Wrocławscy naukowcy z grupy MOCOS opracowali raport dotyczący rozwoju COVID-19 w naszym regionie. – Choć analiza dla Dolnego Śląska pokazuje spowolnienie epidemii, jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na rezygnację z ograniczenia kontaktów – podkreślają eksperci.

Grupa MOCOS (MOdelling COronavirus Spread) Wrocław to inicjator międzynarodowego projektu badawczego MOCOS International. Zespół zajmuje się analizą ryzyka, tworzy prognozy na kolejne dni i tygodnie, a także rekomendacje, jak zwalczyć COVID-19. Grupę, wspieraną przez wrocławski magistrat, założył w lutym prof. Tyll Krüger z Politechniki Wrocławskiej, zajmujący się modelowaniem matematycznym w medycynie i biologii. Zespół tworzą naukowcy z PWr, Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz eksperci z Nokia Wrocław, EY GDS Poland oraz MicroscopeIT.

Naukowcy stworzyli zaawansowany model matematyczny, który symuluje ludzkie zachowania. Model pozwala ocenić aktualne tempo rozprzestrzeniania się wirusa, a tym samym, to na jakim etapie rozwoju jest epidemia. Model pozwala także ocenić, w jakim stopniu ograniczone zostały kontakty międzyludzkie i czy jest to poziom wystarczający, aby pokonać COVID-19.

W którym momencie epidemii jesteśmy?

Model grupy MOCOS oparty jest na danych empirycznych opisujących strukturę gospodarstw domowych i progresję choroby. Do analizy użyto danych dotyczących mobilności od Apple’a i Google’a, danych z GUS, z Państwowego Zakładu Higieny i naukowych analiz dotyczących progresji choroby.

Dane wskazują, że na Dolnym Śląsku od początku kwarantanny udało się ograniczyć kontakty niezwiązane z pracą o około 60–80%. Spośród osób zakażonych wirusem, ale przechodzących chorobę z łagodnymi objawami (nie wymagającymi hospitalizacji), wykrywanych jest mniej niż 50% przypadków. Jak czytamy w raporcie, na Dolnym Śląsku znajdujemy się prawdopodobnie w pobliżu linii krytycznej epidemii.

Stan epidemii przedstawiony jest na poniższym wykresie – żółta linia oznacza linię krytyczną (współczynnik reprodukcji równy 1), a niebieska linia wyznacza obszar, który opisuje obecną sytuację na Dolnym Śląsku (dla całej Polski bieżąca sytuacja wygląda podobnie).

Jeżeli poziom redukcji kontaktów i wykrywalność łagodnych przypadków nie zmienią się, to epidemia pozostanie w stanie wzrostu. Żeby epidemia wygasła musimy jak najszybciej znaleźć się „na zielonym polu” na wykresie – prognozują eksperci.

Jakie są rekomendacje?

Eksperci rekomendują utrzymanie ograniczenia kontaktów społecznych, skuteczniejsze i szybsze niż obecnie wyszukiwanie historii kontaktów osób zakażonych, a także zwiększenie poziomu testowania i wykrywalności wirusa u osób z łagodnymi objawami.

Choć analiza dla Dolnego Śląska pokazuje spowolnienie rozwoju epidemii, z analiz grupy MOCOS wynika, że w chwili obecnej zniesienie ograniczeń kontaktów społecznych może doprowadzić do ponownego wzrostu liczby zakażeń – tłumaczą autorzy badania.

Oprócz dalszej izolacji, badacze z Wrocławia rekomendują tzw. śledzenie kontaktów.

Optymalnie jest rozpocząć procedurę śledzenia kontaktów już w momencie wystąpienia podejrzanych objawów, jeszcze zanim osoba otrzyma wynik testu. Można dzięki temu skrócić czas, w którym osoby nieświadome, że były w kontakcie z zakażonym, rozprzestrzeniają wirusa, a tym samym usprawnić efektywność tej procedury – czytamy w raporcie.

Jak podkreślają badacze, dlatego tak ważne jest badanie również chorych z łagodnymi objawami i jak najszybsze sprawdzenie ich kontaktów.

To kluczowa sprawa, bo pozwala zwiększyć pulę osób, od których ponownie należy rozpocząć śledzenie kontaktów – zaznaczają.

Jak będzie rozwijać się COVID-19?

Obecne dane dla Dolnego Śląska pokazują, że epidemia będzie rozwijać się bez gwałtownego wzrostu zachorowań, ale też bez spadków. 

Jeśli wyraźnie zwiększymy liczbę wykrywanych chorych z lekkimi objawami (do 50%, np. poprzez zwiększone testowanie chorych oraz szybkie – w ciągu 1–2 dni – testowanie także osób, z którymi chorzy mieli kontakt), to ograniczymy też średnią liczbę nowych zakażeń – wyjaśniają autorzy analizy.

Podkreślają, że jeśli te nowe działania zostaną efektywnie wdrożone i utrzymamy ograniczenia kontaktów społecznych, wówczas epidemia skończy się szybciej i zminimalizujemy straty ponoszone przez gospodarkę.

Epidemię uznaje się za skończoną, gdy przez co najmniej dwa tygodnie będzie dokładnie zero nowych przypadków zachorowań. Jak długo to potrwa, zależy od nas. Przy silnych ograniczeniach kontaktów, szerzej dostępnych testach i skutecznym śledzeniu kontaktów zajmie to kilka miesięcy i będzie dużo kosztować. Im mniej środków z trzech wymienionych powyżej zastosujemy, tym dłużej będzie to trwało i kosztowało dużo więcej. Jeśli nie zrobimy nic lub tylko trochę, to nigdy się nie skończy, a koszt będzie astronomiczny – podsumowuje profesor Tyll Krüger.

Pełny raport można znaleźć na stronie www.mocos.pl