Co aktualnie dzieje się w Kampusie Pracze, czym będą wyróżniać się testy na koronawirusa, nad którymi pracują wrocławscy naukowcy i dlaczego powstające w naszym mieście laboratorium będzie „super”? O tym opowiada nam dr Andrzej Dybczyński, dyrektor ośrodka badawczego Łukasiewicz – PORT.

Łukasiewicz – PORT to instytut naukowo-badawczy na Praczach Odrzańskich, który zajął miejsce po działającym przez wiele lat EIT+. Pewnie niewielu wrocławian wie, czym dokładnie zajmujecie się w Kampusie Pracze.

Dr Andrzej Dybczyński, dyrektor Łukasiewicz – PORT Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii: Miejsce – zjawiskowy kampus na Praczach Odrzańskich z historycznymi budynkami zaadaptowanymi na potrzeby nowoczesnych laboratoriów – pozostało bez zmian. Jednak już od ponad 2 lat, kiedy powstał PORT – Polski Ośrodek Rozwoju Technologii, w 2019 roku włączony do Sieci Badawczej Łukasiewicz, swoją historię piszemy na nowo. Jesteśmy instytutem, który potencjał naukowy wykorzystuje dla dobra społeczeństwa. To tutaj wiedza naukowa zyskuje praktyczny wymiar – chodzi bowiem o to, aby z osiągnięć grup wybitnych ekspertów i prowadzonych przez nich międzynarodowych zespołów badawczych mogli korzystać wszyscy. 

Nasza struktura i mechanizmy działania są wzorowane na najlepszych instytutach badawczych na świecie – polscy naukowcy wspierani przez ekspertów z Europy, USA i Azji pracują w zespołach badawczych, poszukując unikatowych rozwiązań. Wspierają ich przy tym wybitne osobowości. Jednym z nich jest prof. Shūji Nakamura, laureat Nagrody Nobla z fizyki w roku 2014 r., twórca tzw. niebieskiego lasera wykorzystywanego m.in. w Blu-ray i HD DVD. 

Aktywność naukowa naszego instytutu koncentruje się wokół inżynierii materiałowej i biotechnologii. Zespół wciąż poszerza się o nowych członków – do końca tego roku planujemy zatrudnić czterech nowych liderów grup badawczych z obszaru biotechnologii oraz dwóch z obszaru inżynierii materiałowej. Wszystko to sprawia, że Łukasiewicz – PORT jest miejscem, które chce konkurować z innymi tego typu instytutami na świecie.

W ciągu najbliższych tygodni przeniosą się do nas bardzo zdolni naukowcy z Poznania, Warszawy, Heidelbergu, którzy większość swojego naukowego życia spędzili w najlepszych ośrodkach naukowych w Stanach Zjednoczonych i Europie. Łukasiewicz – PORT zaczyna być magnesem, z którego jako wrocławianie i Dolnoślązacy możemy być dumni. 

Niedawno rozpoczęliście prace nad nowym, molekularnym testem na koronawirusa, który ma być szybszy i tańszy od do tej pory dostępnych testów diagnozujących zakażenie SARS-CoV-2. 

Szybki molekularny test LAMP w kierunku koronawirusa to dobry przykład na to, jak wykorzystujemy osiągnięcia nauki, by nieść wsparcie tu i teraz. Technologia LAMP jest znana i wykorzystywana od dawna, jednak użycie jej do diagnostyki SARS-CoV-2 dopiero zaczyna być stosowane. Na rynku pojawiają się pierwsze tego typu testy. 

fot. Łukasiewicz-PORT

Co stanowi o atrakcyjności tej metody? 

Mówimy tu o znacznym uproszczeniu i skróceniu całej procedury, co wpływa na finalny koszt testów. Tłumacząc najprościej – zamiast wielokrotnego podgrzewania i chłodzenia materiału genetycznego, jak ma to miejsce w przypadku testów Real Time q-PCR, w technologii LAMP do takiego procesu wystarczy doprowadzić jednokrotnie. Zaletą jest też większa dostępność metody – w jej przypadku można korzystać ze znacznie tańszych i bardziej dostępnych urządzeń, a badanie wykonać już przy łóżku pacjenta. Testy LAMP są bezpieczniejsze. Do reakcji PCR konieczne jest oczyszczone RNA wirusa, co można wykonać jedynie w specjalistycznym laboratorium i co wymaga pracy przeszkolonego personelu lub zaawansowanych robotów. 

Pracując nad naszym testem, dążymy do tego, by proces maksymalnie uprościć i – najlepiej – już w momencie pobierania wymazu, próbkę można było umieścić w roztworze rozbijającym wirusa i w ten sposób go „unieszkodliwić”. Dalsza praca byłaby zatem dużo bezpieczniejsza dla personelu i nie wymagałaby przy tym tak wysokiego reżimu sanitarnego. 

Kiedy test pojawi się w powszechnym użyciu?

Testy mają być gotowe jesienią. Będą z nich korzystać polscy lekarze i diagności – pracownicy szpitali, klinik, ośrodków zdrowia. Jeśli chodzi o rozpowszechnienie tego rozwiązania, będzie to zależało od naszego partnera – firmy Novazym z Poznania, która od 17 lat zajmuje się produkcją i dystrybucją innowacyjnych rozwiązań z dziedziny biotechnologii. 

fot. Łukasiewicz-PORT

Czy oprócz prac nad innowacyjnymi testami, jeszcze w jakiś inny sposób włączyliście się w walkę z pandemią?

Od początku pandemii, zresztą wspólnie z pozostałymi instytutami Sieci Badawczej Łukasiewicz, prowadzimy wiele działań zmierzających do minimalizowania jej efektów. W rekordowym czasie zdołaliśmy przeorganizować pracę naszego zespołu badawczego i powołać do życia Laboratorium Diagnostyczne COVID LAB, które od połowy kwietnia wspierało w działaniach Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną. Dla wrocławskiego Sanepidu wykonaliśmy ponad 6000 testów. 

Oczywiście, nie byłoby to możliwe bez odpowiedniego zaplecza: właściwej infrastruktury laboratoryjnej i kompetencji naszych pracowników, którzy do pracy w COVID LAB-ie zgłosili się na ochotnika. To doświadczenie okazało się zresztą fundamentalne dla koncepcji uruchomienia w Łukasiewicz – PORT Centrum Diagnostyki Populacyjnej, którego celem będzie szybkie reagowanie na pojawiające się zagrożenia epidemiczne oraz prowadzenie badań, opracowanie terapii i modeli prognostycznych w zakresie chorób cywilizacyjnych. 

To jednak nie wszystko – na terenie kampusu uruchomiliśmy Punkt Pobrań Drive Thru, w którym bezpiecznie i szybko można wykonać test genetyczny w kierunku koronawirusa. To opcja, z której coraz chętniej korzystają pracodawcy, ale i osoby prywatne, tym bardziej, że wynik można uzyskać w mniej niż 24 godziny. Na bardzo preferencyjnych warunkach oferujemy też możliwość diagnostyki dla podmiotów z sektora publicznego i podmiotów leczniczych – realizujemy testy refundowane przez NFZ rejestrowane w ramach ogólnopolskiego systemu EWP.

Ostatnio ogłosiliście też, że Łukasiewicz – PORT uruchomi we Wrocławiu superlaboratorium. Co będzie w nim takiego „super”?

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że to superlaboratorium – będzie ono bowiem pierwszym takim w zachodniej Polsce, jednym z zaledwie kilku w całym kraju. 3,8 mln zł przekazane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w postaci Obligacji Skarbu Państwa pozwoli nam dokończyć przebudowę i uruchomić istniejący obiekt. Laboratorium Szybkiego Reagowania Epidemiologicznego BSL-3 będzie jednym z kluczowych elementów wspomnianego przeze mnie Centrum Diagnostyki Populacyjnej, które powstaje we Wrocławiu.

Będzie się odznaczało jedną z najwyższych klas bezpieczeństwa biologicznego. Dzięki przekazanym środkom zostanie dostosowane do pracy z patogenami różnych grup ryzyka. W przypadku BSL-3 mówimy o czynnikach biologicznych, które mogą wywoływać ciężkie choroby, których leczenie jest jednak możliwe. Dostęp do tak zaawansowanej infrastruktury połączony z kompetencjami Centrum Diagnostyki Populacyjnej jest istotny zwłaszcza teraz, gdy uświadomimy sobie, że nawracające pandemie chorób zakaźnych w najbliższych latach mogą stać się naszą codziennością. 

Dr Andrzej Dybczyński fot. Łukasiewicz-PORT

Jednym z haseł, które Wam przyświecają, jest łączenie nauki z biznesem. Jak to w praktyce wygląda? 

Łukasiewicz jest nauką pracującą dla biznesu. Naszym zadaniem jest więc rozwijanie technologii na potrzeby przemysłu. Co za tym idzie, zakres naszej współpracy z biznesem jest bardzo szeroki – mówimy o transferze wiedzy, osiągnięć, ale i możliwości wykorzystania naszej zaawansowanej infrastruktury, m.in. laboratoriów. Oferujemy technologie, w stosunku do których dysponujemy pełnymi prawami, zapewniamy ochronę patentową opracowanym technologiom, umożliwiamy testowanie wynalazków i zapewniamy wsparcie wdrożeniowe. 

Jesteśmy elastyczni pod względem form współpracy i komercjalizacji – praktykujemy sprzedaż praw, udzielanie licencji, tworzenie spółek i prowadzenie wspólnych projektów badawczych. To realne korzyści dla firm, które stawiają na innowacyjność. O naszych kompetencjach w tym zakresie najlepiej świadczy długa lista partnerów, z którymi współpracujemy, od międzynarodowych koncernów, m.in. LG Electronics, którego wiceprezes z Seulu Jeong Soo Lee przyjął zaproszenie do międzynarodowej rady naszego instytutu, przez Amgen, Roche, po polskie firmy i start-upy, jak XTPL czy SensDx, żeby wymienić tylko nieliczne. 

Od ubiegłego roku PORT działa w Sieci Badawczej Łukasiewicz. Czym jest ta sieć i co Wam daje funkcjonowanie w jej ramach?

Sieć Badawcza Łukasiewicz z 33 instytutami badawczymi w 12 polskich miastach jest trzecią największą siecią badawczą w Europie. Stanowi tę część nauki, która pracuje dla przedsiębiorczości i wspiera rozwój polskich firm. Przedsiębiorcom dostarczamy atrakcyjnych rozwiązań, między innymi w obszarze automatyki, chemii, biomedycyny, teleinformatyki, materiałów oraz zaawansowanego wytwarzania.

Oferujemy biznesowi unikalny system „rzucania wyzwań”, dzięki któremu grupa 4 500 naukowców w nie więcej niż 15 dni roboczych przyjmuje wyzwanie biznesowe i proponuje przedsiębiorcy opracowanie skutecznego rozwiązania wdrożeniowego. Angażuje przy tym najwyższe w Polsce kompetencje naukowców i unikalną w skali kraju aparaturę naukową. Co najważniejsze – przedsiębiorca nie ponosi żadnych kosztów związanych z opracowaniem pomysłu na prace badawcze. To podnosi naszą konkurencyjność. Nad poszczególnymi rozwiązaniami pracujemy często w grupach, posiłkując się kompetencjami ekspertów i czerpiąc z zaplecza i zasobów różnych instytutów. To właśnie efekt Łukasiewicza.