Z Anią Musiał i Moniką Wąs, wrocławiankami i autorkami bloga Piggypeg o świadomej pielęgnacji naturalnej, rozmawiamy o tym, dlaczego tak ważna jest zmiana nawyków konsumenckich, czy czytanie składów kosmetyków jest dla każdego oraz jak producenci próbują przekonać nas, że czarne jest „zielone”.

Jak same o sobie piszecie, „analizujemy składy kosmetyków i konfrontujemy obietnice producentów z tym, co faktycznie znajduje się w ich produktach”. Skąd u Was pomysł na to, by zwiększać świadomość konsumencką?

Monika: Przygoda z Piggypeg rozpoczęła się tak naprawdę przypadkowo – najpierw zaczęłyśmy zwracać uwagę na składy żywności i starałyśmy się wybierać produkty bardziej świadomie, a później zainteresowało nas, co kryje się w kosmetykach. Zaciekawiło nas to na tyle, że przeprowadziłyśmy wstępną analizę wszystkich naszych kosmetyków, co dało nam do myślenia, że nie wszystko wygląda tak, jak deklaruje producent na etykiecie. Po naszym odkryciu postanowiłyśmy podzielić się tą wiedzą z innymi. Na początku byli to znajomi, którzy zaproponowali, żebyśmy „poszły z tym do internetu”. Najpierw pojawił się fanpage na Facebooku, później Instagram, a na samym końcu blog. Obecnie naszą działalność śledzą nie tylko najbliżsi, ale również całkiem spore grono czytelników, którzy wiedzą już, jak wiele korzyści przynosi czytanie składów.

Ania: Zawsze powtarzamy, że niezależnie czy zaczynasz od czytania składów żywności, czy kosmetyków, prędzej czy później, wpadniesz w nawyk pogłębiania swojej wiedzy. Dla nas świadomość konsumencka to przede wszystkim zakupy z głową. Najlepiej przed włożeniem kosmetyku do koszyka zadać sobie pytania: czy naprawdę tego potrzebuję, czy produkt jest wart swojej ceny, czy na pewno jest to produkt dla mnie? Jak również nieuleganie kompulsywnym zakupom, ponieważ pojawiła się promocja lub kosmetyk reklamuje ktoś znany. Stale pracujemy nad umiejętnością podchodzenia do zakupów ze zdrowym rozsądkiem i rozumiemy, że nie zawsze jest to proste. 

Obecnie ekologiczne kosmetyki stają się coraz popularniejsze. Sklepowe półki drogerii zapełniają się kremami „wolnymi od chemii”. Wy wiecie, jak pilnować tego, czy producent dotrzymuje słowa, a jak mogą radzić sobie konsumenci?

Ania: Jako Piggypeg staramy się zachęcać do samodzielnej nauki czytania składów – rozumienia tego, co kryje się w środku i dobierania kosmetyków do potrzeb swojej skóry. Nie ma uniwersalnych produktów, które sprawdzą się u wszystkich, dlatego odkrywanie tego, co nam służy, jest długotrwałym procesem. Na naszej stronie znajduje się wiele przydatnych informacji: jest lista kontrowersyjnych substancji, których naszym zdaniem warto unikać, są również gotowe analizy kosmetyków, a także wiele porad pielęgnacyjnych. Staramy się tworzyć dla naszych czytelników edukacyjne treści, by poszerzali swoją wiedzę na temat składów kosmetyków.

Jesteście również propagatorkami pielęgnacji naturalnej. Czym wyróżnia się kosmetyk uważany za naturalny?

Monika: To pojęcie jest dość problematyczne, ponieważ nie ma określonej definicji. Co otwiera producentom furtkę do wykorzystywania tego terminu i wprowadzania konsumentów w błąd. Kosmetyk naturalny wyróżnia się przede wszystkim przeważającą ilością surowców pochodzenia naturalnego, jednak dopuszcza niewielki procent składników syntetycznych. Nie powinny zawierać substancji kontrowersyjnych, potencjalnie uznawanych za szkodliwe. Ta druga kategoria definiowana jest przez różnego rodzaju organizacje i nie ma jasnego, określonego stanowiska tych podmiotów co do tego, które substancje są kontrowersyjne i nie powinny znajdować się w składzie kosmetyku.

Istnieje też wiele organizacji certyfikujących, co sprawia, że sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdyż każda z nich ma inne kryteria oceny. Różnią się one między innymi tym, ile procent wszystkich składników musi być pochodzenia naturalnego, by uznać kosmetyk za naturalny. Nas interesuje przede wszystkim to, czy kosmetyk zawiera substancje, których pozyskiwanie lub też samo działanie można uznać za kontrowersyjne. Każdego zainteresowanego tym tematem odsyłamy do naszego bloga i ogólnodostępnych badań naukowych, gdzie znajdzie na ten temat więcej informacji.

Autorki bloga Piggypeg

Coraz częściej słyszy się o greenwashingu w kontekście pielęgnacji naturalnej. Czy możecie przybliżyć czytelniczkom i czytelnikom to pojęcie

Monika: Greenwashing to coś, z czym walczymy na co dzień. Producenci próbują sprawić wrażenie, że skład ich kosmetyków jest naturalny, mimo iż wcale nie jest. Wykorzystują niewiedzę, by zachęcić konsumentów do zakupu.

Ania: „Kosmetyk naturalny” czy „eko” to hasła, które bardzo często są widoczne na etykietach kosmetyków, ale nie mają z nimi nic wspólnego. Producenci wykorzystują wiele sztuczek marketingowych, abyśmy sięgnęli po ich kosmetyki: zielone etykiety, używanie symboli kojarzących się z naturą czy kartonowych opakowań. Niestety, nie jest to regulowane prawnie, dlatego łatwo można dać się zwieść i uznać taki kosmetyk za naturalny.

Jak nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki i dokonać świadomego wyboru naturalnego kosmetyku?

Monika: Przede wszystkim starać się pogłębiać wiedzę i nauczyć się czytać składy kosmetyków – wtedy będziemy odporni na takie zagrywki producentów. W czasach, gdzie informacja jest na wyciągnięcie ręki, o wiele łatwiej jest sięgać po edukacyjne treści. Będziemy to podkreślać wielokrotnie, ale zachęcamy każdego przede wszystkim do tego, by samodzielnie zacząć analizować składy. Istnieje również wiele grup i społeczności, w których osoby bardziej doświadczone dzielą się zdobytą wiedzą i informują o nieuczciwych praktykach producentów.

Rynek kosmetyków naturalnych rośnie w siłę. W Polsce jego wartość szacuje się na około 1 mld złotych, jednak stale ona rośnie. Jak myślicie, trend będzie się utrzymywał?

Ania: Polski rynek cały czas się rozwija, choć jest na początku zmian, które idą w dobrym kierunku. Coraz więcej producentów kosmetyków wprowadza linie produktów z dobrym składem. Cieszy nas, że możemy obserwować, jak codzienne wybory konsumenckie, do których w jakimś stopniu się przyczyniamy, wpływają na decyzje firm. Marki zdają sobie sprawę, że muszą odpowiadać na potrzeby klientów, a te zmieniają się właśnie dzięki poszerzaniu świadomości konsumenckiej. Nadal wiele z nich wykorzystuje niewiedzę klientów i prowadzi działania zaliczane do greenwashingu, jednak mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości konsumenci będą bardziej wyczuleni na takie zachowania, co pozwoli rozwijać się markom naturalnym.

Monika: Wierzymy, że polski rynek kosmetyków naturalnych będzie się prężnie rozwijał z roku na rok. Zresztą to widać. Nie tylko obserwujemy, jak znane z drogeryjnych półek marki starają się wprowadzać produkty z dobrym składem, ale również jak małe manufaktury rozwijają swoją działalność i zdobywają rzesze wiernych klientów.

Uczestniczycie w licznych targach branżowych nie tylko w kraju, ale i na świecie. Czy możecie ocenić, jak radzą sobie rodzime marki z zagraniczną konkurencją?

Ania: Polskie marki sukcesywnie odnoszą coraz większe sukcesy za granicą. Mamy wiele firm, które produkują kosmetyki naprawdę świetnej jakości, dlatego nie dziwi nas, że są doceniane również poza granicami kraju. My trzymamy kciuki za rodzimych producentów – cieszą nas ich sukcesy i wyróżnienia, dlatego kibicujemy im w dalszym rozwoju.

Monika: Nasze rodzime marki możemy także często spotkać na zagranicznych wydarzenia branżowych. W 2018 roku miałam okazję być na największych targach kosmetyków w Europie, Cosmoprof w Bolonii, gdzie licznie pojawiła się reprezentacja polskich producentów. Mogę przyznać, że mieli świetnie przygotowane stanowiska i były naprawdę tłumnie odwiedzane.

Chcąc dowiedzieć się, jak rozpocząć przygodę z naturalną pielęgnacją, można utonąć w gąszczu informacji. Od czego najlepiej zacząć, by nie zrazić się ogromem wiedzy?

Monika: Zdajemy sobie sprawę, że początki zawsze są trudne dlatego, aby szybko nie porzucić zapału, polecamy zacząć powoli i nie oczekiwać, że po kilku godzinach researchu można zostać ekspertem. Na naszym blogu pogrupowałyśmy posty według kategorii tak, by ułatwić naszym czytelnikom dostęp do interesujących ich treści – zarówno osoby stawiające pierwsze kroki, jak i o wiele bardziej doświadczone znajdą coś dla siebie.

Ania: Świadoma i naturalna pielęgnacja opiera się w dużej mierze na dostosowaniu jej do potrzeb własnej skóry, a to nie lada wyzwanie. Wymaga to testowania różnych produktów i sprawdzania, co szkodzi, a co nam odpowiada. Radzimy rozpocząć naturalną pielęgnację krok po kroku i przeanalizować na starcie nasze nawyki oraz to, co obecnie znajduje się w naszych kosmetyczkach. Warto również mieć na uwadze to, że naturalna pielęgnacja to nie cudowny eliksir, za pomocą którego pozbędziemy się problemów z cerą i nie jest też dla każdego. Niewłaściwa dieta, brak snu czy mała aktywność fizyczna, używki to tylko część tego, co może sprawiać, że gdy wstajemy rano, nawet po nałożeniu najbogatszego w składniki aktywne kremu, nasza skóra nie wygląda dobrze. To wszystko sprowadza się do holistycznego podejścia do własnego zdrowia.

Czy możecie polecieć inne przydatne strony, dzięki którym można lepiej orientować się w świadomej pielęgnacji?

Ania: W internecie jest masa przydatnych treści oraz autorów, których warto śledzić. My możemy polecić m.in. kanał na YouTube Pauliny, znanej szerszej publiczności jak Czarszka. Dla osób zainteresowanych tematem nie tylko pielęgnacji naturalnej, ale również etycznym aspektem stosowania kosmetyków polecamy bloga Happy Rabbit, na którym Ewa przybliża problem testów na zwierzętach oraz kosmetyków wegańskich. Warto też wspomnieć o prężnie działających promotorkach naturalnej pielęgnacji – Agnieszce z Kosmetologia Naturalnie i Natalii – Nathsiw.

Monika: Zachęcamy też do tego, by oprócz naszego bloga, Facebooka i Instagrama, dołączyć do naszej grupy facebookowej „piggy dyskusje”. Jest to miejsce, gdzie nasi obserwatorzy dzielą się opiniami na temat przetestowanych kosmetyków, ale też omawiają kontrowersyjne kwestie związane z pielęgnacją. Wierzymy, że dobrym contentem należy się dzielić! Czytajcie składy, wybierajcie świadomie.