Mitologia i Breslau. Rozmowa z wrocławską pisarką Magdą Knedler

Paweł J. Sochacki • 2024-04-25

Magda Knedler to bestsellerowa pisarka dwudziestu pięciu powieści o tematyce obyczajowej i historycznej. Nominowana do Bestsellerów Empiku oraz zdobywczyni literackiej nagrody Radia Wrocław Kultura. Autorka opowie o swoim najnowszym dziele „Medea z Wyspy Wisielców”, wydanym nakładem Wydawnictwa Zwierciadło, w którym grecki mit o Medei ożywa na nowo.

Paweł J. Sochacki: Lubisz czytać książki, w których akcja w jakiś sposób nawiązuje do Wrocławia?

Magda Knedler: Oczywiście, bardzo lubię. Współczesne i historyczne. Wrocław to bardzo ciekawa, bardzo dziwna przestrzeń. Jest jak palimpsest, przez cały czas nadpisuje swoją historię. Jest wiele Wrocławiów, a niewiele miast takich jak Wrocław. Mam wrażenie, że stąpamy po warstwach, po opowieściach i życiorysach. Czasami takich, o których nikt nie słyszał. Moją ulubioną powieścią z akcją osadzoną w historycznym Wrocławiu jest „Guwernantka” Vladimira Macury, oparta na historii profesora Franciszka Czelakowskiego i jego żony Bogusławy/Antonii. Niezwykle Macura odmalował miasto z lat czterdziestych XIX wieku. To jest taki typ pisarstwa, przed którym chylę czoła.

Twoja najnowsza powieść „Medea z Wyspy Wisielców” to literacka podróż do zamierzchłych czasów, początku XX wieku. Skąd pomysł na umieszczenie akcji w latach 1912-1914, a zarazem nawiązanie do greckiego mitu?

Czy to aż tak zamierzchłe czasy? :) Czas akcji wybrałam celowo, bo bardzo mnie on ciekawi z punktu widzenia społeczno-antropologicznego. To moment tuż przed tym, gdy w życie zwykłych ludzi wkroczyła wielka polityka, ale też moment, w którym mocno pączkują wszystkie sprawy, które pulsowały pod powierzchnią przez cały wiek dziewiętnasty. Ludzie się zmieniają, są zmęczeni. Napięcie, które wisi w powietrzu jest tak silne, tak nie do zniesienia, że coś po prostu musi się stać. Czasem mam wrażenie, że teraz też jesteśmy w takim momencie. A ponieważ uważam, że historia jest nauczycielką życia, i bez jej znajomości nie da się rozumieć współczesnego świata, wciąż o niej opowiadam. A grecki mit? Uwielbiam mity greckie. Nigdy mi się nie nudzą i wciąż szukam kolejnych wersji, nowych opracowań, nowych interpretacji.

Mada, bohaterka powieści, to kobieta z nizin społecznych. W swoim dotychczasowym życiu zawodowym była traktowana z pogardą. Zaznała nędzy oraz głodu. Można odnieść wrażenie, że została skazana na swój los. Czy będzie mogła temu zaradzić?

Do tego był mi potrzebny taki, a nie inny czas akcji. Gdybym ulokowała akcję pół wieku wcześniej, szanse Mady na zmianę swojego losu byłyby niewielkie. To znaczy, nie byłoby to niemożliwe, ale na pewno bardzo trudne. W powieści mamy moment tuż przed pierwszą wojną światową. Potworną, krwawą, która przeorała Europę i zmieniła granice państw, wywróciła też porządek społeczny do góry nogami. Nie chcę zdradzać za dużo, ale… cóż, Mada głupia nie jest. Wykorzystuje swoje szanse.

Przedwojenne miasto Breslau ma unikatowy charakter. Wraz z wybuchem I wojny jego atmosfera zniknie bezpowrotnie. Do jakich historycznych miejsc nawiązujesz w powieści?

W Breslau trudno wskazać jedno, ale na pewno z tych bardziej znanych Hala Stulecia, ulica Wybrzeże Wyspiańskiego, hotel Monopol - to w pierwszym tomie. Poza tym miejscowość Sława i jezioro Sławskie, Niemodlin i tamtejszy zamek, Moszna i tamtejszy pałac. W kolejnym tomie wracamy do Breslau w trakcie trwania pierwszej wojny światowej. Odtworzenie tego konkretnego czasu naprawdę nie było łatwe.

W jednym z wywiadów zdradziłaś, że „Medea z Wyspy Wisielców” będzie miała kontynuację. Czy od razu planowałaś rozpisanie fabuły z rozmachem na trylogię?

Tak, od razu wiedziałam, że będą trzy tomy. Ma to związek z nawiązaniem do mitu Medei. Jej dzieli się jakby na trzy okresy. Pierwszy to czas od ucieczki z Kolchidy, aż do tragicznego momentu śmierci dzieci w Koryncie. Drugi to małżeństwo z Ajgeusem, królem Aten. Trzeci to czas po ucieczce z Aten, kiedy losy Medei są najbardziej tajemnicze. Wiadomo, że jej historia kończy się na Wyspie Błogosławionych. Moją trylogię podzieliłam podobnie, ale na ile losy książkowej Mady i mitologicznej Medei się zazębiają, na razie nie zdradzę.

Kiedym możemy spodziewać się Twoich nowych książek? Gdzie czytelnicy będą mogli się z Tobą spotkać?

Jeśli chodzi o spotkania, to najpewniej będą to targi książki w Krakowie, być może pojawię się też na festiwalu Czas na Książki w Ząbkowicach, ale nie jestem pewna. Staram się w miarę możliwości wieść życie z dala od tłumów :) Ale lubię spotkania z czytelniczkami i czytelnikami, więc o wszystkich planowanych będę informować na bieżąco na swoich mediach społecznościowych. Co do nowych książek - już niebawem ukaże się drugi tom „Medei”, trzeci jest już gotowy i właśnie trwają prace redakcyjne. Kolejna książka się pisze, ale o tym jeszcze nic nie mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że na wszystkie projekty warto czekać.

Najpopularniejsze