Ocalić od zapomnienia
„Przychodzimy po kimś, jesteśmy dłużnikami i kontynuatorami.” O zapomnianych herosach oraz o tym, czy wrocławska kultura może poprawnie funkcjonować przy niechętnym stosunku do swojej historii.
Rozmawia z nami Marek Dyżewski, publicysta muzyczny, wykładowca akademicki w Polsce i Europie, były rektor wrocławskiej Akademii Muzycznej. Wieloletni komentator takich wydarzeń muzycznych jak Festiwal Wratislavia Cantans czy Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.
Ocalić od zapomnienia to zbiór esejów o muzyce, które pochodzą z różnych źródeł: są w nim przedruki wcześniejszych publikacji w czasopismach muzycznych, zapisy pana wystąpień okolicznościowych oraz teksty premierowe. Już sam tytuł nasuwa interpretację, jakim kluczem kierował się pan w wyborze materiału do książki.
Powstawanie większości treści było związane z jakimś wydarzeniem muzycznym, czy to festiwalem, czy premierą operową, czy koncertem. Ale są w tej książce także teksty mówiące o wybitnych postaciach muzyki, niejednokrotnie niedocenionych i zapomnianych. Tytuł zaczerpnąłem z jednego z esejów, który poświęciłem Stanisławowi Gałońskiemu, założycielowi polskiego wykonawstwa muzyki dawnej. Był on twórcą Capelli Bydgostiensis, pierwszego profesjonalnego zespołu muzyki średniowiecza, renesansu i baroku. Capella to okręt flagowy polskiej kultury muzycznej lat 1960-1970. Potem dyrektor Gałoński założył podobny, choć bardziej rozbudowany zespół – Capellę Cracoviensis. Powołał także do życia międzynarodowy festiwal muzyki dawnej w Starym Sączu, gdzie w klasztorze sióstr Klarysek odkryto słynne źródła muzyki polifonicznej z epoki gotyku. Trudno się pogodzić z faktem, że postać tak wybitna jest w polskiej publicystyce niemal nieobecna, zapomniana. Mój artykuł napisany z okazji 40-lecia festiwalu w Starym Sączu nosił właśnie tytuł „Ocalić od zapomnienia”. Intencją było przypomnienie, utrwalenie pewnych wydarzeń i postaci.
Jest tutaj również esej poświęcony Edmundowi Kajdaszowi, ważnej postaci dla naszego miasta.
Edmund Kajdasz pojawił się we Wrocławiu zaraz po wojnie, w mieście ruin, pozbawionym instytucji kultury. Pierwszą tego rodzaju instytucją, która stała się marką stolicy Dolnego Śląska, był chór tutejszej Rozgłośni Polskiego Radia, który pod jego dyrekcją przez kilkadziesiąt lat budził swym śpiewem podziw słuchaczy w całym kraju, wzbogacając archiwa naszej radiofonii o tysiące nagranych dzieł.
W eseju poświęconym Kajdaszowi pisze pan, że Wrocław całkowicie o nim zapomniał, że nie upamiętnił tej postaci, mimo że jest przecież założycielem koncertującego do dziś zespołu Cantores Minores Wratislavienses.
Jego Cantorzy byli zespołem jeszcze znakomitszym niż Chór Polskiego Radia. Jako chór kameralny reprezentowali klasę europejską. Dlaczego więc Edmund Kajdasz jest nieobecny w świadomości wrocławian? Dlaczego Studio Koncertowe Polskiego Radia, w którym pracował i nagrywał, nosi dziś imię Jana Kaczmarka, pracującego przecież w mniejszych studiach tutejszej rozgłośni? W Katedrze, gdzie w latach rozkwitu muzyki sakralnej we Wrocławiu Kajdasz prowadził jego słynny chór chłopięcy, próżno by szukać jakiegokolwiek znaku upamiętniającego ten fakt. Wstydem dla miasta jest niechlujnie zredagowany biogram tego wybitnego dyrygenta w Wikipedii, błędnie prezentujący go jako... śpiewaka.
Czyż to, że nie ma on pomnika w naszym mieście, choćby epitafium w Katedrze, i że znikają z radiowej taśmoteki jego nagrane kreacje, nie jest przejawem niewdzięczności?
Kłóci się to z wydźwiękiem „Ocalić od zapomnienia”, książki bazującej na podkreślaniu istoty i wagi kontynuacji, wdzięczności wobec tych, którzy stworzyli coś przed nami, relacyjności, współistnienia, znaczenia pamięci i dialogu w kontekście budowania kultury.
Proszę pozwolić, że dam przykład wdzięczności i pamięci, jaką można kultywować wobec kogoś wybitnego w świecie kultury. Przywołam postać Jana Szyrockiego, który stworzył Chór Politechniki Szczecińskiej. Był absolwentem tej uczelni, a także wychowankiem średniej szkoły muzycznej. Wyrastał na dyrygenta, kierując akademickim chórem, wynosząc go na coraz znakomitszy poziom, a jednocześnie uzupełniając swoje wykształcenie dyrygenckie pod kierunkiem Stefana Stuligrosza. Ów chór, koncertujący na całym świecie, stał się wielką chlubą Szczecina. Gdy Jan Szyrocki odszedł na wieczną wartę, w Katedrze Szczecińskiej uczczono jego pamięć okazałym, wysokim na dwa metry epitafium w formie reliefu, gdzie głowę muzyka otaczają liczne tytuły dzieł, których piękno sławił jego chór. Ponadto imię Jana Szyrockiego nosi jeden z miejskich placów, Studio Radia Szczecin, Centrum Kultury w Międzyzdrojach, a także odbywający się w tamtym mieście Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej. Tak oto powinno się upamiętniać kogoś, kto przyczynia się do rozkwitu kultury.
Skąd zatem we Wrocławiu ten trend zapomnienia?
Mam wrażenie, że dzisiejszym sternikom nawy kulturalnej brakuje świadomości, jak wyjątkowego formatu byli ich poprzednicy. Ci założyciele wrocławskiej kultury cieszyli się prestiżem nie tylko w kraju, ale też poza jego granicami. W jednym z tekstów omawianej przez nas książki zacytowałem wypowiedź średniowiecznego humanisty, Bernarda z Chartres. Mówiąc o dokonaniach jego współczesnych, zawsze odnosił je do poprzedników, do mistrzów starożytności. Relację między uczonymi jego pokolenia a tymi z czasów starożytnych wyraził słowami:
Jesteśmy karłami, którzy wspięli się na ramionach olbrzymów. Widzimy dalej niż oni, ale nie dlatego, że bystrzejszy jest nasz wzrok, ale dlatego tylko, że to oni dźwigają nas wzwyż o całą ich gigantyczną wysokość.
Tymczasem ludzie kształtujący życie kulturalne w naszym mieście zdają się nie mieć świadomości, jak wiele zawdzięczają swym wybitnym poprzednikom.
Świadomość kontynuacji, relacji z tym, co stworzono przed nami, i pozostawanie w żywym dialogu z wartościami z przeszłości – to dla humanisty fundamenty człowieczeństwa.
Przychodzimy po kimś, jesteśmy dłużnikami i kontynuatorami. Myślę, że to jest kwestia nie tylko pamięci i świadomości naszego miejsca w szeregu, ale też lojalności wobec dzieła, którego jesteśmy dziedzicami. Chciałbym, by tak właśnie było w przypadku festiwalu, który stworzył Andrzej Markowski.
Czyli Wratislavia Cantans?
Andrzejowi Markowskiemu poświęciłem trzy teksty, w tym biograficzny, ukazujący skalę jego dokonań w dziedzinie polskiej kultury. Nie ulega wątpliwości, że Wrocław byłby zupełnie innym środowiskiem, gdyby Andrzej Markowski nie został dyrektorem filharmonii wrocławskiej.
Gdyby jej, przeciętnej dotąd, orkiestry nie przeobraził w czołowy zespół w kraju. Gdyby nie powołał do życia Festiwalu Wratislavia Cantans, zjawiska wyjątkowego w całym obozie komunistycznym, bo tylko tu możliwe było wykonywanie utworów muzyki sakralnej we wnętrzach kościelnych. Dodajmy, że twórca festiwalu szczególnie dbał o promocję dzieł tworzonych przez dawnych i współczesnych mistrzów polskich.
A co się dzieje na Wratislavii Cantans dziś? W 2019 roku, w dwusetną rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki, nie wprowadzono do programu festiwalu ani jednego utworu z ogromnego skarbca muzyki sakralnej tego twórcy. Była to też dwieście pięćdziesiąta rocznica urodzin Józefa Elsnera, wybitnego kompozytora, nauczyciela Chopina, twórcy, między innymi, trzydziestu mszy i ponad pięćdziesięciu utworów oratoryjno-kantatowych. I również jemu, przy takiej okazji, festiwal nie był łaskaw udzielić głosu. Takie ostentacyjne odwracanie się plecami od twórczości kompozytorów polskich należy postrzegać jako nielojalność obecnego kierownictwa Wratislavii Cantans wobec idei, jaka przyświecała twórcy tego festiwalu, ale również wobec rodzimej kultury.
Marek Dyżewski
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Wydawca:Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego
Redakcja językowa i korekta:
Bogusława Krzczanowicz
Projekt graficzny i łamanie:
Julita Gielzak
Koordynacja wydawnicza:
Marta Przetakiewicz
Książkę w cenie 50 zł można nabyć, pisząc na wydawnictwa@okis.pl
Partnerem wydawniczym książki jest Strefa Kultury Wrocław w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego.
Projekt współfinansowany z Budżetu Województwa Dolnośląskiego
Wszystkie wspominane w książce postacie sprawiają wrażenie niezwykle ważnych, osób o niespotykanym imperatywie działania i tworzenia, które poświęciły wszystkie swoje siły, żeby zmaterializować ideę. To rzadko dziś spotykane cechy.
To rzeczywiście byli ludzie wielkiego formatu o niezwykłym talencie – chciałoby się rzec „kulturotwórczym”, choć to słowo przez jego nadużywanie straciło na znaczeniu. Ale Andrzej Markowski był twórcą kultury par excellence. Potrafił przeobrazić kształt takiej instytucji jak filharmonia, w której dotąd kultywowano głównie muzykę symfoniczną okresu dwóch i pół stuleci, w forum prezentacji tysiącletniej panoramy muzycznej. Twórczości, na którą, obok symfoniki, składały się dzieła chóralne, kameralne i oratoryjne. To właśnie jemu publiczność zawdzięczała gruntowne przeobrażenie pojęcia o historii muzyki.
Tę działalność można postrzegać jako przykład tak zwanej anagogicznej funkcji kultury. Pojęcie to wywodzi się z greckiego słowa oznaczającego prowadzenie wzwyż, co jest kluczową funkcją kultury.
Proszę przypomnieć sobie Europę po upadku Cesarstwa Rzymskiego: czasy wędrówki ludów, cywilizacyjnej apokalipsy. A jednak chrześcijańska kultura potrafiła wpłynąć na barbarzyńskie ludy na tyle, że od dwunastego wieku budowano w Europie cudowne katedry, tworzono uniwersytety i filozofie, lirykę trubadurów, chorał gregoriański i arcydzieła muzyki polifonicznej.
Dzisiaj kultura z jej anagogicznej misji, czyli duchowego dźwigania wzwyż jednostek i całych społeczności, wydaje się rezygnować.
Decydenci kultury schlebiają coraz niższym gustom. W książce przywołałem myśl Stefana Czarnowskiego, który definiował kulturę jako rozmowę tych, którzy są, z tymi, którzy byli. Mam wrażenie, że oto jesteśmy świadkami urywania się tej rozmowy. Zanika pamięć o tych, którzy byli, pamięć o ich dziełach, ich wybitnych dokonaniach. A przecież sama pamięć nie wystarczy. Uniwersum kultury, które tworzyli, winno być dla nas zobowiązaniem do jego kontynuacji, rozwijania i wzbogacania. Przekazywania tym, którzy przyjdą po nas.
Najpopularniejsze teraz
-
Nowe zasady parkowania przy Magnolii. Jak zmienił się parking? [ZOBACZ ZDJĘCIA]
-
Śląsk Wrocław planuje wzmocnić kadrę przynajmniej trzema zawodnikami. Znamy pierwsze nazwisko, które jest wiązane z klubem. To środkowy pomocnik
-
Woda jako źródło życia: MPWiK i Strażacy razem na rzecz mieszkańców!
-
Citroën C5 Aircross – komfortowy SUV już od 999 zł netto miesięcznie z ochroną Citroën We Care do 8 lat – sprawdź aktualne promocje w salonie Citroen MM Cars, Wrocław al. Karkonoska 50
-
Błaszczykowski, Boruc, Piszczek i Mila kontra Del Piero, Rivaldo, Quaresma i Szewczenko. Już jutro wielki mecz legend na Tarczyński Arena [Jak dojechać]
-
Polska - Reszta Świata na Tarczyński Arena. Błaszczykowski, Mila, Piszczek Boruc vs. Del Piero, Rivaldo. Zobacz zdjęcia, Polacy nie dali szans rywalom.
-
Płatny Facebook, Instagram i WhatsApp? Meta zaczyna gotowanie żaby
-
Poznaj najpiękniejsze trasy kolejowe regionu. Wraca Dolnośląski Bilet Weekendowy
-
Ponad 650 mieszkań na wynajem. SIM Wrocław szykuje inwestycję na Wojszycach
-
Najlepsze technika we Wrocławiu. Które technikum wybrać? [LISTA, RANKING 2022]
-
Sprawdź, dokąd polecą Wrocławianie na długi weekend czerwcowy
-
Miasto wyremontuje ulicę Zaporoską
-
Płatne parkowanie pod Magnolią. Znamy nowe zasady!
-
Niedziela handlowa przed Wielkanocą. Jak w tą niedzielę otwarte są centra handlowe we Wrocławiu? [27.04.2025]
-
Rusza nabór wniosków na lokalne inicjatywy mieszkańców Dolnego Śląska
найбільш популярний
Цікаві місця поблизу Вроцлава, які необхідно відвідати
Географічне розташування Вроцлава відкриває багато переваг, зокрема і можливість відвідати історичні місця, пам’ятки культури, архітектури та природні дива.
Особливості оформлення закордонного паспорту для українців, які знаходяться в Польщі
У зв’язку з воєнними діями на території України багато громадян виїхали на територію Польщі по закордонних паспортах. Але є ті, які перетнули кордон з українським паспортом, свідоцтвом про народження або іншими документами. І для них є актуальним питання оформлення закордонного паспорту, як для дорослих, так і для дітей.