Wieczorem po osiedlu pływały amfibie, żołnierze rozdawali ludziom wodę, wkładali ją do reklamówek spuszczanych na sznurku z okien. Byli jednak i tacy, którzy mieli z całej tej sytuacji zabawę i następnego dnia wychodzili pływać w tym syfie... O, jeszcze pamiętam pływające w wodze szczury, w piwnicach było ich pełno...
Pani Ewa, mieszkanka Przedmieścia Oławskiego, opowiada, że jej rodzinę także zakoczyła fala powodziowa, ale w ostatniej chwili podjęła kilka rozważnych działań.
- W tym czasie jeszcze nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Mąż poszedł zobaczyć na Komuny Paryskiej, czy rzeczywiście jest groźnie. Doszedł do fosy i wrócił biegiem, przerażony tym, jak woda szła i zalewała okolicę. Zdążyłam w pół godziny kupić baterie i wodę w pobliskim sklepie. Dzięki temu przez jakiś czas mieliśmy informacje na bieżąco. Wcześniej ja pobiegłam na Ostrów Tumski i zobaczyłam Odrę przy wałach, konary i mnóstwo śmieci niesionych przez wodę. Ludzie umacniali wały workami z piasku. Nagle usłyszeliśmy komunikaty przez megafony, żeby natychmiast opuścić wały. Biegłam do domu przerażona, w panicznym lęku, że zagrożone jest nasze życie i zniszczony zostanie mój kochany Wrocław. Nad głowami latał helikopter i cały czas słychać było komunikaty. To było jak wojna… Ta powódź mocno przewartościowała moje myślenie.
Woziłem worki na piasek maluchem z przyczepką
Pan Jarosław w 1997 pomagał w strukturach sztabu zarządzania kryzysowego. Wspomina sytuację, gdy w asyście policji jechał przez miasto.
- W wyniku pewnych problemów komunikacyjnych wszyscy byli przekonani, że nie ma w mieście worków na piasek. A w sztabie okazało się, że jest magazyn pełen worków, folii, pochodni i innych przydatnych rzeczy. Wzięliśmy z bratem naszego własnego malucha z przyczepą, załadowaliśmy te worki i pojechaliśmy w okolicę Wyspy Słodowej, bo tam akurat były bardzo potrzebne, zgodnie z komunikatami w telewizji. Miasto było już w niektórych miejscach nieprzejezdne i wracaliśmy do bazy w asyście policji. Potem te worki, pochodnie zabierały już transporty wojskowe, pamiętam, że jechałem jednym z nich jako pilot i miło wspominam legendarnego Stara 266, będącego wtedy na wyposażeniu wojska.
W opowieściach pojawia się strach, niepokój, obawa o własny dobytek, ale też całkiem wesołe opowieści o skakaniu do mętnej wody i grillowaniu na dachach. A jaka jest Twoja opowieść o powodzi?
Zdjęcie Kozanowa autorstwa J.M.K. Kokot - Praca własna, CC BY-SA 3.0, Link
Najpopularniejsze teraz
-
GALERIA ZDJĘĆ: Śląsk Wrocław wyrwał punkt Widzewowi Łódż przegrywając już dwoma bramkami - ZOBACZ NASZĄ GALERIĘ ZDJĘĆ
-
Nowe modele Citroën - komfort, przestrzeń i atrakcyjna cena.
-
Nowoczesna mobilność w zasięgu ręki – poznaj samochody Chery i aktualne promocje w Chery MM Cars Wrocław
-
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 3:3. Wypowiedzi po meczu
-
Co dzieje się z biurami we Wrocławiu? Jak miasto wypada na tle Krakowa, Poznania i Warszawy?
-
Co nagle to po diable. Śląsk w końcu doczekał się nowego centra!
-
Dlaczego nie warto czekać. Wraca Szkoła Pływania Aquaparku Wrocław!
-
Zmiany w komunikacji aglomeracyjnej
-
Szalony mecz we Wrocławiu! Śląsk - Widzew 3-3!
-
Skwer Karaimski na Sępolnie zyska nowe oblicze. Ruszają przygotowania do gruntownej odnowy
-
SILVERBUS wraca. Mobilny punkt dla seniorów
-
Arystokratyczny spokój i cztery uzdrawiające źródła. Odkryj Szczawno-Zdrój
-
1600-letnie cmentarzysko pod Żórawiną. Nowe odkrycia wrocławskich naukowców
-
Pożegnanie z polskim latem. Czas bocianich sejmików
-
Puma okazała się żartem. Jest komunikat zespołu zarządzania kryzysowego
Najpopularniejsze
Nowe modele Citroën - komfort, przestrzeń i atrakcyjna cena.
Nowy Citroën C3 to model, który wprowadza powiew świeżości do segmentu miejskich samochodów . Już na pierwszy rzut oka wyróżnia się nowoczesnym designem, który łączy dynamiczne linie z charakterystycznymi dla marki detalami stylistycznymi. Samochód został zaprojektowany z myślą o codziennych potrzebach polskich kierowców - jest nie tylko zwrotny i łatwy w prowadzeniu, ale także wyjątkowo przestronny jak na tę klasę pojazdów.
Nowoczesna mobilność w zasięgu ręki – poznaj samochody Chery i aktualne promocje w Chery MM Cars Wrocław
Rynek motoryzacyjny w Polsce dynamicznie się zmienia, a kierowcy coraz częściej poszukują samochodów, które łączą nowoczesną technologię, komfort i atrakcyjną cenę. Właśnie na te potrzeby odpowiada marka Chery – globalny producent, który zdobywa uznanie w ponad 110 krajach i coraz śmielej zaznacza swoją obecność na polskich drogach.


