W stronę harmonii
Mówimy inwestorom: świetnie, bardzo chcielibyśmy mieć dziesięć tysięcy mieszkańców w tej lokalizacji, ale brakuje tu możliwości zaspokojenia ich podstawowych potrzeb. Musicie więc zadbać także o zieleń, infrastrukturę drogową, przestrzenie wspólne, usługi czy edukację.
Rozmawia z nami Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia, odpowiedzialny za Departament Strategii i Rozwoju Miasta
W marcu władze miasta rozpoczęły proces aktualizacji ważnego z perspektywy mieszkańców dokumentu, czyli Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Wrocławia. Dlaczego zmiana jest potrzebna?
Dotychczasowe Studium zostało uchwalone w 2018 roku, ale przygotowywane było już od 2015. W czasach charakteryzujących się taką dynamiką nic nie jest stałe, a na pewno nie funkcjonowanie miasta, zwłaszcza w kontekście ostatniego roku. To idealny moment, żeby zrobić rzetelny bilans potrzeb, biorąc również pod uwagę fakt, że upłynęły ponad dwa lata od zmiany administracji we Wrocławiu i objęcia prezydentury przez Jacka Sutryka.
Jak długo potrwa aktualizacja?
Na zmianę Studium mamy teraz dwa lata. W ciągu tego czasu musimy wnikliwie przeanalizować zmiany nawyków wrocławian i na nie odpowiedzieć, biorąc pod uwagę wynikające z tych zmian potrzeby. Wnioski mieszkańców już do nas spływają. Są w nich reprezentowane interesy właścicieli działek, inwestorów, działkowiczów, społeczników czy po prostu osób, którym na sercu leży dobro Wrocławia.
Należy spodziewać się poważnych zmian w rozwoju miasta czy będzie to raczej kosmetyka?
Kosmetyka nie, ale też nie rewolucja. To będzie rzetelne podejście do tego, jak widzimy Wrocław w perspektywie kilku następnych lat. Rewolucji w tak ukształtowanym mieście być nie może. Nie zmienimy nagle traktów drogowych, biegu rzek, nie odbierzemy mieszkańcom przestrzeni zielonych i rekreacyjnych, czyli tych, które są decydujące dla budowania więzi społecznych i pełnią funkcje miastotwórcze. Nowe Studium będzie ewolucyjne, ale nie rewolucyjne. Myślę, że każdy mieszkaniec powinien czasem zerknąć do tego dokumentu, by sprawdzić choćby to, jakie są plany dotyczące jego najbliższej okolicy.
Po to, by nie być zaskoczonym, że naprzeciwko naszego mieszkania powstaje obwodnica?
Dokładnie. Studium jest w miarę przystępnym dokumentem: wystarczy kilka minut, by zapoznać się z planami dla miejsca, w którym mieszkamy.
Wracając do pana wcześniejszego pytania, dlaczego zmieniamy Studium. Część przestrzeni obecnie tylko biurowych lub tylko mieszkaniowych wymaga, byśmy, w imię budowania osiedli kompletnych, utworzyli tam połączenie różnych funkcji. Chcemy, żeby mieszkańcy mieli blisko do biura, domu, sklepu, przedszkola, szkoły czy wreszcie do parku. To wiąże się ze zmianą sposobu myślenia o Wrocławiu. I mówimy tu nie tylko o tej czy następnej kadencji, ale o najbliższych 15–20 latach.
Czy są tereny, na których Wam szczególnie zależy i które chcecie na nowo ukształtować?
Całe miasto jest ważne, zwłaszcza w kontekście idei policentryczności. Brochów, Leśnica, Psie Pole – te osiedla od wielu lat nieustannie się przeobrażają. Powstają też całkiem nowe jednostki, jak Lipa Piotrowska, która została wybudowana w szczerym polu. Teraz jest już projekt tamtejszej szkoły, są wydzielone działki, powstają nowe ciągi komunikacyjne, a osiedle rozbudowuje się. Podobnie rozwija się południe miasta – Ołtaszyn i Partynice z ich charakterystycznymi wyzwaniami komunikacyjnymi, ale też z budującymi się centrami, szkołami, biurowcami. Mówiąc krótko: najbardziej zależy nam na terenach pilnie potrzebujących pomocy. Zależy nam, żeby Wrocław w ramach zrównoważonego rozwoju do roku 2050 był miastem, w którym komfort życia faktycznie jest wysoki, patrząc również z perspektywy całej aglomeracji. Obecnie odczuwamy „bóle wzrostowe”, zwłaszcza na bardzo dynamicznie rozwijających się w ostatnich latach osiedlach, których mieszkańcy są przyzwyczajeni do poruszania się przede wszystkimi samochodami. To również problem ścisłego centrum, z mikroskopijnymi placami zabaw czy chodnikami zastawionymi przez samochody psujące, mówiąc wprost, tę przestrzeń. Wobec takich trudności nawet najpiękniejsza architektura traci na znaczeniu, ponieważ jakość życia nie jest kształtowana tylko estetyką, ale głównie funkcjonalnością przestrzeni.
Jak planujecie uporać się z tymi problemami?
Edukujemy, choćby przez naszą politykę mobilności, która jest cały czas adaptowana do zachodzących zmian i zakłada przestrzenie dla pieszych, rowerzystów, komunikacji publicznej, ale również dla aut. Nie ma dyskryminacji jednych kosztem drugich. Jest tylko statystyka większego dobra, czyli wdrażanie rozwiązań, z których skorzysta większa liczba mieszkańców. Czasem po prostu nie da się pogodzić rozbieżnych interesów. To najtrudniejsze decyzje, ale zawsze podejmowane na podstawie wiedzy, a nie emocji. Ale zapewniam, że nikt nie jest i nie będzie we Wrocławiu szykanowany.
W kształtowaniu miasta ważna jest też współpraca z deweloperami. Polski Związek Firm Deweloperskich kilka miesięcy temu uznał Wrocław za najbardziej przyjazne im miasto w Polsce.
To mylna i błędna teza, która powoduje schematyczne myślenie.
Mówi Pan o pojawiającym się haśle, że Wrocław to „miasto deweloperów”?
Tak, dlatego proponuję, by być precyzyjnym i mówić o tym, że Wrocław jest najbardziej sprawny administracyjnie pod względem wydawania pozwoleń na budowę. To oznacza, że jest dobrze zarządzany, że procedury właściwie funkcjonują, a determinacja i motywacja urzędników są bardzo wysokie. Nie jesteśmy miastem deweloperów, nie jesteśmy miastem zabetonowanym. Realizujemy kolejne zielone inwestycje, powiększamy park Kleciński, tworzymy zupełnie nowy park Leonarda Da Vinci, rewitalizujemy park przy Kolejowej. Wyróżnia nas to, że potrafimy sobie radzić z wyzwaniami, a niektórym umiemy sprostać najlepiej w Polsce. I to jest powodem do dumy.
Czy staracie się edukować deweloperów i podpowiadać im rozwiązania bardziej przyjazne mieszkańcom?
Ja wierzę w partnerstwo i dialog. Jakiś czas temu we Wrocławiu gościł Charles Montgomery, autor książki Miasto szczęśliwe, który pojawił się tutaj właśnie na zaproszenie deweloperów. Ten gest bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Ważne jest świadome i długoterminowe podejście. Z inwestorami rozmawiamy przede wszystkim o potrzebach miasta, zwracamy im uwagę na dostęp do zieleni czy placówek edukacyjnych.
W jaki sposób prowadzone są te rozmowy?
Pandemia bardzo mocno nadszarpnęła budżet miasta, dlatego rozpoczynając negocjacje, od razu zaznaczamy, co musi pojawić się w danym miejscu, aby mogła powstać tam nowa inwestycja. Walczymy o to, aby osoba, która osiedli się w części miasta niebędącej wcześniej strefą zamieszkania, tylko obszarem poprzemysłowym albo rolniczym, miała zapewnioną odpowiednią jakość życia.
W obecnej sytuacji budżetowej miasta nie mamy możliwości zbudowania szkoły za 50 czy 70 milionów złotych, musimy zachować dyscyplinę finansów publicznych. Dlatego mówimy inwestorom: świetnie, bardzo chcielibyśmy mieć dziesięć tysięcy mieszkańców w tej lokalizacji, ale brakuje tu możliwości zaspokojenia ich podstawowych potrzeb. Musicie więc zadbać także o zieleń, infrastrukturę drogową, przestrzenie wspólne, usługi czy edukację.
Co na to inwestorzy?
Godzą się, nie mają wyjścia. Jeszcze kilka lat temu większość zareagowałaby inaczej, ale w tej chwili wiedzą, że jeśli chcą się rozwijać, to muszą z nami współpracować dla dobra mieszkańców naszego Wrocławia. Nie możemy pozwolić sobie na to, że deweloper wybuduje osiedle, na którym nie ma nic poza mieszkaniami i ludzie będą żyć w bardzo ubogiej przestrzeni: bez usług, bez dojazdu, bez edukacji.
Kiedyś we Wrocławiu tak się budowało.
Tak, to są właśnie „bóle wzrostowe”, o których wspominałem i które wciąż nam doskwierają. Nierównomierny rozwój Wrocławia jest dostrzegalny, są przestrzenie lepsze i gorsze. Teraz możemy dokładać starań, by kolejne osiedla miały już odpowiedni standard.
Jeśli jesteśmy przy bólach wzrostowych, to ich najbardziej jaskrawym przykładem wydaje się być Jagodno.
Tak, ale w przypadku tego osiedla trzeba wziąć pod uwagę sąsiednią gminę, która również bardzo intensywnie się rozwija. W efekcie liczby wymaganych usług, placówek edukacyjnych czy zieleni gwałtownie rośnie. Te procesy powinny zostać przewidziane dziesięć lat temu, gdy wydawano odpowiednie pozwolenia i uchwalano plany miejscowe. Ale to była trochę inna epoka. Dziś, gdyby przyszła grupa inwestorów zainteresowana zabudowaniem takiego obszaru, dostałaby pewnie obowiązek wybudowania nie jednej, ale dwóch szkół, a dodatkowo przedszkoli i żłobków.
Czy taki model współpracy staraliście się wdrożyć na Nowych Żernikach?
Tak, ta holistyczna koncepcja, jeśli chodzi o samą ideę, świetnie się sprawdziła. Potwierdzają to nie tylko opinie mieszkańców, ale też liczne nagrody, które zdobyło osiedle. Myślimy teraz o tym, co dalej, gdyż zostało jeszcze trochę wolnego terenu. W kolejnym kroku zależy nam na miastotwórczych elementach, na miejscach spotkań.
Czy są już konkretne plany?
Bardzo żałuję, że w zabytkowym bunkrze ostatecznie nie powstał planowany tam dom kultury. Dziś o znalezienie kilkudziesięciu milionów złotych jest bardzo trudno, ale mamy pomysł na tę przestrzeń. Podobnie jak na szkołę i plac zabaw, które też powinny tam stanąć. Chcemy pozyskać partnera, z którym wspólnie stworzymy przestrzenie dla mieszkańców, żeby dopełnić kompletność tego osiedla.
Rozmawiając o Studium, nie sposób pominąć pytania o plac Społeczny. Od wielu lat mówi się, że ten teren całkowicie zmieni swoje oblicze – czy to prawda?
To niezwykły projekt, którego zręby powstały już ponad dziesięć lat temu. Wyłoniono wówczas w drodze konkursu pomysł na to, jak mogłaby ta przestrzeń wyglądać, aby pełnić funkcję miastotwórczą. Mówimy tak naprawdę o nowym centrum, o potężnej przestrzeni z gęstą zabudową, w której przenikają się funkcje publiczne, mieszkaniowe, komercyjne i komunikacyjne. Jednakże ta wizja, wypracowana wzorowo i uchwalona z wielkimi honorami przez Radę Miejską, dziś trochę się zdewaluowała. Niezliczone rozmowy prowadzone przez dziesięć lat nie dały, niestety, możliwości zrobienia realnego kroku, by pokusić się o zagospodarowanie tej przestrzeni. Koncepcja i plan to jedno, a realizacja to drugie.
Co się teraz dzieje w tym temacie?
Od ponad roku rozmawiamy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, który pomaga nam w określeniu ścieżki dostępu do realnego pod kątem zabudowy studium wykonalności. Zależy nam na funkcjach miastotwórczych i na tym, żeby życie na tych kilkudziesięciu hektarach tętniło 24 godziny na dobę. Nie chcemy dzielnicy, która o określonej godzinie gaśnie i się zapala, generując tylko problemy komunikacyjne. Dlatego tak ważny jest mixed-use. Nie odkrywamy Ameryki, tak działają prężne miasta.
To tendencja światowa, gdzie łączenie funkcji jest już standardem w urbanistyce i architekturze współczesnej. W tym duchu realizowany jest projekt Barcode – nowego centrum Oslo czy też rozwój dzielnicy Donau City w Wiedniu, gdzie zespoły mieszkaniowe przeplatają się z biurami, handlem, usługami, funkcją edukacyjną, kulturą i rekreacją. Dobrym przykładem jest także zróżnicowany funkcjonalnie kompleks zabudowy Centrum Koneser na Pradze-Północ w Warszawie, który dodatkowo znakomicie łączy przestrzeń postindustrialną z nowoczesną miejską tkanką.
Jak zamierzacie ten cel osiągnąć?
Chcemy to zrobić w sposób przemyślany i wzorcowy. Jeśli nie uda się wypracować konceptu i pozyskać partnerów, z którymi moglibyśmy go zrealizować, godząc jednocześnie interesy miejskie i biznesowe, jesteśmy gotowi ten projekt zamrozić na kolejne dziesięć lat. Od działania za wszelką cenę ważniejsza jest odpowiedzialność. Prowadzimy rozmowy z globalnymi funduszami i firmami konsultingowymi, które podkreślają niesamowity potencjał miejsca i unikatowość tej przestrzeni w skali Europy. Jesteśmy obecnie w trakcie due diligence projektu, co oznacza, że badamy, jak możemy podejść do niego prawnie, funkcyjnie, biznesowo, społecznie i komunikacyjnie. Biorąc pod uwagę zainteresowanie dużych, międzynarodowych graczy, mamy spore szanse, by niedługo pozyskać właściwych partnerów. Ale jeśli okaże się, że to jeszcze nie ten moment, poczekamy. Nie pozwolimy tej przestrzeni przeładować infrastrukturą.
Na koniec zapytam: jakim miastem ma być Wrocław w 2050 roku?
Lubię przy takich okazjach odnosić się do wizji obecnych władz: Wrocław ma być miastem bogatym, pięknym i mądrym. Dodałbym jeszcze: szczęśliwym. To bardzo pojemne pojęcia, w których zawiera się wszystko, czego bym sobie życzył. Chciałbym, żebyśmy byli miastem neutralnym klimatycznie i w dużej mierze niezależnym energetycznie. Miastem z jednym z najlepszych ośrodków akademickich w tej części Europy. I jeszcze, żebyśmy byli obszarem metropolitalnym z prawdziwego zdarzenia, a Wrocław liczył sobie milion mieszkańców. A siłą Wrocławia byli, są i będą zawsze nasi mieszkańcy.
Najpopularniejsze teraz
-
Nowe zasady parkowania przy Magnolii. Jak zmienił się parking? [ZOBACZ ZDJĘCIA]
-
Śląsk Wrocław planuje wzmocnić kadrę przynajmniej trzema zawodnikami. Znamy pierwsze nazwisko, które jest wiązane z klubem. To środkowy pomocnik
-
Woda jako źródło życia: MPWiK i Strażacy razem na rzecz mieszkańców!
-
Citroën C5 Aircross – komfortowy SUV już od 999 zł netto miesięcznie z ochroną Citroën We Care do 8 lat – sprawdź aktualne promocje w salonie Citroen MM Cars, Wrocław al. Karkonoska 50
-
Błaszczykowski, Boruc, Piszczek i Mila kontra Del Piero, Rivaldo, Quaresma i Szewczenko. Już jutro wielki mecz legend na Tarczyński Arena [Jak dojechać]
-
Polska - Reszta Świata na Tarczyński Arena. Błaszczykowski, Mila, Piszczek Boruc vs. Del Piero, Rivaldo. Zobacz zdjęcia, Polacy nie dali szans rywalom.
-
Płatny Facebook, Instagram i WhatsApp? Meta zaczyna gotowanie żaby
-
Poznaj najpiękniejsze trasy kolejowe regionu. Wraca Dolnośląski Bilet Weekendowy
-
Ponad 650 mieszkań na wynajem. SIM Wrocław szykuje inwestycję na Wojszycach
-
Najlepsze technika we Wrocławiu. Które technikum wybrać? [LISTA, RANKING 2022]
-
Sprawdź, dokąd polecą Wrocławianie na długi weekend czerwcowy
-
Miasto wyremontuje ulicę Zaporoską
-
Płatne parkowanie pod Magnolią. Znamy nowe zasady!
-
Niedziela handlowa przed Wielkanocą. Jak w tą niedzielę otwarte są centra handlowe we Wrocławiu? [27.04.2025]
-
Rusza nabór wniosków na lokalne inicjatywy mieszkańców Dolnego Śląska
Najpopularniejsze
Śląsk Wrocław planuje wzmocnić kadrę przynajmniej trzema zawodnikami. Znamy pierwsze nazwisko, które jest wiązane z klubem. To środkowy pomocnik
Pomimo tego, że trener Śląska Wrocław zapewniał na konferencji, że teraz przez drużyną przede wszystkim odpoczynek, trudno przypuszczać, że sztab szkoleniowy spoczął na laurach. Ante Šimundža zapowiada, że do kadry powinno dołączyć przynajmniej trzech piłkarzy, a możliwe, że będzie ich o jednego lub dwóch więcej.
Woda jako źródło życia: MPWiK i Strażacy razem na rzecz mieszkańców!
Wrocławskie MPWiK łączy siły ze Strażakami. Komenda Miejska PSP we Wrocławiu została właśnie ambasadorem kampanii #PijKranówkę. Działanie to wpisuje się też w miejski program „Bezpieczny Wrocław”, którego celem jest edukacja i poprawa bezpieczeństwa mieszkańców.

