Wrocław: Zabytkowa willa z Kasprowicza nagle zniknęła. Konserwator zabytków chce zawiadomić prokuraturę

Bartosz Senderek • 2024-03-02 Wrocław: Zabytkowa willa z Kasprowicza nagle zniknęła. Konserwator zabytków chce zawiadomić prokuraturę

Zaalarmowany przez mieszkańców Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w sobotę rano interweniował przy ul. Kasprowicza. Doszło tam do niespodziewanej rozbiórki zabytkowej willi. – Nikt się do mnie nie zwracał z wnioskiem o wyburzenie, rozważam zawiadomienie prokuratury – mówi nam konserwator, który nakazał inwestorowi przerwanie robót.

Chodzi o budynek stojący na działce przy ul. Kasprowicza 23. Jak przekazał nam Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków Daniel Gibski obiekt ten, choć znajduje się na działce prywatnego właściciela, jest wpisany do rejestru zabytków, co zobowiązuje właściciela do konsultowania decyzji z konserwatorem. Z relacji mieszkańców wynika, że w sobotni poranek dokonano ekspresowej rozbiórki budowli z przełomu XIX i XX wieku.

– W sobotę rano willa została praktycznie wyburzona. Konserwator nie miał na ten temat żadnej wiedzy i nie opiniował takiego zamierzenia. Przedstawiciel firmy zajmującej się rozbiórką twierdzi, że działa na podstawie zgłoszenia do inspektora budowlanego pod pretekstem stanu. Ja tego stanu nie znam, nie mogę potwierdzić, żeby był tragiczny – przekazał w rozmowie z Wroclife.pl Daniel Gibski, który ujawnia że właściciel obiektu jakiś czas temu wnioskował do niego o możliwość rozbudowy willi, jednak otrzymał opinię negatywną.

Konserwator w sobotę rano wezwał pracującą na działce firmę do wstrzymania prac, przynajmniej do poniedziałku, kiedy będzie można skonfrontować informacje przekazywane przez inwestora z dokumentacją urzędową. – Zadziwiające jest też to, że na budowie nie było dziennika budowy. Prosiłem operatora koparki o udostępnienie mi takiego, żebym mógł dokonać wpisu, ale takiego nie dostałem – dodał konserwator. Na miejsce wezwana została też policja. Ok. godz. 13:00 sprawdziliśmy, że prace faktycznie zostały wstrzymane.

– Sprawdzimy czy takie zgłoszenie do nadzoru budowlanego było czy nie. Na pewno nie było stanowiska konserwatorskiego, a obiektu zabytkowego już nie ma. Najprawdopodobniej w tej sprawie będzie zgłoszenie do prokuratury – komentuje konserwator Gibski.

Zaniepokojeni sobotnimi wydarzeniami są też radni osiedlowi z Karłowic-Różanki, którzy w kwietniu ubiegłego roku wnioskowali do miasta o zmianę miejscowego planu zagospodarowania, tak by ochroną objęte zostały nie tylko poszczególne budynki, ale również cały historyczny układ Karłowic.

- To nieodracalna szkoda wyrządzona nie tylko historycznej tkance urbanistycznej naszego osiedla, ale także tkance społecznej. W ciągu kilku godzin zniknął element naszej lokalnej tożsamości, wspomnień, dzieciństwa. To wielka strata i mam nadzieję, że prokuratura dołoży wszelkich starań, aby tę sprawę rozliczyć. W kwietniu zeszłego roku jako Rada Osiedla Karłowice-Różanka wnioskowaliśmy uchwałą o objęcie tej historycznej części Karłowic miejscowym planem zagospodarowania, aby roztoczyć ochronę nad tym i wieloma innymi zabytkowymi obiektami. Wciąż czekamy na działania ze strony Urzędu Miejskiego w tej kwestii. Ochrońmy to, co jeszcze nam pozostało - apeluje dr Małgorzata Burnecka, Przewodnicząca Zarządu Osiedla Karłowice-Różanka, socjolog.

- Bardzo smutny widok. Nie tylko jako historyk sztuki, ale jako karłowiczanin wciąż miałem nadzieję na przywrócenie do życia tej willi. Była to bardzo dobra architektura, wpisująca się w zielony charakter naszego osiedla. Bliskość kościoła dawała znakomity potencjał do stworzenia restauracji obsługującej uroczystości, np. chrzciny. Niestety teraz to miejsce kojarzyć się może tylko ze stypą... - komentuje Krzysztof Ziental, historyk sztuki, współorganizator licznych spacerów kulinarno-architektonicznych po Karłowicach.

Do sprawy będziemy jeszcze wracać w przyszłym tygodniu.

Najpopularniejsze