W ostatnich miesiącach wiele osób odkrywało siebie twórczo. Siedzieliśmy w domach i robiliśmy różne rzeczy, na które wcześniej nie było czasu – uczyliśmy się grać na instrumentach, szyliśmy, robiliśmy biżuterię z żywicy, co tylko przyszło nam do głowy.  Pisaliśmy też piosenki. I być może teraz właśnie nadszedł moment, żeby te piosenki nagrać i pokazać światu. Jeśli chodzi Ci to po głowie, to mam dla Ciebie kilka wskazówek dotyczących efektywnej i satysfakcjonującej pracy w studiu nagrań.

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

1. Przygotuj się dobrze, zanim wejdziesz do studia…

W domu możesz śpiewać swoją piosenkę w nieskończoność. Możesz do woli pracować nad melodią i rytmem, odkrywać sposoby na to, żeby Twój głos brzmiał najpiękniej, czy zgłębiać emocjonalną interpretację danego utworu. W studiu nagrań… właściwie też możesz. Z tą różnicą, że tam płacisz za każdą godzinę pracy. Dlatego warto iść do studia z poczuciem, że jest się dobrze przygotowanym, że zrobiło się wszystko, co samemu można było zrobić.

Presja upływającego czasu będzie wtedy na pewno dużo mniejsza i łatwiej Ci będzie odprężyć się i skupić na zadaniu, które masz do wykonania. Unikniesz też sytuacji, w której zarezerwowany czas na nagranie się skończy zanim uda Ci się zaśpiewać piosenkę tak, jak sobie tego życzysz i wyjdziesz ze studia z poczuciem, że nie do końca podoba Ci się Twoje nagranie. Im lepiej się przygotujesz, tym większe prawdopodobieństwo, że efekt końcowy Cię zadowoli.

2. …ale otwórz się na zmiany

W tym miejscu chcę jednak napisać, że dobre przygotowanie nie musi oznaczać, iż absolutnie wszystko masz dopięte na ostatni guzik i że już niczego pod żadnym pozorem nie można zmienić. Szczególnie w sytuacji, gdy przed wejściem do studia nagrań pracujesz nad swoją piosenką samodzielnie i nie masz możliwości z nikim zweryfikować swoich pomysłów, miej w sobie otwartość i gotowość na to, żeby tu i ówdzie wprowadzić jakieś zmiany.

Może jakieś słowo w tekście wyjątkowo źle brzmi i lepiej byłoby użyć w tym miejscu innego? Może melodia rozwija się w górę, a akurat w tym miejscu bardziej by pasowało, gdyby rozwijała się w dół? Może zabieg wokalny, który stosujesz, nie przekłada się na to, co chcesz swoją piosenką przekazać? Bardzo często dopiero w studiu, kiedy wisi nad nami widmo ostateczności (“to, co tu nagram, zostanie już na zawsze”), odkrywamy takie rzeczy i warto mieć w sobie wówczas otwartość na to, żeby za tymi odkryciami pójść.

Kiedyś nagrywałam piosenkę, która w tekście refrenu miała słowo “pieszczoty”. Podczas nagrania okazało się, że melodia jakoś tak się układa, że w zasadzie słychać głównie “szczoty” i kompletnie psuło to klimat piosenki. Zmiana tego słowa na “czułości” na szczęście rozwiązała problem – a dokonała się właśnie w studiu podczas pracy nad ostateczną wersją tej piosenki.

3. Znajdź realizatora lub producenta, z którym dobrze Ci się pracuje

Podczas śpiewania niezwykle ważny jest komfort psychiczny – a kiedy nagrywamy swój śpiew, dobre samopoczucie nabiera jeszcze większego znaczenia. Stres przecież zmienia nasz głos i często sprawia, że nie możemy z niego wydobyć całego piękna, które w nim jest, kiedy czujemy się swobodnie. Dlatego tak istotne jest, z kim pracujemy nad nagrywaniem wokalu i to, w jaki sposób ta praca przebiega.

Są osoby, które wolą, żeby zostawić je same sobie – nie udzielać rad, wskazówek, nie przerywać, nie podpowiadać. Są zdecydowane, wiedzą, co chcą zrobić i wszelkie uwagi wytrącają je z rytmu. Są też takie, które bardzo boją się krytyki i bardzo źle reagują na wszystko, co im się z krytyką kojarzy. Są też i takie osoby, które lubią czuć się niemal prowadzone za rękę na każdym etapie nagrywania. Chcą, żeby im mówić, czy było ładnie, czy było czysto, czy było rytmicznie, czy może coś trzeba poprawić.

Wokaliści mają też różne cele – dla jednych może to być wydobycie z głosu określonej barwy, dla innych dotarcie do szerokiego grona odbiorców, a dla jeszcze innych opowiedzenie jakiejś emocjonalnej historii. Zanim udasz się do studia nagrań – a może nawet zanim w ogóle je wybierzesz – upewnij się, że rozumiesz swoje potrzeby i poszukaj producenta czy realizatora, który też je zrozumie i w odpowiedni sposób Cię poprowadzi podczas nagrania.

Ważne jest też to, żeby swojemu producentowi ufać. Jeśli na przykład śpiewasz bardzo smutną piosenkę, a on mówi, żeby w refrenie się uśmiechnąć, bo lepiej to brzmi i przy tym wcale nie zakłóca przekazu, to łatwiej Ci będzie od niego przyjąć tę jakże wywrotową uwagę w sytuacji, gdy będzie to osoba, do której masz zaufanie. Warto tutaj pamiętać o tym, że po pierwsze Twój producent ma zapewne duże doświadczenie – zrealizował wiele nagrań, zanim zaczęliście Waszą wspólną przygodę.

Po drugie jest osobą, która Twojej piosenki słucha – przynajmniej na początku pracy nad nią – zewnętrznym uchem. Prawdopodobnie więc usłyszy w niej pewne rzeczy, które Tobie mogły umknąć, albo z subiektywnej perspektywy autorki czy autora tekstu wyglądały zupełnie inaczej niż dla kogoś z zewnątrz. Jeśli będziesz pracować z osobą, do której masz zaufanie, będzie Ci od niej łatwiej przyjąć uwagi, ale też zdecydować, które z nich rzeczywiście chcesz przyjąć, a które nie realizują Twoich założeń.

Oczywiście sprawa jest o tyle trudna, że niełatwo jest sprawdzić, jak nam się z kimś będzie pracować, zanim rzeczywiście tę pracę rozpoczniemy, ale tu mogą przyjść z pomocą Twoi znajomi, którzy mają już doświadczenie w pracy w różnymi realizatorami. Popytaj ich o to, jak ta praca przebiegała – ich opinie mogą Ci pomóc podjąć decyzję. Możesz też zadać takie pytanie na sprawdzonych grupach czy forach – z odpowiedzi odfiltrowując oczywiste reklamy i hejt.

4. Rozśpiewaj się przed nagraniem

Z tą rozśpiewką to jest tak, jak z aktywnością fizyczną, czy zbilansowaną dietą. Niby każdy wie, że nam to służy, ale wiele osób jakoś nie może się za to zabrać. Tymczasem dobrze przeprowadzona rozgrzewka wokalna może dla naszego głosu zdziałać cuda. Przygotuje nas do intensywnej pracy przy nagraniu, przypomni naszym mięśniom, jak najbardziej efektywnie pracować i pomoże nam uchronić się przed nadwyrężeniem głosu. Dobra rozgrzewka to taka, która obejmuje wszystkie mięśnie biorące udział w śpiewaniu, stopniowo wprawiając je w ruch. Ważne jest też to, żeby zrobić ją nie później niż kilka-kilkanaście minut przed rozpoczęciem śpiewania. W innym wypadku jej efekt się nie utrzyma. Używając języka sportowego, mięśnie wystygną i będziesz śpiewać tak, jakby tej rozgrzewki w ogóle nie było.

Skoro już jesteśmy przy sporcie – pomyśl o rozgrzewce wokalnej w taki sposób, jakby to była rozgrzewka ciała przed treningiem, czy meczem, bo jej zasada działania jest identyczna. Polega ona na efektywnym przygotowaniu mięśni. Jeśli spojrzysz na nią z tej perspektywy, być może łatwiej Ci będzie zrozumieć, dlaczego po pierwsze jest niezbędna, a po drugie trzeba ją wykonać bezpośrednio przed wysiłkiem. Żaden szanujący się sportowiec nie zagrałby przecież meczu bez rozgrzewki, ani nie robiłby rozgrzewki rano (i tylko rano), wiedząc, że mecz gra wieczorem. Wiedziałby, że grozi to w najgorszym wypadku kontuzją, a w najlepszym spadkiem formy.

5. Zapewnij sobie komfort

Twoja praca w studiu będzie tym bardziej efektywna, im lepiej będziesz się czuć. Dlatego zapewnij sobie komfort w każdy możliwy sposób. Wyśpij się porządnie. Zjedz dobre śniadanie. Ubierz się wygodnie. Miej pod ręką zapas wody. Upewnij się, że tuż po wyjściu ze studia nie musisz nigdzie na złamanie karku biec. Załatw wszystkie sprawy, które wiszą nad Tobą, wcześniej, żeby podczas nagrania nie musieć się nimi przejmować (ani zajmować). Wycisz telefon. Weź ze sobą teksty – może poczujesz potrzebę, żeby do nich zajrzeć. Weź też notes – może będziesz chcieć coś zapisać, jakieś uwagi czy pomysły na kolejną sesję nagraniową. A przede wszystkim – nie przeciążaj się przy mikrofonie.

Zaśpiewaj najlepiej, jak potrafisz, ale nie wywieraj na siebie presji, żeby spróbować przekroczyć własne możliwości. To tylko Cię zestresuje i przyniesie efekt odwrotny od zamierzonego. Wyczuj też moment, kiedy warto odpuścić – czy to w kontekście danej piosenki, czy dnia nagraniowego (oczywiście jeśli możesz sobie na to pozwolić). Mam na myśli to, że czasem po trzecim podejściu do piosenki warto jeszcze popracować nad kolejnymi, jeśli wiesz, co chcesz poprawić i jak to zrobić. Ale czasem warto wrzucić na luz i uznać, że każde kolejne podejście będzie tylko powielaniem tego, co już udało Ci się zrobić. Uznać tak i przestać próbować pokonać samą czy samego siebie, oszczędzając sobie tym samym frustracji i zmęczenia aparatu głosu. Często lepiej tę energię włożyć w zaśpiewanie kolejnego utworu – znów: najlepiej jak potrafisz. Tylko tyle i aż tyle.

W studiu czy w domu?

Alternatywą do nagrywania w studiu jest tak zwany home recording, czyli nagrywanie w warunkach domowych. Zanim się jednak na to zdecydujesz, warto zasięgnąć opinii specjalistów w kwestii sprzętu, który najlepiej się do tego sprawdzi, czy obsługi programów do rejestracji dźwięku. Warto też skonsultować z kimś nagranie przed publikacją (szczególnie, jeśli stawiasz swoje Twoje pierwsze kroki w nagrywaniu), bo samodzielnie możesz nie zwrócić uwagi na przykład na pewne kwestie techniczne, które dla wprawionego ucha będą istotne. Wbrew pozorom home recording również wymaga bardzo dobrego przygotowania (nawet bardziej, niż nagrywanie w studiu), choć faktem jest, że kiedy już opanujesz jego tajniki, to daje też dużo możliwości.