Lato może być dobrym momentem na artystyczne szaleństwa. Mamy trochę więcej czasu i trochę mniej na głowie. Jeśli od dawna marzy Ci się, żeby zacząć pisać, może warto zacząć właśnie teraz? Tak po prostu naskrobać kilka pierwszych zdań – czy to w upalny dzień na zacienionym tarasie, czy w deszczowe popołudnie z kubkiem gorącej kawy na podorędziu. Na dobry początek mam dla Ciebie garść pomysłów na ćwiczenia pisarskie.

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

Zmiana perspektywy

Zacznijmy od czegoś prostego. Przypomnij sobie jakieś wydarzenie ze swojego życia. Najlepiej takie, w którym uczestniczyły co najmniej dwie osoby (ale nie Ty osobiście). Może jakaś stłuczka? Może kłótnia przy kasie w markecie? Może rodzina spędzająca popołudnie na plaży? Postaraj się odtworzyć jak najwięcej szczegółów dotyczących tych ludzi, przebiegu, jak i kontekstu wydarzenia, a następnie opisz je z perspektywy dwóch różnych osób – na przykład w przypadku rodziny na plaży możesz spróbować opisać to popołudnie z perspektywy taty i dziecka.

Pisz w pierwszej osobie. Pamiętaj, żeby dostosować język do wypowiadającej się akurat postaci, ale też uwzględnić jej stan emocjonalny, oczekiwania, reakcje i wewnętrzne komentarze. Jeśli opisujesz kłótnię przy kasie, postaraj się zachować obiektywizm – zadbaj o to, żeby każda ze stron miała swoje racje i nie zajmuj stanowiska. W ten sposób opowiesz paradoksalnie nie jedną historię, a dwie, a przy okazji nauczysz się pisarskiego dystansu.

Na ramionach gigantów

Spróbuj poeksperymentować z tekstami innych autorów i wykorzystać je jako trampolinę do własnej twórczości. Możesz do tego podejść na różne sposoby:

  1. Napisz nowe zakończenie

Jeśli jest jakiś tekst, którego zakończenie wyjątkowo Ci nie odpowiada, napisz własne. Moja mama na przykład zawsze się skarżyła, że “Przeminęło z wiatrem” nie kończy się tak, jak powinno. A “Piknik pod wiszącą skałą” to już w ogóle się nie kończy. Jeśli i Ty tak masz z jakąś historią, zakończ ją po swojemu.

  1. Napisz ciąg dalszy

Jeżeli masz wrażenie, że jakaś historia kończy się jakby za wcześnie, albo interesują Cię dalsze losy bohaterów, zawsze możesz napisać kontynuację tej opowieści. Może nie zadowala Cię klasyczne “i żyli długo i szczęśliwie”? Może masz ochotę przyjrzeć się bliżej temu, jak też to życie mogło wyglądać? Jeśli tak – pisz śmiało. Ogranicza Cię tylko Twoja fantazja.

  1. Odpowiedz

Wyobraź sobie, że jesteś adresatką lub adresatem jakiegoś tekstu – na przykład piosenki, wiersza, czy opowiadania. Że, dajmy na to, do Ciebie Andrzej Zaucha śpiewa “Bądź moim natchnieniem” i, no nie wiem, może wkurza Cię to wezwanie “smaż, gotuj, zmywaj, pierz”. A może nie wkurza – może od zawsze marzysz o tym, żeby móc się zaopiekować jakimś artystą. Obojętnie. Po prostu napisz to. Napisz swoją odpowiedź. Zrób z tego dialog. Dokądkolwiek miałby on prowadzić. Możesz nawet napisać dwie różne odpowiedzi. Albo i więcej.

  1. Kolejne wielkie dzieło

Może są jacyś twórcy, których uwielbiasz, a którzy już nie piszą. Może porzucili karierę. Może zaszyli się mysiej dziurze i słuch po nich zaginął. Może nie ma ich już wśród nas. Zastanów się, jak wyglądałoby ich kolejne wielkie dzieło. O czym byłaby ich następna książka? Jak brzmiałaby ich nowa piosenka? O czym opowiadałby nowy wiersz? Spróbuj ten tekst – albo chociaż jego streszczenie – napisać.

fot. Danielle MacInnes on Unsplash

Opowiadanie przez przedmioty

Przedmioty, którymi się otaczamy, wiele o nas mówią. Można się z nich dowiedzieć dużo na temat naszego gustu – na przykład jakie lubimy kolory, faktury, rozwiązania. Świadczą też w jakimś stopniu o naszym stylu życia, o naszych pasjach, zainteresowaniach, o naszych wartościach, o ludziach, którzy nam towarzyszą. Często są też zapisem naszych historii, łącznikami między teraźniejszością a przeszłością. Czasem są także spojrzeniem w przyszłość.

Zastanów się, czy są jakieś przedmioty, które najlepiej określają Ciebie, albo są dla Ciebie szczególnie ważne. Wybierz jeden z nich i spróbuj opisać siebie, opisując wyłącznie ten przedmiot. Co może o Tobie powiedzieć? Jaki kawałek Twojej historii da się wyrazić tym jednym przedmiotem?

Kiedy już przećwiczysz to na sobie, wyobraź sobie jakąś postać, która mogłaby być bohaterką lub bohaterem Twojego opowiadania. Opisz tę osobę, nie pisząc nic o niej samej. Wyraź ją jedynie opowiadając o jakimś należącym do niej przedmiocie.

Opowiadanie przez otoczenie

Jeśli już jeden przedmiot może opowiedzieć kawałek czyjejś historii, to co dopiero cały wypełniony rozmaitymi przedmiotami pokój! Taki sposób wprowadzania postaci często jest używany w filmach. Zanim poznamy głównych bohaterów, twórcy często przedstawiają nam jakiś kawałek ich rzeczywistości. Czasem zaczynają od szerokiej perspektywy, pokazując na przykład miasto, w którym mieszkają bohaterowie. Czasem jest to perspektywa znacznie węższa – dzielnica, dom, pokój, a nawet mały fragment pokoju.

Rozejrzyj się po swoim pokoju i spójrz na niego tak, jak widziałaby go kamera. Nic nie zmieniaj, nie poprawiaj, nie sprzątaj. “Sfilmuj” wzrokiem pokój dokładnie tak, jak wygląda w tej chwili. Zastanów się, co o Tobie mówi. Co mówi niedopita herbata w kubku? Co mówi stos książek na regale za Tobą? Co mówi zmięty paragon na Twoim biurku? Co mówi zdjęcie w ramce obok ekranu komputera – to, na które patrzysz najczęściej? Gdyby od takiego kadru zaczynał się film, to kim byłby główny bohater czy główna bohaterka? Czym by się zajmowali? Jakie walki by toczyli? Kogo by kochali? O czym opowiadałaby fabuła filmu?

A teraz wyobraź sobie pierwszą scenę własnego filmu. Wymyśl bohaterów. Jak przedstawisz ich widzom, pokazując tylko ich pokój? Jak go umeblujesz? Jakie przedmioty w nim umieścisz? Ile ich będzie? Czy będą uporządkowane? Ile będzie tam światła i skąd – i na co – będzie padać? Jakie będą dominujące w tym pomieszczeniu kolory? Czy będzie słychać jakieś dźwięki? Spróbuj wyrazić osobowość bohaterów i kawałek ich historii, odpowiadając na powyższe pytania. Niech jednak te pytania Cię nie ograniczają. Jest znacznie więcej rzeczy, które możesz wziąć pod uwagę w swoim opisie. Kieruj się intuicją i pamiętaj, że pisząc o tym pomieszczeniu, tak naprawdę piszesz o zamieszkujących je ludziach.

fot. fotografierende on Unsplash

Pisanie o emocjach bez etykiet

Banał wkrada się w teksty zazwyczaj z dwóch powodów: albo autorzy próbują wyrazić rzeczy za bardzo wprost, albo za bardzo naokoło. Nazywanie rzeczy – a szczególnie emocji bohaterów – po imieniu, zabiera czytelnikom bardzo dużo przestrzeni, którą mogłaby wypełnić ich własna wyobraźnia. Jeśli napiszemy, że ktoś jest smutny, zły albo radosny, to przyczepiamy tej osobie etykietę i już nie ma sobie co wyobrażać. Dodatkowe ryzyko jest takie, że każdego człowieka smucą, denerwują i radują inne rzeczy. Każdy też w nieco inny sposób to wyraża. Może się więc tak zdarzyć, że czytelnicy nie zrozumieją reakcji bohatera na daną sytuację, albo że trudno będzie im się z nią utożsamić. Jeśli jednak zamiast zaserwowania im gotowej etykiety, sięgniemy po opis ich zachowania czy reakcji ich ciała, to każdy, kto ten opis przeczyta, będzie mógł go wypełnić własnymi znaczeniami.

Co może świadczyć o smutku? Wzdychanie. Zamilknięcie. Niechęć do uczestniczenia w rozmowie i wrażenie, jakby każde zdanie sprawiało mówiącej osobie trudność. Chowanie twarzy w dłoniach. Drapanie albo ucisk w gardle. Brak energii. Brak apetytu. I wiele innych rzeczy. Złość? Uniesiony podbródek, otwarte nozdrza, gwałtowne gesty. Zaczerwienienie twarzy. Zaciśnięte pięści i paznokcie wbijające się w skórę dłoni. Zmiany w brzmieniu głosu – może stać się głębszy albo wyższy i głośniejszy. Trzaskanie drzwiami, czy hałasowanie różnymi przedmiotami. Zagryzanie zębów. Napięcie ciała. Uderzenia gorąca. Irracjonalne reakcje na to, co się dzieje. I jeszcze mnóstwo innych zachowań i zmian w ciele. Radość? Uśmiech, nucenie, podśpiewywanie, gwizdanie. Lekki głos i oddech. Jasne, rozświetlone oczy. Spontaniczność i gadatliwość. Przeciąganie. Lekkość w ciele. I tu też oczywiście można by jeszcze wymieniać i wymieniać.

Jeśli zamiast po prostu nazwać stan emocjonalny, opowiemy, jak się zachowuje dana osoba, jak się zmienia jej relacja z otoczeniem, jak reaguje jej ciało, przestrzeni dla wyobraźni zostaje znacznie więcej. Więcej też jest przestrzeni na utożsamienie się z opisywanymi bohaterami, bo te reakcje są zwykle dość uniwersalne – a kiedy się z bohaterami utożsamiamy, to łatwiej nam ich polubić albo im współczuć.

Poeksperymentuj w ten sposób z opisywaniem różnych stanów emocjonalnych postaci. Możesz wziąć na tapet różne odczucia: rozbawienie, troskę, frustrację, rozpacz, rozczarowanie, ekscytację, zachwyt, niedowierzanie, czy cokolwiek jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Spróbuj tych emocji nie nazywać, tylko opisać, co się dzieje z doświadczającymi ich osobami. Aby jednak uniknąć drugiego błędu, o którym pisałam, czyli opisu za bardzo naokoło, postaraj się nie sięgać po odjechane metafory. Trzymaj się blisko ciała i blisko konkretnych zachowań. To w zupełności wystarczy.

Mam nadzieję, że te ćwiczenia ułatwią Ci wprawienie się w ruch i sprawią Ci dużo przyjemności. Pamiętaj też, że nie musisz sztywno trzymać się moich instrukcji. Potraktuj je jak luźne inspiracje. Jeśli przyjdą Ci na ich podstawie do głowy inne ćwiczenia, to tym lepiej. Powodzenia!

Zdjęcie główne: Yannick Pulver on Unsplash