Koty kojarzą nam się ze zwierzętami chodzącymi własnymi ścieżkami, dla których wszelkie bariery istnieją tylko po to, żeby je przeskoczyć. Jednakże wypuszczanie naszego milusińskiego na dwór jest nie tylko niebezpieczne, ale może być fatalne w skutkach, a nawet zakończyć się śmiercią kota.

Temat wypuszczania czy raczej niewypuszczania jest na pewno kontrowersyjny, bo jak to? Trzymać kota w domu cały czas? Przecież to niezgodne z jego naturą! Istnieje jednak kilka argumentów za powstrzymywaniem mruczka od szalonych eskapad.

Co grozi naszemu kotu?

Niestety, dwór dysponuje całym arsenałem zagrożeń dla naszego kota. Zaczynając od chorób, poprzez inne koty, na ludziach oraz ich autach kończąc.

Samochody

Brak szczegółowych danych co do tego, ile kotów umiera na drogach, jednakże zdarza się to niezmiernie często. Koty, przechodząc przez ulicę, mogą zostać potrącone, a mało który kierowca jest gotowy wysiąść i pomóc zwierzęciu – większość pojedzie dalej, zostawiając je na pastwę losu. Nawet jeśli nasza okolica jest bezpieczna, to koty są w stanie chodzić na wycieczki aż 300 metrów od swojego domu. Kto ma kota, ten wie, że zwykły płot nie jest w stanie powstrzymać zwierzaka.

Co więcej, gdy za oknem robi się zimno – a zbliżamy się do tego momentu – koty poszukują ciepłego schronienia i chowają się w autach, przy ciepłych silnikach, czasem zasypiają też na oponach. Po odpaleniu samochodu cała ta maszyneria może zwierzę poważnie poturbować, albo nawet zabić.

Inne zwierzęta

Koty są niezwykle terytorialne, będą więc walczyć z innymi kotami o swój teren. Takie bójki mogą skończyć się pogryzieniami, zadrapaniami, ale także uszkodzeniem oczu i uszu. Równie niebezpieczne są psy, szczególnie te bez smyczy, które mogą zaatakować naszego kota. Większość urazów zdobytych w szarpaninach z innymi zwierzętami kończy się nie tylko interwencją lekarza weterynarii i szyciem, ale także ciężkimi chorobami.

Choroby

Zarówno podczas bójek, jak i zwyczajnego przebywania z dzikimi kotami, nasz pupil może złapać szereg różnych chorób zakaźnych, które nie tylko osłabią naszego zwierzaka, ale mogą wymagać stałego leczenia. Należą do nich m.in.: wścieklizna, FPV (panleukopenia kotów), FIV (wirus nabytego niedoboru immunologicznego, czyli, krótko mówiąc, koci HIV), FeLV (białaczka kotów), FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej kotów).

Od innych zwierząt mogą złapać też pasożyty – szczególnie, że ich źródłem są gryzonie, na które koty chętnie polują. Wśród takich pasażerów na gapę znajdują się np. kleszcze, pchły oraz pasożyty wewnętrzne, czyli tasiemce i glisty.

Zatrucia

Na dworze na kota czekają trujące substancje – naturalne, jak rośliny (chociażby stokrotki, choć lista roślin szkodliwych lub trujących jest bardzo długa), jak i te pozostawione przez człowieka. Wśród nich pojawiają się trutki na szczury oraz chemikalia.

Ludzie

Ludzie to niestety jedno z największych zagrożeń kotów. Nasz zwierzak może napotkać człowieka zdolnego do dręczenia i katowania zwierząt. W ekstremalnych przypadkach biedne zwierzaki są kopane, podpalane, postrzelane, skórowane… Lista jest długa, a każda opcja straszniejsza od poprzedniej.

Warto przypomnieć, że ludziom zdarza się także koty kraść. Często jest to wynikiem pięknego wyglądu (koty rasowe!) lub wrażenia, że kot wałęsa się zupełnie sam i potrzebuje domu. Czasem wiąże się to z tym, że nasz pupil po prostu się zgubi – po odejściu zbyt daleko od domu – i zwyczajnie nie potrafi znaleźć drogi powrotnej, przez co zostaje przygarnięty lub oddany do schroniska. Jednakże zdarza się, że koty są porywane i krzywdzone, wykorzystywane do okropnych celów, m.in. tresowania psów na walki.

A komu może zagrozić nasz kot?

Warto pamiętać, że nasze zwierzaki nie są obojętne dla środowiska. Wręcz przeciwnie, koty stanowią gatunek inwazyjny. Zabijają ptaki i drobne ssaki, ich instynkt łowczy jest często tak silny, że polują nawet na te zwierzęta, których potem nie zjedzą. W ten sposób przyczyniają się do załamania ekosystemu i wyginięcia niektórych gatunków.

Ale mój kot…

Z pewnością znajdą się właściciele kotów wychodzących, dla których wszystkie te przykre przygody brzmią obco. Ich kotów to przecież nigdy nie spotkało i nie spotka… Pamiętajcie jednak – kot wraca do domu, dopóki któregoś dnia… po prostu nie wróci. Wystarczy przejrzeć rozpaczliwe ogłoszenia na lokalnych grupach o zaginionych kotach. Albo posty organizacji
prozwierzęcych, które kolejny raz w tym tygodniu zbierają z jezdni ciężko ranne zwierzęta, a potem robią wszystko, by ratować ich życie.

Na koniec

Nasz zwierzak nie bez powodu nazywa się kotem domowym, jego miejsce jest właśnie tu, w domu, przy nas. Trzymanie kota w domu to nie znęcanie się nad nim, tylko odpowiedzialność za stworzenie, którym postanowiliśmy się opiekować. Zapewnijmy mu więc jak najwięcej bezpieczeństwa, żeby mógł żyć z nami jeszcze przez wiele, wiele lat.

Sylwia Jankowska, Ekostraż