We Wrocławiu najbardziej brakuje m.in. specjalistów od IT, budowlańców, kelnerów, magazynierów, kucharzy czy pielęgniarek – wynika z badania przeprowadzonego przez Dolnośląski Wojewódzki Urząd Pracy. Żaden zawód, zarówno w naszym mieście, jak i na całym Dolnym Śląsku nie jest nadwyżkowy.

Jak tłumaczą autorzy badania „Barometr zawodów 2019”, zawody deficytowe to te, w których w najbliższym roku nie powinno być trudności ze znalezieniem pracy. Zapotrzebowanie pracodawców będzie bowiem w ich przypadku duże, a podaż pracowników chętnych do podjęcia zatrudnienia i mających odpowiednie kwalifikacje – niewielka.

Największe deficyty, jeśli chodzi o pracowników, występują we Wrocławiu w ponad 30 branżach. Brakuje m.in. administratorów stron internetowych, brukarzy, elektryków, kelnerów i barmanów, kucharzy, monterów, magazynierów, budowlańców, programistów, sprzątaczek i ślusarzy.

fot. barometrzawodow.pl

Deficyt pracowników występuje z kolei w blisko 50 zawodów. Rąk do pracy brakuje m.in. wśród blacharzy, cukierników, fryzjerów, kierowców, listonoszy, nauczycieli, opiekunek i opiekunów, piekarzy, ochroniarzy, pracowników służb mundurowych czy ratowników medycznych.

fot. barometrzawodow.pl

We Wrocławiu jest też niespełna 90 zawodów zrównoważonych, czyli tych, w których liczba ofert pracy będzie w 2019 roku zbliżona do liczby osób zdolnych i chętnych do podjęcia zatrudnienia w danym zawodzie. Innymi słowy, podaż i popyt zrównoważą się.

fot. barometrzawodow.pl

Najbardziej poszukiwane zawody na Dolnym Śląsku

Z kolei jeśli chodzi o całe nasze województwo, najbardziej odczuwalny jest brak budowlańców i kucharzy.

Największe deficyty w branży budowlanej dotyczą wszystkich powiatów na Dolnym Śląsku. Podobna sytuacja panuje w branży gastronomicznej, gdzie w większości powiatów wskazywano na brak kucharzy, szefów kuchni, masarzy i wędliniarzy. W mniejszym stopniu – niż jeszcze rok temu – pracodawcy poszukują barmanów, piekarzy i cukierników. W tych zawodach zatrudnienie znalazło wielu obcokrajowców.

– Wygenerowana prognoza na 2019 rok dla całego województwa dolnośląskiego wskazuje na dalsze pogłębianie się niedoborów występujących na rynku pracy, podobnie jak w ostatnich latach. Liczba zawodów deficytowych zwiększyła się w ciągu roku z 42 do 47, natomiast drugi rok z rzędu nie występuje żaden zawód nadwyżkowy. To jasny sygnał, że mamy do czynienia z rynkiem pracownika – wylicza Bartosz Kotecki, wicedyrektor Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

W prognozie na rok 2019 wśród zawodów deficytowych, które wskazywano jeszcze w poprzednim roku ubyło m.in. blacharzy i lakierników samochodowych, inżynierów budownictwa, monterów konstrukcji metalowych, nauczycieli szkół specjalnych.

Pojawiły się z kolei nowe zawody, które uznane zostały za deficytowe w skali województwa. Są to: kosmetyczki, mechanicy maszyn i urządzeń, nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących, pracownicy ds. jakości, pracownicy ds. rachunkowości i księgowości, pracownicy fizyczni w produkcji i pracach prostych oraz pracownicy służb mundurowych.

– W wielu branżach brakuje rąk do pracy. Rośnie zapotrzebowanie na pracowników, szczególnie w sektorze produkcyjnym. Niedobór kadr jest tak duży, że dla wielu pracodawców już sama chęć do pracy jest wystarczającym powodem do zatrudnienia danej osoby. Część pracodawców deklaruje nie tylko chęć zatrudnienia, ale i przyuczenia do zawodu. W tej sytuacji zmienia się praca publicznych służb zatrudnienia, które wzmacniają swój wizerunek jako urzędy dla pracodawców i ich pracowników, a nie tylko dla bezrobotnych – dodaje Michał Bobowiec, członek zarządu województwa dolnośląskiego.