Z początkiem jesieni wracamy do wrocławskich ARCHistorii, czyli cyklu opowiadań o najciekawszych, dziwnych, nieznanych losach wrocławskiej architektury. A ponieważ wrzesień to, wiadomo, #backtoschool, postanowiliśmy w tym miesiącu zabrać Was na spacer po wrocławskich uczelniach – tych dawnych, i tych całkiem współczesnych.

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wrocławskie ARCHistorie”

Słyszeliście o Johannie Robercie Mende? Nawet jeśli nie znacie tego nazwiska, to z pewnością znacie wrocławskie szkoły, które zaprojektował. Szczególnie o jednej z  nich – szkole przy ulicy Bolesława Drobnera – było ostatnio głośno w wyniku niemal doszczętnej rozbiórki budynku przez nowego właściciela. Z dawnej szkoły elementarnej, zaprojektowanej w 1875 roku i wpisanej do gminnej ewidencji zabytków, została dziś jedynie smutna fasada i część bocznej elewacji.

Więcej szczęścia mają inne szkolne budynki zaprojektowane przez Johanna Roberta Mendego  – szkoła przy ulicy Komuny Paryskiej 36-38, szkoła u zbiegu ulic Ślężnej i Dyrekcyjnej oraz szkoła przy ulicy Juliana Ursyna Niemcewicza. Prócz osoby architekta łączy je materiał, z którego zostały wykonane – wszystkie wzniesiono z czerwonej cegły – oraz nowoczesna, przełamująca wcześniejsze schematy koncepcja kształtowania wnętrz, której najważniejszym celem stał się komfort nauki i zdrowie uczniów. 

Johann Robert Mende, projekt szkoły obywatelskiej, ul. Komuny Paryskiej 36-38, widok elewacji frontowej, 25 czerwca 1875, tusz, akwarela, gwasz, karton, zbiory Archiwum Budowlanego Wrocławia

Rewolucja

Ciemne i przepełnione sale lekcyjne, wąskie klatki schodowe i korytarze, brak profesjonalnych pomocy dydaktycznych – w drugiej połowie XIX wieku większość wrocławskich szkoły wciąż zmagała się z fatalnymi warunkami lokalowymi i brakiem podstawowych sprzętów do nauki. Na szczęście, zmiany były już w przedsionku. Na początku lat siedemdziesiątych weszły bowiem w życie przepisy, które rewolucjonizowały budownictwo szkolne w Europie. Zmiany, podyktowane rosnącą z roku na rok liczbą uczniów i związanym z tym przepełnieniem szkół, miały za zadanie całkowicie przekształcić proces planowania i projektowania nowych placówek oraz dostosować do współczesnych wymogów te już istniejące. 

Nowo wznoszone budynki musiały być przede wszystkim w pełni funkcjonalne oraz spełniać restrykcyjne wymogi dotyczące higieny i ekonomii. Najważniejsza zmiana dotyczyła wielkości i wysokości pomieszczeń lekcyjnych. Wcześniej w sali o wielkości 6×10 m przebywało jednocześnie od 80 do 100 uczniów, teraz każde dziecko musiało mieć zapewnione przestrzeń minimalną 4,5 metra sześciennego. Aby do klas wpadało jak najwięcej naturalnego światła postanowiono podwyższyć wysokość kondygnacji – z 3,7 do 4,5 metra. Ściany zewnętrzne miały być w znacznej mierze przeszklone – tak by światło słoneczne padało równomiernie na wszystkie blaty, – a szerokość murów między oknami ograniczona do niezbędnego minimum.

Klasy miały być jasne i łatwe do przewietrzenia, co wpływało na zdrowie uczniów i zdolność koncentracji. Postulowano budowanie szkół na wewnętrznych działkach, osłoniętych innymi zabudowaniami od hałasu i zanieczyszczeń ulicy. Takie usytuowanie sprzyjało również tworzeniu przyszkolnych ogródków i zieleńców.  – Dbano o dostosowanie wysokości ławek szkolnych do zróżnicowanego wzrostu uczniów i o to, aby każde dziecko dobrze widziało tablicę i nauczyciela – pisze Maria Zwierz w książce „Wrocławskie szkoły. Historia i architektura”. Właśnie, tablica! To również jedna z XIX-wiecznych nowości – tablica, blaty, ławki szkolne i przyrządy gimnastyczne miały być od tej pory obowiązkowym wyposażeniem każdej ze szkół. 

Johann Robert Mende, projekt szkoły elementarnej u zbiegu ulic Ślężnej i Dyrekcyjnej, elewacja frontowa, maj 1881, tusz, akwarela, karton, zbiory Archiwum Budowlanego Wrocławia

Małe kroki

Wrocław aż tak rewolucyjny nie był. Przynajmniej na razie. Johann Robert Mende – architekt miejski, który prowadził urząd budowlany we Wrocławiu w latach 1873-1885 i w tym samym czasie projektował wrocławskie szkoły  – pozostawał wierny wzorcom importowanym z Berlina. I choć wnętrza szkolnych budynków planował już w oparciu o nowe zasady, forma zewnętrzna pozostawała tradycyjna i zgodna z tendencjami architektury lat 60. i 70. XIX wieku. Głównym wyznacznikiem był dla Mendego materiał: wszystkie wrocławskie szkoły jego autorstwa zostały wzniesione z czerwonej cegły, nawiązując w ten sposób do gotyckiej architektury sakralnej miasta oraz do dzieł ówczesnych mistrzów – Karla Friedricha Schinkla, Martina Gropiusa i Conrada Wilhelma Hase. Wrocławskie szkoły nie dorównują co prawda rozmachem gmachom wznoszonym w Berlinie czy Hanowerze, ale doskonale wpisują się w tę estetykę. 

Johann Robert Mende, projekt szkoły elementarnej przy ulicy B. Drobnera, elewacja frontowa, 15 kwietnia 1875 roku, tusz, ołówek, gwasz, karton, zbiory Archiwum Budowlanego Wrocławia

Johann Robert Mende i jego szkoły 

Z zachowanych do dziś szkół zaprojektowanych przez Mendego najstarszy jest budynek przy ulicy Bolesława Drobnera 5-7. Symetryczna, zwarta bryła została podzielona na trzy części. Środkowa mieściła wejście główne do budynku, klatkę schodową i reprezentacyjną aulę na pierwszym piętrze, a dwie boczne, podkreślone ryzalitami, mieściły sale lekcyjne, pomieszczenia mieszkalne oraz gospodarcze. Prócz klas i mieszkań dla nauczycieli, w szkole znajdowały się specjalistyczne gabinety i laboratoria, sala do nauki rysunku oraz biblioteka. Gmach wzniesiony z ciemnoczerwonej cegły „ożywiały horyzontalne pasy ułożone z jaśniejszej cegły oraz podokienne płyciny z ceramicznymi rozetami, powtarzający się motyw łuku odcinkowego i przede wszystkim masywny gzyms wieńczący”. 

Przez niemal 150 lat budynek przy ulicy Drobnera 5-7 pełnił funkcje szkolne. Najpierw, od 1875 do 1945 roku, działała tu szkoła elementarna (Elementarschule). Po wojnie rozgościły się tu Szkoła Podstawowa nr 48 i Zespół Szkół Spożywczo-Handlowych, a od 2005 do 2012 roku działały Szkoła Wyższa Rzemiosł Artystycznych i Zarządzania, Prywatne Policealne Studium Fotograficzne PHO-BOS oraz Wyższe Studium Fotografii afa. Teraz będą tu luksusowe apartamenty z widokiem na rzekę. 

Późniejszą, bardziej wyszukaną w formie zewnętrznej i układzie wnętrz jest szkoła przy ulicy Komuny Paryskiej 36-38, zaprojektowana przez Johanna Roberta Mendego w 1875 roku i powołana do życia jako ewangelicka wyższa szkoła obywatelska (Höhere Bürgerschule). Przy jej budowie udało się zrealizować jeden z nowych postulatów dotyczących budownictwa szkolnego – usytuowana na wąskiej i głębokiej działce szkoła została cofnięta od linii zabudowy ulicy, dzięki czemu powstał tu niewielki zieleniec, pełniący funkcję bufora przed hałasem i zanieczyszczeniami. Ranga szkoły wpłynęła również w znacznym stopniu na kształt jej bryły i fasadę: środkowy ryzalit wyróżniono bogatą dekoracją wykonaną w kamieniu i i trójkątnym frontonem, a wysokie i zamknięte pełnym łukiem okna drugiej kondygnacji „zdradzały” obecność w tym miejscu reprezentacyjnej auli. 

Kolejne dwie szkoły elementarne autorstwa Mendego, które do dziś funkcjonują we Wrocławiu, to szkoła przy ulicy Juliana Ursyna Niemcewicza 2 (obecnie Policealne Studium Animatorów Kultury “SKiBA”) oraz szkoła u zbiegu ulic Ślężnej i Dyrekcyjnej (obecnie Europejskie Liceum Służb Mundurowych). Pierwsza z nich to typowy, ceglany gmach, mieszczący 24 klasy i usytuowany w głębi działki, co pozwoliło wygospodarować miejsce dla ogródka szkolnego i placu zabaw. Druga, zaplanowana jako narożnikowa na rzadko spotykanym we Wrocławiu rzucie podkowy, „została bardziej malowniczo ukształtowana dzięki dwóm trójbocznym wieżyczkom, zwieńczonym fryzem arkadkowym i przykrytym namiotowymi dachami”. Tu również udało się stworzyć zielone miejsca rekreacji dla uczniów: przedogródek od strony ulicy oraz boisko szkolne z tyłu budynku. 

Warto nadmienić, że Johann Robert Mende zaprojektował we Wrocławiu kilka innych szkół, nie zachowanych do dziś, m.in. wspomnianą już szkołę przy ulicy Bernardyńskiej, Królewską Szkołę Handlową przy ulicy Bolesława Prusa oraz szkołę przy ulicy Paulińskiej (we współpracy z Friedrichem Kesslerem). 

W 1885 roku, po odejściu Mendego ze stanowiska architekta miejskiego, funkcję tę objął Richard Plüddemann, który zapoczątkował nowy rozdział w architekturze Wrocławia. Ale to już inna historia…