Na Wyspie Daliowej ma stanąć ogromna rzeźba, zaprojektowana przez Oskara Ziętę. Aktywiści postulują jednak, by miasto zrezygnowało z tego projektu. – Oszczędności proponujemy przesunąć na inwestycje związane z potrzebami mieszkańców – tłumaczą.

NAWA

fot. Zieta Prozessdesign

Trwa przetarg, który wyłoni wykonawcę przebudowy Wyspy Daliowej, wraz z wykonaniem fundamentów pod rzeźbę. Zainteresowanie jest duże – do urzędników wpłynęło 7 ofert. Miasto chce na ten cel przeznaczyć 1,5 mln złotych.

Rzeźbę NAWA, która ma stanąć na Wyspie Daliowej, zaprojektował Oskar Zięta, założyciel studia Zieta Prozessdesign. Silną inspiracją była dla niego bionika, czyli nauka pozwalająca wymyślać rozwiązania techniczne naśladujące działania żywych organizmów. Poszukiwania doprowadziły go do stworzenia konstrukcji z połączonych ze sobą łuków o bionicznych kształtach. Rzeźba z jednej strony nawiązuje do otaczającej przyrody, z drugiej współgra z okolicznymi zabudowaniami.

– Rzeźba nie naruszy dzikiego charakteru wyspy, a nawet wzmocni obecność przyrody. Polerowana powierzchnia ze stali będzie odbijać okoliczną zieleń, przepływającą rzekę i zabytkową architekturę. W zależności od pogody i pory dnia, rzeźba będzie wyglądała za każdym razem inaczej – zapewniają przedstawiciele Zieta Prozessdesign.

Dodają, że rzeźbę będzie można podziwiać od wewnątrz i z zewnątrz, a dodatkowa kładka zbudowana u jej wyjścia sprawi, że wyspa stanie się przechodnia.

Ogromna rzeźba będzie zbudowana z materiału o grubości zaledwie 2 mm. Moduły mają sięgać wysokości kilku metrów, a największy ważyć tylko 450 kg. Ultralekka konstrukcja możliwa jest dzięki FiDU, czyli innowacyjnej technologii wymyślonej przez Oskara Ziętę, która pozwala na deformację elementów stworzonych z zespawanych ze sobą dwóch części stalowej blachy. Dzięki „nadmuchaniu” sprzężonym powietrzem, metalowe formy stają się stabilne i wytrzymałe, zachowując jednocześnie lekkość. NAWA będzie pierwszą realizacją w technologii FiDU w tak dużej skali.

Rzeźba czy potrzeby mieszkańców?

Całe przedsięwzięcie budzi jednak kontrowersje. Już w lipcu zeszłego roku, gdy w trakcie sesji rady miejskiej zdecydowano o przekazaniu pieniędzy na zakup praw autorskich od Oskara Zięty, prace projektowe, wykonanie i montaż rzeźby, niektórzy radni głośno krytykowali ten wydatek.

Teraz sprzeciwiają mu się także aktywiści.

– Naszym zdaniem wydawanie takich pieniędzy na rzeźbę nie ma większego sensu w sytuacji, gdy podstawowe problemy wrocławian nie są rozwiązane. Zbyt często słyszymy, że „miasto nie ma pieniędzy na nowy park”, a „remont podwórka i chodnika można przecież zgłosić do budżetu obywatelskiego”. Nie godzimy się na taki sposób gospodarowania pieniędzmi wrocławian – mówi Aleksander Obłąk ze Stowarzyszenia Akcja Miasto.

Społecznicy złożyli właśnie wniosek do prezydenta Rafała Dutkiewicza, w którym apelują o rezygnację z zakupu i montażu rzeźby.

Jak tłumaczy nam Piotr Szymański z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, decyzja o powstaniu rzeźby powinna być efektem pierwszego etapu procesu rewitalizacji Wyspy Daliowej.

– Dopiero znając kontekst i potrzeby należy podejmować decyzję o rzeźbie. Uważamy, że rzeźba powinna być wybrana na drodze konkursu. Jeśli pojawi się taka potrzeba – podkreśla Szymański.

Aktywista zaznacza, że sam wybór Oskara Zięty jest słuszny, bo to uznany wrocławski artysta.

– Ale uważamy, że wariant wybrany na Wyspę Daliową jest za duży i niedopasowany do kontekstu. Miasto powinno zamówić rzeźbę mniejszą i w innym miejscu, a także ze względu na mniejszy rozmiar – tańszą. Oszczędności proponujemy przesunąć na inwestycje związane z potrzebami mieszkańców – wyjaśnia Piotr Szymański.