Wrocławski startup wprowadza nietypowe rozwiązanie. W zatłoczonych miejscach powstają prywatne pokoje, które można wynająć na godziny. Marka zadebiutowała kilka dni temu w Galerii Dominikańskiej.

Wynajmujemy środki transportu, ubrania, wyposażenie – mnóstwo rzeczy, które umożliwiają nam codzienne funkcjonowanie i realizację naszych potrzeb. Jak twierdzi Raphael Marcinów, CEO startupu SpaceRebels, jedynym obszarem, który jak dotąd pozostawał poza naszym zasięgiem, była przestrzeń.

Zmieniamy to, oddając przestrzeń w ręce ludzi, aby mogli z niej korzystać jak tylko chcą: pracować, spotykać się, tworzyć, odpoczywać lub po prostu żyć chwilą. Tu i teraz, bez względu na czas i miejsce. Nasze podejście to więcej niż model biznesowy. Nazywamy to spaceonomy – tłumaczy Raphael Marcinów. – Tworzymy w pełni prywatne, dostosowane do naszych potrzeb obiekty, zlokalizowane w galeriach handlowych, halach dworcowych, przemysłowych czy biurowcach. Wszystko po to, aby móc się na chwilę oderwać od tego, co nas rozprasza i skupić na tym, co ważne – po to, by sprawniej, efektywniej i lepiej realizować swoje potrzeby. Co ważne, ulepszamy istniejące przestrzenie, nie ingerując w ich zabudowę – upcyclingujemy przestrzeń. Zastane powierzchnie zyskują dzięki nam większą wartość użytkową.

Prywatne miejsca do pracy i odpoczynku w zatłoczonych lokalizacjach

W ramach projektu w Galerii Dominikańskiej można skorzystać z trzech pomieszczeń, które można wynająć na godziny. Ceny zaczynają się od 15 złotych za pierwszą godzinę, do obsługi klientów służy specjalnie zaprojektowana aplikacja. Cuby dostępne są w trzech wariantach – najmniejszy jest przeznaczony do spotkań lub pracy dla 1 – 2 osób, a największy zmieści maksymalnie 5 osób. Wyposażenie pokoju to biurko i krzesła, w większych są także kanapy. Pomieszczenia są wygłuszone, mają szyby z opcją przyciemniania, wentylację i regulowane oświetlenie, są także ozonowane.

SpaceRebels zrodziło się z naszej potrzeby spokoju, skupienia się, oderwania się od wszystkiego co rozprasza – mówi Kamila Bawolska, Chief Relations Officer SpaceRebels. – Podróżując zawsze brakowało nam miejsca, w którym moglibyśmy przeprowadzić w spokoju i prywatności call, przygotować do egazaminu, spotkać się z klientem, czy po prostu chwilę odpocząć w ciągu zabieganego dnia. Kawiarnie, czy inne miejsca, które obecnie są na rynku nie zapewniały najważniejszego – prywatności. Prywatności dostępnej od ręki, bez żadnych zobowiązań, czy umów. Nasza usługa zrewolucjonizuje podejście do prywatnej przestrzeni.

Czy takie rozwiązanie podoba się mieszkańcom?

Dla mnie to świetna opcja – mówi Dorota Wanat, copywriterka, która korzystała z usług SpaceRebels. – Mam malutkie dziecko, w domu jest bardzo trudno o takie prawdziwe skupienie w kluczowych momentach, gdy deadline’y gonią. Nawet jak partner w danym momencie zajmuje się małym, to wiadomo, że człowiek się czasem oderwie coś pomóc, podać, i koncentracja wyparowuje. A że do Galerii Dominikańskiej mam blisko, to dla mnie super opcja – zamknąć się, zrobić swoje i wrócić do domu.