Wszyscy ich lubią i szanują. Strażacy dzięki swojemu poświęceniu i odwadze, cieszą się od lat najwyższym zaufaniem do służb publicznych w społeczeństwie. Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Strażaka. Poznajcie historię wrocławskiej straży pożarnej.

W Polsce Dzień Strażaka obchodzony jest jako święto zawodowe od 2003 roku. Międzynarodowe święto strażaków zapoczątkował australijski strażak J.J. Edmondson z Melbourne po tragicznej śmierci zmarłych pięciu kolegach – strażakach.

Świat bez strażaków byłby zgliszczem nadziej, marzeń i fantazji. Tylko strażacy bezinteresownie przeprowadzą staruszkę na drugą stronę ulicy, ściągną bezbronnego kotka z drzewa. Nikomu nie przeszkadza sadza na ich policzkach czy zabrudzony uniform. Mali chłopcy marzą o pracy w remizie strażackiej, o akcjach z gaszeniem pożaru czy jeździe wielkim wozem strażackim.

Jak większość historii działalność straży ogniowej we Wrocławiu sięgają średniowiecza. Wówczas rada miejska wydała szereg przepisów ogniowych określających powinności mieszkańców w razie wybuchu pożaru. W ówczesnych czasach ze względu na liczne zabudowania drewniane łatwo było o pożar, wówczas płonęły całe ulice lub kwartały zabudowań. System ratownictwa zmieniał się przez stulecia, jednak mimo zmieniającej się techniki i rozwiązań zdarzały się ogromne tragedie.

Jeden z pożarów miał miejsce w1628 roku. Spłonęło wówczas prawie 200 domów w okolicy placu Nowy Targ. W XVIII wieku ogień objął zabudowę Ostrowa Tumskiego. Wrocławscy strażacy aby dotrzeć jak najszybciej do miejsca zdarzenia, trzymali sprzęt gaśniczy w miejskich stajniach w okolicach ul. Świdnickiej. Wraz z rozwojem miasta konieczne stało się założenie stałych punktów gaśniczych ( przy obecnych ulicy Cybulskiego i placu Wróblewskiego). Jednak nie były to zawodowe jednostki ze stałą obsadą. Dlatego często zdarzało się, że sprzęt był niezadbany i brakowało odpowiedniej jego konserwacji.

21 czerwca 1858 roku powołano zawodową straż pożarną. Pierwsza komenda znajdowała się w stajniach miejskich. W 1872 roku strażacy przenieśli się do dawnych koszar Wehnera przy ul. Wierzbowej. Również w drugie połowie XIX wieku zaczęto planować budowę remiz strażackich w różnych częściach miasta. Głównymi architektami zajmującymi się planowaniem budynków byli  architekci  Richard Pluddemann i Karl Klim. W latach 30. XX wieku we Wrocławiu funkcjonowało, razem z budynkiem komendy głównej, 8 remiz straży pożarnej. Wówczas straż pożarna miała siedziby przy ulicach: Ołbińskiej (pierwsza powstała w 1890), Litomskiej, Gdańskiej, Krakowskiej, Gajowickiej oraz Wejherowskiej. Ostatnią wybudowano przy ul. Borowskiej, w 1938 roku.

Nowe budynki remiz przystosowane były do całodobowego pobytu strażaków, dlatego znajdowały się w nich sypialnie, sale do ćwiczeń i rekreacji. W górnych kondygnacjach ulokowano mieszkania służbowe. Początek XX wieku przyniósł kolejne zmiany, w każdej jednostce straży pożarnej znajdował się punkt pierwszej pomocy. Oczywiście początkowo strażacy do pożarów jeździli wozami zaprzężonymi w konie, na terenie remiz znajdowały się stajnie, wozownie i kuźnie.

Przełomowym momentem był rok 1910, wrocławska straż pożarna, jako pierwsza w Niemczech otrzymała motorowe wozy gaśnicze i drabiniaste wyprodukowane przez firmę Daimler – podaje dr Maciej Łagiewski.

Nowoczesne pojazdy – jak na tamte czasy – były przystosowane do gaszenia pożarów nawet w wysokich budynkach. Początkowo wozy nie miały zadaszonych miejsc dla strażaków, toteż strażacy stali bądź siedzieli na bocznych lub tylnych pomostach.

Palenie w piecach i kominkach wiązało się z pewnym ryzykiem, bardzo często dochodziło do zaprószenia ognia. Do jednych z najbardziej spektakularnych akcji strażackich we Wrocławiu doszło w 1933 roku, kiedy płonęła kamienica „Pod Gryfami” na Rynku. Pożar udało się stłumić, jednak kamienica wymagała remontu.

Aby zminimalizować skutki wybuchu ognia, w mieście rozmieszczono prawie 150 sygnalizatorów pożarowych i 7072 hydrantów. W 1937 roku we Wrocławiu pracowało ponad 280 zawodowych strażaków, dysponujących 9 wozami gaśniczymi i 8 drabiniastymi – podaje dr Maciej Łagiewski. Natomiast na peryferyjnych osiedlach oraz w podwrocławskich wsiach działa ochotnicza straż pożarna.

Faktem wartym zaznaczenia jest służba kobiet w straży. W czasie I wojny światowej, kiedy wielu strażaków zostało wysłanych na front, stanowiska asystentów ogniowych zastąpiły kobiety.

W czasie II wojny światowej strażacy stanęli przed najtrudniejszym zadaniem w czasie oblężenia Wrocławia w 1945 roku. W tym przypadku walka z ogniem była często z góry skazana na niepowodzenie. Na szczęście wojnę ocalało większość wrocławskich remizy. Jednak niszczeniu uległ niemal cały sprzęt.

Po wojnie do zniszczonego miasta zaczęli napływać nowi osadnicy, w śród nich również strażacy. W maju 1945 roku została zorganizowana prowizorycznie Miejska Zawodowa Straż Pożarna we Wrocławiu, na czele której stanął ppłk. Mieczysław Rakisz, który przed wojną pełnił obowiązki Naczelnika MZSP w Krakowie. Znany był z przywiązywania uwagi do wyposażenia technicznego i przygotowania fachowego. Jeszcze przed wojną wprowadził kursy doskonalenia zawodowego dla strażaków.

Zrujnowane miasto, brak sprzętu i ludzi było nie lada wyzwaniem dla tworzącej się straży pożarnej. Jednak strażacy wyjeżdżali na każde wezwanie i wraz z pracownikami niemieckimi organizowali akcje ratunkowe i zabezpieczali całe bloki, a nawet dzielnice przed szalejącą klęską pożarów.

Pierwsza siedziba straży pożarnej mieściła się przy ul. Sądowej, gdzie obecnie mieści się Sąd Wojewódzki. Warto przypomnieć, że ppłk. M. Rakisz postanowił wykorzystywać samochody z 1910 roku z Muzeum Pożarnictwa. W okresie początkowym z powodu braku pojazdów umożliwiających przewóz sprzętu, do akcji często udawano się pieszo. Zaraz po wojnie do najcięższych akcji można zaliczyć gaszenie pożaru w Ratuszu czy biblioteki Uniwersyteckiej. Ogromny pożar wybuch przy ul. Ofiar Oświęcimskich, a w czerwcu 1945 r. na ul. Robotniczej w pobliżu Dworca Świebodzkiego palił się skład amunicji.

W czerwcu 1945 roku siedzibę straży przeniesiono na ulicę Ołbińską, gdzie uruchomione zostały warsztaty i pomieszczenia na sprzęt. Warto zaznaczyć, że strażacy musieli wykazać się również jako konstruktorzy. Nie raz stworzyli samochód strażacki na otrzymanych podwoziach z demobilu wojskowego, dzięki czemu taki sprzęt umożliwiał prowadzenie często poważnych i długotrwałych akcji ratunkowych.

W maju 1945 roku było 6 strażaków, na koniec czerwcastan załogi wzrósł do 31 osób. Należy wspomnieć, że strażacy w tym okresie pełnili już normalną służbę, ale również  odbudowywali obiekty strażackie i remontowali sprzęt, oraz brali udział przy odgruzowywaniu miasta.

W 1950 roku na terenie miasta Wrocławia były zorganizowane 4-ry Oddziały Zawodowej Straży Pożarnej wyposażone w 8 samochodów, w tym 5 gaśniczych i 2 specjalne, 11 motopomp oraz inny niezbędny sprzęt pożarniczy. Tego roku Sejm uchwaliłustawę o ochronie przeciwpożarowej i jej organizacji. Stan osobowy w 1950 roku straży pożarnych na terenie miasta Wrocławia zwiększył się do 203 osób, powiększone zostały również zasoby sprzętu podstawowego niezbędnego do prowadzenia działań ratowniczych – podaje Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu.

W dniu 1 czerwca 1975 roku przeprowadzona została reorganizacja administracji państwowej powołano Komendę Straży Pożarnych Województwa Wrocławskiego i Miasta Wrocławia. Wewnętrznymi komórkami były służby: Organizacyjna, Zapobiegania Pożarom, Operacyjno-Szkoleniowa, Kwatermistrzowska, Finansowa i Techniczna.

Po reformie administracji i zmianą liczby województw w 1999 roku, na terenie województwa dolnośląskiego oprócz Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej działa 26 komend powiatowych Państwowej Straży Pożarnej wraz z jednostkami taktycznymi.

Nie można pomijać Ochotniczej Straży Pożarnej, która dział równie prężnie jak zawodowa. Obecnie w Polsce liczy prawie 19 tysięcy ochotniczych jednostek straży pożarnych. Bardzo często współdziałają z PSP w ramach krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Jednostki te skupione są w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP.