Mamy świetne położenie i wykorzystaliśmy to. Rozmowa z wójtem Kobierzyc
Artur Heliak: Jak podszedł pan do objęcia funkcji wójta, w sytuacji, gdy zastąpił pan wręcz legendarnego Ryszarda Pacholika, którego kadencja trwała ponad dwie dekady? Pracował pan w urzędzie już wcześniej, więc pojawia się pytanie: to bardziej kontynuacja czy jednak zmiana?
Piotr Kopeć, wójt gminy Kobierzyce: Pracuję w urzędzie od 1999 roku, więc współpracowałem z dwiema legendami samorządu — Ryszardem Chomiczem i później Ryszardem Pacholikiem. Mój start w wyborach był naturalny, bo poznawałem tę gminę od początku, mimo że sam stąd nie pochodzę. Nasza gmina cały czas się zmienia, dlatego mieszkańcy, którzy przeprowadzili się tu w ostatnich latach, mogli mnie wcześniej nie znać. Z jednej strony atutem było moje doświadczenie i znajomość gminy, z drugiej ktoś mógł powiedzieć: „ile można, czas na coś nowego”.
Przez te lata dobrze poznałem sposób funkcjonowania gminy i oczekiwania mieszkańców. Sama gmina też bardzo się zmieniła — z rolniczej stała się mocno zurbanizowana i przemysłowa, choć rolnictwo nadal odgrywa ważną rolę. Dziś rolnicy są często dużymi przedsiębiorcami.
Każdy samorządowiec ma jednak własny pomysł na gminę. Nawet jeśli mówi się o kontynuacji, to i tak robi się wiele rzeczy po swojemu. U nas rzeczywiście nastąpiła duża zmiana i mieszkańcy tego oczekiwali. W kampanii bardzo wyraźnie było słychać hasło zmiany. Moi kontrkandydaci próbowali przedstawiać mnie jako kontynuację poprzedniego układu, sugerując wręcz „zarządzanie z tylnego siedzenia”. To szybko się zweryfikowało. Dziś to jest już zupełnie nowe otwarcie.
Jakie dwa–trzy najważniejsze obszary zmian może pan wskazać?
Dotychczas gmina rozwijała się głównie poprzez przemysł. Uznałem, że teraz trzeba mocniej postawić na jakość życia mieszkańców — zieleń, rekreację, ścieżki rowerowe czy szerzej rozumiane środowisko. Powołaliśmy nawet nowy referat zajmujący się właśnie zielenią i ochroną środowiska.
Kontynuujemy oczywiście duże inwestycje, ale zmieniło się też podejście do nieruchomości. Kobierzyce przez lata słynęły z wyprzedawania gruntów, dziś zaczynamy je kupować z myślą o przyszłych inwestycjach publicznych. Niedawno kupiliśmy pięciohektarową działkę od Uniwersytetu Przyrodniczego pod przyszłe centrum basenowe, a także grunt w samych Kobierzycach pod nowoczesny ośrodek kultury.
Gmina Kobierzyce jest postrzegana jako jedna z najbogatszych w Polsce. Co taka gmina może zaoferować mieszkańcom, czego inne samorządy często nie są w stanie?
Unikam określenia „bogata gmina”. Mamy po prostu bardzo dobre położenie, które zostało wykorzystane przez poprzednich włodarzy. To przyciągnęło przemysł, podobnie jak do sąsiednich gmin — Kątów Wrocławskich, Miękini, Siechnic czy Długołęki. Różnimy się raczej skalą niż samym modelem rozwoju.
Jednocześnie coraz częściej słychać głosy: „dość hal”. Dlatego zdecydowaliśmy, że nowych terenów pod taki rozwój będzie mniej.
Natomiast rzeczywiście możemy sobie pozwolić na rzeczy, które dla wielu gmin są trudne do realizacji. W ostatnich latach wybudowaliśmy kilka nowych szkół praktycznie w każdej większej miejscowości. Szkoła w Wysokiej powstała dziesięć lat temu i już została rozbudowana. Podobnie w Tyńcu Małym.
Czy zamożna gmina może zaoferować lepsze warunki nauczycielom?
Mocno stawiamy na zajęcia dodatkowe i godziny ponad pensum. Oczywiście Karta Nauczyciela obowiązuje wszędzie tak samo, ale dodatki i możliwości rozwoju już się różnią. Wyższe są też dodatki za wychowawstwo. Chcemy w ten sposób przyciągać nauczycieli, choć nie jest to łatwe, bo wielu z nich woli pracować we Wrocławiu.
Dzięki stabilnym finansom mogliśmy też inwestować w infrastrukturę — drogi, wodociągi czy kanalizację. Właśnie podpisaliśmy umowę na kanalizację ostatnich miejscowości w gminie. Trudno znaleźć wiele gmin wiejskich skanalizowanych praktycznie w stu procentach.
Teraz kolejnym dużym projektem będzie centrum basenowe — prawdopodobnie największa inwestycja w historii gminy. Uzupełni ono istniejącą halę sportową, która była budowana z myślą o piłce ręcznej. Dziś kobiecy szczypiorniak w Kobierzycach jest w krajowej czołówce.
To działa na wyobraźnię, bo sam kiedyś grałem w piłkę ręczną, a dziś regularnie pływam. Jak ma wyglądać ten obiekt?
Planujemy osiem torów i możliwość organizacji zawodów. Chcemy stworzyć całe centrum basenowe — z basenem zewnętrznym, strefą rekreacyjną i saunarium. Baseny wewnętrzne zwykle nie zarabiają, natomiast zewnętrzne mają już taki potencjał. W naszej okolicy brakuje miejsca do wypoczynku nad wodą, więc w centrum basenowym widzimy możliwość zmiany tej sytuacji.
Wspomniał pan o Wysokiej. Chciałbym zapytać o osiedle Hubertus, które sprawia wrażenie budowanego bez większego planu. Powstają tam kolejne inwestycje, choć mieszkańcy już dziś narzekają na komunikację i brak parkingów.
Wysoka nie była budowana od zera według jednego planu urbanistycznego. To były prywatne działki kupowane przez różnych deweloperów jeszcze w latach 90. i 2000. Powstały tam zarówno dobre realizacje, jak i takie, gdzie zabudowa okazała się zbyt gęsta, przy słabej infrastrukturze drogowej. Dziś widać skutki tych decyzji.
Do tego doszła budowa Wschodniej Obwodnicy Wrocławia. Od początku spieraliśmy się o jej przebieg. Uważaliśmy, że lepiej byłoby poprowadzić ją bardziej na południe, przez niezabudowane tereny. Ostatecznie droga powstaje przez Wysoką i dziś już skupiamy się na tym, by rzeczywiście poprawiła komunikację.
Czy ta inwestycja może paradoksalnie pomóc mieszkańcom?
To zależy od tego, jak rozłoży się ruch. Jeśli kierowcy pojadą głównie w stronę autostrady, może to odciążyć okolicę. Jeśli jednak większość ruchu trafi na Karkonoską, to korki pozostaną.
A co z miejscami parkingowymi?
To akurat nie była inwestycja gminna. Część miejsc rzeczywiście zniknęła przez budowę obwodnicy, ale decyzje zapadały poza samorządem gminnym.
Wraca też temat tramwaju do Wysokiej. List intencyjny w tej sprawie został podpisany już w 2018 roku.
Od lat deklarujemy gotowość do współpracy przy takim projekcie. Problemem jest jednak bardzo wąski układ drogowy. Tramwaj jadący razem z samochodami utknąłby w tych samych korkach. Żeby to miało sens, potrzebne byłoby wydzielone torowisko, a to dziś wydaje się bardzo trudne.
Jak dziś wyglądają relacje samorządów z administracją centralną? Kilka lat temu dużo mówiło się o skutkach zmian podatkowych dla gmin.
Najlepiej pokazują to liczby. Kiedyś płaciliśmy około trzydziestu milionów złotych janosikowego. Dziś funkcjonuje tzw. korekta z tytułu zamożności i to już ponad sto milionów złotych rocznie.
Mimo dużego budżetu są to ogromne pieniądze, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje dla mieszkańców. Jeśli chodzi o współpracę z administracją rządową czy samorządową wyższego szczebla, oceniam ją dobrze. Samorządowców bardziej boli dziś coś innego.
Co konkretnie?
Dwukadencyjność wójtów i burmistrzów. Wielu samorządowców uważa, że jeśli takie ograniczenia mają istnieć, powinny dotyczyć szerzej także innych organów państwa. Wójtowie nie mogą prowadzić dodatkowej działalności, a po dwóch kadencjach muszą odnaleźć się na rynku pracy. Obawiam się, że w przyszłości do samorządu będą trafiać osoby bez większego doświadczenia czy pomysłu na siebie.
Kobierzyce są mocno związane z biznesem. Jakie sygnały płyną dziś od przedsiębiorców?
Sytuacja jest zróżnicowana, bo mamy tu wiele branż. Jeśli chodzi o sektor automotive i firmy związane z LG, Europa wyraźnie przespała kilka lat. Ogromnym wyzwaniem stały się Chiny i konkurencja kosztowa. Firmy narzekają przede wszystkim na wysokie ceny energii. Bez wsparcia państwa bardzo trudno konkurować z krajami, gdzie energia jest znacznie tańsza.
Z drugiej strony handel i konsumpcja nadal się rozwijają. Centrum handlowe na Bielanach Wrocławskich wciąż bardzo dobrze funkcjonuje i przyciąga mieszkańców całego regionu.
A rekreacyjnie? Co warto zobaczyć w gminie Kobierzyce?
Nie jesteśmy gminą typowo turystyczną, ale rekreacyjną już tak. Mamy coraz więcej tras rowerowych i biegowych, a przez gminę prowadzi popularny szlak do Sobótki. Warto odwiedzić park przy urzędzie gminy, Zamek Topacz czy zabytkowe miejscowości na południu gminy, jak Tyniec nad Ślęzą. Zapraszamy do nas.
Najpopularniejsze teraz
-
Pociągi znów kursują między Wielkopolską a Dolnym Śląskiem. Zakończono modernizację linii za 180 mln zł
-
Centrum Technologiczne ESA jednak w Warszawie
-
Pisarz wyklęty przez PRL patronem tramwaju. Tramwaj Marka Hłaski wyruszył w miasto
-
Wrocław: Od 1 stycznia podwyżka opłat dodatkowych za parkowanie w SPP
-
Na Maślicach powstanie nowa ścieżka pieszo-rowerowa
-
Wrocław: Złodziej na hulajnodze zrywa kobietom łańcuszki. Grasuje na Krzykach i Fabrycznej [ZDJĘCIA]
-
Kolejny tysiąc mieszkań komunalnych na sprzedaż. Można je kupić za 60% ceny rynkowej
-
Coraz więcej rannych w wypadkach z udziałem hulajnóg. W dwa lata wzrost o 181%
-
Nowe lodowisko we Wrocławiu otwarte! Zobacz zdjęcia z pierwszych dni [GALERIA]
-
Kolejny rekord odwiedzin Aquaparku Wrocław! 2,5-milionowy gość przyjechał z Kołobrzegu
-
Oto najlepsze licea we Wrocławiu. Jedna szkoła w krajowej dziesiątce [RANKING 2026]
-
Brutalny samosąd we Wrocławiu. Pobili i ogolili głowę Ukraińca, wszystko nagrali telefonem
-
Ed Sheeran dotrzymał słowa. Zaśpiewał swoją piosenkę po polsku [WIDEO]
-
Wrocław: Kierowca pędził przez Wrocław 121 km/h. Na pokładzie miał rodzącą kobietę [WIDEO]
-
Pożar ciężarówki na Autostradzie A4. Policjanci gasili go samochodowymi gaśnicami [WIDEO]
Najpopularniejsze
Centrum Technologiczne ESA jednak w Warszawie
Polski rząd i Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiły dzisiaj, że Centrum Technologiczne ESA, o które starało się kilka polskich miast – w tym Wrocław, powstanie w Warszawie.
Pisarz wyklęty przez PRL patronem tramwaju. Tramwaj Marka Hłaski wyruszył w miasto
Marek Hłasko – związany z Wrocławiem pisarz, wykręty w czasach PRL, został w piątek patronem wrocławskiego tramwaju nr 3306.

