Pandemia przyniosła wiele strat i na mnóstwo oczywistych sposobów utrudniła nam życie. Z drugiej jednak strony, skłoniła część z nas do tego, żeby zwolnić, zastanowić się chwilę, być bliżej siebie.

Kiedy znacznie trudniejsze stało się korzystanie z dobrodziejstw kultury, spotykanie się z ludźmi, czy nawet zabijanie czasu w centrach handlowych, szukamy nowych sposobów na wypełnienie tej przestrzeni. Jednym z nich jest to dziecięce, dawno uśpione pragnienie tworzenia. Coś by się napisało, namalowało, uszyło czy ulepiło. Jak tu jednak tworzyć, kiedy kreatywność śpi? 

Wiedza a umiejętności

Kreatywności bliżej jest do umiejętności niż do wiedzy. Można powiedzieć, że wiedzę zdobywamy liniowo. Zaczynamy od jakiegoś poziomu, potem konsumujemy różne źródła – czytamy, rozmawiamy, słuchamy, oglądamy. I za każdym razem, kiedy to robimy, nasza wiedza się poszerza (lub pogłębia).

Umiejętności natomiast zdobywamy, korzystając z mechanizmu pętli informacji zwrotnej. To znaczy: najpierw próbujemy wykonać daną czynność, a nasz mózg bacznie się temu przygląda. Jeśli popełnimy błąd, następnym razem mózg koryguje sposób wykonania czynności i znów obserwuje, żeby sprawdzić, czy ta zmiana zadziałała. Jeśli nie, mózg dokonuje kolejnej korekty i tak do skutku. Dobrze ilustruje ten proces dostępna w internecie animacja, w której algorytm genetyczny (mówiąc w uproszczeniu, jest to forma sztucznej inteligencji) uczy pewną geometryczną istotkę przeskakiwać przez kulkę. Istotka uczy się od zera – najpierw musi odkryć koncept podskakiwania, a potem dostosować do tej czynności swoje ciało i nauczyć się wykonywać ją prawidłowo. Udaje jej się osiągnąć sukces dopiero w 249 generacji, po wielu tysiącach powtórzeń.

Na szczęście nie każda umiejętność wymaga aż tak rozległego treningu. Zwykle też nie zaczynamy od zera, jak istotka z animacji. Jedno natomiast jest pewne: jeśli chcesz zdobyć jakąś umiejętność, musisz wprawić się w ruch. Nie da się nauczyć jeździć na rowerze, oglądając tutoriale w internecie. Trzeba wsiąść na rower. Nie da się nauczyć gotować, czytając przepisy w gazetach. Trzeba otworzyć lodówkę, wziąć do ręki nóż i zabrać się do działania. Podobnie jest z kreatywnością – nie da się jej rozwinąć, studiując książki o kreatywności. Trzeba zacząć coś robić. Tylko co?

Jak ćwiczyć kreatywność?

Ćwiczenie dla Ciebie to krótkie, ale codzienne sesje pisania lub rysowania. Nawet jeśli uważasz, że nie potrafisz rysować, a pisanie nigdy nie było Twoją domeną, spróbuj, bo w ćwiczeniu kreatywności nie chodzi o tworzenie niesamowitych dzieł, ale o proces, o działanie. Nie ma też najmniejszego znaczenia, w jakim celu zamierzasz później wykorzystać swoje zdolności twórcze – czy chcesz pisać teksty reklamowe, kręcić filmy czy dekorować torty. Możesz wykonywać inne ćwiczenia, żeby doskonalić technikę. W tych, które teraz Ci proponuję, chodzi wyłącznie o trening kreatywności, więc sprawdzą się niezależnie od Twoich dalszych planów i pomysłów na siebie.

Jak to powinno wyglądać w praktyce? Przede wszystkim pamiętaj, że Twoja kreatywność chce być wolna. Wykonując swoje zadania, staraj się tej wolności nie ograniczać. Jeśli chcesz rysować, weź po prostu kartkę, ołówek i wykonaj, jak surrealiści, pierwszy spontaniczny ruch dłonią. Potem pozwól sobie za tym pójść. Nie zastanawiaj się, co ostatecznie będzie przedstawiać rysunek. Niech Twoja ręka decyduje za Ciebie. Jeśli decydujesz się na pisanie, zrób to samo. Weź kartkę i coś do pisania. Usiądź i po prostu zacznij pisać. Nie zadawaj sobie tematu, nie czyń założeń, ale też nie przerywaj ani na chwilę. Jeśli nie wiesz, o czym pisać, napisz dokładnie to: że nie wiesz. Pozwól, żeby słowa wypływały swobodnie spod Twojej ręki. A zanim zaczniesz, daj swojemu wewnętrznemu krytykowi wolne.

Być może zdziwisz się tym, co w efekcie narysujesz lub napiszesz. Ale to dobrze, bo o to chodzi w treningu kreatywności, żeby dopuścić do głosu to, co mamy schowane nieco głębiej. To, do czego na co dzień nasz świadomy, racjonalny umysł nie ma dostępu.

Garść zasad

Żeby ten trening przyniósł oczekiwany efekt, warto pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, ćwicz codziennie. Jeśli dziś sobie odpuścisz, to jest duże ryzyko, że jutro znów to zrobisz i ani się obejrzysz, a miną trzy miesiące. Trening jest najbardziej skuteczny, jeśli wykonujesz go regularnie.

Po drugie, na początek możesz wyznaczyć sobie ramy czasowe – na przykład 10 minut pisania lub rysowania dziennie. Dzięki temu łatwiej Ci się będzie zmotywować (to przecież tylko 10 minut!). Kiedy codzienne ćwiczenie kreatywności zamieni się w Twój nawyk, możesz zacząć się bawić czasem trwania treningu (jak by to było pisać przez dwie godziny albo przez 30 sekund?) lub zupełnie zrezygnować z ustalania go i po prostu zdać się na swoją intuicję.

Po trzecie, jeśli piszesz, pisz odręcznie. Nie musi to być ołówek i kartka – może być tablet i pisak. Ale nie klawiatura. To naprawdę ważne. Dzięki pisaniu odręcznemu tworzy się stymulująca relacja między okiem, ręką a mózgiem. Odręcznie piszesz wolniej niż na klawiaturze, dzięki czemu Twoje myśli mają nieco więcej czasu na to, żeby się skrystalizować. A do tego na kartce pozostają wszelkie poprawki, skreślenia, szlaczki i rysunki na marginesach. To niesamowity materiał do dalszej pracy twórczej. W tych skreślonych fragmentach mogą się kryć Twoje najlepsze pomysły, które po prostu potrzebują dojrzeć. A te dorysowane, nadpisane, zamazane rzeczy wspaniale dokumentują Twój proces twórczy, co w przyszłości może okazać się niezwykle inspirujące.

Po czwarte i najważniejsze, a przy tym najtrudniejsze, nie oceniaj się. Pozwól sobie na wszystko. Na bazgroły, gryzmoły, błędy, nieczytelne pismo, skreślenia, dopiski, kółka w kształcie ameby i kwadraty o nierównoległych bokach. Myśl o swojej kreatywności jak o małym dziecku, które dopiero uczy się otaczającego je świata. Jeśli będziesz je krytykować i złościć się na nie, że nierówno przebiera łapkami czy gaworzy jakoś tak niewyraźnie, może to utrudnić i spowolnić, albo nawet całkowicie zahamować jego rozwój.

Kreatywność jest bardzo intymna. Pochodzi z najdelikatniejszego kawałka Ciebie. Dlatego ćwicząc ją, zapewnij sobie poczucie bezpieczeństwa, opieki i miłości. Nie od świata zewnętrznego, tylko od siebie dla siebie. Pierwsze kroki twórcze są piękne. Zawsze i bezdyskusyjnie. Nie ma w nich „dobrze” ani „źle”. Jest tylko działanie i odkrywanie. 

Jest takie chińskie przysłowie, że najlepszy moment na posadzenie drzewa był 20 lat temu. Drugi najlepszy moment jest teraz. Dlatego zacznij swój pierwszy trening już dziś.

Na kolejną część cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami” zapraszamy już w kolejną niedzielę!