Wrocławskie ARCHistorie: artystyczny eksperyment stulecia
17 marca 1970 r. otwarto w Muzeum Architektury we Wrocławiu jedną z najbardziej zaskakujących wystaw w historii polskiej sztuki współczesnej. Czym było legendarne Sympozjum Plastyczne Wrocław ’70 i jaki ślad pozostawiło w sztuce i architekturze miasta?
Żywy pomnik Arena, 1970 r.
Poznajecie to miejsce? Teraz właśnie nadszedł ten idealny moment: pojawiają się liście młodych drzew, a korzenie martwego pnia zostaną wkrótce – jak co roku – pomalowane zieloną farbą. Żywy pomnik na Wyspie Piaskowej, słynna Arena projektu krakowskiego artysty Jerzego Beresia, każdego roku, wczesną wiosną, gromadzi tych, którzy pamiętają o niezwykłym spotkaniu artystów, architektów i krytyków sztuki, do jakiego doszło w pierwszych miesiącach 1970 roku we Wrocławiu. I zgodnie z instrukcją autora Areny, co roku ożywiają martwe drzewo posadzone korzeniami do góry. Żywy pomnik to jeden z kilku materialnych śladów, jakie pozostały w przestrzeni miasta po Sympozjum Plastycznym Wrocław ’70. A apetyty organizatorów przedsięwzięcia – ówczesnych władz miasta i Towarzystwa Miłośników Wrocławia – były przecież znacznie większe…
SPEKTAKULARNI GOŚCIE WE WROCŁAWIU
Zorganizowana w ramach 25. rocznicy powrotu Wrocławia do Macierzy wystawa, miała na celu pozyskanie dla miasta dzieł najwybitniejszych polskich artystów plastyków i zaaranżowanie ich w przestrzeni publicznej. Grono uczestników Sympozjum zostało starannie wyselekcjonowane przez wiodących krytyków sztuki, którzy zdecydowali się zaprosić do Wrocławia 39 artystów z całej Polski. Same sławy! Tadeusz Kantor, Oskar Hansen, Władysław Hasior, Henryk Stażewski, Jerzy Bereś, Zbigniew Dłubak, Jerzy Rosołowicz, Wanda Gołkowska – lista pozyskanych dla Sympozjum nazwisk była naprawdę spektakularna. Podobnie jak wizyta gości we Wrocławiu, podczas której nie tylko wożono ich po całym mieście w celu wybrania miejsc pod przyszłe artystyczne realizacje, ale zorganizowano nawet loty nad Wrocławiem samolotami wrocławskiego aeroklubu. Miejscem prezentacji przygotowanych przez artystów projektów zostało wybrane Wrocławskie Muzeum Architektury, a celom towarzysko-dyskusyjnym służyła Piwnica Świdnicka w Rynku. Wszystko po to, by przyszłe dzieła, firmowane przez najważniejsze postaci polskiej sztuki, godnie uczciły znamienity jubileusz.
PODUSZKI, KRZESŁA I POMNIKI
Na otwartej 17 marca 1970 roku wystawie pokazano w sumie kilkadziesiąt (niektóre źródła mówią o 57, a niektóre o 72) obiektów: przedmioty, projekty, szkice koncepcyjne i notatki. Uczestnicy Sympozjum mogli zaprosić do współpracy specjalistów z różnych dziedzin: pisarzy, poetów, matematyków lub innych plastyków. Aranżacja wystawy również była iście szalona! Prezentowane prace zajęły całą przestrzeń wystawienniczą Muzeum Architektury: wisiały na ścianach, stały na podłodze, drabinie, między donicami z monsterami. A przybyli widzowie (i chyba przede wszystkim sami organizatorzy) mogli poczuć się lekko zagubieni. Spośród eksponowanych obiektów tylko nieliczne bowiem spełniały kryteria klasycznego „dzieła artystycznego”, a znakomita większość mogła sprawiać trudności organizacyjne. Jak na przykład zrealizować w przestrzeni Wrocławia Koncert na 28 poduszek i zachód słońca Jerzego Rosołowicza? Zakładając nawet przygotowanie wydarzenia podczas idealnej, sprecyzowanej szczegółowo przez artystę pogody (bezchmurne niebo, lekki wiaterek), jak przygotować „poduszki, piernaty i tym podobne bety i pierzyny (niektóre możliwie niechlujne) o wymiarach od 10×35m do 10×5m w liczbie 28 sztuk, napełnione wodorem, do których doczepiony jest ładunek materiałów wybuchowych oraz czasowy zapalnik”? O obecności „pirotechników i specjalistów od napełniania gazem poduszek i podłączania ładunków” oraz „prawdziwych antagonistów poduszek (z własnymi poduszkami dla znęcania się nad nimi i unicestwienia ich)” nie wspominając. Tak, artystyczna fantazja zdecydowanie przerosła oczekiwania urzędników…
ROZPROSZONE DZIEDZICTWO
Zgromadzone w ramach Sympozjum obiekty (również te efemeryczne, czysto ideowe) oraz towarzyszące wystawie obrady i dyskusje, utrwalone dzięki stenogramom, trwale wpisały się w historię polskiej sztuki konceptualnej i miały ogromny wpływ na jej upowszechnienie. Wydarzenie cieszyło się ogromnym powodzeniem i potwierdziło pozycję Wrocławia jako ważnego w latach 70. ośrodka kulturalnego, w którym główną rolę odgrywało środowisko artystów i krytyków związane z Galerią Pod Moną Lisą, prowadzoną przez Jerzego Ludwińskiego, oraz późniejszą galerią Permafo i studenckim teatrem Kalambur.
jeden z inicjatorów i uczestników Sympozjum
Podczas trwania Sympozjum przyjęto koncepcję utworzenia we Wrocławiu Centrum Poszukiwań Artystycznych, w wersji ostatecznej określone jako Centrum Badań Artystycznych. Mimo początkowego entuzjazmu nie udało się zrealizować tych planów. Zaniechano również kontynuowania organizacji Sympozjum w kolejnych latach, w cyklu dwuletnim. Jak wspomina profesor Makarewicz, dokumenty Sympozjum i przekazane przez artystów dodatkowe materiały zgromadzono w Ośrodku Dokumentacji Sztuki, który miał być pierwszym etapem realizacji programu Centrum Badań Artystycznych. Niestety, po likwidacji Ośrodka w 1973 r., projekty dzieł i dokumenty zostały rozproszone i wiele z nich zaginęło. Zaniechano także przygotowanej publikacji katalogu wystawy.
CO ZOSTAŁO PO LEGENDARNYM WYDARZENIU?
Są jednak we Wrocławiu dzieła, które nadal przypominają o legendarnym Sympozjum Plastycznym Wrocław ’70. To wspomniana na początku Arena Jerzego Beresia, która została częściowo zrealizowana w czynie społecznym przez studentów Politechniki Wrocławskiej w 1972 r. Jedenaście lat później instalacja zniknęła i powróciła ponownie na Wyspę Piaskową w 2010 roku, z okazji 40. rocznicy Sympozjum. Wtedy właściwie po raz pierwszy zrealizowano całościową koncepcję Jerzego Beresia: połowę placu wybetonowano, a na drugiej połowie posadzono sześć młodych drzew oraz ustawiono ławeczkę. Od tamtego czasu korzenie martwego drzewa są co roku regularnie malowane na zielono przez studentów wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, a w ostatnich latach w ramach akcji przygotowanych przez galerię Entropia.
Wieżę Radości Andrzeja Wojciechowskiego i Mieczysława Zdanowicza zrealizowano 23 lipca 1970 r. na ówczesnym placu Dzierżyńskiego (dziś plac Dominikański) w ramach Wrocławskiego Święta Kwiatów. Dwunastometrowa konstrukcja składała się z metalowego stelażu, który mieszkańcy miasta przyozdobili ciętymi kwiatami. Projekt artystyczny zyskał w tym wypadku wymiar społeczny, a władze Wrocławia uczyniły ze spontanicznej akcji pompatyczną ceremonię przy muzyce orkiestry dętej. Może właśnie dlatego instalacji nigdy więcej nie powtórzono…
Usytuowanie krzesła
Najbardziej widowiskową realizacją okazała się jednak Kompozycja pionowa nieograniczona Henryka Stażewskiego, która rozbłysła na wrocławskim niebie w Dniu Zwycięstwa 9 maja 1970 roku. 9 strumieni koloru na niebie było jedynym projektem, który został zrealizowany w ramach Sympozjum. Pokaz świateł odbył się na placu Społecznym, a kolorowe promienie (niebieski, zielony, żółty, czerwony, pomarańczowy, czerwony, fioletowy, niebieski) widoczne były nawet w okolicznych miastach. Kompozycję awangardowego malarza powtórzono w 2008 roku przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, w ramach starań miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Praca Stażewskiego jest do dziś inspiracją i motywem, do którego powracają w swej twórczości młodzi artyści.
W 2011 roku, w ramach Europejskiego Kongresu Kultury, udało się zrealizować Krzesło Tadeusza Kantora, które stanęło u zbiegu ulic Nowy Świat, Rzeźniczej i Łaziennej. Spełniono przy tym stanowcze wymagania autora (patrz ramka powyżej).
70/20, CZYLI POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI
50. rocznica wydarzenia stała się impulsem dla wielu artystycznych inicjatyw, które odbywały się przez cały ostatni rok w stolicy Dolnego Śląska. Najważniejszą z nich było według mnie oddolne powołanie grupy Sympozjum Wrocław 70/20 zrzeszającej kilkanaście instytucji i osób, które opracowały i poprowadziły kompletny program obchodów jubileuszu: wystaw, spotkań, dyskusji, wykładów, podcastów i prezentacji. Ostatnim z proponowanych przez grupę wydarzeń jest wystawa wrocławskiej malarki Kasi Kmity zatytułowana Ćwiczenia z wyobraźni, prezentowana w Muzeum Architektury we Wrocławiu do końca maja 2021 r. To autorska, bardzo indywidualna wizualizacja najważniejszych z perspektywy autorki momentów Sympozjum Plastycznego Wrocław ’70 – spotkań i rozmów artystów, ich wspólnej wycieczki po mieście, lotu nad Wrocławiem i samej wystawy. Tytułowe ćwiczenia z wyobraźni to powrót do przeszłości i arcyważnego dla Wrocławia wydarzenia, które w sposób wyjątkowo fantazyjny wpisało się w historię miasta.
Marta Czyż-Kaczor
Rzeczniczka prasowa Muzeum Architektury we Wrocławiu, historyczka sztuki, dziennikarka, obserwatorka.
Najpopularniejsze teraz
-
Zmiany na rondzie przy ul. Granicznej. Miasto wybuduje nowy łącznik -
Szukasz mieszkania we Wrocławiu? Zobacz, co ma do zaoferowania Atal -
Koszykarski Śląsk Wrocław szlifuje formę przed nowym sezonem. Kibiców czeka sześć sparingów -
Gajowicka przestanie być „odcinkiem testowym dla zawieszeń”. Rusza remont między Hallera a Racławicką -
Zmiany w organizacji ruchu przy ul. Gazowej. Od 8 sierpnia kierowców czekają utrudnienia -
Ciepły letni wieczór, muzyka i taniec. Nie przegap ostatniej potańcówki pod NFM! -
Z Wrocławia na weekend: Śladami natury i legend. Spacer po skalnym labiryncie Błędnych Skał -
Prokuratura ujawnia kulisy śmierci Sebastiana z Wrocławia. Nafaszerowali nastolatka narkotykami i zamknęli drzwi -
Ranking szkół podstawowych 2023. Te wrocławskie podstawówki są najlepsze [LISTA] -
Wrocław: Wspólny bilet na MPK i kolej będzie obowiązywał co najmniej do 2030 roku -
Wrocławski Aquapark wymienił wszystkie zjeżdżalnie. Kosztowało to 12,5 mln zł [ZDJĘCIA] -
Lidl przy Rdestowej otwarty z poślizgiem -
Wybory 2025: Wrocław już policzył głosy! Mamy dane ze 100% komisji w mieście -
Zabytkowym pociągiem z Wrocławia w Góry Sowie -
Nowi skrzydlaci mieszkańcy zoo. Jedyną taką parę w Polsce zobaczycie we Wrocławiu