Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro przechodzą do historii. Polacy zdobyli 11 medali – 2 złote, 3 srebrne i 6 złotych. Wrocław i Dolny Śląsk również mają w to wkład. Jak zapamiętają igrzyska sportowcy z naszego miasta i regionu?

wyniki wrocławskich sportowców w rio

Foto: Sławek,  https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15521889

Złote serce srebrnego medalisty

W bogatym dorobku Piotra Małachowskiego przed brazylijskimi igrzyskami brakowało już tylko jednego – tytułu mistrza olimpijskiego. Mistrzowi Europy i świata nie udało się sięgnąć po wyśniony złoty medal. Podobnie jak w Pekinie w 2008 roku musi zadowolić się drugim miejscem. Zawodnikowi Śląska Wrocław nie brakuje za to wielkiego serca. Spełni marzenie trzyletniego Olka z Lubania i wesprze jego leczenie. Chłopiec choruje na siatkówczaka, złośliwy nowotwór oka.

Małachowski jeszcze przed finałowym konkursem obiecał, że jeżeli zdobędzie medal, to przekaże go na szczytny cel. – Tuż po zawodach napisała do mnie Gosia, mama Olka, prosząc o pomoc w ratowaniu jej synka. Olek prawie od dwóch lat, czyli ponad połowę swojego życia, walczy z nowotworem gałki ocznej – mówił w mediach Małachowski.

Jedyną szansą dla chłopca jest kosztowna terapia w Nowym Jorku. Wszystko wskazuje na to, że dzięki Małachowskiemu i zaangażowaniu innych sportowców m.in. Marcina Gortata, uda się ją sfinansować. Cała kwota, którą uda się uzyskać z licytacji srebrnego medalu, zostanie przekazana Olkowi. – Jeżeli te pieniądze mogą komuś pomóc albo uratować życie, to dla mnie jest to jeszcze większa nagroda, motywacja i powód do radości – mówił Małachowski jeszcze przed zdobyciem srebrnego medalu.

Do podium zabrakło sekund

Poza Piotrem Małachowskim wrocławscy sportowcy najbliżej medalu byli podczas obu sztafet 4 x 400 metrów. Łukasz Krawczuk, Jakub Krzewina i Rafał Omelko w lipcu zostali wicemistrzami Europy w Amsterdamie. W Rio de Janeiro w finałowym biegu zabrakło im tylko dwóch sekund do podium i zajęli siódme miejsce. Jeszcze mniej dzieliło od brązowego medalu damską sztafetę z Eweliną Ptak w składzie, której również przypadła siódma lokata. Dla wszystkich wymienionych występ w igrzyskach olimpijskich i udział w finale był pierwszym w życiu.

W półfinale odpadli natomiast w biegach indywidualnych Rafał Omelko (400 metrów) oraz Joanna Linkiewicz (400 metrów przez płotki), oboje urodzeni we Wrocławiu. Linkiewicz – aktualna wicemistrzyni Europy – dosłownie otarła się o finał. Do awansu zabrakło jej zaledwie 0,36 sekundy.

Pierwszej rundy nie przebrnęła sztafeta sprinterek 4 x 100 metrów z Agatą Forkasewicz (13. miejsce w stawce). Po cichu mogliśmy liczyć na niespodziankę ze strony Roberta Sobery, który w lipcowych Mistrzostwach Europy skoczył o tyczce po złoty medal, stając się prawdziwą sensacją. W Brazylii zajął pechowe 13. miejsce i odpadł z rywalizacji już po eliminacjach. W swojej najlepszej próbie osiągnął wynik 5,60 metra, czyli tyle, co zawodnicy, którzy znaleźli się w czołowej dwunastce, popełnił jednak jeden błąd więcej niż przeciwnicy.

Pływackie rozczarowania

Od trzech medali Otylii Jędrzejczak na igrzyskach w Atenach w 2004 roku czekamy na olimpijski medal Polaka w pływaniu. Ani w Pekinie ani w Londynie nie udało się nam wskoczyć na podium. Przełomu nie było niestety także w Rio, a postawa pływaków dostarczyło zawodu kibicom.

Nieudane występy zanotowały Anna Dowgiert i Alicja Tchórz. W sztafecie 4 x 100 metrów stylem dowolnym zajęły 15. miejsce w eliminacjach. Dowgiert w wyścigu na 50 metrów zajęła 37. pozycję, niższe niż podczas poprzednich igrzysk. Alicji Tchórz udało się nieznacznie poprawić wyniki z Londynu, na 100 i 200 metrów stylem grzbietowym zajęła odpowiednio 21. i 20. lokatę.

Na ostatnim miejscu została sklasyfikowana męska sztafeta 4 x 200 metrów stylem dowolnym, do której trenerzy zabrali na igrzyska z wrocławskich klubów Pawła Wernera i Kacpra Klicha. To efekt dyskwalifikacji pływaków. Regulamin olimpijski nakazuje, aby zawodnicy, którzy nie startowali w konkurencjach indywidualnych, a zostali zgłoszeni do wyścigów w drużynie, wzięli udział chociaż w jednej serii sztafety. Wobec słabej formy Wernera trenerzy zaryzykowali i wystawili mocniejszy skład, który miał wywalczyć finał. W nim Werner by wystąpił i wymóg olimpijski zostałby spełniony. Plan jednak się nie powiódł i polska ekipa musiała zostać zdyskwalifikowana.

Dolny Śląsk i tak może być dumny

Podczas igrzysk olimpijskich śledziliśmy także występy innych sportowców związanych z naszym regionem. Za udane występy na korcie kciuki trzymaliśmy za Łukasza Kubota, zawodnika Krzyckiego Klubu Tenisowego Wrocław. Urodzony w Bolesławcu tenisista od lat tworzy z Marcinem Matkowskim najlepszy polski duet deblistów. W Brazylii nie mieli jednak szczęścia do rywali. Już w drugiej rundzie na ich drodze stanęli wysoko notowani Hiszpanie David Ferrer i Robert Bautista. Polacy przegrali 3:6, 6:7.

Ogromny powód do radości przyniosła nam Maja Włoszczowska, Sportowiec Roku 2014 na Dolnym Śląsku. Po ośmiu latach od srebrnego medalu na igrzyskach olimpijskich w Pekinie, powtórzyła największy sukces w swojej karierze. Dała się wyprzedzić tylko Szwedce Jenny Rissveds i po raz drugi została wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim.