W czwartek 5 listopada ruszył największy w Polsce i jeden z największych na świecie festiwal filmów fabularnych online, czyli połączona edycja Nowych Horyzontów i American Film Festival. Swoje “złote dziesiątki” przygotowały osoby odpowiadające za selekcję filmów, które będzie można zobaczyć do 15 listopada.

W programie wyjątkowej, połączonej edycji Nowych Horyzontów i American Film Festival znalazło się ponad 170 różnych filmów z całego świata. To zarówno przeboje z wielkich festiwali – jak Berlinale, Sundance, MFF w Wenecji i Toronto, jak i awangardowe tytuły, wyznaczające nowe ramy dla kinowego języka. Wszystkie filmy dostępne online można oglądać poprzez platformę zintegrowaną ze stroną nowehoryzonty.pl.

Aby pomóc Wam w wyborze filmów, które szczególnie warto zobaczyć, swoje złote dziesiątki, czyli festiwalowe “must-see” przygotowali Marcin Pieńkowski, dyrektor artystyczny NH, Ula Śniegowska, dyrektorka artystyczna AFF oraz Małgorzata Sadowska i Ewa Szabłowska – programerki NH. A “wisienką na torcie” jest filmowe top 10 Romana Gutka – dyrektora obu festiwali.

Proste rzeczy, reż. Grzegorz Zariczny

Złota dziesiątka Marcina Pieńkowskiego

  • Aida, reż. Jasmila Žbanić

Poruszający  dramat o jednej z najczarniejszych kart współczesnej historii Europy – masakrze w Srebrenicy. Film, który zostaje mocno w głowie i rozszarpuje serca widzów. Ale robi to nie na zasadzie terapii wstrząsowej, lecz subtelnie, dzięki przemyślanej konstrukcji i rewelacyjnej reżyserii.

Arcydzieło. Realizowana kilkanaście lat niezwykła, pełnometrażowa animacja o samotności, pamięci, czasie, przemijaniu. Usłyszeć raz jeszcze głosy Andrzeja Wajdy czy Ireny Kwiatkowskiej? Bezcenne.

Pandemia amnezji w słodko-gorzkim debiucie otwierającym tegoroczne Orrizonti w Wenecji. Nauka życia od nowa pokazana w czuły i często cudownie absurdalny sposób. Koniecznie.

  • Komar, reż. Filip Jan Rymsza

Odkrycie roku. Wysmakowane kino pełne zaskakujących pomysłów, w którym pobrzmiewają echa najlepszych dzieł Cronenberga. Hipnotyzujący film z pogranicza antykapitalistycznego manifestu i insect horror.

  • Luty, reż. Kamen Kalev

Film z canneńskiej selekcji, który pokazujemy dopiero jako drugi festiwal na świecie. Samotność w trzech etapach życia, które bułgarski reżyser pokazuje w wysmakowany i enigmatyczny sposób. Slow cinema ma się znakomicie.

Pulsujący, roztańczony, przedziwny film z Wybrzeża Kości Słoniowej, który podbił serca widzów festiwali w Wenecji i Toronto. Polityczna alegoria i wizualna moc kina. I Denis Lavant.

Kameralne, niemal paradokumentalne kino o ucieczce, zrywaniu i tworzeniu więzi, czy też po prostu o budowie rodziny. Uwielbiam wspaniały rytm tego filmu. Nie przegapcie.

Najlepsza część kontrowersyjnego, spektakularnego, porażającego projektu DAU, czyli „audiowizualnej makiety” Związku Radzieckiego, wziętej pod okrutny mikroskop.

Genialne wizualnie kino rozliczeniowe jednego z ciekawszych europejskich reżyserów. Totalitarny system kontra duchowieństwo, kolaboracja i wierność zasadom. Niby znamy, ale w takiej formie jednak nie widzieliśmy.

Nowe odczytanie Döblina, bliższe Refnowi niż Fassbinderowi, walące w twarz, epickie, hipnotyzujące barwami, boleśnie aktualnie.

Ostatnie słowa, reż. Jonathan Nossiter

Złota dziesiątka Uli Śniegowskiej

Symbolicznie ten tytuł musi znaleźć się na miejscu pierwszym wśród polecanych filmów pandemicznej edycji festiwalu. Z nieznanego powodu ludzkość prawie wyginęła, jeden z nielicznych jeszcze żywych znajduje ukojenie w… filmach. Jego przeżycia przypominają doświadczenia małego bohatera Cinema Paradiso, a przewodnikiem przez celuloidowy świat w jest także cudownie ocalony były projekcjonista z archiwum w Bolonii. W tej roli, równie zaskakujący, co fabuła, Nick Nolte.

I znów film pandemiczny, antycypujący lęk przed przynoszącym śmierć „wirusem”, choć nakręcony jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Zobaczymy tu Kate Lyn Shiel, w roli zagubionej dziewczyny, która nie może oprzeć się przeświadczeniu, że umrze następnego dnia. Tą dziwną „chorobą” zaraża kolejne osoby, które starają się jej pomóc. Przegląd postaw wobec tego nieokreślonego niebezpieczeństwa do złudzenia przypomina nasze reakcje wobec corony. To drugi film (po Zabójczym upale / Sun Don’t Shine z AFF w 2012) w reżyserii Amy Seimetz, współtwórczyni serialu Dziewczyna z doświadczeniem (Girlfriend Experience) znanej z roli Rachel w Smętarzu dla zwierzaków, a widzom AFF także z licznych ról u Joe Swanberga.

Co by było, gdyby… Całe szczęście, że niektóre z naszych pragnień pozostają w naszych głowach. A realizuje się tylko w filmie zdolnego reżysera. Robert Machoian, który gościł we Wrocławiu kilka lat temu z projektem God Bless the Child, powraca z intymnym portretem rodzinnym z amerykańskiej prowincji, przywodzącym na myśl Manchester by the Sea. Nie przegapcie tego przepięknego filmu! I wsłuchajcie się w ścieżkę dźwiękową autorstwa Petera Albrechtsena (autora dźwięku także do nowohoryzontowego Ostatni i pierwsi ludzie / Last and First Men w reżyserii Jóhanna Jóhannssona oraz Materny z konkursu Spectrum).

Już prawie nikt nie robi takich filmów w Ameryce: zmysłowych, na granicy eksperymentu wizualnego, a jednak emocjonalnie ujmujących. Sequel do Stópek (pokazywanych na AFF w 2013), przenosi nas do czasu, gdy Nico i Billie (dzieci reżysera), starsi o 7 lat i nadal zmęczeni nieodpowiedzialnym zachowaniem rodziców, udają się w świat w poszukiwaniu wolności. Oniryczne, a jednak zanurzone w rzeczywistości. Świetny dla nastolatek i do oglądania z nastolatkami.

Temu filmowi patronują Jarmusch i Joker. Maskę z namalowanym uśmiechem nosi bohater Suttona (Dark Night z AFF 2016), gdy snuje się po ulicach Brooklynu w towarzystwie przypadkowo spotkanej uciekinierki z tradycyjnego muzułmańskiego domu, także ukrywającej twarz za hidżabem. Nastrojowe i antykapitalistyczne kino, w sam raz na dzisiejsze niepokoje.

Mniej znane, reżyserskie oblicze Alana Balla, oscarowego scenarzysty filmu American Beauty i popularnych seriali Sześć stóp pod ziemią i Czysta krew. Przenosimy się w lata 70., by oczami studentki z prowincji poznawać szalony świat bohemy intelektualnej Nowego Jorku tamtych czasów i towarzystwo jej nieakceptowanego przez konserwatywną rodzinę ekscentrycznego wujka. I chłonąć jej liberalną obyczajowość, nie do przyjęcia w rodzinnym domu. Ożywcze, choć i smutne – biorąc pod uwagę, ile takich historii dzieje się do dziś.

Kolejna po Tajemniczej śmierci Sylvii Russo / Wild Canaries (AFF 2014) komedia kryminalna Lawrence’a Levine’a, w której ten popularny twórca indie dekonstruuje proces powstawania scenariusza takiego filmu: wyjazd na odludzie i wprowadzenie chaosu w relację przyjaciół, którzy kręcą film. Czy to właśnie ten film? Ile tu z obserwacji własnego związku, a ile prawdy o znajomych? W rolach głównych Aubrey Plaza i Christopher Abbot.

Niczego już nie możemy być pewni, a zwłaszcza tego, kto i jak nas obserwuje. I jak wykorzysta te informacje o nas, choćby deklarował, że to dla naszego dobra i bezpieczeństwa je gromadzi. Co więcej, okazuje się, że tak jak naukowcy, którzy je tworzą, urządzenia gromadzące nasze dane powtarzają czy zakładają pewne uprzedzenia rasowe i genderowe. Strach się bać.

  • Ratusz, reż. Frederick Wiseman

Wspaniała, choć długa lekcja demokracji i działania władz samorządowych. Tym razem klasyk amerykańskiego dokumentu obserwacyjnego, który uprzednio „podglądał” czytelników Biblioteki Publicznej, kadrę i studentów Uniwersytetu Berkley czy tancerzy Opery Paryskiej, wchodzi z kamerą do ratusza rodzinnego Bostonu i przygląda się z uwagą codziennej pracy urzędników różnych szczebli i różnorodności problemów, którymi ta instytucja się zajmuje. Zaskakująco wciągające.

Dwa w jednym: koncert i film. Dwie przyjemności najlepsze w realu, których pozbawia nas pandemia, na zakończenie American Film Festival jako wydarzenie specjalne! Spektakl teatralny nie tylko dla miłośników Davida Byrne’a i Spike’a Lee, który mistrzowsko przeniósł to sceniczne wydarzenie na ekran. I analiza amerykańskiej duszy w przeddzień wyborów prezydenckich. Nóżka podryguje, ale i główka pracuje.

Pierwsza krowa, reż. Kelly Reichardt

Złota dziesiątka Małgorzaty Sadowskiej

  • Eden, reż. Ágnes Kocsis

Choć widziałam Eden wiele miesięcy temu, nie opuszcza mnie obraz podróżującej autem kobiety w skafandrze kosmonauty, patrzącej na świat przez hełm oparty o szybę. Kocsis nakręciła jeden z najcichszych i najważniejszych filmów tego roku, na swój sposób film proroczy. W czasie izolacji, oddzieleni od siebie przez szyby, ekrany, przyłbice; tracimy bowiem kontakt z rzeczywistością i ze sobą. Czy Eden to film o depresji? O katastrofie klimatycznej, a może o wirusach i toksynach? O samotności? Pewnie, po trochu, o tym wszystkim – a najbardziej o tęsknocie za bezpośrednią, zmysłową relacją ze światem. Piękny,… zapierający dech w piersiach film. 

  • Szmer, reż. Heather Young

Patologiczna love story, docufiction o trosce, traktat o braku granic i o tym, jak dobrymi chęciami brukuje się piekło. Bohaterka tego filmu musi odpracować swoje alkoholowe wybryki w schronisku dla zwierząt, gdzie spotyka podobne sobie samotne, schorowane, niechciane istoty. Desperacko stara się je ocalić: z naciskiem na „desperacko”. Poruszające, empatyczne kino. 

Cacuszko z programu AFF. Film o początkach, oglądany w epoce końca. Empatyczne, czułe i na swój sposób pionierskie kino, które czasy osadnictwa portretuje z nieoczywistej perspektywy. Podczas gdy tak zwany Dziki Zachód kojarzy nam się z koniem, bizonem bądź mułem, amerykańska reżyserka w centrum opowieści stawia krowę. A dwóch bohaterów tego westernu miast napadać na dyliżanse i strzelać się w samo południe, woli piec ciastka. Jest tu zapowiedź brutalnej eksploatacji „zasobów” ludzkich i zwierzęcych, przedsmak kapitalistycznej klasowej pogardy, ale Pierwsza krowa jest także przepiękną balladą o solidarności i przyjaźni: wartościach niemal dosłownie pogrzebanych przez chciwość. Cudowny film o tym, że tylko empatia może ocalić Zachód przed całkowitym zdziczeniem.

Czy zejście do kopalni (o tym jest Aragane) można uznać za podążanie w stronę czułości? Oczywiście, że tak. Eseje japońskiej reżyserki, podsumowujące jej lata spędzone w Sarajewie, w szkole Béli Tarra, przekonują, że empatia jest wspólnym językiem wszędzie tam, gdzie zawodzą słowniki. Przekraczając językowe i kulturowe bariery japońska reżyserka (tegoroczna, pierwsza laureatka Nagrody im. Nagisy Oshimy!) przypomina, że film to nie cel, lecz medium. Które pozwala poznawać innych oraz siebie; śmiało schodzić w głąb i penetrować ciemności. 

Jeśli pragniecie filmowego odświeżenia zmysłów, nie przegapcie nigeryjskiego filmu o migracji, który zaprasza nas do miejsca, gdzie ta wędrówka się zaczyna; do momentu, gdy kiełkuje pierwsza myśl o wyjeździe. Rozgrywający się w Lagosie, zrealizowany na taśmie 35 mm, Eyimofe to także traktat o świecie wymagającym nieustannej naprawy – od telewizorów przez międzyludzkie relacje, po całe państwa; i o tych, którzy ów wieczny trud sklejania, przykręcania, recyclingu dźwigają na swoich barkach.

  • Dni, reż. Tsai-Ming Liang

Masaż dla oczu. 

  • Mariam, reż. Szaripa Urazbajewa

W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz, mieszka Mariam: dobra matka i posłuszna żona. W każdym razie do dnia, w którym jej mąż znika. Jako kobieta samotna, Mariam przeżywa dramat: nie jest przygotowana do samodzielności. Przekleństwo okazuje się jednak darem i kobieta powoli staje na własnych nogach, odkrywając drzemiącą w niej energię i siłę. Poruszający, intymny debiut kazachskiej reżyserki.  

  • Nasir, reż. Arun Karthick

Niepokojąco aktualny film o mowie nienawiści i nakręcanej przez nią spirali przemocy; o tym, jak ów raz wprawiony w ruch mechanizm nie zatrzyma się, dopóki czegoś lub kogoś nie zniszczy. Ale to, co w filmie młodego indyjskiego reżysera urzeka mnie szczególnie, to jego wrażliwość: oko do detali, poczucie humoru, mistrzostwo w budowaniu napięcia niemal od niechcenia, talent do tworzenia świetnych dialogów. Perełka. 

  • Truflarze, reż. Gregory Kershaw, Michael Dweck

To już repertuar AFF. Biała trufla wśród pospolitej filmowej grzybni, balsam dla duszy, czysta rozkosz, jaką przynosi obcowanie z tak cennymi okazami. Mowa tu o włoskich dziarskich staruszkach i ich pieskach – wytrawnych poszukiwaczach trufli. Pasja i tradycja kontra kapitalizm i rynki. Opowieść o miłości do życia i celebrowaniu przyjemności. Humor i melancholia. Najlepiej ujął to Kabaret Starszych Panów: „Na grzyby – w aromatów pełen las/ Na grzyby – przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz / Weźmy czegoś parę kropel / A na drzwiach wywieśmy o tem / Że ruszyliśmy w sobotę / bo powzięlismy ochotę”. Nie wiem jak wy, ale ja idę!

Pokochałam ten film od pierwszej sceny. Za swojskość i obcość chichoczące razem nad stojącym w letnim sadzie stołem. Absurdalna, dziwna, empatyczna, perwersyjna opowieść o pewnej rodzinie trzymającej się normalności, niczym tonący brzytwy, wytrąca z wszelkich filmowych przyzwyczajeń. Oglądanie tego filmu jest równie poruszające, jak obserwowanie własnych na niego reakcji: nieprzewidywalnych i nieoczywistych. Film zaskakujący, jak wybuch śmiechu na pogrzebie.  

Po kablach, reż. Camilo Restrepo

Złota dziesiątka Ewy Szabłowskiej

Ten film przyprawił mnie o gęsia skórkę, nie w przenośni, ale dosłownie. Drapiący, zmysłowy debiut greckiej artystki. Co i rusz kamera pokazuje świat z perspektywy psa. Zaciera granice między ciałami ludzkimi a zwierzęcymi. Faktury skór i futer bywają łudząco podobne, a bzyczenia, szczeki i piski słychać równie często co ludzką mowę. Kala azar to nazwa zakaźnej choroby atakującej psy, ale czasem przenoszącej się na ludzi. Proroczy obraz na czas pandemii, wywołanej brakiem szacunku dla zwierzęcego życia i śmierci.

Poetycki, wizjonerski film – taniec o fantomowych ciałach i zmaganiach z nowoczesną formą. Jaką moc mają dziś prace radykalnej sztuki i kina lat 70.? A jaką moc nad umysłem i ciałem może mieć uczucie, które też jest przeterminowane? Emocje są fizyczne, uczucia są faktami. Wciągająca choreografia ciał, umysłów i duchów rozwijająca się w intensywnym, tanecznym rytmie od tanga po Klausa Nomi. Więcej niż wow!

A gdybym była karaluchem, to o czym bym śniła? Śmierć spada na nas nagle. W jednej chwili śnisz, a w drugiej padasz trupem i co dzieje się z tym snem? Czy nadal tkwi w ciele? Jeżeli sny są chemicznymi reakcjami w mózgu, to powinny zostawiać w ciele materialny ślad. Więc o czym śnił karaluch? Już mówiłam, o zjedzeniu Brie de Meaux… Ekscentryczny projekt japońskiego wideoartysty pokazuje świat, gdzie lustrem ludzkich zachowań jest świat zwierząt. Ale tych najbardziej nam obcych, bo nie dających się łatwo antropomorfizować. Insektów.

Kultura materialna i fetysze narkobiznesu. Gęsty, alchemiczny film-egzorcyzm, w którym bohater mierzy się z własnymi demonami, a rzeczy odgrywają równie ważną rolę w opowiadanej historii, co ludzie. W oczach uciekiniera z religijnej sekty, świat jest obcy i dziwnie wyostrzony. Przypomina pop-artowy sitodruk. Detale są powiększone, a faktury przedmiotów prawie trójwymiarowe.

Jak wyglądałby sen „królewny” uzależnionej od internetu i psychotropów? W świecie zamieszkanym przez bio-mutanty, Xanax Girl szuka uprowadzonego pupila, foko-psa z głową chłopca. BDSM, okultyzm, filmowe aluzje, strach przed śmiercią i rozpaczliwe poszukiwania miłości. Animacja postinternetowego gwiazdora to jego własny dziennik snów w hobbystycznym oprogramowaniu 3D. 

Najbardziej liryczny film tegorocznego festiwalu. Pełny miłości, intymny list córki do nieżyjącej matki. Poetycki dokument, przywodzący na myśl filmy Agnes Vardy – splatający rodzinne historie i tajemnice z  vintage’owymi obrazami – jakie czasem można znaleźć w antykwariatach. Wzruszka!

Czasem ptaki są symbolami, czasem są po prostu ptakami. Kto się nie marzył choć raz, by oderwać się od tego wszystkiego i wznieść w powietrze? Po części film-sennik, po części amatorskie kompendium ornitologiczne. Dziwny i piękny film, który trudno streścić, ale na długo zapada w pamięć i odrywa od codziennej rutyny.

Uwaga, do czego może doprowadzić głowologia i hybrydowy manikiur! Zazdrosna Ruth porusza się śladem zmysłowych znaków, które wydaje je się, że zostawia tajemnicza rywalka. Czasem ma wrażenie, że ulega wzrokowym i słuchowym omamom, a dowody zdrady zdają się tylko wytworem fantazji. Gdy przestaje być czegokolwiek pewna, film bierze kolejny skręt i z psychologicznego thrillera zmienia w body horror. Pazurki klasa, ale nie chciałabym być w jej głowie!

Co mówią o nas rzeczy, które przez całe życie zbieramy. Gdy jedne zostają wyrzucone bez mrugnięcia okiem, jak tyko spełnią swoją rolę, inne zostają na dłużej. Albo na zawsze. Detektywistyczna układanka, gdzie spod warstw powszednich przedmiotów i anegdot, przebijają się małe odkrycia i niespodziewane olśnienia. Inspirujący!

Agnieszka Polska krąży wokół figury Reinera Wernera Fassbindera. Z filmowej komuny znika charyzmatyczny reżyser. Gdzie się podział, kim jest i dlaczego tak mocno wpływa na życie aktorów? Toksyczne relacje, przemoc, emocjonalne współuzależnienie. Czy alternatywny teatr jest idealnym habitatem dla drapieżników? Jak bardzo na czasie w kontekście ostatnich doniesień z Gardzienic, teatru Jana Fabre’a i wielu innych.

Zabij to i wyjedź z tego miasta, reż. Mariusz Wilczyński

Top 10 Romana Gutka

  • Dni, reż. Tsai Ming-liang
  • Gunda, reż. Victor Kossakovsky
  • Truflarze,reż: Michael Dweck, Gregory Kershaw; Włochy, Grecja, USA 2020
  • Tato, reż. Srdan Golubović