Nie lubię numerów na jeden raz

Tymoteusz Góral • 2021-07-16 Nie lubię numerów na jeden raz

Nasz codzienny świat: złożony ze stałych relacji z ludźmi, wymarzonego własnego kąta, psa, drzewa, dzieci i wszystkiego tego, co wprowadza odrobinę życiowej stabilizacji. Bezpieczna, trwała przystań. W tej przestrzeni, w której pieczołowicie dbamy o relacje zarówno z ludźmi, jak i z otaczającymi nas przedmiotami, przemykają niezauważone jednorazówki.

Nie jest moją intencją wytykanie komukolwiek szybkich związków. Chyba że mowa o relacji z talerzykiem, łyżeczką czy kubeczkiem. 3 lipca 2021 roku Unia Europejska wykonuje mały krok w stronę normalności – w życie wchodzi całkowity zakaz sprzedaży produktów jednorazowego użytku wykonanych z tworzywa sztucznego. Do tej grupy zalicza się wszelkiego rodzaju sztućce, talerzyki i inne naczynia, słomki do napojów, patyczki do uszu, uchwyty do balonów oraz jednorazowe pojemniki na żywność – również te styropianowe. Kiedy pomyślimy, jak długo korzystaliśmy ostatnio ze słomki oraz ile takich słomek używanych jest dziennie na naszej planecie, dociera do nas, że z naszym światem jest coś nie tak. Nie wspominając już o plastikowych łyżeczkach, których sens istnienia ogranicza się do jednorazowego zamieszania płynu w kubeczku.

Ofensywa jednorazowych opakowań

Opakowania, szczególnie te plastikowe, zalały nasz świat. Jednodniowa kanapka, którą można kupić na stacji benzynowej, jest zawinięta w plastik, którego realna trwałość to około 100 lat. Czy wobec tego faktu producent kanapek nie jest tak naprawdę głównie producentem śmieci, a kanapka jest jedynie produktem ubocznym? Tymczasem około 80% śmieci morskich to właśnie plastik.

Spowiedź ekoidioty

Pewnie zdążyło Ci już przemknąć przez głowę, że oto kolejny nawiedzony ekolog robi wykład na temat foliowych torebek. Inspiracją do napisania tego tekstu było jednak otrzeźwienie z mojej antyekologicznej codzienności. Pewnego niedzielnego poranka, z nudów i dla zabawy wybraliśmy się z żoną średnio oszczędnym dieslem do Konina na pączki – jedyne czterysta kilometrów w obie strony. Bynajmniej nie dlatego, że tamtejsze wyroby cukiernicze są wybitne, a raczej wyłącznie z powodu odległości. Taka fanaberia.

Brzmi ekologicznie? Żeby nie skompromitować się całkowicie, nie wspomnę, że w Świnoujściu są dobre bajgle...

Jak to czasem w życiu bywa, głupie rzeczy prowadzą do mądrych wniosków. Tamtego dnia, oprócz pączków, do naszego jadłospisu wdarł się jeszcze serniczek z kajmakiem, co przynajmniej częściowo uzasadniło posiadanie SUV-a (przy takiej diecie można bowiem już po kilku latach nie zmieścić się do mniejszego auta).

Zgodnie z obowiązującym trendem sernik był przygotowany w wariancie na wynos, czyli został zapakowany w uroczo zdobiony słoiczek. Tylko jak go spożyć w samochodzie? A jakieś plastikowe łyżeczki panie do tego mają? – pytanie wyskoczyło jak diabeł z pudełeczka. Taki automatyzm naszych czasów. Sprzedawczyni z dumą zripostowała, że łyżeczki owszem są, ale drewniane. Świetnie! W końcu zrobimy coś mądrego dla środowiska – wysiłek przy ratowaniu Ziemi godny co najmniej sernika. Można żyć spokojnie, planeta jest bezpieczna.

Sernik kontra szczur

Czy wiesz, że istnieje bardzo precyzyjny mechanizm dbający o to, by wszystkożerny szczur nie zajadł się na śmierć? Jego celem jest zachowanie równowagi między „jedz wszystko, co się nawinie” a „nie daj się zabić jedzeniem”.

Naukowcy z The Scripps Research Institute postanowili pewnego razu sprawdzić, jak gryzonie poradzą sobie z sernikiem. Okazało się, że matka natura nie przewidziała tak przemyślnej przyjemności – szczury nie dość, że zaczęły się wyraźnie objadać, to nawet z pełną świadomością kary w postaci porażenia prądem (ludzie to bardzo miłe stworzenia) nie mogły się powstrzymać od obżarstwa. Jednocześnie zaczęły odmawiać przyjmowania standardowej karmy, głodząc się nawet przez dwa tygodnie w imię zasady: sernik albo śmierć.

Mój mózg, uśpiony sernikiem...

...nie dawał oznak swojego istnienia przez dłuższy czas. Otrząsnął się z letargu w dość nieoczekiwanych okolicznościach, wiele tygodni później. Rozmawialiśmy tego poranka w redakcji o papierowym wydaniu Wroclife (dokładnie tym, które właśnie czytasz) i o tym, że zapewne w wielu przypadkach staje się ono produktem jednorazowym. Zacząłem się wtedy zastanawiać, jak spowodować, by kilkadziesiąt kartek papieru wraz z odrobiną farby i szczyptą pracy redakcyjnej nie wylądowały szybko w śmietniku (oby przynajmniej zgodnie z zasadami segregacji). Zdałem sobie sprawę, że także wokół mnie jest zapewne wiele rzeczy jednorazowych. A zanim zacznę namawiać czytelników do „odjednorazowienia” gazety, muszę zacząć od siebie. I tu przed oczami stanął mi koniński serniczek.

Tamto ciacho było przecież jednym wielkim zlepkiem jednorazówek! Niecałe 200 gramów wypieku, zapakowane w szklany słoik z metalową nakrętką, gustowną wstążeczką oraz zwodniczą, drewnianą łyżeczką, która w tandemie z sernikiem odłączyła mi mózg. W sumie niewielka przyjemność z jedzenia plus proporcjonalnie do niej bardzo wiele śmieci. Wprawdzie nie plastikowych, ale przerażająco jednorazowych. Nie potrafiłbym szybko oszacować, ile wody wymagała produkcja kompletu wymienionych elementów, ale mam niejasne wrażenie, że – szczególnie dla tego sernika – nie było warto.

Nieświadome i niezamierzone

Często spotykam się z poglądem, że nadmierna produkcja jednorazówek wszelkiej maści jest napędzana nie tyle przez potrzebę konsumenta, ale wręcz przez jego presję. Bardzo wygodne wytłumaczenie producentów śmieci – biedactwa, są zupełnie bezbronni wobec rzeszy żądnych plastiku klientów... Tymczasem jednorazówki często pojawiają się w naszym życiu zupełnie bez potrzeby. Zwróćmy uwagę choćby na to, co jest pakowane do toreb z jedzeniem na wynos. Kompletnie bez pytania większość sieci fast food, na co dzień opowiadających o tym, jak wiele dobrego robią dla środowiska, dorzuca nam do posiłku kilka serwetek, często także sztućce. Nie ma znaczenia, że elementy te nie są z plastiku. Nawet jeśli tylko 10 procent klientów ich nie potrzebuje, w skali globalnej sieci jest to już bardzo dużo bezsensownie zmarnowanych zasobów. Takie marnotrawstwo jest wyraźnie i bezpośrednio zapisane w procedurach wielu firm.

Co zatem robić? Omijać posiłki zapakowane w przesadną ilość jednorazówek? Dawać opakowaniom drugie życie? Może odrobinę większy sens będzie miało nasze marnotrawstwo, jeżeli uda się z większości jednorazówek zrobić choćby „dwurazówki”? Nie namawiam do bojkotu serników, lecz jeżeli od czasu do czasu da się deserem nie zmasakrować środowiska, to jest to krok w dobrą stronę. A i chusteczkę, podstępem wciśniętą do torby z burgerem, zamiast umieścić od razu w śmietniku, możemy odłożyć na bok, aż okaże się potrzebna.

Na koniec – parę słów o nas

Na okładce Wroclife widnieje logo FSC – ten certyfikat oznacza, że zarówno pozyskanie papieru, jak i cały proces druku podlegają ścisłym zasadom i standardom, których podstawą jest wykorzystywanie surowców pochodzących z odpowiedzialnych źródeł – biorąc pod uwagę aspekty społeczne, ekologiczne i ekonomiczne. Nie jest to ani proste, ani tanie, aby dostarczać Wam produkt, którego wytworzenie nie przyczynia się do pustoszenia Ziemi. Tej Ziemi, na której będą żyły nasze dzieci i wnuki.

Nie lubię numerów na jeden raz. A dzięki Tobie papierowe wydanie Wroclife ma szansę nie być jednorazowe. Wkładamy wiele pracy, aby treści zawarte w każdym numerze dostarczały rozrywki lub wiedzy (najlepiej obu jednocześnie). W Twoich rękach pozostaje dalszy los tego egzemplarza. Jeżeli nie chcesz, by stał się on jednorazówką, przekaż go kolejnej osobie! Może uda nam się dać mu wiele nowych żyć, zanim przykładnie trafi do kontenera na odpady papierowe. A może to Ty jesteś osobą, która otrzymała ten numer od kogoś po przeczytaniu?

Najpopularniejsze

Opel Corsa – miejski samochód, który oferuje znacznie więcej

Opel Corsa – miejski samochód, który oferuje znacznie więcej

Opel Corsa od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych modeli w segmencie samochodów miejskich. Najnowsza generacja łączy kompaktowe wymiary, nowoczesny wygląd, bogate wyposażenie oraz możliwość wyboru pomiędzy napędem benzynowym, hybrydowym i w pełni elektrycznym. To samochód, który świetnie sprawdza się zarówno podczas codziennych dojazdów do pracy, jazdy po mieście, jak i podczas dalszych podróży.
przeczytaj więcej
Turów. Co dzieje się z wodą pod kopalnią? Nowe badania otwierają dyskusję o przyszłości kompleksu

Turów. Co dzieje się z wodą pod kopalnią? Nowe badania otwierają dyskusję o przyszłości kompleksu

Podziemny ekran miał ograniczyć odpływ wód w kierunku Czech. Najnowsze dane pokazują, że w jego bezpośrednim sąsiedztwie poziom wód podziemnych w części punktów się podnosi, ale dalej od bariery nadal obserwowane są spadki.
przeczytaj więcej
Renowacja magistrali na ul. Traugutta wkracza w finałową fazę. Kluczowy etap prac zakończony

Renowacja magistrali na ul. Traugutta wkracza w finałową fazę. Kluczowy etap prac zakończony

Zakończył się jeden z najtrudniejszych etapów renowacji magistrali wodociągowej na ul. Traugutta we Wrocławiu. MPWiK zakończyło prace na newralgicznym łuku rurociągu znajdującym się na środku skrzyżowania, dzięki czemu inwestycja mogła zejść z kolizji z robotami prowadzonymi przez MPK Wrocław. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, odnowiona magistrala zostanie oddana do użytku w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
przeczytaj więcej
Wielkie Wrocławskie Saunowanie. Tym razem w klimacie Polskiej Biesiady!

Wielkie Wrocławskie Saunowanie. Tym razem w klimacie Polskiej Biesiady!

Relaks, rozgrzanie organizmu i chwila oddechu od codzienności – sauna może pomóc w odprężeniu, rozluźnieniu mięśni i poprawie samopoczucia. Dla wielu osób to także sposób na regenerację po aktywnym dniu. Jeśli do tego dorzucimy dobrą atmosferę i wyjątkowe ceremonie saunowe, mamy przepis na jesienny weekend we Wrocławiu.
przeczytaj więcej