Okres pandemii sprzyja spędzaniu czasu w domu. Być może wielu mieszkańców zdecyduje się na sprzątanie dawno zapomnianych szaf, schowków czy piwnicy. Można tam znaleźć prawdziwe, schowane na lepsze czasy skarby, ale też wiele przedmiotów, których już nie potrzebujemy. Co można z nimi zrobić, aby nie trafiły na wysypisko śmieci?

Najbardziej intuicyjnym miejscem na pozostawienie niepotrzebnych przedmiotów są wiaty śmietnikowe. Wystarczy umieścić je w kartonie lub torbie a następnie, dla wzmocnienia efektu… zamieścić ogłoszenie w Internecie. Jednym z  pomysłów na życie less-waste, skupionym tylko na „obrocie” niepotrzebnymi rzeczami oraz ich ratowaniu, jest ogólnopolska inicjatywa „Uwaga – śmieciarka jedzie”. Powstała w Warszawie, około 2013 roku, a zaczęło się od śmietników które założycielka, Dominika Szaciłło, widziała z okien swojego mieszkania. Saska Kępa to dzielnica stara, z tradycjami, mieszka w niej wiele starszych osób i na śmietniku pojawiały się często zabytki z międzywojnia i okresu PRL – pisze o początkach inicjatywy. Autorka nie mogła zabrać wszystkich przedmiotów, zaczęła umieszczać ogłoszenia w internecie. Tak powstała pierwsza, warszawska „śmieciarka”. Po pewnym czasie, obok ratowania przedmiotów spod śmietników, na grupie zaczęły się pojawiać ogłoszenia osób, które chciały oddać swoje prywatne rzeczy. Obecnie w Polsce istnieje ponad dwieście lokalnych grup.

Sympatyczni ludzie odbiorą niepotrzebne “przydasie”

Wrocławska społeczność liczy sobie około 15 tysięcy członków. Zasady są bardzo proste: należy dołączyć do grupy Uwaga śmieciarka jedzie – Wrocław i okolice, zapoznać się z regulaminem i zacząć działać. Poprawnie dodany post o „oddaży” powinien zawierać opis i zdjęcia przedmiotów, przybliżone miejsce odbioru oraz preferowaną godzinę spotkania. Zakazana jest wymiana, rzeczy oddawane są za darmo. Na grupie codziennie pojawia się kilkadziesiąt postów. W dniu 18.11 oddawane były między innymi: laktator, maszynka do strzyżenia, zestaw kosmetyków kolorowych, stół i szafa, kino domowe, rośliny doniczkowe, buty, uchwyty do mocowania rolet. Popularnie przedmioty codziennego użytku, ubrania, kosmetyki czy drobne AGD rezerwowane są bardzo szybko. Inne, bardziej specjalistyczne, czasami nie znajdują nowego właściciela.

Drugim polem działania grupy jest dosłowne ratowanie przedmiotów przed wywiezieniem na wysypisko śmieci. Dotyczy to przedmiotów porzuconych przy kubłach i w wiatach śmietnikowych. Codziennie pojawiają się ogłoszenia, w których członkowie „śmieciarki” zamieszczają zdjęcia mebli, sprzętu AGD czy dekoracyjnego szkła, które ktoś zostawił przy śmietniku. Wielkie emocje budzą zwłaszcza pamiątki minionej epoki – krzesła i meble z PRL. Po takie znaleziska często ludzie wybierają się autami z drugiego końca miasta.

Szkło z nieistniejących fabryk jest bardzo pożądanym towarem na “śmieciarce”. fot. Marta Muraszkowska

Niepotrzebne przedmioty mogą pomóc potrzebującym

Na ulicy Wyszyńskiego 68 działa najstarszy we Wrocławiu sklep charytatywny – Pomagacz.org. Prowadzi go Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta Koło Wrocławskie, które od 40 lat zajmuje się pracą z osobami w kryzysie bezdomności. Na terenie miasta prowadzi m.in. schroniska, noclegownie, ogrzewalnie, a także szereg projektów aktywizacyjnych, jak schola, pracownia komputerowa czy grupa filmowa.

– Do noclegowni i schronisk przynoszono bardzo dużo odzieży, z myślą, że będzie służyć podopiecznym. – opowiada Anna Olbryt, pracowniczka Stowarzyszenia. – Przeważnie były to ubrania damskie, nie wykorzystywaliśmy ich, ponad 80% osób bezdomnych to mężczyźni. Powstał pomysł, aby je sprzedać, a zarobione pieniądze przeznaczyć na działalność Stowarzyszenia – tak powstał Pomagacz.org. Punkt działa od 2009 roku, a w maju 2020 zyskał świeże, nowoczesne oblicze.

Pomimo, że ubrania mogą trafić do osób bezdomnych, powinny być czyste i w dobrym stanie.

Nie mamy konkretnego asortymentu czy grupy odbiorców. – mówi Anna Olbryt. – Każdy może zostawić swoje rzeczy, albo przyjść i znaleźć coś dla siebie. Najwięcej dostajemy odzieży, ale jest też sporo drobnego AGD, książki, płyty, zabawki, obrazy, buty. Mamy tutaj wiele ubrań czy akcesoriów „vinted”, ale to dobrze, wiele osób takich właśnie rzeczy szuka. A tutaj mogą się zaopatrzyć niewielkim kosztem. Ceny są bardzo przystępne ale też nie chcemy sprzedawać rzeczy prawie za darmo. Dochód wspiera osoby potrzebujące – chcemy, żeby klienci też mieli poczucie, że kupując – pomagają. Z drugiej strony, można od nas wyjść z kompletem garderoby i zmieścić się w kwocie kilkudziesięciu złotych. Czasami obniżamy ceny, jeśli widzimy, że przychodzi ktoś w trudniejszej sytuacji. W piątki zawsze są wyprzedaże.

Punkt konsekwentnie realizuję ideę „zero waste” – ubrania, które nie zostaną sprzedane we Wrocławiu, trafiają do zaprzyjaźnionego sklepu charytatywnego do Miechowa. A te, które nie nadają się do noszenia, oddawane są na czyściwo.

Sklep charytatywny Pomagacz.org otwarty jest codziennie, od 10 do 18. fot. Marta Muraszkowska

Osiedlowa szafa do wymiany różnościami

Lokalną specjalistką od zarządzania „śmieciami” jest Luba Shynder, animatorka kultury z Sępolna. W ramach mikrograntów, latem 2020 roku, zorganizowała cykl rozmów i warsztatów w duchu idei „zero waste”. Jej „przygoda” ze niepotrzebnymi rzeczami zaczęła się od spacerów po Wielkiej Wyspie. Zauważyła, jak wiele przedmiotów, często w dobrym stanie, zostawiają mieszkańcy przy kubłach na odpady. Pomyślała, że warto byłoby tworzyć miejsca, gdzie mieszkańcy mogliby przynieść niepotrzebne przedmioty i, ewentualnie, zabrać inne. Tak powstała osiedlowa szafa do wymiany różności.

Aktywistka wykorzystała pozostawiony przy śmietniku regał. Postawiła go przy kontenerach i zawiesiła kartkę, zachęcającą do pozostawienia niepotrzebnych przedmiotów. Akcja cieszyła się bardzo dużym powodzeniem. Zaglądało tam bardzo dużo osób, zarówno przynoszących, jak i zabierających przedmioty. Niestety, gdy zmienił się odbiorca odpadów wszystkie przedmioty wraz z regałem ruszyły w finalną drogę – na wysypisko.

Na lipcowych warsztatach Luba Shynder, wraz z innymi „fanami” śmieci (m.in. założycielami poznańskiej Po-dzielni czyli stacjonarnego punktu bezpłatnej wymiany przedmiotów), zastanawiali się, jak realizować ten pomysł w praktyce. Podczas warsztatów powstała ulotka mówiąca o zasadach, które powinny przyświecać osobom, chcącym mieć taki punkt w swojej okolicy. Czytamy w niej: „Przede wszystkim szafka nie musi być szafką. Może to być półka, stolik, parapet albo wieszak na wspólnej, ogólnodostępnej przestrzeni (np. w pobliżu wiaty śmietnikowej).” Miejsce takie powinno być oznaczone i, w miarę możliwości, osłonięte przed deszczem. Warto też umieścić ulotki lub plakaty informacyjne dla sąsiadów. Dobrą praktyką jest dbanie o porządek dookoła – każda szafa powinna mieć swojego opiekuna.

Pierwsza szafa do wymiany różnościami fot. Luba Shynder

Mniej śmieci – szczęśliwi ludzie

Rzeczy, które nie są nam już potrzebne, wyszły z mody, znudziły się, opatrzyły, albo mamy ich zwyczajnie za dużo, nie muszą trafić na wysypisko. Przy niewielkim wysiłku ze strony właściciela mogą otrzymać drugie życia, komuś się przydadzą, ktoś się ucieszy, zaoszczędzi pieniądze. Można dołożyć swoją cegiełkę do poprawy ogólnego, społecznego zadowolenia.

Upcykling po karłowicku
fot. envato.com