Nie kupuj – adoptuj! To hasło często pojawia się na grupach o domowej hodowli zwierząt. Marzenia o chomiku, kawii (śwince morskiej) czy innych, małych gryzoniach pomoże spełnić dom tymczasowy ZebrANe. Kim są? Jakie, często dramatyczne, historie spotykają domowe zwierzątka? Jakie są korzyści z adopcji?

Jest wiele organizacji, które zajmują się opieką nad opuszczonymi zwierzętami. Domy tymczasowe i schroniska kojarzą się jednak głównie z kotami i psami. Od lutego 2019 roku we Wrocławiu działa dom tymczasowy ZebrANe, który zajmuje się… gryzoniami. Dom tymczasowy założyła Ania Ostrowska, we Wrocławiu oprócz niej działają Kamil Pokorski i Małgorzata Metryka. Filia z Gliwic to Marzena i Natalia Malickie, Kraków- Karolina Sopel, a Gdynia- Barbara Konopko

Dla najmniejszych, często niezauważanych i pomijanych zwierząt

Ilość zwierząt niechcianych czy trzymanych w warunkach uwłaczających żyjącej istocie jest zatrważająca – mówi Kamil Pokorski, członek organizacji. ZebrANe powstało z chęci niesienia pomocy tym najmniejszym, często niezauważanym i pomijanym zwierzakom. Zaczęło się od chomików, następne były świnki morskie, a później ludzie sami zaczęli pytać czy nie przyjęlibyśmy myszki czy żółwia. Od lutego 2019 do dnia dzisiejszego przyjęliśmy 175 zwierzaków. 102 chomiki, 47 kawii, 2 króliki, 17 myszy, 2 myszoskoczki, 1 szczurka, 3 szynszyle i 1 żółwia. 141 znalazło kochający dom, 12 z powodu przeróżnych chorób odeszło u nas, 21 czeka na dom lub jest w trakcie leczenia, a jedna Grzanka została rezydentem paliatywnym. W 2021 przyjęliśmy 30 nowych podopiecznych.

Zwierzęta trafiają do domu tymczasowego z różnych źródeł – część jest oddawana przez byłych właścicieli, części znajdują sami wolontariusze w internecie, na platformach sprzedażowych, zdarza się także, że sklep rezygnuje ze sprzedaży żywych zwierząt i je oddaje. Aktywiści współpracują z innymi organizacjami, które przeprowadzają odbiory interwencyjne a nie mają możliwości zaopiekować się gryzoniami. Jest jeden warunek – zwierzęta muszą być przekazane bezpłatnie bo, jak mówi Kamil Pokorski, nie ma zgody na wspieranie nawet symbolicznymi kwotami ludzi, którzy krzywdzą zwierzęta,

Każdy podopieczny jest diagnozowany i leczony a następnie, jeśli jego zdrowie i stan psychiczny na to pozwala, szuka się dla niego nowego domu.

Takiego, w którym zwierzę jest szanowane i traktowane jak członek rodziny, gdzie będzie miał zapewnione nienaganne warunki bytowe i specjalistyczną opiekę weterynaryjną – mówi Małgorzata Metryka, wolontariuszka.

Ratunek dla gangu chomików Roborowskiego

Zwierzęta, które przebywają w domu tymczasowym, często mają za sobą dramatyczne historie o ludzkiej niewiedzy i braku szacunku dla potrzeb małych przyjaciół. Nadal na przykład pokutuje przekonanie, że chomiki to zwierzęta stadne. Absolutnie nie – chomiki to samotniki, trzymanie ich razem kończy się bójkami, nawet ze skutkiem śmiertelnym.

Mieliśmy kiedyś odbiór jedenastu ledwo żywych chomików mieszkających w jednej klatce – mówi Małgorzata Metryka. – Albo przyjęcie gangu chomiczników malutkich, popularnie zwanych chomikami Roborowskiego, w opłakanym stanie, z poważnymi ranami po ugryzieniach. Oryginalnie chomików było ponad 10, niestety zanim do nas trafiły, część została zwyczajnie zagryziona. Maluchy były mocno zinbredowane przez co większość z nich ma problemy z sercem i musi być pod stałą opieką kardiologiczną. Te historie zakończyły się głównie pozytywnie. Były też kawie, czyli świnki morskie, w bardzo złym stanie: Betty z ogromnym guzem w okolicy żuchwy, maleńka, wycieńczona Malinka, ze świerzbowcem nie do opanowania, Moris ze źle przeprowadzoną amputacją i poważnymi problemami z układem moczowym oraz Hera, dręczona przez samca, z przenoszoną ciążą, pękniętą macicą i zatorem. Żadna z tych świnek, mimo naszych starań i pomocy medycznej, nie przeżyła. Obecnie walczymy o życie Bolka, który wraz z Lolkiem został zakupiony w celu bycia ,,odstraszaczem” na szczury (nie, ten sposób nie działa, szczury miały je w poważaniu). Chłopcy żyli w stajni i zostali nam przekazani przez ludzi, którzy ich tam wypatrzyli. Loluś jest całkowicie zdrowy, zaś Bolek ma problemy z wątrobą i nerkami. Podajemy mu leki i kroplówki oraz robimy zastrzyki.

„Grzaneczka ostatnią operację zniosła nie najlepiej. Kilkukrotnie byliśmy przekonani, że to koniec, nawet pożegnaliśmy się z nią. Oczywiście chomik-karaluch znów nas zaskoczył i Grzania ponownie zmartwychwstała” – na fanpage ZebANe można przeczytać historię Grzanki, chomiczki Roborowskiego, która trafiła do domu tymczasowego z ogromnym guzem tarczycy. Została rezydentką – 21 marca przeżyła kolejną operację wycięcia guza macicy.

Mamy nadzieję, że mała będzie z nami jak najdłużej. Jest wyjątkowym, bardzo dzielnym chomikiem – mówi Małgorzata Metryka.

fot. ZebrANe – Dom Tymczasowy dla gryzoni

Przyjaciół się nie kupuje

Grzanka jest rezydentką domu tymczasowego ale większość zwierząt trafia do nowych domów. Adopcja jest jednym z najlepszych, najwdzięczniejszych sposobów, aby stać się opiekunem nowego członka rodziny. Kupując zwierzątko w sklepie zoologicznym albo na platformach ogłoszeniowych nieumyślnie wspiera się biznes rozmnażania zwierząt, najczęściej w okropnych warunkach. Nierzadko  kupuje się także zwierzę dzikie, chore, a czasami w ciąży. Nowego członka rodziny najlepiej jest kupować z zarejestrowanych hodowli lub adoptować. W tym drugim przypadku można także liczyć na wsparcie domu tymczasowego.

Maluchy, które wydajemy do adopcji, zawsze są dokładnie przebadane przez weterynarza ze specjalizacją z chorób zwierząt nieudomowionych – mówi Kamil Pokorski. – Często są po skutecznym leczeniu przeróżnych chorób pasożytniczych, układu oddechowego, układu pokarmowego i tak dalej. Maluchy są zdrowe, choć niektóre muszą brać do końca życia leki, co zawsze zaznaczamy w ogłoszeniu adopcyjnym. Są oswojone i przyzwyczajone do człowieka. Znamy ich charaktery, więc możemy dobrać potencjalny dom do konkretnego zwierzaka, tak, żeby zarówno nowy opiekun jak i zwierzak byli szczęśliwi.

Najważniejszym warunkiem przyjęcia zwierzęcia jest chęć współpracy domem tymczasowym i pewien budżet. Nawet małe gryzonie potrzebują dość dużo miejsca, a potencjalne wizyty weterynaryjne mogą być kosztowne. Dobrze, jeśli potencjalny adoptujący ma wiedzę o potrzebach danego gatunku, ale ZebANe wspiera także osoby początkujące, które dopiero wchodzą w świat odpowiedzialnej opieki nad zwierzętami. Można liczyć na wsparcie na każdym etapie – od poszukiwania dobrego weterynarza, przez zakup wyposażenia, po organizację transportu do nowego domu. Członkowie organizacji starają się również utrzymywać kontakt z Adoptującymi i pomagać na bieżąco w przypadku jakichś wątpliwości czy problemów.

Jak można wspomóc działanie domu tymczasowego?

Początki organizacji były bardzo skromne, Ania była w stanie przyjąć naraz jedynie kilka chomików. Dzięki rozrastającej się sieci filii w tym momencie możemy przyjąć prawie 40 zwierząt różnych gatunków naraz – mówi Małgorzata Metryka. – Oczywiście mamy apetyt na o wiele więcej. Zawsze cieszymy się nawet z najmniejszej wpłaty na naszą zrzutkę. Każda złotówka ma moc i pozwala nam na kolejne działania. Przyjmujemy także dary rzeczowe – najlepiej się z nami skontaktować i dowiedzieć, czego aktualnie najbardziej potrzebują zwierzaki. Moc mają także ludzie. Jeśli jest osoba chętna zostać jednym z naszych domów tymczasowych – zawsze chętnie porozmawiamy. Zajęcie to jest ciężkie, czasami trzeba sporo poświęcić, ale satysfakcja, kiedy zwierzę chorujące kilka miesięcy staje na nogi, i trafia do kochającego domu, jest niesamowita.