Plany ewakuacji Breslau przygotowano już we wrześniu 1944 roku, jednak nie uznano go za priorytetowy. Jeszcze w styczniu 1945 roku w lokalnej prasie można było przeczytać uspakajający raport o sytuacji na froncie wschodnim.

Dla mieszkańców Breslau Armia Czerwona była groźnym aczkolwiek wciąż odległym niepokojem. Nagle 20 stycznia z megafonów mieszkańcy miasta usłyszeli:

„Uwaga! Uwaga! Mieszkańcy Breslau! Komisarz Obrony Rzeszy i Gauleiter Śląska ogłaszają: Breslau będzie stopniowo ewakuowany. Nie ma żadnych powodów do niepokoju i paniki. Najpierw miasto opuszczą kobiety i dzieci. Należy zabrać bagaż podręczny. Kobiety z małymi dziećmi mają zabrać ze sobą kochery: NSV [nazistowska opieka społeczna] przygotuje kuchnie polowe i dystrybucje mleka. Bliższe informacje udzielają dzielnicowe punkty ewakuacyjne…”

Kolejne ogłoszenie było już bardziej stanowcze – „…Kobiety i dzieci mają natychmiast opuścić miasto”. Naziści stanęli przed trudnym zadaniem, wówczas w mieście przebywało około miliona osób, a trzeba było ewakuować ponad dwie trzecie mieszkańców. Rozpoczęła się chaotyczna i desperacka ewakuacja miasta. Najpierw pociągami i zorganizowanym transportem, później już tylko tułaczka w okrutnym mrozie, który zebrał straszliwe żniwo.

22 stycznia czołówka armii sowieckiej osiągnęła Odrę w Steinau (Ścinawa). Miasto zostało zamienione w twierdzę, która do pewnego momentu stanowiła silny punkt oporu niemieckich wojsk na Dolnym Śląsku. Walki w Steinau trwały do 31 stycznia 1945 roku, następnie została zdobyta przez wojska radzieckie. Z  momentem dotarcia Armii Czerwonej do Steinau, Gauleiter Hanke ogłosił:

Wzywam wszystkich mężczyzn w Breslau, by przyłączyli się do obrony Twierdzy Breslau. Będziemy jej bronić do samego końca”. Im bliżej był nadciągający koniec Rzeszy, Niemców opętał szał samopoświęcenia. Hitler miał strategię tworzenia Festungen czyli twierdz. Dawne miejsca umocnione miały stać się twierdzami  i z czasem stanowić platformę dla przyszłej niemieckiej kontrofensywy. Natomiast w najtrudniejszym momencie miały być poświęcone na rzecz przetrwania Berlina. Do takich twierdz należał: Breslau, Danzing, Frankfurt am Oder, Kolber, Königsberg, Ratibor czy Thorn.

Fot. Fotopolska.eu

Ofensywa Rosjan zaczęła się 12 stycznia 1. Front ukraiński pod dowództwem Koniewa wyruszył z południowego przyczółku pod Sandomierzem. Celem Koniewa był Śląsk, a później Berlin. Po pokonaniu 370 kilometrów od Sandomierza w 8 dni, kolejne 8 przeznaczono na ostrzeliwanie Breslau.

Siły regularne w Breslau podzielono na 8 pułków, liczyły 30 tysięcy ludzi. W skład trzech pułków piechoty wchodzili głównie rezerwiści oraz kadeci Akademii Wojskowej we Frankensteinie (Ząbkowice Śl.). Pułk „Besslein” składał się z rezerwistów Waffen SS z niemieckiej Lissy, natomiast pułk „Wehl” obsługa naziemna Luftwaffe. W mieście znajdowało się około 200 włoskich żołnierzy wcielonych do służby niemieckiej. Natomiast w sumie twierdzy broniło 65 tysięcy żołnierzy – podaje Norman Davis i Roger Moorhouse w książce „Mikrokosmos”. Wspominają, że do jednostek pomocniczych należał pułk artylerii dysponujący  32 działami, batalion przeciwczołgowy z 19 samobieżnymi działkami rozmaitych typów, a także cały pociąg „goliatów” – zdalnie sterowanych czołgów.

3 lutego w Sandkirche (Kościół Najświętszej Marii Panny na Piasku) odprawiono po raz ostatni mszę dla Niemców, w nocy Sowieci niemal bez przerwy ostrzeliwali miasto ogniem artyleryjskim. Pierwsze starcie z Rosjanami zakwestionowało przeświadczenie, że w natarciu na zachód zajmą się tylko Berlinem. Wraz z uderzeniem żołnierzy rosyjskich w mieście zaczęły się dantejskie sceny. Dla ludności niemieckiej nie było litości, dla innych była tylko jej odrobina.

Breslau kołysało się jak w tańcu śmierci raz w kierunku Niemców, a raz w kierunku Rosjan. Rozchybotane miasto było raz w jednych raz w drugich rękach. Jak piwnice kamienic płonęły za sprawą sowietów, tak piętra były łamane przez nazistów. Niekończące się podchody wojsk były jak gangrena, która zżera organizm miejski.

Z każdym dniem pętla wokół Breslau zaczynała się zacieśniać coraz bardziej. Zdobycie lotniska Gandau (lotniska na Gądowie) i zakładów Linkego-Hofmanna spowodowały, że linia frontu była zaledwie kilometr od Rynku. Warto zaznaczyć, że most powietrzny dzięki któremu miasto było zaopatrywane w broń i amunicję przetrwał do 1 maja. Po 14 tygodniach oblężenia miasta generał Niehoff musiał podjąć decyzję o zawieszeniu broni. Cywile domagali się kapitulacji, jednak nie wszyscy wojskowi byli jednomyślni. 6 maja o siódmej rano artyleria Breslau zamilkła. O godzinie 13 niemieckie jednostki otrzymały rozkaz zawieszenie broni.

Pierwsze spotkanie delegatów miało miejsce na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic: Radosnej, Lwowskiej i Powstańców Śląskich. Generałowie Herman Niehoff i Władimir Głuzdowski 6 maja 1945 roku podpisali kapitulację Festung Breslau w Willi Colonia na obecnejul. Rapackiego 14 (dawniej Kaiser Wilhelm Strasse). Warunki kapitulacyjne spisano wcześniej w sztabie przy ul. Kamiennej. Breslau poddał się cztery dni po kapitulacji Berlina.

7 maja wycieńczeni żołnierze niemieccy składali broń w wyznaczonych miejscach, następnie czekała ich niewola sowiecka. Tego samego dnia rozpoczął działalność Niemiecki Antyfaszystowski Ruch Wolności Antifa, jednak nietrwała ona zbyt długo, gdyż w jej skład na ironię wchodzili głównie członkowie Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników…

Oczywiście 7 maja nie był  jeszcze dniem ulgi dla miasta. Celowo podpalono, to co nie było zniszczone, szabrownicy grabili co się dało. Piekło nie gasło jeszcze długo. 9 maj 1945 roku polscy urzędnicy „przejęli” Breslau, a do miasta zaczęła napływać polska administracja.

Dziś możemy się zastanowić, czy Wrocław, który wyrósł na gruzach Breslau pamięta to co się działo 74 lata temu?