Jak z pandemią COVID-19 poradziła sobie branża IT, która do tej pory działała w naszym mieście na tyle prężnie, że Wrocław często był określany polską Doliną Krzemową? Zapytaliśmy o to ekspertów z tego sektora.

O tym, że koronawirus wpłynął na całą polską gospodarkę i w zasadzie nie ma sektora, który nie odczułby skutków wiosennego lockdownu, nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Bez szwanku z okresu izolacji nie wyszła także, dynamicznie rozwijająca się w ostatnich latach, branża IT. Potwierdzają to liczby. Badanie SoDA (Software Development Association Poland) dotyczące wpływu COVID-19 na ten sektor w Polsce, w którym wzięło udział 117 respondentów, wskazało, że 65% firm odczuło negatywne skutki pandemii. 

W 30% wypadków była to utrata realizowanych lub zakontraktowanych projektów, bardzo duża część zleceń została przesunięta w czasie, w wypadku znacznej części projektów zmniejszono zakres. Szacujemy, że polska branża IT straciła w pierwszych tygodniach pandemii portfel zamówień o wartości około pół miliarda złotych – wylicza Łukasz Czajkowski, Head of Growth w SoDA.

Obecnie ta organizacja prowadzi drugie badanie dotyczącego wpływu COVID-19.

Dotychczas w gronie firm członkowskich SoDA nie zanotowaliśmy upadłości, jednak praktycznie wszystkie firmy podkreślają wysoką niepewność sytuacji rynkowej. W wypadku firm polskich najlepiej radzą sobie te działające w e-commerce i gamingu, natomiast podmioty silniej współpracujące z firmami handlowymi oraz w obszarze turystyki i hotelarstwa notują wyniki nieco gorsze od średniej – dodaje Łukasz Czajkowski.

fot. envato.com

Branża przechodzi na model hybrydowy

Jak tłumaczy Grzegorz Rudno-Rudziński, prezes klastra ITCorner oraz partner zarządzający w Unity Group, obecnie w sektorze IT wiele firm pozostaje w modelu pracy zdalnej i biura stoją puste. 

Branża widzi w tym zarówno szansę na oszczędności, jak i wyzwanie. Korporacje międzynarodowe czekają na wytyczne, co do modeli pracy ze swoich centrali, a firmy polskie pracują obecnie nad nowymi hybrydowymi formami obecności w biurach – wyjaśnia.

Szef ITCorner zaznacza, że do tej pory wprowadzone rozwiązania pracy zdalnej i reguły przychodzenia do biura traktowane były jako tymczasowe. 

Obserwacja tego, co daje nam praca z domu pokazuje, że na pewno zostaniemy w modelu hybrydowym i trzeba będzie opracować nowe zasady oraz skończyć z tymczasowością. Co do korzyści, jakie daje praca zdalna, to choćby możliwość indywidualnego układu dnia czy oszczędność czasu na dojazdy. Ale widzimy także wyzwania dotyczące czy to zdalnego wprowadzania nowych ludzi do zespołów, co jest szczególnie trudne w przypadku juniorów, czy też braku spotkań twarzą w twarz sprzyjających kreatywności grupy. Dla wielu z nas to również tęsknota za wspólną kawą, obiadem czy piwem z kolegami – podkreśla Grzegorz Rudno-Rudziński.

Z kolei, jak wyjaśnia Anna Teodorowska, Regional Manager w Antal IT Services, pandemia pokazała, że rynek IT jest gotowy na elastyczność i pracę zdalną. 

64% ankietowanych specjalistów i menedżerów IT w ramach raportu Antal oraz Cushman&Wakefield „Elastyczność w dobie zmian” oczekuje, że firmy utrzymają możliwość pracy w trybie zdalnym również w powirusowej rzeczywistości. Prawdopodobnie mają do tego podstawy, bo aż 89,5 % respondentów ocenia poziom zaufania swojego pracodawcy w zakresie własnego zaangażowanie w ramach powierzonych obowiązków na bardzo dobry i dobry – wylicza. 

Grzegorz Rudno-Rudziński tłumaczy, że model hybrydowy w Unity Group skupia się głównie na tym, nie ile być w biurze, ale co trzeba robić będąc razem, aby spełnić potrzeby klientów, zespołów i osobiste. 

Rodzą się z tego nowe zasady pracy, ale ma to również wpływ na sposoby wykorzystywania pomieszczeń. Dlatego już myślimy, jak dostosować biuro, do którego się wprowadziliśmy kilka miesięcy temu, aby zachować bezpieczny dystans, a jednocześnie zoptymalizować wykorzystanie przestrzeni. Jednym z pomysłów jest to, aby zespoły dzieliły pokoje i pracowały w nich na zmianę, gdyż zakładamy, że docelowym modelem będzie układ w okolicy 50/50 pracy biurowej i home office – dodaje.

Potwierdza to Łukasz Czajkowski z SoDA.

Olbrzymia większość firm IT nadal pracuje przede wszystkim zdalnie. Można być pewnym, że całościowy popyt na powierzchnię biurową w branży spadnie i będzie to spadek znaczący, być może nawet o kilkadziesiąt procent. Co prawda nie przewidujemy, że firmy IT przestawią się zupełnie na pracę zdalną, jednak praca z biura będzie o wiele rzadszym zjawiskiem niż wcześniej. Może to też skutkować zmianą sposobu, w jaki korzysta się z powierzchni biurowej, będzie ona bardziej miejscem integracji pracowników, spotkań, interakcji. Zmniejszy się ilość potrzebnej powierzchni, ale być może zwiększą się nakłady na jej aranżację i jakość wyposażenia – zaznacza.

fot. envato.com

Niepokój na rynku pracy

Anna Teodorowska z Antal IT Services przypomina, że na początku pandemii zaobserwowano, pierwszy raz od wielu lat, pewien niepokój związany z pewnością zatrudnienia na rynku IT wśród specjalistów. 

Przełom marca i kwietnia we Wrocławiu dla wielu był niemiłym zaskoczeniem – jedna z firm zakończyła z dnia na dzień współpracę z około 300 osobami z IT, a jednocześnie niektóre firmy wstrzymywały na kilka tygodni procesy rekrutacyjne lub długo zwlekały z finalną decyzją. Na dzień dzisiejszy wracamy do poprzedniego tempa zatrudnienia, rynek szybko wchłonął nadwyżkę osób, ale reguły gry nieznacznie się zmieniły – mówi ekspertka.

Grzegorz Rudno-Rudziński tłumaczy, że na początku kryzysu firmy IT nie zwalniały, a głównie wstrzymywały rekrutację. 

Były dwa wyjątki od tej zasady. Zwolnienia zdarzały się głównie w tych firmach, które były ściśle związane z branżami najbardziej dotkniętymi kryzysem, jak np. turystyka, szkolenia i handlowa (galerie). Z kolei zatrudnienia zdarzały się w podmiotach, które dostarczały rozwiązań krytycznych dla sprzedaży, komunikacji i utrzymania produkcji, ponieważ tam było więcej projektów – wyjaśnia.

Jak zaznacza, po pierwszym szoku, pracy nad dopasowaniem firm do nowej sytuacji było dużo. 

Jednak już widać, że wraz z końcem „tarczy antykryzysowej” część klientów ograniczy inwestycje. Obecnie zaczyna się fala redukcji w firmach IT, które nie były gotowe na kryzys, a zdarza się to nawet w rozpoznawalnych markach – podkreśla.

Łukasz Czajkowski z SoDA mówi, że sumarycznie popyt na pracowników dla całego rynku spadł.

Część korporacji, które zatrudniają najwięcej specjalistów, wprowadziła postojowe oraz ograniczyła liczbę kontraktorów. Jednak doświadczeni specjaliści raczej nie muszą obawiać się o miejsca pracy. Wśród naszych firm członkowskich bardzo niewiele firm w zauważalny sposób ograniczyło zatrudnienie – podkreśla.

Z kolei szef ITCorner wyjaśnia, że aktualnie mało osób zmienia pracę, ceniąc sobie stabilizację i wiedząc, że najczęściej firmy zwalniają ludzi o najmniejszym stażu. 

Tak więc, szukając zatrudnienia, warto patrzeć nie tylko na warunki pracy, ale także na to, czym firma się zajmuje – np. podmioty zajmujące się e-commerce mają pewne i bezpieczne przejście przez obecny kryzys. Upowszechnianie się modelu hybrydowej pracy w IT może być również dużą szansą dla kobiet, gdyż umożliwi im łatwiejsze łączenie aktywności zawodowej i macierzyństwa – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński.

fot. envato.com

Programiści liczą się z obniżeniem pensji

Anna Teodorowska z Antal IT Services wylicza, że 54% osób specjalizujących się w obszarze IT byłaby otwarta na obniżenie swojego wynagrodzenia w sytuacji trudności ekonomicznych firmy, z czego ponad połowa respondentów nawet o 20% i więcej. 

88% procent badanych jest skłonna czasowo w ogóle zrezygnować z benefitów pozapłacowych, może dlatego, że, jak wynika z badania Antal, co trzeci respondent ocenia negatywnie swoje bezpieczeństwo zatrudnienia – podkreśla.

Jak tłumaczy ekspertka, pracodawcy przyznają, że obecnie mają większy wybór wśród kandydatów niż przed pandemią, dlatego są zdecydowanie mniej skłonni przepłacać za kompetencje. 

Zmniejszyła się też na rynku liczba ofert na stanowiska juniorskie. Rynek ustabilizował się, jeśli chodzi o wysokość średnich wynagrodzeń. Są również firmy, które mimo pandemii, ani na chwilę nie przestały zatrudniać. Ogromnym plusem ostatnich tygodni jest możliwość przejścia całego procesu rekrutacyjnego zdalnie. Można zdobyć nową pracę, nie wychodząc z domu – dodaje.

Grzegorz Rudno-Rudziński wyjaśnia z kolei, że w IT nie było dużych redukcji wynagrodzeń i nadal jest to branża, z którą warto wiązać swoją przyszłość. Jednocześnie, wiele firm już zapowiedziało, że w związku z kryzysem w tym roku nie będzie podwyżek wynagrodzeń, co nie zdarzyło się od lat. 

Najgorzej na rynku pracy mają osoby o niższej samodzielności i mniejszym doświadczeniu, gdyż praca zdalna jest efektywna tylko przy pracownikach o dużych umiejętnościach. Dlatego raporty rynku pracy pokazują załamanie się liczby ogłoszeń dla juniorów – mówi.

Potwierdza to raport opracowany przez platformę rekrutacyjną No Fluff Jobs, z którego wynika, że w drugim kwartale 2020 roku można było zaobserwować wzmożone zapotrzebowanie na najbardziej doświadczonych specjalistów IT.  Oferty pracy dla nich stanowiły aż 57% całego rynku. Jednocześnie, zdecydowanie spadła liczba ogłoszeń dla juniorów. W kwietniu tylko 4,6% ofert kierowano do początkujących specjalistów IT, podczas gdy jeszcze miesiąc wcześniej ten udział był dwukrotnie większy. 

Można przypuszczać, że współpraca – jak widać w dużej mierze zdalna – z osobami z najwyższym poziomem doświadczenia jest dla firm w obecnej sytuacji łatwiejsza, tańsza i szybsza. To efekt zwiększonego zapotrzebowania na szybkie wdrożenia projektów i cyfrową transformację w sektorach, które do tej pory działały poza siecią lub które w związku z pandemią musiały przyspieszyć swoje plany rozwojowe – zaznacza Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs. 

Biorąc pod uwagę całe pierwsze półrocze 2020 r. oferty juniorskie stanowiły jedynie 8% wszystkich ogłoszeń. W ubiegłym roku było to 12% rynku. Z danych No Fluff Jobs wynika także, że najbardziej cenionymi i najlepiej opłacanymi pracownikami IT w pierwszej połowie 2020 r. byli specjaliści Big Data, których mediana zarobków sięgała nawet 21 tys. zł (+ VAT) na B2B i 17 tys. zł brutto na umowie o pracę. Kolejne miejsca zajęły specjalizacje: Business Intelligence (tu maksymalne zarobki wyniosły 20,8 tys. zł + VAT na B2B i 16,5 tys. zł brutto na UoP) oraz DevOps czy analitycy biznesowi. Najniższe wynagrodzenia, niezależnie od umowy, proponowano specjalistom Support, IT Administrator oraz UX. 

fot. envato.com

Rozwiązania IT przygotują nas na drugą falę?

Pod koniec zeszłego roku ITCorner wspólnie z Agencją Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej przeprowadził badania dolnośląskiego rynku IT. W rozdziale poświęconym przyszłości tej gałęzi gospodarki eksperci prognozowali, że w kolejnych kilku latach we Wrocławiu pogłębi się specjalizacja w obszarach e-commerce, Big Data, AI i szeroko rozumianego przemysłu 4.0.

Wszystkie te obszary specjalizacji nabierają szczególnego znaczenia w obliczu pandemii. Rozwój możliwości zastosowania AI w zarządzaniu danymi i prognozowaniu będzie np. kluczowy w poszukiwaniu leków, zarówno w obecnym, jak i potencjalnych przyszłych kryzysach epidemiologicznych. E-commerce i przemysł 4.0 pomogą odpowiedzieć na zmieniające się nawyki konsumenckie oraz nowe modele pracy. Pojawiają się też nowe nisze, jak szkolenia online z wykorzystaniem VR i AR, czy też wirtualne konferencje – wyjaśnia Grzegorz Rudno-Rudziński

Jak tłumaczy, niewątpliwie kryzys skrócił też dystans do klientów z zagranicy. 

To duża szansa dla wrocławskiego IT, które – jak prognozowaliśmy w 2019 roku – będzie się jeszcze bardziej otwierać na współpracę międzynarodową. My również wykorzystujemy ten trend w ITCorner poprzez pogłębianie współpracy z klastrami z m.in. Niemiec, Finlandii oraz Austrii. Dla przyszłości branży kluczowe będzie to, jak rozwinie się epidemia we wrześniu, i to nie tylko w Polsce. Miejmy nadzieję, że będziemy do niej lepiej przygotowani, również dzięki rozwiązaniom IT – konkluduje Rudno-Rudziński.

Konrad Weiske, wiceprezes SoDA i CEO Spyrosoft, podkreśla, że potencjał do rozwoju branży IT jest wciąż bardzo duży. Dotyczy to zarówno Wrocławia, jak i reszty kraju. Dobrą miarą tego potencjału jest – zdaniem eksperta – choćby liczba nowo powstających firm IT, a także ich szybki rozwój. 

Przy minimalnym wsparciu administracji centralnej oraz samorządów mamy realną szansę na kontynuację tego trendu i wykreowanie polskiej specjalizacji, jaką jest wykonywanie oprogramowania na zamówienie. Jednak, jak każda branża będąca w początkowym stadium rozwoju, jesteśmy wrażliwi na nieoczekiwane zmiany w otoczeniu biznesowym, dlatego – dla przykładu – zmiany w systemie podatkowym mogłyby się niekorzystnie odbić na naszych perspektywach – tłumaczy.

fot. envato.com

Sytuacja na rynku pracy nie sprzyja rozwojowi sektora

Jak mówi Weiske, przyglądając się kierunkom rozwoju widać, że gwarancję wzrostu zatrudnienia daje tylko wytwarzanie coraz większej wartości dodanej dla klientów. 

Kompetencje, które są szczególnie pożądane to łączenie dogłębnej znajomości najnowszych technologii (np. AI, Cloud) z wiedzą dziedzinową (np. eCommerce, Automotive, Finanse). Na znaczeniu zyskują umiejętności z pogranicza technologii i interakcji zachodzących pomiędzy człowiekiem a urządzeniem (np. Product Design) oraz wiedza specjalistyczna z zakresu wdrażania rozwiązań konkretnych producentów (np. systemy klasy ERP lub CRM). Obserwujemy postępującą komodyzację wiedzy dotyczącej tylko i wyłącznie języków programowania (np. Java, C#). Stają się one jedynie punktem wyjścia do wdrażania rozwiązań, o których mowa powyżej – wyjaśnia.

Niestety – jak zaznacza ekspert – nasze uczelnie szkolą przede wszystkim z umiejętności dotyczących języków programowania i tylko pobieżnie dotykają obszarów, takich jak AI czy Cloud. 

Wskutek tego, absolwenci potrzebują co najmniej kilku lat pracy komercyjnej, żeby osiągnąć pełnię swojego potencjału, natomiast ich aspiracje finansowe, które w dużej mierze wynikają z wysokich kosztów życia we Wrocławiu, sprawiają, że firmy zatrudniają tylko część z nich – tłumaczy Konrad Weiske.

Jak dodaje, całościowo powoduje to, że sytuacja na polskim rynku pracy w kontekście branży IT coraz mniej sprzyja dalszemu rozwojowi sektora. 

Mamy zdecydowaną nadpodaż osób mało doświadczonych i z bardzo niskim poziomem wiedzy dziedzinowej oraz olbrzymi deficyt osób z dużym doświadczeniem. Coraz bardziej niepokoi nas to, że środowiska akademickie, ale także władze centralne i lokalne nie dostrzegają tego, jak poważny jest to problem i coraz bliżej jesteśmy punktu, w którym biznes już sam sobie z tym nie poradzi. Jeżeli ten trend się utrzyma, to już za kilka lat rozwój branży po prostu się zatrzyma, bo coraz mniej firm będzie stać na zatrudnienie najbardziej doświadczonych specjalistów. Tych niedoświadczonych, o podstawowej wiedzy, klienci znajdą tymczasem w krajach o niższych kosztach pracy – prognozuje wiceprezes SoDA.

I dodaje, że niewątpliwie potrzebne jest jak najszybsze uruchomienie realnych programów wspierających przedsiębiorstwa w edukowaniu absolwentów w miejscu pracy.