Przez lata poniemieckie znaki graficzne na murach i ręcznie malowane szyldy były we Wrocławiu zakrywane kolejną grubą warstwą tynku. Gdzieniegdzie jednak wciąż można spotkać niemieckie: „Sklep z rowerami”, „Fryzjer”. Powstaje interaktywna mapa, która pomoże Wam je odnaleźć i ułatwi spacer po współczesnym Breslau.

Czy warto? No jasne! Chcemy czy nie, poniemieckość we Wrocławiu istnieje. Żyjemy tu dopiero od dwóch, trzech pokoleń. Warto mieć świadomość, że przed nami żył tu ktoś inny. Ludzie, którzy prowadzili swoje biznesy, spotykali się w kawiarenkach, chodzili do fryzjera i odwiedzali sklepy z gramofonami. Zróbcie sobie spacer po najstarszych częściach Wrocławia, zobaczcie te miejsca i użyjcie wyobraźni, by przenieść się na koniec XIX i początek XX wieku. I pamiętajcie, by mieć głowę w górze! Przy odrobinie szczęścia znajdziecie z pewnością takie napisy, których na mapie jeszcze nie ma, a które uparcie przebijają się przez kolejne dwie warstwy tynku.

fot. Beata Ratuszniak-Matejuk

Uchronione od zniszczenia

Projekt „Spod tynku patrzy Breslau” ma jeden cel: ochronić i wypromować te napisy, które wciąż istnieją. Do tej pory bardzo trudno było znaleźć jedno, rzetelne źródło informacji o tym, gdzie stare szyldy się uchowały. Nie ułatwiały zadania remonty starych kamienic, które dość brutalnie obchodziły się z tym elementem historii. Stąd pomysł na stworzenie mapy – jednego miejsca, które ułatwi zlokalizowanie starych szyldów i znaków graficznych z Breslau. 

Od lat Fundacja im. Tymoteusza Karpowicza, która realizuje też ten projekt, realizuje różne działania edukacyjne i kulturalne związane z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem. Wiedza o niemieckich znakach graficznych i treściach, które wciąż można spotkać w przestrzeni publicznej Wrocławia, jest chaotyczna, nieusystematyzowana, szczątkowa i nieupowszechniona – mówi Grzegorz Czekański, koordynator projektu „Spod tynku patrzy Breslau”. – Jest jednocześnie zagrożona: napisy zazwyczaj bezpowrotnie znikają wraz z każdym remontem. Chcieliśmy to zmienić i utrwalić możliwie największą liczbę tego typu obiektów. Mapce będzie towarzyszyło również dwujęzyczne wprowadzenie w temat.

fot. Beata Ratuszniak-Matejuk

Zabaw się w odkrywcę

Jest sporo frajdy w odkrywaniu znalezisk, które przez dziesiątki lat nikogo nie interesowały, a jeśli już, to w negatywny sposób. We Wrocławiu wciąż jest mnóstwo kamienic, które czekają na remont. Warto obejrzeć je dokładnie z każdej strony, by odnaleźć fragmenty przedwojennego życia. 

Wybierzcie się w niedzielne popołudnie na spacer po Nadodrzu – to kopalnia starych szyldów. Zacznijcie tuż przed Nadodrzem, od ulicy Sikorskiego, gdzie naprzeciwko Odra Tower, na starej kamienicy zachował się piękny, stary napis. Potem przejdźcie się spacerem na Księcia Witolda – koniecznie pieszo, bo w okolicy trwa remont mostów Pomorskich. Skarby z Breslau znajdziecie po lewej i po prawej stronie mostu Sikorskiego. Po lewej, za odnowioną Piekarnią, na starej kamienicy czeka na Was jeden napis. Po prawej trwa remont dawnych koszar policyjnych, gdzie powstaną apartamenty i lokale usługowe, ale już teraz można zobaczyć przepięknie odnowiony szyld dawnego fryzjera – z szacunkiem do historii. Następnie z Księcia Witolda ruszcie w stronę ul. Cybulskiego. Najpierw usiądźcie w pobliskiej kawiarni, a potem przejdźcie przez ulicę i dokładnie przyjrzyjcie się kamienicy naprzeciwko. Będziecie zachwyceni.

Dalej pójdźcie w stronę Pomorskiej i skręćcie w ulicę Brodatego. Na jednej z kamienic znajdziecie stary napis, niestety bardzo niewyraźny i słabo zachowany. Gdy dojdziecie do Rydygiera, będziecie niemal w centrum poniemieckich napisów, bo wzdłuż ulicy znajdziecie pięć starych szyldów. A jeśli zdecydujecie się zagłębić w boczne uliczki, to czeka Was równie dużo niespodzianek. Historia spod tynku spojrzy na Was z dwóch kamienic przy ul. Paulińskiej. Na Św. Wincentego traficie nie tylko na stare napisy, ale również na wyremontowaną jakiś czas temu kamienicę, na której szyldy zostały odnowione. Na fioletowo-czerwonej elewacji zobaczycie, że istniał tu kiedyś sklep z rowerami i gramofonami.

Nie tylko Nadodrze jest kopalnią tynkowej historii, warto zajrzeć również w okolice Dworca Głównego, albo zanurzyć się w zakamarki kamienic wzdłuż ul. Grunwaldzkiej lub Nehringa. Na lokalnych odkrywców czeka również Ołbin – zwłaszcza między ul. Wyszyńskiego a Jedności Narodowej. Ale nawet w Rynku i w okolicznych uliczkach znajdziemy trochę skarbów z przeszłości – wystarczy spojrzeć w górę i zachować czujność. Podpowiemy, że warto przespacerować się ulicą Rzeźniczą, Kotlarską, Psie Budy. Na ul. Ruskiej, przy wejściu do podwórka nr 46, zachowały się piękne napisy, które podczas remontu kamienicy zostały zabezpieczone. Na Włodkowica z kolei z jednej z kamienic odpada kolorowy tynk, spod którego widać bardzo dobrze poniemiecki szyld. Spójrzcie w górę, gdy będziecie bawić się w okolicznych knajpkach w weekend!

Bądź detektywem w mieście Breslau

Jeśli Twój wewnętrzny detektyw już nie może doczekać się spaceru i poszukiwań znaków z Breslau, to mamy dobre wieści. Możesz współtworzyć ten projekt i dorzucić swoją cegiełkę (lub lekko odpadający tynk) do powstającej mapy.

Obecnie realizujemy działania terenowe i dokumentujemy różne miejsca, ale z pewnością potrzebujemy wsparcia mieszkańców Wrocławia, którzy wiedzą o zachowanych inskrypcjach, ukrytych gdzieś w oficynach, bramach czy piwnicach kamienic. Te widoczne z zewnątrz, na elewacjach, znaleźć najłatwiej, choć czasami ich zlokalizowanie jest skomplikowane – mówi Grzegorz Czekański. – Liczymy na odzew. Można się z nami kontaktować telefonicznie, mailowo czy przez profile społecznościowe projektu na Instagramie czy Facebooku.

Mapa jest w fazie realizacji, a światło dzienne ujrzy w listopadzie 2020 roku. Będzie dwujęzyczna. Znajdzie się w niej również opis tego, jak po II Wojnie Światowej wyglądało „odniemczanie” Wrocławia.

Mapa zostanie wydrukowana na szlachetnym papierze, zaprojektujemy ją nowocześnie, a jednocześnie będzie zawierała kod QR, odsyłając do mapy internetowej, z której będzie można korzystać na urządzeniach mobilnych. To pierwszy etap szerzej zakrojonej akcji – w przyszłym roku planujemy wybrać się do różnych miejscowości Dolnego Śląska, odwiedzając m.in. Kłodzko, Legnicę, Wałbrzych czy Jelenią Górę. Pod koniec 2022 r. planujemy opublikować bogato ilustrowaną wersję książkową podsumowującą nasze działania – zapowiada Grzegorz Czekański.

Przy okazji powstawania tego materiału, mieliśmy okazję korzystać ze wstępnej wersji mapy, aby odnaleźć napisy, które widzicie na zdjęciach. Już w tym momencie jest to bardzo konkretny i szczegółowy zbiór miejsc. Odwiedźcie koniecznie fanpage na Facebooku „Spod tynku patrzy Breslau” i dorzućcie swoje trzy grosze do projektu!