Jaka jest Twoja historia o Powodzi Tysiąclecia? Poznaj opowieści mieszkańców!
Te dni nadal budzą żywe wspomnienia. Czy to historie o solidarności czy o cwaniactwie? Dowiedz się co o Powodzi Tysiąclecia opowiadają ludzie, którzy byli uczestnikami tamtych wydarzeń!
12 lipca 1997 roku fala kulminacyjna na Odrze i Oławie dotarła do Wrocławia. Wielka woda zalała część miasta. Jak zapamiętaliśmy te dramatyczne chwile? Czy był to kataklizm, który zniszczył dorobek życia wielu ludzi? A może także okazja do powstania wielkiej, ludzkiej solidarności? Posłuchajmy opowieści mieszkańców!
Kozanów: mieliśmy szczeście, że nasz blok był na wzniesieniu
- O nadejściu fali powodziowej media informowały od kilku dni. Śledziliśmy wydarzenia z Opola, Brzegu i innych miejscowości z południa kraju - opowiada pan Tomasz, wówczas 19-letni mieszkaniec Kozanowa – W sobotę udaliśmy się z kolegą zobaczyć jak wyglądają wały od strony rzeki Ślęzy gdyż z okien zauważyliśmy stojącą wodę na działkach. Gdy tam doszliśmy, woda wlewała się już w ulicę Dokerską. Dla zabawy zatrzymywaliśmy ją butami, wydawało się to niezłą zabawą.
Chwilę później przestało być śmiesznie, masa wody wezbrała.
- Zaczęto budować wały z worków z piaskiem, gdzieś na wysokości tzw. czerwonych bloków. Dołączyliśmy się. Chwilę później zaczęliśmy zabezpiczać kolejne miejsce. Było to na nic. Z tarasu budynku przy Dokerskiej 30 obserwowaliśmy tylko, jak woda wlewała się i zalewała wszystko po drodze. W naszym bloku, stojącym na skarpie, zostały całkowicie zalane piwnice, ale w innych miejscach na osiedlu sytuacja była dramatyczna.
Tomasz opowiada, że samo poruszanie się po osiedlu było niemożliwe, zwłaszcza obrębie tz. niecki (ulica Kozanowska, Ignuta, Dokerska – czerwone bloki, oraz dalej). Wszędzie stała już woda. Słyszało się o zalewanych mieszkaniach na parterach i wyżej.
- Pierwszego dnia pojawili się tzw. przedsiębiorcy, cwaniaki sprzedające z samochodu po mocno zawyżonych cenach chleb i chyba zupki chińskie. W kolejnych dniach życie kwitło na tarasie - sąsiedzi przychodzili na plotki, czasami ktoś rozpalił grilla. Sąsiedzi do dzisiaj wspominają, że mocno zintegrowała ta sytuacja okolicznych mieszkańców. Pojawiało się u nas wielu polityków i "wycieczek" z terenów, które nie były zalane. Czasami ktoś z innych dzielnic miasta przyjechał by sobie popływać rekreacyjnie kajakiem. Pamiętam, ze początkowo byłem pełen obaw. Szybko okazało się, że nasza sytuacja była dużo lepsza niż mieszkańców, których bloki znajdowały się w niecce. Były one z każdej strony zalane. Bardzo im współczuliśmy. Ze smutkiem patrzyliśmy jak kursują łodziami ze swoimi psami lub kotami, lub jak spacerują z nimi po dachach swoich bloków. Dowożono im jedzenie kajakami i łodziami.
Przedmieście Oławskie: szum. A potem przerażająca cisza
Pani Ilona, uczestniczka grupy „Wrocław kocham Archiwalny”, opowiada o powodzi z perspektywy dziecka.
- Pamiętam, że pobiegłam na sąsiednie podwórko, na Więckowskiego, powiedzieć Ojcu i Jego kolegom, że woda jest już na Kościuszki i idzie do nas. Nie uwierzyli mi. Parę minut później woda była już na Więckowskiego. Najpierw słyszeliśmy szum, a później nastąpiła okropna cisza, no i ciemność, bo prądu nie było. Wieczorem po osiedlu pływały amfibie, żołnierze rozdawali ludziom wodę, wkładali ją do reklamówek spuszczanych na sznurku z okien. Byli jednak i tacy, którzy mieli z całej tej sytuacji zabawę i następnego dnia wychodzili pływać w tym syfie... O, jeszcze pamiętam pływające w wodze szczury, w piwnicach było ich pełno...
Cwaniacy i bohaterowie
Pani Izabela z grupy Wrocław Kocham Arichiwalny opowiada o najdroższej w życiu bieliżnie.
- Nie zapomnę najdroższych bawełnianych majtek za 50zł, kupionych w sklepie przy ul. Pomorskiej w lipcu 1997 roku (wcześniej były po 3zł). Niestety, musiałam kupić tak drogą bielizne, bo jeszcze nie miałam dostępu do zalanego mieszkania przy ul. Kleczkowskiej 44.
Kiedy woda wdzierała się na jej ulice zabrała z domu tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
- Zabrałam dokumenty, jedzenie, picie i pieniądze i wyszłam. Później zobaczyłam, że dobrze zrobiłam... O 21.00 z nasypu kolejowego Wrocław Nadodrze widziałam moje podwórko, które zamieniło się w basen, a wody wciąż przybywało. Do mieszkania weszłam po sześciu dniach, a w bramie była jeszcze woda. W środku ściany były mokre na wysokość dwóch metrów, a na podłodze był piasek rzeczny i szlam. Dobrze, że nie było mazutu. Prawie wszystko znalazło się pod wodą... Zaczęło się wielkie sprzątanie i odtwarzanie zniszczonej substancji mieszkaniowej (wymieniano m. in. tynki, armaturę, okna, drzwi, podłogę). Remont trwał do lutego 1998 roku. Na dobre wróciłam w maju 1998 roku po kupieniu nowej kuchenki gazowej. Z gminy dostałam lodówkę i kanapę do spania. Z czasem kupiłam nowe meble, pralkę i inne sprzęty AGD. Teraz jak mocno pada deszcz nie mogę spać... To lęk, że znów powtórzy się powódź z 1997 roku. Oby ta historia nigdy się nie powtórzyła.
Pan A. opowiada, że w tych trudnych dniach jego rodzina doświadczyła wiele życzliwości.
- Lleżałam wtedy w szpitalu, moja mama nie mogła do mnie dojechać, zaczepiła jakiegoś faceta na wałach z worków, bo miał przy sobie telefon komórkowy. Wtedy była to rzecz rzadka i droga, bo płaciło się za każdą minutę rozmowy - tak, owszem, młodzieży, tak kiedyś było! Zadzwoniła do mnie, wtedy dzwoniło się na automat na korytarzu szpitala, porozmawiała, chciała zapłacić za tą rozmowę, a człowiek prawie się obraził, że jak to tak, przecież musiała zadzwonić do szpitala, on nic nie chce! Pewnie niejedna taką sytuacją była, ale jakby ów człowiek to czytał i pamiętał zdarzenie, to dziękuję!!!
Najpopularniejsze teraz
-
Zanieczyszczona woda w Odrze – wszystko co musisz wiedzieć!
-
Wielka inwestycja w Miękini. Tajwańczycy zamiast Intela
-
Nowa szkoła we Wrocławiu gotowa na przejęcie uczniów. Pierwszy dzwonek 2 września [ZDJĘCIA]
-
Nowe oszustwo we Wrocławiu: „na zostanie aktorem filmowym”. Nie wysyłajcie im nagich zdjęć!
-
Skażenie Odry. Czy na wrocławskich kąpieliskach można się bezpiecznie kąpać?
-
Nowy system kaucyjny coraz bliżej! Czy we Wrocławiu gdzieś oddamy już butelki w butelkomatach?
-
Przy ul. Zwycięskiej i Ołtaszyńskiej tereny nie dla deweloperów. Powstanie park.
-
Ile kosztuje zgrzewka wody? Jak wybrać najlepszą?
-
Wrocław zaprasza nad wodę. Miejskie kąpieliska gotowe na sezon 2026
-
Umowa podpisana! Tak będzie wyglądać najdroższa szkoła w historii Wrocławia [WIZUALIZACJE]
-
Niebawem rusza remont torowiska na ul. Trzebnickiej
-
UOKiK grozi Biedronce wysokimi karami. Chodzi o promocje i „pomarańczowe ceny”
-
Pierwsze elektryczne Mercedesy eCitaro dotarły do Wrocławia. MPK zamówiło kolejne 20 autobusów
-
Święto Wrocławia 2026. Hanna Suchocka Honorową Obywatelką Wrocławia
-
Ponad 650 mieszkań na wynajem. SIM Wrocław szykuje inwestycję na Wojszycach
Najpopularniejsze
Wielka inwestycja w Miękini. Tajwańczycy zamiast Intela
Miękinia pod Wrocławiem stanie się nowym centrum zaawansowanych technologii. Podczas Taiwan Expo 2026 w Warszawie strona tajwańska zdecydowała, że właśnie tam powstanie Tajwański Park Technologiczny, który zostanie zlokalizowany na terenach przygotowanych wcześniej pod inwestycję Intela.
Nowa szkoła we Wrocławiu gotowa na przejęcie uczniów. Pierwszy dzwonek 2 września [ZDJĘCIA]
2 września funkcjonowanie rozpocznie nowy Zespół Szkolno-Przedszkolny przy ul. Cynamonowej na Lipie Piotrowskiej. Docelowo uczyć się ma tam 1200 dzieci.



