O parciu do przodu z trójką dzieci pod pachą: histora pewnej pani fotograf
Dopiero teraz, po wielu latach i ogromie pokonanych trudności, zawód fotograf wymieniam jako pierwszy kiedy pada pytanie "Czym się zajmujesz?". Swoją historię opowiada nam Blanka Stanisławska ze Stashki Studio.
Fotografią zainteresowałam się w liceum. Była jednym z moich przedmiotów szkolnych. Już wtedy wiedziałam, że to jest coś, co chcę robić. Moje życie zawodowe potoczyło się jednak zupełnie inaczej, zawsze był to temat poboczny i zajęcie dodatkowe. Po liceum chciałam robić witraże, ponieważ taka była moja specjalizacja. Jednak na studiach wybrałam grafikę użytkową. Przez chwilę pracowałam jako grafik, byłam też sprzedawcą oraz rekruterem. W końcu trafiłam do szkoły jako nauczyciel przedmiotów zawodowych. W tygodniu uczyłam, w weekendy wykonywałam zlecenia fotograficzne. W międzyczasie zostałam mamą trójki dzieci i musiałam mocno zmienić swoje przyzwyczajenia i ilość godzin spędzanych w pracy...
Dzieci - wpłynęły na moją pracę i to bardzo. Z jednej strony musiałam wyhamować, nie mogłam już pracować tyle, co wcześniej, nie byłam dyspozycyjna 24 godziny na dobę. Grafik dopasowywałam do dzieci, nigdy na odwrót. Z drugiej strony uwrażliwiły mnie, pokazały świat, którego nie znałam. Dały też coś, co dają dzieci wszystkim rodzicom - siłę. Stajemy się odpowiedzialni za małą istotę. Jesteśmy skłonni walczyć o nią, za nią, poświęcić dla naszego dziecka wszystko. Przez chwilę byłam samodzielną mamą w wielkim mieście. Pracowałam wtedy jako nauczyciel, ale również wykonywałam zlecenie fotograficzne. To wtedy nabrałam pewności siebie. Dwoiłam się i troiłam. W dzień pracowałam i wykonywałam sesje, w nocy retuszowałam zdjęcia, które wykonałam w dzień. Z pomocą przychodzili znajomi mieszkający we Wrocławiu. Kiedy musiałam zostać dłużej w pracy, odbierali syna z przedszkola lub zajmowali się nim, kiedy musiałam zrealizować sesję fotograficzną. Kibicowali mi mocno, miałam u nich pełne wsparcie psychiczne i fizyczne. Daliśmy radę. Wtedy też nauczyłam się walczyć o dobro mojego dziecka oraz tego, że jeżeli się postaram – będę, kim chcę. Podjęłam decyzję, że chcę, aby fotografia stała się moim głównym zajęciem.
Dalej jednak nie miałam odwagi powiedzieć o sobie "fotograf". Na świecie pojawiła się moja druga córka. Rok później zaczęłam przygotowania do otworzenia własnego biznesu - powstał biznes plan, przeszłam szkolenia z księgowości, przedsiębiorczości. Nie chciałam rzucać się na głęboką wodę bez przygotowania - miałam 37 lat i dwójkę dzieci. To musiało wypalić, nie zakładałam innej możliwości, byłam „za stara” na potknięcia i nieudane próby w biznesie. Miesiąc po otworzeniu firmy urodziłam trzecie dziecko. Kiedy córka miała miesiąc przyszedł maj, a z nim komunie, sesje wiosenne i wszystkie fotograficzne zaległości, które przez covid nie mogły zostać zrealizowane wcześniej. Ledwo żyłam. Dziś wiem, że to było dla mnie za szybko. W lipcu mąż przeszedł operację więc jednoczenie opiekowałam się trójką dzieci, mężem i prowadziłam firmę. Z pomocą przyszli rodzice, którzy pomimo odległości jaka nas dzieli zawsze starają się nam pomóc. To był jeden z najtrudniejszych momentów. Ale też kolejny, który utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem silna. I skoro już było gorzej to teraz będzie lepiej. No i jest. Dzieci są coraz większe, mąż wrócił do zdrowia, dzielimy się obowiązkami. Prowadzę firmę z bagażem doświadczeń, z pełną świadomością. W pełni przygotowana, znająca rynek, jego plusy i minusy. Śmiem twierdzić, że nic nie jest wstanie mnie zaskoczyć. Już bez oporów mówię, że jestem fotografem i prowadzę firmę Stashki Studio.
Autorka: Blanka Stanisławska // stashkistudio.pl
Najpopularniejsze teraz
-
Wrocław stawia na polskie technologie językowe. Asystent AI pomoże w urzędowych sprawach
-
Kompetencje, zaufanie i jakość doradztwa, a nie najniższa cena – tym się kierują przy wyborze samochodu mieszkańcy naszego regionu
-
K-pop, hanbok i koreańskie smaki. Korea Day już w październiku we Wrocławiu
-
Co dalej z dziurą obok Stadionu Tarczyński Arena?
-
Czy po roku kaucji jest czyściej? Dane mówią: tak, ale nie dla szkła
-
Koniec remontów na Ignuta i Rdestowej. Wraca pełny ruch
-
Wycieczka szkolna bez godzin w wyszukiwarce. Wrocław uruchomił platformę z blisko 350 propozycjami zajęć
-
Żłobek, praca czy opieka w domu? Jak działa babciowe na Dolnym Śląsku
-
Jarmark Jadwiżański 2026. Średniowiecze, które można poczuć
-
Można już zgłaszać kandydatów do tegorocznych „Dolnośląskich Gryfów”
-
Dolny Śląsk stawia na rodzinę. Ruszyła kampania „Czas dla rodziny”
-
Uczniowie z Wrocławia uczą się adaptacji do zmian klimatu na własnym podwórku
-
Nowa szkoła na Maślicach ma być gotowa na nowy rok szkolny [ZDJĘCIA Z BUDOWY]
-
Chińska platforma zakupowa otwiera centrum dystrybucyjne pod Wrocławiem
-
Student Day na Partynicach. Wyścigi konne w klimacie Dzikiego Zachodu
Najpopularniejsze
Kompetencje, zaufanie i jakość doradztwa, a nie najniższa cena – tym się kierują przy wyborze samochodu mieszkańcy naszego regionu
Ponad 64 proc. mieszkańców Dolnego Śląska zrezygnowałoby z usług dealera samochodowego po utracie zaufania, nawet gdyby oferował najkorzystniejsze ceny na rynku. Co więcej, ponad połowa mieszkańców regionu wybrałaby salon z najlepszymi doradcami, a nie ten oferujący najniższe ceny. Dane pokazują też, że kompetencje doradcy są dla klientów ważniejsze niż krótszy czas oczekiwania na samochód czy lokalizacja salonu. To jedne z najważniejszych wniosków z badania opinii przeprowadzonego przez instytut SW Research na zlecenie Duda-Cars, lidera Mercedes-Benz w Polsce.
K-pop, hanbok i koreańskie smaki. Korea Day już w październiku we Wrocławiu
Koreańska muzyka, taniec, kuchnia i tradycyjne stroje hanbok – 10 października Wrocław zaprosi mieszkańców na spotkanie z kulturą Korei. Korea Day 2026 odbędzie się we Wrocławskim Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia oraz na Placu pod Iglicą.



