Pisząc – teksty piosenek, opowiadania, przemówienia, listy czy cokolwiek innego – mamy do dyspozycji wiele narzędzi językowych, które sprawiają, że nasze teksty trafiają do umysłów i serc odbiorców. Najwięcej korzyści dają nam te, które pomagają nam zaangażować ich emocjonalnie, a droga do zaangażowania często prowadzi przez wyobraźnię zmysłową.

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

Odbieramy rzeczywistość – tę zewnętrzną i tę wewnętrzną – wieloma zmysłami. Oprócz pięciu podstawowych, o których uczymy się w szkole już jako małe dzieci, mamy jeszcze co najmniej kilka innych – na przykład zmysł równowagi czy propriocepcji, inaczej zwany czuciem głębokim. Według niektórych badaczy liczba naszych zmysłów jest zawrotna, bo sięga aż 53. 

Często opisujemy świat za pomocą zmysłu wzroku, starając się przekładać go na słowa. Opowiadamy innym o obrazach, które widzimy, wierząc, że dzięki temu i oni oczami wyobraźni zobaczą podobne. Co jednak ciekawe, jeśli próbujemy opisać świat innymi zmysłami, to z reguły u naszych słuchaczy również przywołuje to wyobrażenia wzrokowe. Jeśli opowiadam komuś o tym, że rano obudziło mnie mruczenie kota przy moim uchu, to przywodzi to nie tylko wyobrażenie dźwiękowe o tym, jak też mogło brzmieć to mruczenie, ale i wyobrażenie wizualne o tym, jak też mógł wyglądać ten kot. Jeśli opowiadam o zapachu pomarańczy, to wyobrażeniu tegoż zapachu towarzyszyć będzie z reguły wyobrażenie samej pomarańczy – a nawet i dodatkowych odczuć, jakie może nam ona zaserwować, na przykład jej smaku, czy tego uczucia, kiedy sok cieknie nam po palcach.

Ten swoisty rodzaj międzyzmysłowych wyobrażeń i skojarzeń jest niezwykle przydatny na przykład w piosence czy w opowiadaniu, bo pozwala nam za pomocą krótkiego opisu jakiegoś konkretnego doznania zmysłowego przenieść cały wachlarz innych doznań i obrazów, błyskawicznie zbudować za jego pomocą całą barwną opowieść. Kiedy dysponujemy ograniczoną liczbą słów, ale zależy nam na wywołaniu u odbiorców silnych skojarzeń emocjonalnych, na tym, żeby dotknąć ich prawdziwie i głęboko, jest to bezcenne narzędzie. Dlatego taki rodzaj opisywania rzeczywistości zasługuje na to, żeby go jakoś nazwać i móc się do niego jasno i łatwo odnosić. Ja nazwałam go obrazami zmysłowymi.

fot. Beth Macdonald on Unsplash

Obrazy zmysłowe – czym są?

Obrazami zmysłowymi nazywam opisy fragmentów rzeczywistości odnoszące się do poszczególnych zmysłów, które to opisy przywołują u odbiorców wyobrażenie wizualne lub wielozmysłowe. Spójrz na poniższą listę przykładowych obrazów zmysłowych. Poświęć im chwilę. Zwróć uwagę na to, co się w Tobie dzieje, kiedy o nich myślisz. Niektóre pewnie będą dla Ciebie zupełnie neutralne, ale być może część z nich przywoła jakieś odczucia lub wspomnienia.

Oto kilka przykładów obrazów zmysłowych:

  • Zapach świeżo koszonej trawy
  • Smak malin ze śmietaną
  • Sęk w blacie stołu
  • Szorstki kamień
  • Dłoń zanurzona w morskiej wodzie
  • Stukot kół jadącego pociągu

Czy przed Twoimi oczami wyświetlają się jakieś wyobrażenia? Czy obrazy te pobudzają pamięć innych zmysłów? Czy któreś z tych obrazów wywołują w Tobie emocje? Jakiego rodzaju emocje to są? Czy łatwo je jednoznacznie określić słowami?

Czasem to się udaje, ale często się zdarza, że nie jest to wcale takie proste. Emocje stapiają się ze sobą, przenikają się wzajemnie i tworzą skomplikowane kompozycje. Nazwanie ich w rozmowie bywa trudne, a na przykład w tak krótkiej formie jak piosenka czy wiersz byłoby nie lada ekwilibrystyką. Po drugie nazywanie emocji w tekście literackim musiałoby paradoksalnie zadziałać wbrew tymże emocjom. Powstałby w ten sposób intelektualny traktat o tym, co czują bohaterowie opowiadania, wiersza czy piosenki i co powinni w związku z tym czuć odbiorcy – oczywiście koniecznie wszyscy powinni poczuć to samo, bo przecież to właśnie “autor miał na myśli”. A taki tekst powinien raczej być przełącznikiem, który zamiast te uczucia nazywać, po prostu je wywołuje.

Taką właśnie moc mają obrazy zmysłowe – to one są tym przełącznikiem. Potrafią angażować, a nawet porywać. Prowadzą odbiorcę w świat przeżyć i doznań, jednocześnie zaś pozwalają mu zdecydować, co dla niego osobiście te przeżycia i doznania znaczą. W swoich tekstach możesz z powodzeniem wykorzystać moc każdego zmysłu, a jeśli Twoje obrazy zmysłowe będą się mieścić w szeroko rozumianym uniwersalnym doświadczeniu, pozwolą Ci wywoływać w odbiorcach całe wachlarze emocjonalnych skojarzeń, odczuć i przeżyć.

fot. Johnny McClung on Unsplash

Wolność i wiatr

Weźmy choćby wiatr smagający Cię po twarzy, kiedy w letni dzień wychodzisz z domu o świcie. Ten jedyny w swoim rodzaju powiew, nie za ciepły, nie za chłodny. Kiedy ja o nim myślę, przypomina mi się mnóstwo chwil i związanych z nimi odczuć. Jestem raczej niewyspana, bo musiałam bardzo wcześnie wstać. Jestem też podekscytowana czekającą mnie podróżą. Jadę do Włoch na kemping. Albo do Karpacza na wycieczkę klasową. Albo nad morze do cioci. Albo wybieram się do Portugalii z najdroższą mojemu sercu osobą i właśnie oboje w słomianych kapeluszach wyruszamy w drogę na lotnisko. Przede mną wiele godzin podróży. Czuję lekki niepokój. Nie wiem, czy wszystko spakowałam i czy wszystko przebiegnie pomyślnie. Ale jestem też już na tyle zmęczona wieloma miesiącami intensywnej pracy czy nauki, że nie mam chęci niczym się nie przejmować. Chcę po prostu jechać i niczym się nie martwić. Zamykam oczy i wdycham powietrze. 

Ten wiatr tak specyficznie pachnie. Pachnie nostalgią. Tymi pierwszymi wycieczkami szkolnymi, kiedy smutno było rozstawać się z rodzicami, ale jednocześnie przepełniała mnie radość na myśl o zmianie, wolności, małym kroku w dorosłość. Tymi wycieczkami, na które mama pakowała mi do plecaka kanapki, pomidory i jajka na twardo, żebym w drodze nie zgłodniała. Pachnie też powrotami do domu o świcie. Tym powrotem z wesela siostry, kiedy pierwszy raz sama wracałam skądś nad ranem. I tym powrotem z niekończącego się spaceru z przyjacielem, który chyba jednak był randką, chociaż ostatecznie żadne z nas nie było tego pewne. Pachnie też czymś nieuchwytnym. Świadomością, że coś tu kiedyś było, ale już tego nie ma i nie do końca nawet wiadomo, za czym się rozglądać. Pachnie tym, że w środku jestem dalej tym samym dzieckiem w błękitnej puchowej kurtce. I głaszcze mnie po twarzy tak, jak głaskały mnie mama i babcia. I te wszystkie obrazy, te wszystkie odczucia, wszystkie strachy, tęsknoty i zachwyty, wracają do mnie zawsze, za każdym razem, kiedy wychodzę z domu o świcie i wieje ten wiatr. 

Gdybym miała w piosence nazwać to jednym, dwoma czy trzema konkretnymi słowami, określeniami emocji, to byłaby to bardzo uboga opowieść. I wyłącznie moja. Bo przecież wiatr wiejący o świcie u Ciebie może przywoływać zupełnie inny zestaw skojarzeń i odczuć. Kiedy mówię o tym, co ja czuję, zamykam się na ciebie. Kiedy mówię o wietrze, każde z nas ma swój wiatr i swoje wspomnienia, i może po swojemu przeżyć tę piosenkę.

To samo dasz swojemu odbiorcy, jeśli w Twoim tekście zamiast etykiet konkretnych emocji pojawią się obrazy zmysłowe. I jeśli chcesz, żeby Twoi odbiorcy naprawdę się z Tobą w tę emocjonalną podróż wybrali, to musisz dać im tę wolność. Dostarczyć im temat, ale dać im wolność interpretacji tego tematu.

Obrazy zmysłowe to sposób żeby złapać odbiorców za rękę i wprowadzić ich w świat, który kreujesz w swoim tekście. Ale potem musisz pozwolić swoim odbiorcom zdecydować, co te obrazy dla nich znaczą. I musisz zaakceptować to, że mogą dla nich znaczyć coś innego niż dla Ciebie. Nie możesz im mówić: ten cmentarz jest tu po to, żeby wywołać wasz strach. Bo być może jakiś Twój odbiorca na cmentarzu był na pierwszej randce ze swoją obecną żoną. Nie możesz im mówić: maliny ze śmietaną muszą wam się skojarzyć z sielankowymi wakacjami na wsi, bo jakiejś Twojej odbiorczyni być może kojarzą się ze śniadaniem w modnej knajpie w Warszawie, w której dogadywała szczegóły jakiejś umowy. Albo z czerwoną sukienką jej córki. Nie możesz im mówić: “Moja piosenka jest o smutku”, bo dla nich ona może być o nadziei. I to jest dobre. To jest w twórczości piękne.

Foto główne: Sharon McCutcheon on Unsplash