Dokładnie za tydzień piłkarze Śląska wybiegną na murawę, by rozegrać pierwszy mecz nowego sezonu Ekstraklasy. W piątek o 20.30 zmierzą się we Wrocławiu z Lechem Poznań. Siedem dni przed rozpoczęciem sezonu zadajemy siedem pytań o to, czego możemy się spodziewać po postawie Zielono-Biało-Czerwonych w nowych rozgrywkach.

Śląsk Wrocław

We Wrocławiu stoczą pojedynek dwie drużyny, które mają coś do udowodnienia. W minionym sezonie Śląsk zapewnił sobie utrzymanie w lidze dopiero po 35. meczu, dwie kolejki przed końcem. Ostatecznie wśród 16 drużyn zajął odległe 10. miejsce.

W minorowych nastrojach sezon żegnali także kibice w Poznaniu. W przeciwieństwie do Śląska, Lech awansował do grupy mistrzowskiej i rywalizował w rundzie finałowej z zespołami z górnej połowy tabeli. W całym sezonie skompromitował się jednak – jako aktualny wówczas Mistrz Polski przegrał aż 17 razy.

Oba kluby chcą jak najszybciej zapomnieć o poprzednich rozgrywkach i rozpocząć nowe od zwycięstwa. Po 31 dniach od ostatniego ligowego meczu z Górnikiem Łęczna wrocławianie spotkali się na pierwszych zajęciach 14 czerwca. Pora podsumować i zanalizować przygotowania, sytuację kadrową, transfery i sparingi Śląska.

1. Czy Śląsk Wrocław awansuje do grupy mistrzowskiej?

Od marca, kiedy stanowisko trenera objął Mariusz Rumak, Śląsk rozpoczął marsz z ogona tabeli w górę stawki. Mimo jednak niezłej postawy drużyny na wiosnę, klub nie zdołał załapać się do grupy mistrzowskiej. Fatalna w wykonaniu Wojskowych jesień przekreśliła szansę walki o wyższe lokaty i powtórzenia wyniku sprzed roku, kiedy czwarte miejsce zagwarantowało udział w eliminacjach europejskich pucharów.

Powtórzył się za to scenariusz z wiosny sprzed dwóch lat. Znów Śląsk okazał się za słaby na awans do grupy mistrzowskiej i ponownie za mocny w starciu z drużynami grupy spadkowej. Po trzech latach, kiedy nie schodził z ligowego podium (wicemistrzostwo w 2011 r., mistrzostwo w 2012 r., trzecie miejsce w 2013 roku), rozpoczęła się sinusoida między występami w grupie spadkowej a rywalizacją o czołowe miejsca, walką o utrzymanie a walką o europejskie puchary.

W sezonie 2016/2017 piłkarze powinni ugruntować pozycję klubu w ligowej hierarchii. Jeżeli zajrzymy w terminarz, przekonamy się jednak, jak trudny początek sezonu czeka wrocławian. Po meczu z Lechem Poznań, piłkarze WKS-u pojadą do stolicy na mecz z Legią Warszawa. Do końca sierpnia będą walczyć o punkty między innymi z Pogonią Szczecin, Lechią Gdańsk i Wisłą Kraków. Rezultaty pierwszych meczów z wymagającymi rywalami należy przyjąć ze spokojem i rozwagą, niemniej w pewnym stopniu pokażą one Śląskowi miejsce w szyku.

 

2. Czy wąska kadra pozwoli myśleć o powrocie do czołówki?

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Wskutek oszczędności w ostatnich latach kadra zespołu uległa diametralnej zmianie, a i tak latem odeszło aż 10 zawodników. Smak mistrzostwa z 2012 roku pamięta już tylko trzech piłkarzy z obecnej kadry – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban i Łukasz Madej, który wraca do Wrocławia po czterech latach. Pawelec z kolei przedłużył kontrakt o trzy lata. Pozostanie w klubie obrońcy należy uznać za jedno z największych wzmocnień. We Wrocławiu występuje nieprzerwanie od ośmiu sezonów, w którym rozegrał 177 spotkań w ekstraklasie. To znak, że włodarze klubu chcą postawić na zawodników doświadczonych w meczach o ligową stawkę. Oprócz 34-letniego Madeja Śląsk wzmocnił 29-letni słowacki bramkarz Lubos Kamenar i dwaj Portugalczycy: 28-letni obrońca Augusto Pereira Loureiro oraz 31-letni pomocnik Filipe Goncalves (o nich szerzej w pytaniu piątym). Władze Śląska deklarują, że klub potrzebuje piłkarzy gotowych do gry, a nie takich, którzy przyjdą do Wrocławia dopiero odbudować formę. Mimo to sprowadziły z Jagiellonii Białystok Portugalczyka Alvarinho, który nie zdobył na Podlasiu ani gola ani asysty. Do Śląska przyszedł też Macedończyk Ostoja Stjepanović, który był niegdyś podstawowym pomocnikiem Wisły Kraków. Było to jednak ponad dwa lata temu. Obaj podpisali z wrocławskim klubem kontrakt tylko na rok, ale z opcją przedłużenia. Wzmocnieniem mogłoby być przyjście Marcina Kowalczyka, byłego reprezentanta Polski i … piłkarza Śląska. Wszechstronny zawodnik może występować zarówno w obronie jak i pomocy. Najbliższe dni wyjaśnią, czy dołączy do Śląska. Na przeszkodzie mogą stanąć wysokie oczekiwania piłkarza co do zarobków. Wcześniej, ze względów finansowych Śląsk nie stać było na sprowadzenie byłego pomocnika Legii Warszawa Dominika Furmana. We Wrocławiu nie zatrzymano również Brazylijczyka Dudu, który według nieoficjalnych informacji miał mieć najwyższy kontrakt w zespole – około 15-20 tys. euro miesięcznie. Po trzech latach odchodzi do cypryjskiego Apollonu.

3. Czy frekwencja odbije się od dna?

W poprzednim sezonie frekwencja na spotkaniach Śląska we Wrocławiu była najniższa od czasu, kiedy klub przeniósł się w 2011 roku na nowy stadion. Na arenie wybudowanej z myślą o EURO 2012, która może pomieścić 42 771 kibiców, na ligowych meczach Śląska pojawiało się średnio 8740 widzów. Jest to zarazem liczba zbliżona do … pojemności starego stadionu przy ulicy Oporowskiej. Po raz ostatni Śląsk Wrocław rozegrał wszystkie swoje mecze na tym obiekcie w sezonie 2010/2011, kiedy zdobywał wicemistrzostwo i prawie za każdym razem grał przy pełnych trybunach. Średnia frekwencja? 7563 kibiców, niewiele mniej niż w minionych rozgrywkach. Wpływ na to, że Stadion Wrocław przez miniony rok wypełniał się zaledwie w 20 procentach, miały z pewnością wyniki na własnym obiekcie. W ostatnich sezonach Śląsk był zawsze jednym z najlepiej punktujących u siebie zespołów. Miano Twierdzy Wrocław nie było na wyrost. Dowód stanowił sezon 2014/2015, kiedy Śląsk wygrał aż 11 spotkań, 6 razy zremisował i tylko 2 razy przegrał. W minionych rozgrywkach grał we Wrocławiu w kratkę, a sezon zakończył bilansem 8-6-4. Warto jednak zauważyć, że na ostatnie mecze rozgrywek, z mało atrakcyjnymi rywalami z grupy spadkowej, przyszło o wiele więcej osób niż wcześniej. Na spotkania z Termaliką Nieciecza oraz Górnikiem Łęczna pojawiło się odpowiednio 11 397 oraz 13 570 kibiców. Frekwencja w tym ostatnim meczu była … drugą najwyższą w całym sezonie. Piłkarze powinni odpłacić się za to wsparcie i zaufanie w nadchodzących rozgrywkach. Od połowy czerwca trwa sprzedaż karnetów. Abonamenty można wykupić na 11 jesiennych meczów albo na cały sezon (18/19 spotkań w zależności od wyników drużyny).

4. Kto będzie numerem jeden w bramce?

Pierwszym bramkarzem był w poprzednim sezonie Mariusz Pawełek. Golkiper nie był jednak ostoją drużyny, popełniał proste błędy, które kosztowały Śląsk utratę cennych punktów. Ma też już 35 lat. W efekcie w trakcie 10 wiosennych meczów z ławki rezerwowych oglądał jak w bramce broni o 11 lat młodszy Mateusz Abramowicz. Utalentowany bramkarz nieoczekiwanie zamienił WKS na GKS z Katowic.

Śląsk sprowadził w jego miejsce nowego bramkarza – Słowaka Lubosa Kamenara. Ma 29 lat, w poprzednim sezonie zajął w rodzimej lidze czwarte miejsce ze Spartakiem Trnava, a Śląsk chciał go u siebie już zimą. Słowak w przeszłości był zawodnikiem m.in.: francuskiego FC Nantes, tureckiego Sivassporu czy szkockiego Celticu. W sparingach Pawełek i Kamenar grali na zmianę, po połowie.

Póki co w bramce Śląska nie zobaczymy natomiast 20-letniego Jakuba Wrąbla. Dyrektor sportowy klubu Wojciech Błoński deklaruje, że w przyszłości to on może być pierwszym bramkarzem, pod warunkiem regularnych występów. Z tego względu został wypożyczony do I-ligowej Olimpii Grudziądz. Każdy klub I ligi ma obowiązek wystawiać jednego młodzieżowca w składzie, Wrąbel ten status ma jeszcze do czerwca. Co ciekawe, choć wychowanek Parasolu Wrocław został wypożyczony do końca sezonu, Śląsk zastrzegł sobie prawo sprowadzenia zawodnika z powrotem po rundzie jesiennej.

5. Kto załata dziurę w środku pola?

Największy ból głowy Mariusz Rumak będzie miał z tym, komu powierzyć rolę defensywnego pomocnika. Na tej pozycji występowali Marcel Gecov, Tom Hateley i Tomasz Hołota. Latem wszyscy trzej odeszli z klubu.

O ile z Marcelem Gecovem rozwiązano kontrakt bez żalu, Hateley i Hołota byli kluczowymi zawodnikami z pewnym miejscem w składzie. Nie tylko trzymali środek pola w ryzach, ale również włączali się w akcje ofensywne. Anglik z powodów rodzinnych nie przedłużył umowy z klubem. Hołota skorzystał z propozycji Arminii Bielefeld z niemieckiej 2. Bundesligi.

W miejsce trzech piłkarzy klub pozyskał trzech nowych zawodników. Po pierwsze, z Cypru do Śląska sprowadzono Ostoję Stjepanovicia, reprezentanta Macedonii. Śląsk chciał go sprowadzić już rok temu. Po drugie, został ściągnięty Portugalczyk Filipe Goncalves z Moreirense, gdzie zaliczył w zeszłym sezonie 26 meczów. We wcześniejszych sezonach również regularnie występował w najwyższej klasie rozgrywkowej, grał także w Lidze Europy. Trzeci letni nabytek i drugi Portugalczyk w tym gronie – Augusto Pereira Loureiro – również może zająć pozycję defensywnego pomocnika. W poprzednim klubie US Creteil w drugiej lidze francuskiej grał jednak najczęściej na lewej obronie.

 

6. Kto będzie najskuteczniejszym strzelcem zespołu?

W poprzednich rozgrywkach żaden z zawodników nie przekroczył bariery 10 goli. Najwięcej bramek miał na koncie ofensywny pomocnik, grający w klubie od wiosny, Ryota Morioka. Od tego czasu Japończyk zdążył zdobyć siedem goli i miano odkrycia Śląska oraz całej ligi.

Tylko po pięć goli zdobyli za to nominalni napastnicy Flavio Paixao oraz Kamil Biliński. Pierwszy odszedł ze Śląska zimą, drugi ma niższe notowania u trenera niż Bence Mervo. To on mógłby stać się etatowym snajperem drużyny.

Węgier przychodził do Wrocławia jako król strzelców Mistrzostw Świata do lat 20 i pokazał się z dobrej strony. Stwarzał sobie okazje, zdobył w końcówce sezonu cztery gole. Problem w tym, że do Wrocławia był tylko wypożyczony. Śląsk chciałby teraz wykupić węgierskiego napastnika i porozumiał się już z zawodnikiem. Jego klub szwajcarski FC Sion żąda jednak za Mervo nawet 500 tys. euro. Oznaczałoby to najdroższy transfer w historii klubu w okresie kurczowego zaciskania pasa. Czy włodarze klubu zdecydują się zrobić dla węgierskiego napastnika wyjątek?

7. W jakiej dyspozycji jest Śląsk po sparingach?

Od 20 do 30 czerwca piłkarze szlifowali formę w Szamotułach. Wąską kadrę obnażył mecz towarzyski z Zagłębiem Lubin. Śląsk przegrał 1:4, a trener Mariusz Rumak żalił się, że na początku przygotowań miał do dyspozycji raptem 20 zawodników.

Wcześniej Śląsk wygrał towarzysko 2:0 z Olimpią Kowary oraz 1:0 z ekstraklasową Pogonią Szczecin. Tym pierwszym meczem uświetnił jubileusz 70-lecia trzecioligowego klubu. Piłkarskim pozytywem był występ i gol 20-letniego obrońcy Krystiana Misia, który wrócił z wypożyczenia do Legionowa. Śląsk poniósł również dotkliwą porażkę 0:3 z Hapoelem Beer Szewa, mistrzem Izraela.

Tydzień przed pierwszym meczem Ekstraklasy, Śląsk przeszedł próbę generalną. Z Wisłą Kraków zremisował 3 do 3. Śląsk Wrocław rozpoczął w składzie: 33. Mariusz Pawełek, 23. Paweł Zieliński , 2. Adam Kokoszka, 3. Piotr Celeban , 5. Lasza Dwali, 7. Alvarinho, 4. Augusto, 11. Filipe Gonçalves, 32. Łukasz Madej, 24. Peter Grajciar, 6. Mariusz Idzik. Czy tak będzie wyglądała podstawowa jedenastka na Lecha?