W miniony weekend redakcja Wroclife wybrała się na krótki wypad do Pragi, by przetestować uruchomione w grudniu 2019 roku bezpośrednie połączenie kolejowe z Wrocławia do stolicy Czech. Dzielimy się z Wami wrażeniami z podróży!

Bezpośrednie pociągi z Wrocławia do Pragi to efekt współpracy czeskiego przewoźnika Leo Express z Kolejami Dolnośląskimi. Ze stolicy Dolnego Śląska składy wyruszają wczesnym rankiem w soboty i niedziele (godz. 5.58), a na miejsce dojeżdżają o godz. 10.27. Z kolei pociągi w kierunku przeciwnym kursują w piątki, soboty i niedziele, ruszając z Pragi o godz. 18.08 i docierając do stolicy Dolnego Śląska o godz. 22.44. Bilety można kupować za pośrednictwem strony internetowej Leo Express, a także w Biurach Obsługi Klienta i kasach Kolei Dolnośląskich oraz w samym pociągu w dniu odjazdu.

W sobotę bladym świtem zameldowaliśmy się więc na wrocławskim Dworcu Głównym. Już pierwszy rzut oka na peron wystarczył, by nabrać przypuszczeń graniczących z pewnością, że problem overbookingu, który występował w pierwsze weekendy po uruchomieniu połączenia – zgodnie z zapewnieniami przewoźnika – został rozwiązany. Innymi słowy, tłumów nie uświadczyliśmy, a sporo siedzeń w pociągu pozostało pustych. Gęściej było w drodze powrotnej, ale tu również dla wszystkich wystarczyło miejsc siedzących i nikt nie był zmuszony stać, a czeska załoga pociągu sprawnie pomagała pasażerom znaleźć wolny fotel.

Nieco zamieszania wywołuje jedynie przydział miejsc w pociągu. My na swoich biletach w klasie ekonomicznej nie mieliśmy oznaczonych konkretnych miejsc, na których powinniśmy usiąść (nie było też opcji wyboru miejsca, gdy w pierwszej połowie grudnia kupowaliśmy bilety online), ale już po zalogowaniu się na stronie Leo Express, numery miejsc podane były.

Przedstawiciele czeskiego przewoźnika informują co prawda, że na tym połączeniu pasażerowie nie mają przydzielanych miejsc, tylko siadają na wolnych fotelach w pociągu, ale część osób – trzymając się informacji ze swojego panelu klienta – upierała się, by usiąść na przydzielonych im miejscach. Jednoznacznych informacji na ten temat nie potrafili też udzielić konduktorzy Kolei Dolnośląskich, mówiąc „miejsca niby są przydzielone, a niby nie”.

Poza tym niuansem, wszystko inne działało jak należy. Pociąg jest wygodny, czysty, ciepły i cichy (tego ostatniego nie da się powiedzieć o niektórych pasażerach;)), dojeżdża na miejsce punktualnie i bez przygód. Są miejsca dedykowane dla podróżnych z wózkami dziecięcymi i rowerami, jest prasa do poczytania (to jednak opcja tylko dla znających język czeski), WiFi i gniazdka elektryczne na pokładzie działają, a po czeskiej stronie granicy istnieje możliwość skorzystania z odpłatnego cateringu na pokładzie pociągu.

Dlatego wszystkim, którzy chcą wyskoczyć na weekend do Pragi, możemy z czystym sumieniem polecić ten środek transportu. Jedzie się niewiele dłużej niż autem, wysiada w centrum i można od razu zacząć zwiedzanie – w pobliżu głównego dworca znajdziemy Muzeum Narodowe i Operę, a także Plac Wacława. Stamtąd, po krótkim spacerze, trafiamy już na Rynek Starego Miasta i most Karola. Więcej o atrakcjach, jakie oferuje stolica Czech, przeczytacie w naszym cyklu „Z Wrocławia na weekend”. Udanej podróży!