Trzy tygodnie temu została zburzona część esplanady na wrocławskim Manhattanie. Głos zabrało wielu miejskich aktywistów, mieszkańcy a nawet Muzeum Architektury. Dlaczego sprawa wciąż budzi tak wiele emocji?

Wrocławski Manhattan jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów architektonicznych w mieście. To kompleks sześciu 16 piętowych bloków, połączonych esplanadą, na której stoją też trzy mniejsze budynki, mające pierwotnie cele handlowo-usługowe. Kompleks powstał w 1973 roku i jest jednym z dwóch przykładów brutalizmu we Wrocławiu – obok, położnych kilkuset metrów dalej, akademików Kredka i Ołówek.

Można bez wielkiej przesady powiedzieć, że jest to jedna z wizytówek Wrocławia. Budynki mieszkalny przeszły renowacje w 2016 roku, wszystkie zostały docieplone i pomalowane na biało. Prace nie objęły jednak esplanady. Pod częścią spacerową znajdował się niegdyś ogromny parking dla mieszkańców, jednak ze względu na stan techniczny został kilka lat temu wyłączony z użytkowania.

O niczym nie wiedzieliśmy

W 2017 roku Spółdzielnia Mieszkaniowa Piast, zarządca obiektu, ogłosiła przetarg na remont części esplanady od strony ulicy Nauczycielskiej. Przetarg nie został rozstrzygnięty. W dniu 16 stycznia, mimo braku koncepcji remontu, na teren Manhattanu wjechał ciężki sprzęt aby wyburzyć fragment konstrukcji.

Rozwój wydarzeń wywołał poruszenie i oburzenie, które przetoczyło się wśród wielu grup zainteresowań. O pracach ekipy rozbiórkowej w dużej mierze dowiadywali się z mediów. Niepokój wyraziło między innymi Muzeum Architektury:

W bloku numer cztery zaniepokojeni mieszkańcy utworzyli komitet protestacyjny. Ich wątpliwości budzi zabezpieczenie interesów lokatorów – zwłaszcza tych, którzy posiadają garaże pod esplanadą. W dniu 21 grudnia otrzymali pismo z nakazem usunięcia pojazdów i wyposażenia garaży. Jak mówi Małgorzata Porębska, jedna z mieszkanek, bez wyjaśnienia co do planów spółdzielni. Od 15 stycznia zostali pozbawieni dostępu do garaży – korzystali z wjazdu od ulicy Nauczycielskiej.

Musiałam wynająć płatne miejsce parkingowe – mówi Małgorzata Porębska. – Ale nadal trzymam w garażu opony i inne sprzęty, nie wiem czy mam wynająć jakiś kontener? Teren jest zamknięty, nic się tam nie dzieje, nawet nie został ogłoszony przetarg. Ja nie mogę niczego tam zrobić, bo spółdzielnia wymieniła zamki w furtkach, nie dostaliśmy kluczy. Po co było to wyburzenie?

Esplanada będzie odbudowana w obecnym kształcie

Zarzuty odpierał Marcin Miłosz, zastępca prezesa SM Piast:

– Esplanada będzie odbudowana w identycznym kształcie. Nieco zmienione będą tylko schody oraz wejście dla osób niepełnosprawnych od strony Pasażu Grunwaldzkiego, ze względu na dostosowanie do istniejących przepisów.

Wszyscy są zgodni co do tego, że esplanada wymaga remontu. Jednak sposób, w jaki SM Piast zainicjowała swoje działania pozostawia dużo wątpliwości. Być może mając na sobie czujne oczy mieszkańców oraz różnych środowisk miejskich przedstawi projekt, który będzie stanowił równowagę między wymaganiami architektonicznymi a potrzebami mieszkańców. Wszyscy czekają na rozwój wydarzeń.