Prof. Sobieszczańska: Telefon może uzależnić tak samo jak narkotyk czy alkohol
Prof. Beata Sobieszczańska z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu alarmuje, że uzależnienie od telefonu komórkowego to zjawisko równie groźne jak uzależnienia od alkoholu czy narkotyków. Uczelnia rusza z akcją edukacyjną „Telefony w mojej głowie”.
Akcja „Telefony w mojej głowie” to inicjatywa wałbrzyskiej filii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ma ona uświadomić mieszkańcom Dolnego Śląska, że nadmierne korzystanie z telefonów komórkowych i oferowanych przez nie usług, może być tak samo groźne dla naszego zdrowia i zachowań społecznych, jak uzależnienia od narkotyków czy alkoholu. Uczeni alarmują, że problem ten już dotyczy nie tylko dorosłych, ale też sporej części dzieci i młodzieży.
– Telefony komórkowe na pewno ułatwiają nam życie, ale jeśli nie korzystamy z nich w sposób rozsądny, negatywnie wpływają na nasz mózg. Najczęściej nawet nie zdajemy sobie sprawy, że częste scrollowanie potrafi uzależnić tak samo jak narkotyk – uważa prof. Beata Sobieszczańska, dziekan wałbrzyskiej filii uczelni z Wrocławia. – Rodzice są przeciwni, aby ich dzieci piły alkohol czy zażywały substancje odurzające, bo wiedzą, że to szkodzi. Nie sprzeciwiają się jednak nadużywaniu komórek, a dodatkowo sami rzadko się z nimi rozstają, dając zły przykład – zauważa pani dziekan.
Kampania „Telefony w mojej głowie” ma być realizowana m.in. w szkołach. Jedną z pierwszych jest II LO w Wałbrzychu, gdzie Uniwersytet Medyczny ma swoją klasę patronacką. – Tamtejsza młodzież zdaje telefony przed lekcjami i odbiera je dopiero po zakończeniu zajęć. Na terenie szkoły nie mogą korzystać z komórek. Co więcej, okazało się, że jest to wykonalne – opowiada prof. Sobieszczańska.
Badania naukowców wykazały, że korzystanie z telefonów komórkowych wiąże się z odczuciem przyjemności, bo w mózgu odbiorcy wytwarza się dopamina zwana hormonem szczęścia. Jeżeli poprzez korzystanie z komórek będziemy stymulować ten proces zbyt często, utracimy bodziec, który nam je zapewnia, co później w przypadku odłożenia telefonu na jakiś czas może skutkować „głodem” i objawami odstawienia charakterystycznymi dla innych uzależnień.
Znane są już przypadki kilkuletnich dzieci uzależnionych od komórek. Rodzice włączali im bajki i dawali telefony, kiedy płakały, kiedy nie mogły zasnąć, kiedy się nudziły. – A ekran komórki to także niebieskie światło, które pobudza mózg, natomiast mózg dziecka, który wciąż jest w fazie rozwoju, absorbuje aż 60 proc. więcej szkodliwych fal elektromagnetycznych, niż mózg dorosłej osoby – wyjaśnia prof. Beata Sobieszczańska.
Z badań wynika, że mózgi dorosłych też nie są w najlepszej kondycji. W ostatnich 30 latach liczba informacji, które musimy przetworzyć każdego dnia (w dużej mierze pochodzących z Internetu) wzrosła pięciokrotnie i obecnie jest równowartością 174 przeczytanych gazet. – Próbujemy dostosować się do tego wzrostu i cały czas jesteśmy na najwyższych obrotach. Właściwie nie umiemy już wypoczywać, a przecież mózg uwielbia wypoczynek, bo wtedy ma czas na regenerację. Jej brak skutkuje psychicznym zmęczeniem, które jest coraz powszechniejsze – twierdzi profesor.
Telefony nie sprzyjają również koncentracji. Dźwięk każdego powiadomienia jest skutecznym rozpraszaczem, który uniemożliwia tzw. pracę głęboką. Czas spędzany na nauce czy innych zadaniach wymagających skupienia, nie jest więc efektywny, gdy obok leży komórka. Dotyczy to także relacji międzyludzkich. Nawet najczęstsze rozmowy na Messengerze czy WhatsAppie nie zastąpią osobistych spotkań, chociażby dlatego, że 50 proc. komunikacji międzyludzkiej odbywa się na poziomie wzrokowym. Już mamy problemy w kontaktach z innymi ludźmi, a młodszym pokoleniom coraz trudniej tworzyć satysfakcjonujące związki. Rośnie liczba osób z depresją i prób samobójczych.
Poza tym przybywa dzieci i młodzieży, które mają problemy w szkole. Krótkie – obrazkowe czy w formie wideo – treści, jakie oglądają w Internecie sprawiają, że mają problemy z budowaniem pełnych, poprawnych zdań. Coraz więcej uczniów ma zdiagnozowane ADHD, dysleksję, dysortografię, dysgrafię czy dyskalkulię.
Młodzi ludzie, mający łatwy dostęp do treści promujących przemoc, stają się też agresywni i z coraz większą łatwością krzywdzą koleżanki i kolegów. Powszechny dostęp do pornografii to kolejny czynnik, który może mieć wpływ na nieumiejętność budowania relacji. – Dodajmy do tego niebezpieczne kontakty z osobami poznanymi w sieci... Nigdy przecież nie wiemy, kto tak naprawdę jest po drugiej stronie – podkreśla prof. Beata Sobieszczańska.
Kolejny aspekt to wszechobecni w sieci piękni ludzie i ich bajeczne życie – przyczyna rosnącej frustracji, zazdrości, kompleksów i spadku poczucia własnej wartości. Rośnie również liczba pacjentów okulistycznych i ortopedycznych (problemy z kręgosłupem szyjnym), jesteśmy bardziej podatni na zespół cieśni nadgarstka czy otyłość, bo wolny czas spędzamy siedząc (dosłownie i w przenośni) w sieci. – Samo uzależnienie od telefonów to z kolei większe ryzyko wystąpienia w przyszłości chorób neurodegeneracyjnych – mówi pomysłodawczyni kampanii edukacyjnej.
Prof. Beata Sobieszczańska podkreśla, że nie jest przeciwniczką telefonów komórkowych. Wie, że są przydatne i mogą ułatwić życie, ale jako pracownik uczelni medycznej chciałaby, abyśmy używali ich mądrze i z umiarem, pamiętając o szkodach, jakie mogą wyrządzić i zdrowotnych konsekwencjach. Taki też jest cel akcji "Telefony w mojej głowie" – nie zakazywanie, a uświadamianie.
Wałbrzyskiej filii UMW w realizacji akcji pomogą m.in. psychologowie i psychiatrzy z tamtejszego Szpitala Specjalistycznego im. dra Alfreda Sokołowskiego, którzy będą spotykać się z rodzicami oraz uczniami. Zaczną od Wałbrzycha i okolic miasta, ale w planach mają dotarcie z wiedzą do mieszkańców całej Polski.
– Skąd wiemy, że narkotyki czy alkohol są szkodliwe? Bo od lat o tym słyszymy i widzimy przypadki osób uzależnionych. My także chcemy mówić i pokazywać, jakie są efekty nadużywania telefonów komórkowych – podsumowuje prof. Beata Sobieszczańska.
Najpopularniejsze teraz
-
Sky Tower Run już w ten weekend. Strażacy powalczą o Mistrzostwo Polski
-
Na Stabłowicach powstał bulodrom. Otwarcie jesienią
-
Co robić we Wrocławiu w pierwszy jesienny weekend? Kilka propozycji
-
Biała kotka [EKOSTRAŻ-ADOPCJA]
-
Smaki jesieni i ludowa tradycja w barwnym Arboretum Wojsławice. Dołącz do święta „ALE DŻEM!”
-
Można już zgłaszać kandydatów do tegorocznych „Dolnośląskich Gryfów”
-
Wrocławskie lotnisko zakończyło dużą inwestycję
-
MPK Wrocław uruchamia licznik wykolejeń. Balawejder: „Chcemy się tym chwalić”
-
Więcej niż miejsca pracy. Dolny Śląsk stawia na ekonomię społeczną
-
Sezon na grzyby 2025. Gdzie na grzyby we Wrocławiu? [GRZYBOBRANIE 2025]
-
Duże zmiany w komunikacji i spór o kostkę. Co czeka Wrocław od 26 września?
-
W Hydropolis ruszyła wystawa „Woda a moda”. Ile wody kryje się w ubraniach?
-
8 osób nie wjechało do Polski. Straż Graniczna podała powody
-
Nowy Opel Mokka YES w ofercie specjalnej od 689 zł netto miesięcznie dla firm lub od 899 zł brutto dla klientów indywidualnych dostępny w salonie Opel MM Cars Wrocław, al. Karkonoska 50
-
Andrzej Grabowski wystąpi we wrocławskim kościele. Wstęp na widowisko jest bezpłatny
Najpopularniejsze
Na Stabłowicach powstał bulodrom. Otwarcie jesienią
Przy ul. Rychłej na Stabłowicach powstała nowa przestrzeń rekreacyjna z torem do gry w bule. Bulodrom został już częściowo odebrany. Jeśli prace przebiegną zgodnie z planem, zostanie udostępniony mieszkańcom jeszcze tej jesieni.
Co robić we Wrocławiu w pierwszy jesienny weekend? Kilka propozycji
Jesień na dobre rozgościła się we Wrocławiu, ale to nie oznacza, że trzeba spędzać weekend w domu. Wybraliśmy kilka propozycji wydarzeń. W mieście nie zabraknie okazji do spacerów, spotkań z kulturą, muzyki i ciekawych warsztatów. Co można robić w najbliższy weekend? Wybraliśmy kilka propozycji – od piątkowych zajęć o ptakach, przez spacer śladami historii Wrocławia, aż po koncert muzyki kameralnej.

