Z Jerzym Michalakiem, dyrektorem Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej, rozmawiamy o zmianach, które zaszły w DIP w ostatnim czasie, wsparciu przedsiębiorców z naszego regionu, funkcjonowaniu w trakcie pandemii koronawirusa i wyzwaniach na najbliższe miesiące. 

Szanowny Panie Dyrektorze, od półtora roku pełni Pan funkcję Dyrektora Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej. Jak ocenia Pan ten czas? 

To bardzo dobry czas, czas przede wszystkim wytężonej pracy. Pracując w Urzędzie Marszałkowskim miałem styczność z działaniami Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej, czy mówiąc szerzej z dystrybucją i funkcjonowaniem środków unijnych w naszym województwie, przygotowywaniem inwestycji przy pomocy tych środków. Teraz miałem okazję włączyć się w działania o charakterze organizacyjnym, przygotowawczym – tak, aby dana inwestycja mogła być dofinansowana. Można powiedzieć, iż dane mi było objąć własnym doświadczeniem zarządzanie środkami unijnymi na poziomie zarówno strategicznym, jak i taktycznym.  

Jakie zmiany udało się Panu wprowadzić? Jak zmieniła się instytucja? 

Te zmiany możemy podzielić na dwie części. Pierwsza była wymuszona przez aktualną sytuację, z którą mamy do czynienia – mam na myśli sytuację pandemii. Tu chciałbym bardzo podziękować pracownikom Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej za to, że bardzo szybko przystosowali się do nowych warunków i byli gotowi podjąć pracę zdalną, nie obniżając przy tym wydajności swojej pracy. Byli tak zaangażowani, że mogliśmy w tym trudnym czasie wypłacić przedsiębiorcom więcej pieniędzy niż robiliśmy to w normalnych warunkach. W czasie, gdy gospodarka kraju była prawie zupełnie wyłączona z obiegu, wypłaciliśmy ponad 43 mln zł przedsiębiorcom, dla których była to refundacja środków. A mówiąc prościej – pomoc, którą mogli spożytkować na bieżącą działalność. 

Druga część zmian została wygenerowana przez samych beneficjentów. Staram się zawsze rozmawiać i słuchać pomysłów tych, którzy rozliczają u nas projekty. I często, na skutek wniosków wynikających z tych rozmów, wprowadzamy zmiany w sposobie funkcjonowania DIP, oczywiście jeżeli jest to możliwe i zgodne z rygorami unijnymi. Moją dewizą jest to, że nie mamy monopolu na sprawność i prawdę, jeśli chodzi o właściwe podejście do rozliczania projektów – jesteśmy w stanie po partnersku podejść do przedsiębiorców.

Dolnośląska Instytucja Pośrednicząca od wielu lat wspiera dolnośląskich przedsiębiorców, przekazując środki unijne na różne cele w zależności od wdrażanej perspektywy. O jakim wsparciu dla Dolnego Śląska możemy mówić?

Takim najprostszym wsparciem jest wspieranie tych, którzy mają największy wpływ na rozwój i pozycję regionu, którego dynamika wzrostu, co warto zawsze podkreślać, jest największa w Unii Europejskiej, czyli dolnośląskich przedsiębiorców. Mówiąc w skrócie – wspierając dolnośląskich przedsiębiorców, wspieramy Dolny Śląsk, który jest w stanie, po pierwsze, wygenerować mnóstwo ważnych inwestycji, a po drugie, dzięki temu powstaje wiele nowych miejsc pracy w regionie. To jest wsparcie pośrednie, ale niezwykle ważne. Mamy także wsparcie o charakterze bezpośrednim – DIP jest kojarzona przede wszystkim ze wsparciem innowacji, zwiększeniem konkurencyjności przedsiębiorstw, jesteśmy także instytucją, która na zlecenie władz województwa wspiera dolnośląskie gminy – chodzi o programy, które są związane z ekologią, czystym powietrzem i energią ze źródeł odnawialnych. Przypominam, że Dolnośląska Instytucja Pośrednicząca przekazała w sumie około 443 mln zł na zmiany źródeł ciepła na bardziej ekologiczne, termomodernizację dla gmin czy wspólnot mieszkaniowych.

Jak wygląda działalność DIP w okresie epidemii i jak ocenia Pan wdrożone rozwiązania? 

Trochę o tym wcześniej już powiedziałem. Pandemia nauczyła nas, że chodzenie utartymi ścieżkami nie zawsze jest najlepszym pomysłem, że jesteśmy w stanie jako zespół ludzi znaleźć innowacyjne pomysły realizacji zadań. Możemy pracować bezpiecznie bez styczności z osobami z zewnątrz, ale na tyle sprawnie, że efektywność naszej pracy nie spada. Jest to dobre doświadczenie dla nas, jako dla firmy – bo tak też traktuję DIP. 

Ostatni konkurs, który Państwo realizujecie, a który dedykowany jest wsparciu dla MŚP związanych z turystyką dotkniętych skutkami COVID-19, spotkał się z kilkoma problemami technicznymi. Jakie Państwo podjęliście kroki i czy beneficjenci mogą czuć się zabezpieczeni?

Naszą rozmowę prowadzimy w chwili, gdy ogłosiliśmy już nowy, trzeci nabór, a zatem dotrzymaliśmy słowa danego przedsiębiorcom. Nie chowamy głowy w piasek i jesteśmy w stanie powiedzieć, że pewne rozwiązania o charakterze technicznym nie sprawdziły się. Byliśmy także w stanie za to przeprosić. Zastosowaliśmy inne, bezpieczniejsze i sprawniejsze narzędzia aplikacyjne, wystarczające do tego, żeby konkurs sprawnie przeprowadzić. Ta sytuacja dała nam także czas i okazję, by wysłuchać kilku uwag naszych wnioskodawców, zmienić nieco reguły konkursu i dopasować do ich oczekiwań. Zainteresowanie naborem było tak duże, że decyzją Zarządu Województwa Dolnośląskiego alokacja przewidziana na drugi nabór została zwiększona o 14 mln zł. Tak, aby pomóc wszystkim, którzy złożyli wnioski i poprawnie przejdą ocenę formalną i merytoryczną. Dziś najważniejsze jest to, że jesteśmy gotowi, aby ponad 74 mln zł przekazać na cel zdefiniowany przez Zarząd Województwa.  

Wspomniał Pan o kolejnym, trzecim naborze. Co to w rzeczywistości oznacza?

Nowy, trzeci nabór przewidziany jest dla tych przedsiębiorców, którym np. z braku doświadczenia w wypełnianiu i składaniu wniosków nie udało się wziąć udziału w zakończonym 28 lipca naborze. Na wniosek przedsiębiorców podzieliliśmy nabór na dwie fazy. I faza polegała na wypełnieniu wniosku i przedstawieniu danych do wysłania, II faza natomiast polegała na przesłaniu wniosku do naszej instytucji, za pośrednictwem aplikacji przygotowanej specjalnie dla tego naboru. Dobra współpraca z Zarządem Województwa Dolnośląskiego pozwoliła na zabezpieczenie dodatkowych 20 mln zł na ten cel. Dziś robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pieniądze najszybciej jak to możliwe trafiły do dolnośląskich przedsiębiorców. Turystyka jest jednym z najważniejszych filarów gospodarki naszego województwa i mamy pełną zgodę, co do tego, że potrzebuje naszego wsparcia. 

Wiele głosów dotyczy zawężenia grupy beneficjentów do wybranych działów związanych z turystyką Dolnego Śląska. Czy może się Pan odnieść do tych uwag? 

Zestawienie wartości alokacji, czyli pieniędzy, które są do dyspozycji, z ogromem potrzeb pokazuje, że była to jedyna, chociaż trudna decyzja. W innym przypadku, do tych ponad 60 mln zł aplikować mogłoby grono znacznie szersze, a tym samym pomoc dla poszczególnych przedsiębiorstw mogłaby okazać się iluzoryczna. Jednocześnie turystyka i powiązana z nią gastronomia, jak pokazują dane statystyczne, to jedna z ważniejszych gałęzi gospodarki naszego regionu. Jej szybkie odbudowanie leży w interesie całego dolnośląskiego potencjału gospodarczego. 

Jakie wyzwania stoją przed DIP w najbliższym czasie? 

Dalsze doskonalenie się, dopracowanie nowych sposobów funkcjonowania, które teraz wprowadziliśmy. Oczywiście, realizacja Regionalnego Programu Operacyjnego, co skutkuje nowymi konkursami. Jesteśmy w czasie oceny dużego konkursu na innowacje, w którym alokacja przekracza 60 mln zł. Można powiedzieć: mrówcza praca i wyszukiwanie takich rozwiązań, które przyniosą najlepsze efekty naszej pracy. Bierzemy aktywny udział w przygotowaniu województwa dolnośląskiego do nowej perspektywy budżetowej na kolejne lata. Jak ona będzie wyglądać, wydawało się być jasne, chociaż teraz, w trakcie pandemii, jest wiele znaków zapytania. Zobaczymy – będziemy aktywnymi uczestnikami tego procesu.