Choć przypadający w tym roku na 23 listopada „Black Friday” odnosi się do wyprzedaży i ogromnych przecen w sklepach, jak ulał to określenie pasuje także do dzisiejszej jakości powietrza we Wrocławiu.

Wedle serwisu AirVisual.com, stolica Dolnego Śląska jest w piątek jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie. Stężenie pyłu PM2,5 wynosi dzisiaj w naszym mieście 70,5 µg/m, czyli niemal trzykrotnie przekracza dopuszczalne normy.

W niechlubnym rankingu plasujemy się aktualnie na 6. miejscu (stan na 23 listopada na godz. 11). Wyprzedzają nas jedynie: Kabul w Afganistanie, indyjska Kalkuta, Pekin, Delhi i chińskie Chengdu. W pierwszej dziesiątce metropolii o najgorszej jakości powietrza znalazły się także inne polskie miasta: Poznań (9. pozycja) i Kraków (10.).

fot. airvisual.com

Wrocławski Program Antysmogowy

Dwa miesiące temu magistrat przedstawił nowe elementy i analizy Wrocławskiego Programu Antysmogowego.

– Jakość powietrza we Wrocławiu na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat się poprawiła dwukrotnie, tzn. notujemy dwukrotnie mniej dni z przekroczeniami norm, a wysokość stężeń także dwukrotnie się zmniejszyła. Będziemy dalej systematycznie likwidować piece. Do tego dochodzą kolejne elementy Wrocławskiego Programu Antysmogowego – mówił we wrześniu Rafał Dutkiewicz, były już prezydent Wrocławia.

Dutkiewicz przypominał, że na początku lat 90-tych we Wrocławiu było około 80 tys. lokali opalanych węglem. Według Spisu Powszechnego GUS z 2011 roku, było ich już około 33 tysiące.

– Dziś szacujemy, że takich lokali jest około 23 tysiące. Żeby jednak bazować na bardzo dokładnych danych, inwentaryzujemy wrocławskie mieszkania pod tym kątem – mówił Rafał Dutkiewicz, zapowiadając, że w tym roku zlikwidowanych zostanie co najmniej 2 tys. kopciuchów.

We wrocławskim urzędzie miejskiej trwają prace nad Programem Energetycznym na lata 2020-2035. Obecnie we Wrocławiu 53 proc. mieszkań jest ogrzewanych z sieci miejskiej, a 23 proc. z lokalnych kotłowni.

– To oznacza, że 76 proc. wrocławian ma ogrzewanie, które nie pogarsza jakości powietrza w mieście. Zajmujemy się pozostałymi 24 proc. użytkowników mających indywidualne paleniska – mówił Rafał Dutkiewicz, tłumacząc, że program energetyczny pozwoli m.in. wskazać, w jaki sposób przedsiębiorstwa energetyczne będą musiały dopasować się do rozwoju miasta.

Dodajmy, że również nowy prezydent Wrocławia Jacek Sutryk podkreśla, że walka ze smogiem to jeden z jego priorytetów.

– Zapewnię termomodernizację i przyłączenia kamienic do CO – zwłaszcza w Śródmieściu, na Kleczkowie, na Przedmieściu Oławskim i na Wielkiej Wyspie, termomodernizację budynków publicznych, program wymiany pieców ze wsparciem dla najuboższych mieszkańców oraz antysmogowy program edukacyjny – zapowiadał w naszym latarniku wyborczym.

Jak rozwiązać problem smogu we Wrocławiu?

Prof. Jerzy Zwoździak z Uniwersytetu Przyrodniczego i Akademii Wojsk Lądowych, w której zajmuje się jakością powietrza, wykonał 5 scenariuszy, na podstawie których – wykorzystując system ITS – będzie można w dniach z przekroczeniami norm ograniczać wjazd do miasta samochodów z wysokim tonażem.

– Z badań wynika, że w dniach z przekroczonymi normami powietrze napływowe spoza Wrocławia stanowi znaczną część zanieczyszczeń. Dlatego założenia przyjętej przez urząd marszałkowski uchwały antysmogowej powinny być realizowane przez wszystkie gminy w województwie. Wrocław nie jest wyspą – tłumaczył prof. Zwoździak.

Z jego analiz wynika, że gdyby odjąć złej jakości powietrze napływające spoza Wrocławia, to stolica Dolnego Śląska przekraczałaby dopuszczalne normy jedynie o 21 dni w roku (Unia Europejska dopuszcza 35 dni w roku, w których normy mogą być przekroczone).

Profesor Zwoździak przedstawił także pomysł „turbo spalania” spalin w piecach, które np. z braku alternatywy nie mogą zostać wymienione na ogrzewanie gazowe czy podłączone do sieci ciepłowniczej:

– Dokupienie do kotła specjalnego urządzenia dopalającego spaliny zanim wyjdą z komina diametralnie przekłada się na niższy poziom tego co ostatecznie dostaje się do powietrza. To propozycja dla tych, którzy z różnych względów nie maja alternatywy dla swoich dotychczasowych pieców – tłumaczył profesor.

Koszt takiego urządzenia to 1,5 tys. złotych.