Małgorzata Idzikowska-Trzeciak z Wrocławia toczy nierówną walkę z nowotworem złośliwym. Lekarze w Polsce uznali, że leczenie nie przynosi skutków i dali jej niecałe dwa lata życia. To niewiele, jak dla 34-letniej matki 9-miesięcznej córeczki. Ratunkiem jest kuracja w hiszpańskiej klinice. Kosztuje ono jednak 560 tysięcy złotych. Rodzina i przyjaciele muszą zebrać pieniądze do 28 lipca, bo wtedy rozpoczyna się kolejny etap leczenia, którego nie można przerwać.

Małgorzata Idzikowska - Trzeciak z mężem i Mają

Walka pani Małgorzaty z chorobą trwa od października 2014 roku. Po zabiegu wycięcia endometriozy na jajniku udała się na wizytę kontrolną. Okazało się, że nie wszystko zostało usunięte. Wyznaczono kolejny termin operacji – na kwiecień 2015. W międzyczasie pani Małgorzata zaszła w ciążę.

Ryzykowna operacja

Wydawało się to prawie niemożliwe. Nawet lekarz był zszokowany tym, że kobieta po zabiegu mogła zajść w ciąże. Operacja musiała być odłożona na co najmniej trzy miesiące, żeby dziecko połączyło się z matką pępowiną. Inaczej nie przeżyłoby operacji. W tym czasie guz urósł do monstrualnych rozmiarów i okazał się większy od dziecka. Maja, bo tak pani Małgorzata nazwała swoją córkę, miała zaledwie 6 centymetrów. Guz – 15. Mimo ogromnego ryzyka zdecydowano się na operację. Każdy błąd mógł zakończyć się tragicznie dla dziecka.

Podczas zabiegu surowica z guza wylała się do jamy otrzewnej. Lekarze zapewniali, że wszystko wyczyścili a guz na pewno był niezłośliwy. Dopiero później okazało się, że płyn zawierał jednak komórki nowotworowe. W piątym miesiącu ciąży małżeństwo usłyszało ciężką diagnozę – pani Małgorzata ma raka jajnika i konieczne jest rozpoczęcie chemioterapii.

Wrocławianka przeszła 4 cykle chemii. Jednocześnie cały czas aktywnie pracowała. Starała się odrywać myśli od swojej choroby. Dopiero trzy tygodnie przed planowanym terminem przerwała chemię i pojechała do warszawskiej kliniki. 17 listopada urodziła się Maja. Podczas porodu lekarzu usunęli pani Małgorzacie macicę.

Złudne nadzieje

Po powrocie do domu pani Małgorzata wznowiła chemię. Wydawało się, że są postępy. Początek 2016 roku okazał się bardzo budujący. Rodzina myślała, że po raku zostało tylko wspomnienie. Jednak badanie tomografem komputerowym i badanie PET – CT wykazały przerzuty w mięśniach brzucha i węzłach chłonnych. Cała rodzina ponownie wyjechała do Warszawy na kolejną operację usunięcia wszystkich zmian nowotworowych. Po zabiegu rozpoczęła się chemioterapia. Niestety rak okazał się na nią odporny. W Polsce zaproponowali tylko leczenie podtrzymujące życie. Na około 20 miesięcy.

Rodzina nie poddała się i znalazła dla chorej terapię w madryckim szpitalu. To oddział najlepszej kliniki leczenia nowotworów na świecie MD Anderson Cancer Center z Huston w USA. Tam zaproponowali terapię, która może wyleczyć. Niestety leczenie w hiszpańskim szpitalu kosztuje i to bardzo wiele. Rodzina i przyjaciele wrocławianki zdołali uzbierać 120 tysięcy na niecały pierwszy etap leczenia. Teraz potrzeba aż 560 tysięcy na kolejne cykle. Całą kwotę muszą zdobyć do 28 lipca. Wtedy rozpoczyna się kolejny etap leczenia, którego pani Małgorzata nie może przerwać.

Jak można pomóc pani Małgorzacie?

  • przesyłając pieniądze bezpośrednio na konto: 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425 Fundacja Siepomaga ul. 27 Grudnia 9A/14 61-737 Poznań z dopiskiem: Małgorzata Trzeciak-Idzikowska darowizna
  • przesyłając pieniądze poprzez stronę www.siepomaga.pl/ratunekdlagosi
  • wysyłając SMS na numer: 72365, o treści S4437 (koszt 2,46 zł brutto, w tym VAT).