Sympatyczni ludzie odbiorą rzeczy, których już nie potrzebujesz. Ubrania, meble, akcesoria AGD, książki – na wrocławskiej „śmieciarce” codziennie pojawia się kilkadziesiąt postów osób, którzy chcą dać zbędnym przedmiotom drugie życie. Można tam znaleźć prawdziwe skarby i trochę osobliwości.

Grupy Uwaga – śmieciarka jedzie można bez wielkiej przesady nazwać ogólnopolskim ruchem społecznym. Idea zrodziła się w Warszawie, a inspiracją były pozostawione pod wiatą śmietnikową klasyczne, peerelowskie meble. Dominika Szaciłło, założycielka „śmieciarki” zrobiła im zdjęcie i umieściła w internecie – licząc na to, że ktoś je zabierze i wykorzysta. Początkowo jej celem było ratowanie skarbów minionej epoki – obecnie w Polsce jest ponad 250 lokalnych grup, na których można oddać lub odebrać… wszystko.

Jak przyjemnie pozbyć się niepotrzebnych rzeczy?

Aby oddać coś na “śmieciarce” wystarczy internet, aparat i trochę wolnego czasu. Jak dać przedmiotom nowe życie?

  1. Trzeba dołączyć do grupy Uwaga, śmieciarka jedzie – Wrocław i okolice – bardzo ważne jest, aby uważnie przeczytać regulamin. Ideą grupy jest ratowanie przedmiotów przed śmietnikiem – absolutnie zabroniona jest sprzedaż, a także wszelkie wymiany lub oczekiwania czegokolwiek w zamian za swoje rzeczy, nawet symbolicznej czekolady.
  2. Po zaakceptowaniu zgłoszenia możemy zamieścić swojego ogłoszenie – powinno zawierać zdjęcie i opis stanu przedmiotów, lokalizację i termin odbioru. Można także zaznaczyć preferowaną formę kontaktu.
  3. Umawiamy się z osobą, której chcemy przekazać rzeczy – i jeśli wszystko pójdzie dobrze, niedługo będziemy bogatsi o nową przestrzeń w mieszkaniu czy w piwnicy.

Drugim polem działania „śmieciarki” jest walka o lepszy los przedmiotów pozostawionych pod śmietnikami – a można tam znaleźć prawdziwe cuda. W grupie dużym zainteresowaniem cieszą się stare meble, krzesła, szkło, książki, a szczególną słabością są… pluszaki i porzucone rośliny. Aby spróbować uratować zauważony, porzucony przedmiot, trzeba na grupie umieścić jego zdjęcie oraz adres miejsca, gdzie można go znaleźć. W kwestii zainteresowanych jest, aby dotrzeć tam przed innymi – w dobrym tonie jest umieszczenie na grupie informacji, że dana rzecz została zabrana lub zniknęła.

Odbiory umówione czasami już po kilku minutach

Wystawione na grupie ubrania, artykuły gospodarstwa domowego, zabawki czy książki bardzo szybko znajdują nowego właściciela.

Dołączyłam do “śmieciarki” kilka miesięcy temu, uznając że jest to świetne miejsce do wystawiania niepotrzebnych mi już rzeczy, które zasadniczo są w bardzo dobrym stanie – opowiada Aleksandra, jedna z użytkowniczek grupy. – Jestem osobą, która często robi porządki w szafach i szafkach i wiele wartościowych rzeczy po prostu zostawiałam pod śmietnikiem, nie mając pojęcia, co się z nimi dalej dzieje. Kilkukrotnie wystawiłam swoje ogłoszenia na grupie i zaskoczył mnie odzew – często już w parę minut miałam rezerwację na wszystkie fanty. Dotychczas nie miałam większych problemów z osobami odbierającymi – zwykle pojawiały się tak, jak się umawialiśmy, ewentualnie dawały znać, że z jakiegoś powodu nie będą w stanie się pojawić.

Największą bolączką grupy są nieterminowe odbiory – osoby, które mimo deklaracji nie przychodzą po rzeczy. Często zdarza się, że nie stawiają się o umówionej godzinie – marnując czas osób oddających i zmniejszając szanse na znalezienie przedmiotom nowych właścicieli.

Straszna lalka i jeszcze straszniejsza doniczka

Chęć dawania przedmiotom drugiego życia jest czasami tak silna, że użytkownicy „śmieciarki” oddają rzeczy pozornie zupełnie nieprzydane. W kwietniu swoje pięć minut miała „straszna lala” – dziecięca zabawka, pomazana prawdopodobnie markerem. Pod postem pojawił się najpierw szereg dobrych rad, jak usunąć zabrudzenia, ale gdy autorka stwierdziła, że próbowała wszystkiego – pojawiły się głosy, aby lalkę wyrzucić. „Miałam coś podobnego. Wyniosłam do kosza i zmówiłam zdrowaśkę”, „Kropki na oczach, czytałam, ze robią więźniowie”. Ostatecznie jednak lalka posłużyła jako forma do… doniczki. Podobno jest jeszcze straszniejsza niż demoniczna zabawka.

Temat doniczek był zresztą eksploatowany w innej, śmieciarkowej akcji. Na początku marca grupę obiegła informacja o likwidowanej szklarni. Na terenie obiektu leżały porozrzucane doniczki – niektóre całe, część zniszczona. Dzięki użytkownikom grupy udało się wiele z nich uratować – zdobią teraz mieszkania wrocławian i wrocławianek.

fot. Uwaga, śmieciarka jedzie – Wrocław i okolice

Wszystkie historie i zdjęcia zostały przedstawione za zgodą Autorów.