My, kobiety z Teatru Kalambur. Powstała książka z opowieściami niezwykłych artystek [ROZMOWA]

Paweł J. Sochacki • 2023-08-23 My, kobiety z Teatru Kalambur. Powstała książka z opowieściami niezwykłych artystek [ROZMOWA]

Olga Szelc, autorka oraz miłośniczka literatury zdecydowała się na odnalezienie oraz wysłuchanie artystek, które tworzyły wyjątkową przestrzeń Teatru Kalambur i Kawiarni pod Kalamburem przy ulicy Kuźniczej.

Dlaczego zdecydowałaś się na zagłębienie w historii „Teatru Kalambur” i wskrzeszenie pamięci o nim w swojej książce „My, kobiety z teatru Kalambur. Herstorie”?

Przede wszystkim dlatego, że zarówno „Teatr Kalambur”, jak i „Kawiarnia pod Kalamburem”, o których w książce opowiadają moje rozmówczynie – to miejsca bardzo ważne dla wrocławskiej kultury. Ważne wtedy, ale i teraz – chociaż minęło tyle lat! Warto przypomnieć, że studencki „Teatr Kalambur” powstał w 1957 roku założony przez Bogusława Litwińca i Eugeniusza Michaluka. Istniał (później także jako scena zawodowa) do 1994 roku i choć od tej pory nie działa, nadal jest obecny w świadomości wrocławianek i wrocławian. Wymienia się go wśród innych ważnych wrocławskich kulturalnych marek; jest miejscem, które nadal kojarzone jest także na świecie.

Postanowiłam więc opowiedzieć o Teatrze z kobiecego, herstorycznego punktu widzenia. Dlaczego? Bo taki rodzaj narracji mnie interesuje. I z prostego powodu – do tej pory o „Teatrze Kalambur” opowiadali głównie mężczyźni. Nie jest to żaden zarzut. Po prostu takie były czasy, że mężczyźni zarządzali i opowiadali o tym, czym zarządzają. A ja chciałam oddać głos kobietom tworzącym i współtworzącym to miejsce. W książce opowiadają o Teatrze, ale nie tylko o nim: Halina Litwiniec, Krystyna Stoga, Krystyna Kawczak (Kutz), Ewa Dałkowska, Krystyna Krotoska, Krystyna Przychocka, Jolanta Chełmicka, Jolanta Grażewicz, Krystyna Paraszkiewicz-Pater, Urszula Kozioł, Mira Żelechower-Aleksiun, Wanda Ziembicką-Has, Elżbieta Lisowska-Kopeć, Lena Kaletowa, Maria Dobrowolska, Małgorzata Ziemilska-Dzieduszycka i Mira Ciechowska Nikodemska. Bohaterek pojawia się jednak o wiele więcej i bohaterów także, bo rozmówczynie mówią przecież o koleżankach i kolegach. A o tych ostatnich głównie z sympatią i z uznaniem.

Z czego najbardziej zasłynęło to artystyczne miejsce? Jakie znaczenie miało w życiu dawnego Wrocławia?

Łatwiej byłoby chyba powiedzieć, czym nie zasłynęło (uśmiech)! „Teatr Kalambur” to przede wszystkim wyjątkowe, nieoczywiste i niepokorne teksty. Przygotowano chociażby „Szewców” Witkacego w reżyserii Włodzimierza Wowy Hermana, na które to przedstawienie przychodziły tłumy widzów i z którym „Teatr Kalambur” objechał Polskę. Wspaniałą kreację aktorską w tym przedstawieniu stworzyła Krystyna Kutz w roli Księżnej Iriny Wsiewołodownej Zbereźnickiej-Podberezkiej. Spektakl otrzymał nagrodę główną Ministra Szkolnictwa Wyższego na Międzynarodowym Przeglądzie Teatrów Studenckich w 1965 roku w Warszawie (nie mogło być inaczej, publiczność szalała) oraz nagrodę międzynarodowej krytyki. Indywidualną nagrodę za reżyserię otrzymał wówczas również Włodzimierz Wowa Herman, a za rolę Sajetana – Janusz Hejnowicz. Ale następnego spektaklu na podstawie tekstu Witkacego już nie pozwolono Kalamburowcom wystawić… Jak wspomina Ewa Dałkowska: «Była też historia związana ze spektaklem „Męczeństwo i śmierć Macieja Gyubala Wahazara” również przez niego [Włodzimierza Hermana] reżyserowanym. Grałam w nim postać Świntusi Macabrescu. Spektakl musiała zobaczyć i zaakceptować cenzura. Bardzo trudno było grać, gdy na widowni siedzieli sami cenzorzy. Nie dopuszczono ostatecznie tego przedstawienia do rozpowszechniania, ale Bogusław Litwiniec zdążył przedtem zorganizować próbę generalną otwartą dla publiczności. To była wolność tworzenia, siła sięgania po rzeczy niepokorne, nieobojętne – wtedy i później». I tak przez lata Teatr Kalambur sięgał do tekstów m.in.: Witolda Gombrowicza, Urszuli Kozioł, Daria Fo, Mariana Pankowskiego, Josifa Brodskiego i wielu innych „niepokornych”, niejednokrotnie wojując z cenzurą. Można by długo wymieniać.

Kolejnym osiągnieciem Kalamburowców było stworzenie Międzynarodowego Studenckiego Festiwalu Teatru Otwartego. Festiwale to było potężne kulturowe doświadczenie dla co najmniej dwóch pokoleń. Pisała o tym Lena Kaletowa (wrocławska dziennikarka, aktorka studenckiego „Teatru Kalambur”, jedna z bohaterek książki) w albumie wydanym z okazji 57. rocznicy istnienia Teatru. „W latach 1967-1993 we Wrocławiu gościło 177 teatrów, towarzyszyli nam dziennikarze i krytycy (np. w 1978 r. było ich blisko 100), którzy promowali miasto nad Odrą na całym świecie. Dziesięć festiwali to nie wszystko. Agencja KALAMBUR zapraszała znane zespoły także poza festiwalami – były to najgłośniejsze spektakle i teatry, takiej jak: Bread and Puppet Theatre czy Le Grand Magic Circus. Odwiedzały Wrocław sławy reżyserskie światowego teatru alternatywnego, jak: Andre Benedetto, Jerome Savary, Peter Schumann, Richard Schechner, Eugenio Barba, a także wielcy artyści, jak: Pina Bausch, Min Tanaka, Boleslav Polivka czy Uwe Krieger”. Było to nie lada wyzwanie w tamtych czasach – sprowadzić do Polski i do Wrocławia awangardowe teatry. Przypominam, to są lata 60.,70., – nie ma Internetu, mało kto ma telefon, na każde działanie trzeba mieć pozwolenie. Organizatorzy Festiwalu byli jednak odważni, zdeterminowani i otworzyli we Wrocławiu kulturalne okno na Europę i na cały świat. Przyjeżdżały teatry z Europy, USA, a nawet z Japonii czy Islandii. Tego już nie dało się zatrzymać.

Kalambur to także działania wydawnicze i wystawiennicze. W ramach aktywności „Ośrodka Teatru Otwartego Kalambur” powstawały tomiki z serii poeta-pieśniarz z tekstami między innymi: Marka Grechuty, Wojciecha Młynarskiego, Andrzeja Poniedzielskiego, Andrzeja Waligórskiego, Macieja Zembatego, Leszka Długosza, Andrzeja Garczarka. Z autorami można się było także spotkać podczas organizowanych przez Kawiarnię wieczorów. Wielbiciele sztuk wizualnych z kolei odwiedzali Galerię Młodej Plastyki, a następnie Galerię na Antresoli, gdzie swoje prace wystawiali tacy artyści, jak: Eugeniusz Get-Stankiewicz, Jan Jaromir Aleksiun czy Jan Sawka i wielu innych.

A lata 80. to oczywiście „Kawiarnia pod Kalamburem”. Zarządzała nią Halina Litwiniec z grupą ochotników i zrobiła z tego miejsca wyjątkową instytucję kultury. Kawiarnia gościła mnóstwo znakomitości. Można było spotkać wrocławskich artystów oraz obejrzeć kameralne przedstawienia teatralne – poetyckie i śpiewane („Profesor Andrzej Breton i jego goście”, „Piosenki z Trójkąta Bermudzkiego” – reżyseria Andrzej Czerny oraz „A kto z nami trzyma sztamy, czyli piosenki z lwowskiej ulicy” – reżyseria Halina Dzieduszycka). Ten ostatni spektakl był pierwszym w Polsce publicznym wykonaniem lwowskich piosenek i cieszył się ogromnym powodzeniem. W pamięć bywalców zapadły również autorskie kabarety Artura Kusaja. Młodzi poeci słuchali tutaj surowych, lecz sprawiedliwych ocen Marka Garbali podczas „Turniejów Jednego Wiersza”, a w szacownym jury zasiadali obok niego między innymi: Marianna Bocian, Urszula Kozioł, profesor Andrzej Zawada. Do dziś odbywają się „Poniedziałki z Kalamburem”, benefisy i spotkania autorskie.

Włożyłaś wiele trudu w przygotowanie i opracowanie książki. Czy „Teatr Kalambur” jest dla Ciebie jakoś szczególnie ważny?

Tak, jest dla mnie ważny ze względu na to, że moi rodzice Maria Krajczyk i Stanisław Szelc byli z nim związani. Mama krócej, ale było to dla niej ważne miejsce i ważni ludzie. Myślę, że jest to także miejsce znaczące dla mnie jako wrocławianki. Opowieść o Kalamburze to przecież historia kulturalnego życia Wrocławia w latach 50., 60., 70., 80. Życia niezwykle inspirującego i często trudnego. Jednak, jak często podkreślały moje rozmówczynie – było warto! Studenckie życie kulturalne wówczas było bardzo silne, widoczne, znaczące, miało i ma wpływ na to, co się dzieje we Wrocławiu do dzisiaj. Mówiła o tym w wywiadzie np. Jolanta Chełmicka, która ponad dwadzieścia lat życia zawodowego spędziła w Kalamburze: «Lata 70-te były dla Wrocławia wspaniałe. Każdy akademik i każda uczelnia miały swoje kluby studenckie. Był też Klub Środowiskowy Pałacyk, najpierw przy ulicy Ofiar Oświęcimskich, potem przy ulicy Kościuszki w swojej właściwej siedzibie. [..] Talenty miały się więc gdzie rozwijać, powstawały jak „grzyby po deszczu” kabarety, teatry studenckie słynne na cały kraj, zespoły pantomimy i muzyczne. […] Wrocław był też miastem festiwali, również studenckich: Dni Muzyki Starych Mistrzów, Jazz nad Odrą, Festiwal Teatru Otwartego. Cały awangardowy świat przyjeżdżał do nas (głównie z powodu Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego i naszego Teatru Kalambur)». I proszę – Festiwal „Jazz nad Odrą” nadal istnieje i będzie w 2024 roku obchodził 60-te urodziny! Takich opowieści w książce czytelniczki i czytelnicy znajdą znacznie więcej.

Jak wyglądało docieranie do bohaterek rozmów? Czy każda z nich była w gotowości do rozmów i sentymentalnych powrotów do przeszłości?

Zanim w ogóle zaczęłam pracę, zapytałam, czy będzie taka gotowość. Była. Umawiałam się więc na indywidualne spotkania, czasem kilka razy. Nie udało mi się co prawda dotrzeć do Poli Raksy, która debiutowała jeszcze w „Piwnicy pod Edulem” (znajdującej się w Klubie Studenckim „Pałacyk”) w programie Kabaretu Kalamburek „Anioł sterany” w roku 1960. Ale wiadomo, że Pola Raksa od lat nie udziela żadnych wywiadów. Pozostało mi więc uszanować jej wolę. W książce się jednak pojawia – we wspomnieniach koleżanek, choćby Haliny Litwiniec, Krystyny Kawczak (Kutz) czy Krystyny Stogi.

Tak, moje rozmówczynie były gotowe na zanurzenie się we wspomnieniach, chociaż oczywiście było przy tym wiele emocji. I ja nieraz miałam łzy w oczach albo nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. To są wspaniałe, mądre, silne, mające nieraz nietuzinkowe poczucie humoru i wielką wrażliwość osoby. Dodam, że w przygotowaniu książki pomogło mi stypendium artystyczne Prezydenta Wrocławia w dziedzinie upowszechniania kultury.

Zgromadziłaś jakieś historie lub wspomnienia, których nie zdecydowałaś się zawrzeć w publikacji?

Było kilka takich. Dość osobistych. Te pozostaną między mną a rozmówczyniami.

W książce oddałaś głos kobietom, zaangażowanym w tworzenie i rozwijanie „Teatru Kalambur”. Myślisz o przygotowaniu kontynuacji, przedstawionej z męskiego punktu widzenia?

Jak już powiedziałam, takie publikacje miały miejsce w przeszłości i wypowiadali się w nich przede wszystkim twórcy-mężczyźni. Moim zdaniem brakowało więc istotnej części, a więc kobiecego głosu, który teraz się pojawił. W zeszłym roku ukazał się także (staraniem Michała Litwińca, Fundacji Kalambur, Fundacji na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu i wielu innych zaangażowanych w ten projekt osób) wspaniały album o działaniach „Kawiarni pod Kalamburem”. Pełen wspomnień z czterdziestu lat istnienie Kawiarni (obecnie „Art Café Kalambur”) i jej młodszej siostry „Kalaczakry” – przygotowanych przez m.in. Mirę Ciechowską-Nikodemską, Berenikę Nikodemską, Halinę Litwiniec, Michała Litwińca, Piotra Jakuba Fereńskiego. Bardzo go polecam każdemu zainteresowanemu współczesną historią kultury we Wrocławiu. Jednak w temacie „Teatru Kalambur” jest jeszcze sporo do zrobienia. Byłoby wspaniale, gdyby powstała np. praca (może doktorska, może magisterska?) na temat międzynarodowych festiwali, działań wydawniczych czy wystawienniczych. To cenna część historii Wrocławia.

Najpopularniejsze teraz

найбільш популярний

Оформити закордонний паспорт, ID-картку, посвідчення водія і страховку у Вроцлаві можна у ДП «Документ» за новою адресою

Оформити закордонний паспорт, ID-картку, посвідчення водія і страховку у Вроцлаві можна у ДП «Документ» за новою адресою

З 30 січня 2023 мобільний комплекс "Паспортний Сервіс" у місті Вроцлав працюватиме на прийом та видачу документів за новою адресою - Wrocław Stadium (Tarczyński Arena).
читати більше
Цікаві місця поблизу Вроцлава, які необхідно відвідати

Цікаві місця поблизу Вроцлава, які необхідно відвідати

Географічне розташування Вроцлава відкриває багато переваг, зокрема і можливість відвідати історичні місця, пам’ятки культури, архітектури та природні дива.
читати більше
Особливості оформлення закордонного паспорту для українців, які знаходяться в Польщі

Особливості оформлення закордонного паспорту для українців, які знаходяться в Польщі

У зв’язку з воєнними діями на території України багато громадян виїхали на територію Польщі по закордонних паспортах. Але є ті, які перетнули кордон з українським паспортом, свідоцтвом про народження або іншими документами. І для них є актуальним питання оформлення закордонного паспорту, як для дорослих, так і для дітей.
читати більше
Нова Пошта  -  у  місті Вроцлав

Нова Пошта - у місті Вроцлав

Мешканцям міста Вроцлав нарешті стали доступними послуги Нової Пошти.
читати більше