Teatr ruchu i emocji, czyli „Ballady i romanse” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy [RECENZJA]

Martyna Jersz • 2022-10-31 Teatr ruchu i emocji, czyli „Ballady i romanse” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy [RECENZJA]

21 października sztuka inspirowana twórczością Mickiewicza zadebiutowała na wrocławskiej scenie. Warto kupić bilet już teraz - na grudniowe spektakle zajętych jest już około połowa miejsc.

21 października w Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia widzowie mogli zobaczyć kolejno: „Romantyczność” w reżyserii Piotra Soroki, „Świteź” Zdenki Pszczołowskiej oraz „Lilije” Błażeja Peszki. Warto zwrócić uwagę na ciekawą formułę w jakiej przedstawiony został spektakl – to trzy niezależnie od siebie odcinki, z których każdy stworzony został przez innego reżysera.

Czucie i wiara

Teatr pantomimy to, jak wiadomo, teatr ruchu, a co za tym idzie – teatr emocji. „Romantyczność”, pierwsza z ballad, to opowieść nie tylko o Karusi płaczącej za zmarłym kochankiem – w adaptacji Piotra Soroki historia ta zostaje zuniwersalizowana i wyniesiona na poziom wspólnego doświadczenia. Nie każdy musi przecież przeżyć stratę kogoś bliskiego, aby doznać tęsknoty czy miłości. Ta ostatnia emocja jest we wrocławskiej wersji „Romantyczności” wyeksponowana najbardziej. Tęsknota Karusi za Jasiem przelewa się wręcz przez jej ciało. Jest absolutna. Jej miłość to uczucie, które spala i wręcz niszczy, pozostawiając człowieka bezsilnym. I choć główna oś historii opowiedzianej przez Mickiewicza zostaje zachowana, reszta jest wariacją na temat tego, czy we współczesnym świecie jesteśmy w ogóle do tak intensywnych uczuć zdolni. Dzieło Piotra Soroki jest zarówno niebywale klarowne pod względem interpretacyjnym, jak i intuicji. Aż ciśnie się na usta cytat z Mickiewicza: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”.

Będzie wojna?

Drugi odcinek „Ballad i romansów” pt. „Świteź”, przenosi historię o mieszkańcach jeziora w czasy współczesne. Rzuca ich w wir wojny – która obecnie jest, jak wiemy, ważnym i wszechobecnym kontekstem. Słowa wypowiadane przez narratorkę w zapętleniu („Będzie wojna?”), pytanie o niepewną przyszłość, wprowadzają widza w stan oczekiwania. Gotowości na coś, co może się wydarzy, a może nie. Ta z początku baśniowa wręcz opowieść o istotach zamieszkujących tajemnicze jezioro przeradza się w przerażającą wizję zamętu i chaosu. I ponownie – treść oryginalnej ballady jest tu tylko punktem wyjścia do rozważań, które umiejscawiają akcję w tu i teraz. Każdemu z trzech reżyserów ten efekt udaje się uzyskać w bardzo naturalny sposób.

Inteligentny teatr współczesny

„Lilije” w reżyserii Błażeja Peszki są za to nieco bardziej tradycyjnym potraktowaniem tematu, choć i tu nie brakuje kreatywnych rozwiązań. Z pewnością zauważalne jest to, że reżyser bazuje na umowności – nic nie jest dosłowne, wszystko niedopowiedziane, a mimo to doskonale czytelne. Sposób przedstawienia głównej bohaterki, „pani, która zabiła pana”, każe jednak widzowi powątpiewać w jednoznaczność opowieści. Konwencja mickiewiczowskiej opowieści zderza się ze współczesnością. Niesamowita gra świateł i dźwięków dodaje emocji ostatniemu odcinkowi „Ballad i romansów”.

Teatr, w którym po opadnięciu kurtyny następowała zmiana scenografii, odszedł już dawno do lamusa – tutaj główną rolę gra intuicja, dwuznaczność, skojarzenia. Elementem, który spaja w całość trzy części spektaklu, jest muzyka na żywo, stworzona przez Magdę Pasierską i Szymona Tomczyka. Podziwiając audiowizualne dzieło Wrocławskiego Teatru Lalek, widz dochodzi do wniosku, że musi przearanżować swoje myślenie nie tylko o muzyce, ale i sztuce w ogóle. Teatr współczesności to, jak pokazują reżyserowie, teatr inteligentny. Na muzykę mogą się zaś składać nie tylko instrumenty, ale i każdy wydawany przez człowieka dźwięk. W teatrze pantomimy jest to jeszcze dosadniej podkreślone: tu liczy się każdy ruch ręki, westchnienie, okrzyk. „Ballady i romanse” są ponadczasową opowieścią o miłości, tęsknocie, zdradzie i niepokoju – wachlarz emocji, którego bezsprzecznie warto w teatrze doświadczyć.

"Ballady i romanse" grane będą w tym sezonie jeszcze 16, 17 i 18 grudnia. Bilety kupić można na strone teatru. Dostępna jest około połowa biletów, ich cena to 45zł za bilet normalny i 35zł za ulgowy.

Najpopularniejsze

Wrocław stawia na polskie technologie językowe. Asystent AI pomoże w urzędowych sprawach

Wrocław stawia na polskie technologie językowe. Asystent AI pomoże w urzędowych sprawach

Wrocław zrobił kolejny krok w stronę cyfrowego urzędu. Miasto zawarło umowę ze spółką KODA.ai na współpracę przy projekcie Wirtualnego Asystenta Mieszkańca, który firma rozwija wspólnie z Politechniką Wrocławską. Po podpisaniu umowy przedstawiciele miasta, firmy i uczelni spotkali się, by omówić realizację asystenta oraz dalsze możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji w procesach miejskich i samorządowych.
przeczytaj więcej
Kompetencje, zaufanie i jakość doradztwa, a nie najniższa cena – tym się kierują przy wyborze samochodu mieszkańcy naszego regionu

Kompetencje, zaufanie i jakość doradztwa, a nie najniższa cena – tym się kierują przy wyborze samochodu mieszkańcy naszego regionu

Ponad 64 proc. mieszkańców Dolnego Śląska zrezygnowałoby z usług dealera samochodowego po utracie zaufania, nawet gdyby oferował najkorzystniejsze ceny na rynku. Co więcej, ponad połowa mieszkańców regionu wybrałaby salon z najlepszymi doradcami, a nie ten oferujący najniższe ceny. Dane pokazują też, że kompetencje doradcy są dla klientów ważniejsze niż krótszy czas oczekiwania na samochód czy lokalizacja salonu. To jedne z najważniejszych wniosków z badania opinii przeprowadzonego przez instytut SW Research na zlecenie Duda-Cars, lidera Mercedes-Benz w Polsce.
przeczytaj więcej
K-pop, hanbok i koreańskie smaki. Korea Day już w październiku we Wrocławiu

K-pop, hanbok i koreańskie smaki. Korea Day już w październiku we Wrocławiu

Koreańska muzyka, taniec, kuchnia i tradycyjne stroje hanbok – 10 października Wrocław zaprosi mieszkańców na spotkanie z kulturą Korei. Korea Day 2026 odbędzie się we Wrocławskim Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia oraz na Placu pod Iglicą.
przeczytaj więcej
Co dalej z dziurą obok Stadionu Tarczyński Arena?

Co dalej z dziurą obok Stadionu Tarczyński Arena?

Wrocławianie zdążyli się już chyba oswoić z dziurą przy Stadionie, w której natura osiadła bez zaproszenia, na samej granicy betonu i stali. I trzeba przyznać, że wygląda przy tym zaskakująco dobrze: podmokłe łąki w odcieniach zieleni, złota i rdzawego brązu, poprzecinane oczkami wody, w których połyskuje słońce. Ten sielski krajobraz może być wkrótce zastąpiony halą widowiskowo-sportową.
przeczytaj więcej