Minister radzi: jedz mniej i taniej! Podpowiadamy, jak to zrobić we Wrocławiu
Prawdopodobnie da się jeść mniej, na pewno da się jeść taniej, a nawet za darmo. I to niekoniecznie szczaw i mirabelki.
Nawyki żywieniowe i zdrowa dieta obywateli są otaczane stałą troską przez władze naszego kraju. W 2013 roku Stefan Niesiołowski wysyłał dzieci na dietę złożoną ze szczawiu i mirabelek, a niedawno minister Przemysław Czarnek w rozmowie z Super Expressem radził: „(…) drożyzna nie oznacza, że nie można jeść. Można jeść trochę mniej i trochę taniej”. Spróbujemy podążyć za tą rewolucyjną radą i zastnowimy się - jak to zrobić?
Na tym, jak zachować motywację, aby jeść mniej, głowią się rzesze osób, a ci, którym się udało tą wiedzę osiągnąć zarabiają spore pieniądze. Je tej weidzy nie posiada, wiem za to sporo o oszczędzaniu, i na tej części planu ministra chciałabym się skupić. Jak jeść taniej albo nawet za darmo?
Zabierz z lodówki od siąsiada
Jedzenie za darmo? Da się, ale w ten sposób odżywania się wymaga sporych inwestycji: nie pieniędzy, ale czasu. Przede wszystkim musimy znaleźć łąkę pełną szczawiu i dzikie mirabelki… Przy drogach rosną także jabłonie, orzechy, jeżyny, czereśnie a czasami nawet poziomki. Fajnie? No nie, niezbyt.
Zamiast natury, która faktycznie może nam coś ofiarować, ale dary to niepewne i bywa, że pełne spalin i robactwa, lepiej jest liczyć na ludzi. Naszym sprzymierzeńcem we freeganiźmie są przede wszystkim lodówki społeczne (jeśli faktycznie mamy problemy finansowe) i Jadłodzielnie (jeśli po prostu chcemy coś zjeść za darmo). Lodówek jest obecnie we Wrocławiu kilkadziesiąt: częścią opiekuje się fundacja Weź Pomóż (to te, dla osób w kryzysie materialnym), a część to lodówki grupy Foodsharing, której ideą jest ratowanie jedzenia, a kompletnie nie interesuje ich to, kto z jedzenia korzysta.
Teraz będzie wiedza, z której mam szczerą nadzieję, że nie skorzystacie. We Wrocławiu działa kilka bardzo sprawnych organizacji, które „karmią” osoby w poważnym dołku finansowym. Wydawaniem jedzenia zajmuje się wspomniana fundacja „Weź Pomóż” z ul. Legnickiej, jadłodajnia Caritas, ul. Słowiańska 17 i według danych z listopada 2020 roku jadłodajnie przy ul. Grabiszyńskiej 103, Monte Cassino 64 i Al. Kasprowicza 26 (informacje z listopada 2020, nie wysyłajcie tam nikogo „w ciemno”). Można także zwrócić się do „Widzialnej ręki” – to oddolna inicjatywa mieszkańców, którzy zajmują się m.in. redystrybucją przekazanej przez Darczyńców żywności. Kontakt: Sylwia Różańska, tel. 663 673 955. To był jedyny poważny akapit w tym tekście, dziękuję za uwagę.
Albo namów go, aby coś Ci ugotował
Wyjątkowo finezyjną i pełną przygód drogą do darmowego jedzenia może być… udział w festynach i wydarzeniach osiedlowych. Na początek trzeba śledzić informacje podawane na profilach Facebookowych swoich rad osiedli, Centrów Aktywności Lokalnej czy innych grup, którym się chce. To tam najczęściej pojawiają się informacje o tym, co będzie dziać się tuż pod Twoim domem (w wersji łatwiejszej) lub tam, gdzie będzie trzeba kawałek podejść czy podjechać. Na większości tego typu wydarzeń, na których byłam, lub o których czytałam, pojawiał się poczęstunek od zaprzyjaźnionych lokali gastronomicznych. A na przykład taka grupa „Śródodrze” z Promenad Wrocławskich poszła o krok dalej i zorganizowała sąsiedzki konkurs kulinarny. Wszystkie przygotowane potrawy trafiły finalnie do brzuszków gości. Ja z kolei bardzo miło wspominam piknik osiedlowy partnerstwa „Nasz Grunwald”, gdzie się pod kopułkę najadła hummusem i tacos. Mówię Wam, wszędzie karmią. Tylko trzeba z domu wyjść.
Przy okazji pasienia brzuszka na osiedlach można wziąć udział w pchlim targu, malować, wycinać, rysować, robić latawce, puszczać (lub rozbijać) bańki mydlane, posłuchać koncertu, pograć w piłkę, wymienić rośliny na elektrośmieci, poznać sąsiadów albo dostać bólu głowy od nadmiaru wrażeń. Wszystko powyższe polecam.
Za półdarmo: gotuj w domu, kupuj mądrzej
Rozwiązanie pewniejsze, a nadal można oszczędzać! Znowu inwestujemy czas, zyskujemy pieniądze. Oszczędzimy sobie banialuków typu: idź na zakupy z listą, nie wchodź do sklepu na głodniaka, bo kupisz więcej, niż potrzebujesz, gotuj z produktów podstawowych itp. To już wszyscy wiedzą.
Przedstawię Wam za to trójkę sprzymierzeńców w oszczędniejszych zakupach jedzenia (i czasami innych rzeczy).
1. Grupa Facebookowa „Biedawka - sekcja taniego życia” - gdzie zyskuje się wsparcie ponad dziewięćdziesięciu tysięcy osób, wśród których znajdują się prawdziwi profesjonaliści oszczędzania, jak i zwolennicy diety opartej na Chocoszokach (czy wiecie, że Polska jest najtańszym krajem w Europie i można się tu wyżywić za około 100zł miesiecznie?). To nie jest to grupa tylko o jedzeniu, ale ludzie dzielą się tm przepisami na naprawdę tanie potrawy, komponują budżetowe jadłospisy, ogarniają listy zakupów osób, które chciałyby wydawać mniej. Dowiedziałam się tam o dwóch fajnych rzeczach.
2. Too good to go i Foodsie: to w sumie jest pewne wyrzeczenie, że Wam o nich opowiadam, bo jestem ich użytkowniczką. A ideą aplikacji jest kupowanie za ułamek ceny produktów, które nie sprzedały się danego dnia. Można tam znaleźć ofertę Biedronki (kilkunastu w całym mieście), sieciówek typu Etno Cafe, Starbucks, Bite a Donut, ale też lokalnych warzywniaków czy sklepów ze zdrową żywnością. Przez aplikację kupujemy paczki – niespodzianki, nie wiemy, co z oferty sprzedawcy się w niech znajdzie. Znamy za to wartość paczki: płacimy przykładowo 9,99zł a dostajemy produkty, których cena wyjściowa wynosi 30zł. Bajer polega na tym, że są to rzeczy na granicy przydatności do spożycia, albo przygotowane poprzedniego dnia – trzeba zatem szybko je zjeść, albo przygotować zamrażarkę. Tak czy inaczej – finansowo jest to bardzo korzystne, jemy czasami ciekawe rzeczy, na które normalnie szkoda byłoby nam pieniędzy. Minus – nie wiemy, co będzie w paczce, a cokolwiek by to nie było - należy to szybko zagospodarować.
3. Blix: Twój partner w zakupach. To aplikacja, która przeszukuje dla nas gazetki reklamowe głównych polskich marketów. Wpisujemy, co nam jest potrzebne, a Blix znajdzie dla nas miejsce, gdzie dany produkt jest w promocji. Proste, intuizyjne, minusów brak.
Mam nadzieję, że pomogłam - Wam, ministrowi Czarnkowi, planecie, korporacjom, jabłonkom oblepionym owocami, jak w bajce o pani Zimie. Miał być jeszcze akapit o tym, gdzie w centrum Wrocławia zjemy obiad za mniej niż 20 złotych (da się i nie jest to kebab!). Jestem jednak tak głodna, że skończę w tym miejscu, i poszukam w okolicy jakiegoś festynu osiedlowego. Albo pójdę do domu na fasolkę szparagową. Dostałam ją od teścia - to też prawie za darmo.
Foto główne: Flickr, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, CC BY 2.0
Najpopularniejsze teraz
-
Pociągi znów kursują między Wielkopolską a Dolnym Śląskiem. Zakończono modernizację linii za 180 mln zł -
Centrum Technologiczne ESA jednak w Warszawie -
Pisarz wyklęty przez PRL patronem tramwaju. Tramwaj Marka Hłaski wyruszył w miasto -
Wrocław: Od 1 stycznia podwyżka opłat dodatkowych za parkowanie w SPP -
Brutalny samosąd we Wrocławiu. Pobili i ogolili głowę Ukraińca, wszystko nagrali telefonem -
Na Maślicach powstanie nowa ścieżka pieszo-rowerowa -
Wrocław: Złodziej na hulajnodze zrywa kobietom łańcuszki. Grasuje na Krzykach i Fabrycznej [ZDJĘCIA] -
Coraz więcej rannych w wypadkach z udziałem hulajnóg. W dwa lata wzrost o 181% -
Kolejny tysiąc mieszkań komunalnych na sprzedaż. Można je kupić za 60% ceny rynkowej -
Oto najlepsze licea we Wrocławiu. Jedna szkoła w krajowej dziesiątce [RANKING 2026] -
Wandalizm dotknął Cafe Równik. Trwa zbiórka na odbudowę -
Nowe lodowisko we Wrocławiu otwarte! Zobacz zdjęcia z pierwszych dni [GALERIA] -
Piwo pod chmurką we Wrocławiu? Gdzie można legalnie pić alkohol na dworze? [MAPA, LISTA MIEJSC] -
Kolejny rekord odwiedzin Aquaparku Wrocław! 2,5-milionowy gość przyjechał z Kołobrzegu -
Wrocław: Kierowca pędził przez Wrocław 121 km/h. Na pokładzie miał rodzącą kobietę [WIDEO]