Czasem bywa tak, że mamy silne postanowienie wprowadzenia w swoim życiu jakichś zmian. Zwykle zdarza się to w okolicach Sylwestra, kiedy to od pierwszych dni nadchodzącego roku obiecujemy sobie jakieś być, jacyś nie być, zrobić coś lub czegoś już więcej nie robić. Dziś jest już druga połowa lutego i tamte postanowienia większość z nas ma dawno za sobą. 

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

Ale spokojnie, przyjdą nowe i chyba nie trzeba będzie tym razem czekać na nie do ostatniego dnia roku. Pandemia sprzyja szukaniu pomysłów na siebie i na zagospodarowanie czasu, który normalnie spędzilibyśmy w kawiarniach, na koncertach czy w teatrach. Oprócz tego, że jakoś mniej jest teraz ciekawych rzeczy do robienia, to też trudniej zaspokoić głód kultury. Jest to więc czas, kiedy przypomina nam się, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy artystami. Więc postanawiamy. Nauczyć się wreszcie grać na tej gitarze. Regularnie ćwiczyć głos. 10 minut dziennie pisać, malować, wyszywać, czytać.

Co zrobić, żeby w tych postanowieniach wytrwać?

Przede wszystkim zastanów się, dlaczego chcesz się podjąć danej formy aktywności. Czy jest to coś, czego naprawdę bardzo, bardzo pragniesz? A może jest to Twoje marzenie z dzieciństwa, po które postanawiasz wreszcie sięgnąć? Czy też chcesz po prostu zrobić coś, cokolwiek, bo czujesz, że nie wypada nie robić nic?

Im większą masz wewnętrzną motywację do działania, tym łatwiej będzie Ci w tym działaniu wytrwać. Jeśli więc po zastanowieniu odkryjesz, że Twoja motywacja pochodzi głównie z zewnątrz (ktoś Cię namówił, ktoś tego od Ciebie oczekuje, ktoś Ci coś obiecał w zamian), to zacznij od znalezienia w tym działaniu czegoś swojego: przyjemności, satysfakcji, czegoś, co sprawi, że będziesz z ochotą zabierać się za to kolejnego dnia. Trudno się przecież zmuszać codziennie do robienia czegoś, co zwyczajnie nie jest frajdą. Dlatego warto swoich źródeł motywacji szukać jak najbliżej własnego wnętrza. A reszta to już kwestia nawyku.

Kilka słów o nawykach

Kiedy postanawiamy, że od tej pory będziemy pracować nad czymś codziennie – czy też z mniejszą częstotliwością, ale jednak regularnie – na początku może to nie być prostym zadaniem. Może być nam trudno zdyscyplinować się na tyle, żeby konsekwentnie działać. I jest to zupełnie normalne.

Po pierwsze nasza podświadomość najbardziej na świecie nie lubi zmian, a my próbujemy takim postanowieniem trwale zmienić coś w naszym życiu. Po drugie często zdarza się, że uciekamy w fantazje na temat tego, ile byśmy chcieli zrobić, ile to będzie trwało, ile to będzie na to potrzeba zasobów. Pomysł w naszej wyobraźni rośnie i rośnie, aż nagle z małego codziennego przedsięwzięcia robi się projekt na miarę hollywoodzkich megaprodukcji. A to potrafi przytłoczyć.

Na szczęście można sobie z tym poradzić. Jeśli chcesz nauczyć się czegoś nowego, albo bardziej regularnie podejmować działania twórcze, to mam dla ciebie trzy wskazówki, które sprawią, że będzie ci łatwiej wytrwać w tym postanowieniu.

Po pierwsze: umów się ze sobą na 30 dni działania

To prosty, ale skuteczny sposób na oszukanie swojej podświadomości. Zaangażowanie się w coś na 30 dni jest znacznie prostsze niż zaangażowanie się w to na resztę życia. Doświadczyłam tego na własnej skórze – sama jakieś 10 lat temu przeszłam na 30 dni na dietę wegetariańską i tak mi zostało do dziś, choć, zaręczam Ci, te 10 lat temu tego typu zmiana wydawała mi się tak trudna, że niemal niemożliwa.

Spróbuj. W gruncie rzeczy to tylko 30 dni, po których w najgorszym wypadku możesz wrócić do swojej wcześniejszej rutyny. Jeśli chcesz, możesz przez te 30 dni zapisywać swoje postępy. Każdy kolejny dzień, w którym podejmujesz wyzwanie, zaznaczaj na przykład uśmiechniętą buźką w kalendarzu. Kiedy zobaczysz rosnącą kolekcję zadowolonych buziek, łatwiej Ci będzie podejmować dalsze kroki, nawet jeśli pojawi się moment zwątpienia. A potem już codzienne pisanie, śpiewanie, granie, czy cokolwiek, nad czym będziesz pracować, powinno Ci wejść w nawyk.

Po drugie: wyznaczaj sobie mini cele

Do wyznaczania sobie celów warto podchodzić ostrożnie. Jak pisałam, fantazja może Cię ponieść daleko i wysoko – na przykład w kierunku napisania w te pierwsze 30 dni bestsellerowej powieści, zostania wokalistą czy pianistką roku albo stworzenia przy pierwszym posiedzeniu piosenki, która podbije światowe listy przebojów. Spokojnie, oddychaj, masz na to jeszcze czas. 

Zacznij od małego celu, na przykład: “będę pisać (śpiewać, malować, ćwiczyć grę na skrzypcach, czy cokolwiek innego) nieprzerwanie przez 15 minut”, albo: “przez 7 dni z rzędu będę ćwiczyć dokładnie o tej samej porze”. W gorsze dni Twoim mini celem może nawet być: “zrobię cokolwiek związanego z moim postanowieniem”. Choćby to miało oznaczać, że po prostu weźmiesz do ręki pióro i napiszesz dwa zdania o tym, że nie chce Ci się pisać, albo siądziesz do gitary i zagrasz pół zwrotki piosenki, którą lubisz i która już całkiem nieźle Ci wychodzi.

Mniejsze cele łatwiej Ci będzie zrealizować, a to z kolei powinno pozytywnie przełożyć się na Twoją motywację. Lepiej wyznaczyć sobie takie cele i dać sobie poczucie satysfakcji z ich wypełnienia, niż mierzyć zbyt wysoko (choćby i na tych wyżynach roztaczały się najpiękniejsze krajobrazy) i tak się przejąć ogromem własnego przedsięwzięcia, żeby w ogóle nie móc ruszyć z miejsca.

Po trzecie: zasługujesz na nagrody

Kolejną rzeczą, która pozytywnie wpływa na motywację, jest nagradzanie siebie za realizację każdego, nawet najmniejszego z celów. Nie muszą to być puchary i medale – nagrodą może być już sama satysfakcja z tego, że udało Ci się coś zrobić, albo przyjemność, której dostarczy Ci to działanie. Jeśli poczujesz się dobrze, poświęć temu swoją uwagę. Celebruj to uczucie przez chwilę, bo w natłoku różnych wątpliwości łatwo je przeoczyć.

Możesz też nagradzać siebie na inne sposoby. Na przykład po udanej sesji twórczej czy ćwiczeniowej zrób dla siebie coś miłego – zaparz sobie ulubioną kawę lub herbatę, zjedz garść malin albo kostkę czekolady, czy zadzwoń do kogoś bliskiego i podziel się radością z wykonanego zadania. Albo i wrzuć post na któryś z Twoich kanałów społecznościowych – na pewno ktoś pośle w Twoją stronę serduszko, łapkę w górę czy gif z gratulacjami.

Spraw sobie jakąś małą przyjemność za każdym razem, kiedy wykonasz kawałek dobrej roboty. Dzięki temu satysfakcja będzie podwójna, a motywacja do budowania nawyku codziennego tworzenia czy ćwiczenia jeszcze większa.

Magia nawyku, czyli nie na 30 dni, tylko na zawsze

Jeśli zrealizujesz swoje 30-dniowe wyzwanie, osiągniesz w tym czasie 30 małych celów i 30 razy się nagrodzisz za to, że udało Ci się je zrealizować, to jest duża szansa na to, że zwyczaj codziennego tworzenia, ćwiczenia czy codziennej nauki zostanie z Tobą na dłużej. 30 dni to bowiem wystarczająco dużo czasu, żeby wykształcić u siebie nowy nawyk. 

I jeszcze coś na koniec – jeśli zainteresował Cię temat 30-dniowych wyzwań i chcesz się dowiedzieć więcej na temat tego, co fajnego może się wydarzyć, jeśli będziesz robić coś nowego przez 30 dni, obejrzyj krótkie (zaledwie 3-minutowe) wystąpienie Matta Cuttsa na TED zatytułowane “Try something new for 30 days”. Obejrzyj, a potem działaj i baw się przy tym dobrze!

Foto główne: Estée Janssens on Unsplash