Gdzieś pomiędzy Lwowem a Wrocławiem. Rozmowa z wrocławską pisarką Moniką Kowalską
W wielopokoleniowej sadze „Dwa miasta” autorka z niezwykłą starannością i dbałością o szczegóły przybliżała nam zapomniany, powojenny obraz Wrocławia oraz zdegradowanego świata.
Lwów – Wrocław, Wrocław – Lwów. Dwa piękne miasta oddalone od siebie o setki wyboistych kilometrów. Naznaczone okrutną historią, obdarte z tożsamości i okradzione z marzeń. Oba te miejsca łączą też pragnący stabilizacji i spokoju ludzie. Przesiedlani, wywożeni oraz wielokrotnie przepędzani z kąta w kąt. W wielopokoleniowej sadze „Dwa miasta” autorka z niezwykłą starannością i dbałością o szczegóły przybliżała nam zapomniany, powojenny obraz Wrocławia oraz zdegradowanego świata.
Paweł J. Sochacki: Z niepokojem przyglądamy się temu, co obecnie dzieje się za naszą wschodnią granicą. Masz wrażenie, że historia ponownie zatoczyła koło?
Monika Kowalska: Niestety, tak. Znowu patrzymy ze strachem na Wschód… Kiedy ponad rok temu Rosja napadła na Ukrainę, chyba wszyscy zadrżeliśmy z trwogi. Wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie byłam w stanie tak wyraźnie wyobrazić sobie, co czuli moi bliscy 1 września 1939 roku, jak właśnie w lutym 2022. Ogromy strach, niepewność tego, co nastąpi później. I ta bezsilność, kiedy uświadomiłam sobie, że tam naprawdę giną ludzie, że Rosjanie atakują cywilów. Myśli o tym, czy przyjdą do nas i czy będziemy mieli dokąd uciec? Wiesz, gdy pisałam pierwszą część cyklu „Lwowską kołysankę” natknęłam się na zapiski najmłodszej z sióstr mojej babci. Kilkanaście stron o tym, jak wyglądał początek drugiej wojny światowej we Lwowie. Ciocia pisze o instrukcjach wydanych przez Obronę Cywilną: oklejaniu szyb paskami papieru, żeby zabezpieczyć je przed pęknięciem w razie wstrząsów spowodowanych wybuchami bomb, zamykaniu szybrów w piecach, schodzeniu do piwnic, gdy rozlegnie się sygnał syreny alarmowej… I teraz, ponad 80 lat później, działo się to samo! Mieszkańcy ukraińskich miast – także Lwowa – zabezpieczali się w identyczny sposób, co pokazywała telewizja. Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, pisałam Pozdrowienia z Wrocławia, trzeci tom Dwóch miast. Mijał wtedy niemal dokładnie rok od mojej wizyty we Lwowie, od zwiedzania tego pięknego miasta z ciocinymi zapiskami w ręku, chodzenia ulicami, o których opowiadały bliskie mi kobiety z mojej rodziny… Uświadomiłam sobie, że nie wiadomo, kiedy znowu będzie można pojechać do Lwowa. Znowu stał się miastem nieosiągalnym, takim, jakim był dla tysięcy Polaków którzy zostali zmuszeni, by osiedlić się na Ziemiach Odzyskanych. Znowu za Lwowem można tylko tęsknić… Tutaj również historia zatoczyła krąg.No i tłumy uchodźców przekraczających naszą wschodnią granicę. To już się kiedyś działo. I nie powinno mieć znowu miejsca…
Każda z Twoich książkę jest inna, ale wszystkie łączy sentymentalna i pełna osobistych przeżyć podróż w czasie. Pamiętasz, od kiedy stałaś się archiwistką rodzinnych wspomnień?
Nigdy nie spisywałam rodzinnej historii, więc nie byłam archiwistką w pełnym tego słowa znaczeniu. Wspomnienia „moich lwowianek”, zostały w mojej pamięci, w głowie i sercu. Historie „stamtąd” powtarzane mi bardzo często, serwowane przed snem zamiast bajek na dobranoc, piosenki, przepisy na potrawy, dykteryjki, anegdotki, wierszyki, słowa w bałaku, nazwy ulic, nazwiska znajomych, losy osób uwiecznionych na czarnobiałych fotografiach… Wszystkie te drobiazgi zapamiętywałam, wszystkie te ułamki wspomnień łączyły się w jedną, dużą całość, którą jednak dość późno spostrzegłam i ogarnęłam umysłem. Zaczęłam spisywać lwowską, a potem wrocławską historię mojej rodziny dopiero, kiedy pojawił się pomysł na cykl Dwa miasta, wizja wydania trzech tomów. I kiedy zabrakło tych wszystkich osób, które mi ją przybliżyły. Przetwarzałam wspomnienia w powieściach trochę jakbym robiła weki na zimę. Powidła śliwkowe otwiera się zimą i zjada z ogromnym smakiem, bo przypominają lato, słoneczne, beztroskie dni. Ja mogę teraz otworzyć którąkolwiek z napisanych przez mnie książek i wrócić tam, do Lwowa sprzed lat, do Wrocławia sprzed lat. Przeżyć tamte chwile, tamte zdarzenia jeszcze raz. Czytelnicy też mogą tak zrobić.
Właśnie ukazała się czwarta część Twojej sagi „Powrót do Lwowa” zamykająca serię „Dwa miasta”. Czy przypuszczałaś, że historia rozrośnie się to tylu tomów?
Pierwotnie rozpisałam historię na trzy tomy. Ale już podczas pisania trzeciego, pojawiła się propozycja a ze strony Wydawnictwa Książnica, żeby pociągnąć losy bohaterów dalej, bo czytelnicy się tego domagają. Początkowo stanowczo zaprotestowałam, bo zupełnie nie byłam w stanie wyobrazić sobie, jak miałoby to wyglądać, ani o czym jeszcze miałabym napisać… No i długo gryzłam się z myślą, że musiałabym pojawić się w sadze jako jedna z postaci. Bardzo mi się to nie podobało. Ale potem przyszła myśl, że przecież nie muszę kurczowo trzymać się rodzinnej historii… I zaczęłam sobie wyobrażać, co by było, gdybym wróciła do Lwowa? Fizycznie jest to obecnie niemożliwe (oby już niedługo!), ale gdyby chociaż w książce? Bardzo mnie kusiło, by znowu wyjąć mapy przedwojennego Lwowa, przeglądnąć albumy… I uległam. Tak powstał tom czwarty. Ale to już naprawdę ostatni.
Jak zareagowała rodzina, gdy dowiedziała się, że historia waszego rodu będzie czytana i przeżywana przez tysiące czytelników?
Nikt się specjalnie nie sprzeciwiał… Wiesz, cykl „Dwa miasta” nie jest historią prawdziwą w skali jeden do jednego. Niemal wszyscy bohaterowie mają swoje pierwowzory w rzeczywistości, przeżywają w większości prawdziwe historie, ale jednak są postaciami z książki, a literatura rządzi się swoimi prawami. Ostrzegłam bliskich, by nie czytali sagi jak naszego rodzinnego pamiętnika i oni mnie posłuchali. Traktują postaci z książki jak postaci fikcyjne. Najbliższa prawdzie jest „Lwowska kołysanka”. Losy sióstr ze Lwowa po prostu same się splatały w historię gotową do opowiedzenia. Natomiast kolejne części cyklu są oparte o dzieje rodziny, bardzo mocno, ale jednak tylko oparte. Myślę, że nasze losy są bardzo typowe i wiele rodzin mogłoby podobne historie opowiedzieć. I przez to moje książki są tak bardzo uniwersalne. Czytelnicy często piszą mi: chodziłem/chodziłam tymi samymi ulicami, co Tadek, też robiłam/robiłem zakupy w tym sklepie, pamiętam jak wyburzali tę czy tamtą kamienicę, chodziłam do tej szkoły, do tego kina… We wrześniu czytelnicy poszli ze mną przez ulice Wrocławia na spacer śladami bohaterów sagi. Wymienialiśmy się historiami i wspomnieniami, było bardzo sympatycznie. A to dlatego, że z „Dwóch miast” każdy może wyczytać kawałek Lwowa czy Wrocławia tylko dla siebie, rozpoznać swój własny ulubiony fragment miasta. I sądzę, że ta historia zaprasza do wspominania swoich losów, losów bliskich, przypominania sobie własnych ukochanych miejsc, adresów. Chciałam dać czytelnikom bilet na podróż wstecz. Każdy może pojechać!
Twoje serce bije mocniej dla Lwowa czy Wrocławia?
Jestem z Wrocławia. Ale i ze Lwowa. We Wrocławiu mieszkam całe życie, kocham to miasto, podoba mi się to, jak pięknieje, jak się zmienia. To moje miejsce na ziemi, tu wychowują się moje córki. A Lwów jest jak mityczne miejsce z ulubionej opowieści… Nie wiem, jak postrzegałabym to miasto, gdyby z niego nie wywodzili się moi bliscy. Lwów już na zawsze będzie miejscem, za którym będę tęsknić. Przede wszystkim dlatego, bo opowiadały mi o nim ukochane osoby, których już zabrakło. Lubię sobie wyobrażać – i piszę też o tym w moich książkach – że oni wszyscy wrócili do Lwowa, jakimś tajemniczym sposobem czas i przestrzeń się dla nich połączyły, przenikły… Opowiedz proszę czytelników, jakie wydarzenia lub wspomnienia z dzieciństwa najbardziej zachowały się w Twojej pamięci? Moim pierwszym i bardzo silnym wspomnieniem jest dzień, w którym urodził się mój brat. To był sierpień 1981 roku. Pamiętam, jak stoję z tatą pod szpitalem położniczym przy Glinianej, mama macha mi z okna na piętrze, a ja płaczę, bo chcę, się przytulić. Ale w dyżurce przy bramie siedzi bardzo groźny pan, który nie wpuszcza na teren szpitala… Miałam wtedy dwa lata i moja rozpacz była bezbrzeżna, do dziś szkoda mi tego zapłakanego berbecia, którym wtedy byłam... Zawsze, kiedy przechodzę obok budynku byłego szpitala, zastanawiam się, które to mogło być okno? Innym wyraźnym i nieco zabawnym wspomnieniem są… banany. Byłam dzieckiem kryzysu, które rzadko jadało egzotyczne owoce. Kiedy w naszym warzywniaku na Klecinie zobaczyłam banany, zielone i niedojrzałe, uparłam się, że muszę ich spróbować. Na próżno mama tłumaczyła mi, że nie nadają się jeszcze do jedzenia. Bardzo mi chyba na nich zależało, bo choć z natury byłam grzecznym dzieckiem, zrobiłam wtedy prawdziwą awanturę i tak długo płakałam, aż mama uległa i kupiła mi dwa. Pamiętam, że były twarde i smakowały jak surowe ziemniaki. Uznałam, że są wstrętne i na długie lata wyleczyłam się z jedzenia bananów. Gdy myślę o tej sytuacji teraz, wydaje mi się kosmiczna – co to były za czasy? Co to był za świat? Nie wiem, który to mógł wtedy być rok, 1983, może 84…
Praca nad którą z książek przysporzyła Ci najwięcej trudności, a którą pisało się najlepiej?
Bardzo dobrze pisało mi się „Lwowską kołysankę”. Ta historia wypłynęła po prostu z mojej głowy. Praca nad nią wiązała się ze szperaniem w rodzinnych dokumentach, najstarszych zdjęciach z rodzinnego albumu, zapiskach pozostawionych przez bliskich… Przez chwilę mogłam być bliżej tych, których już nie było. No i Lwów! Nocami, kiedy przeważnie pisałam, przenosiłam się po prostu do tego miasta, ja cierpiałam na chorobę, na lwowską gorączkę… Bardzo dobrze wspominam czas powstawania Kołysanki. Jako amok, ale słodki amok. Najgorzej wspominam pracę nad częścią trzecią „Pozdrowieniami z Wrocławia”. Na takie moje wrażenia złożyło się kilka czynników: pandemia i zamknięcie w domu, covid przebyty dwa razy, a w końcu wybuch wojny w Ukrainie… No i ból pleców, który towarzyszył mi wtedy nieustannie, prowadząc w końcu do unieruchomienia… Bo pisanie, chociaż nie wygląda, to ciężki wysiłek fizyczny! Mile wspominam moment „oświecenia”, którego doznałam przy pisaniu „Powrotu do Lwowa”. Kiedy już straciłam nadzieję, że powstanie książka, która mnie jako autorkę w pełni zadowoli, wpadłam na pewien fabularny trop. I nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce, historia zaczęła się „kleić”, losy bohaterów splatać tak, jak powinny, a powrót do Lwowa okazał się również powrotem do mojego dzieciństwa i młodości i praca nad nim przyniosła mi sporo radości. Historia wreszcie popłynęła. Co prawda dopiero dwa tygodnie przed deadlinem….
Nad czym obecnie pracuje Monika Kowalska?
Nad kilkoma rzeczami jednocześnie. Jestem na półmetku, a nawet dalej, powieści o ciężkich stalinowskich czasach. Przyjaźń dwóch kobiet, które poznały się w tragicznych więziennych okolicznościach, afera szpiegowska, powojenny Wałbrzych, fabryka porcelany… Tak w kilku słowach mogłabym streścić tę książkę. Jej bohaterki mają swoje pierwowzory w rzeczywistości. Poza tym po głowie chodzi mi bardzo mroczna historia czasowo i geograficznie umiejscowiona w okresie potęgi Austro-Węgier. Zresztą jeden krótki tekst z w którym odnaleźć można elementy grozy już napisałam, ukaże się za czas jakiś w pewnej antologii. I wciąż dopracowuję kryminał. Mogę zdradzić, że w tej kwestii, sprawa też już mocno ruszyła z miejsca…
Dziękuję za poświęcony czas oraz rozmowę.
Najpopularniejsze teraz
-
Nowe zasady parkowania przy Magnolii. Jak zmienił się parking? [ZOBACZ ZDJĘCIA]
-
Śląsk Wrocław planuje wzmocnić kadrę przynajmniej trzema zawodnikami. Znamy pierwsze nazwisko, które jest wiązane z klubem. To środkowy pomocnik
-
Woda jako źródło życia: MPWiK i Strażacy razem na rzecz mieszkańców!
-
Citroën C5 Aircross – komfortowy SUV już od 999 zł netto miesięcznie z ochroną Citroën We Care do 8 lat – sprawdź aktualne promocje w salonie Citroen MM Cars, Wrocław al. Karkonoska 50
-
Błaszczykowski, Boruc, Piszczek i Mila kontra Del Piero, Rivaldo, Quaresma i Szewczenko. Już jutro wielki mecz legend na Tarczyński Arena [Jak dojechać]
-
Polska - Reszta Świata na Tarczyński Arena. Błaszczykowski, Mila, Piszczek Boruc vs. Del Piero, Rivaldo. Zobacz zdjęcia, Polacy nie dali szans rywalom.
-
Płatny Facebook, Instagram i WhatsApp? Meta zaczyna gotowanie żaby
-
Poznaj najpiękniejsze trasy kolejowe regionu. Wraca Dolnośląski Bilet Weekendowy
-
Ponad 650 mieszkań na wynajem. SIM Wrocław szykuje inwestycję na Wojszycach
-
Najlepsze technika we Wrocławiu. Które technikum wybrać? [LISTA, RANKING 2022]
-
Sprawdź, dokąd polecą Wrocławianie na długi weekend czerwcowy
-
Miasto wyremontuje ulicę Zaporoską
-
Płatne parkowanie pod Magnolią. Znamy nowe zasady!
-
Niedziela handlowa przed Wielkanocą. Jak w tą niedzielę otwarte są centra handlowe we Wrocławiu? [27.04.2025]
-
Rusza nabór wniosków na lokalne inicjatywy mieszkańców Dolnego Śląska
найбільш популярний
Цікаві місця поблизу Вроцлава, які необхідно відвідати
Географічне розташування Вроцлава відкриває багато переваг, зокрема і можливість відвідати історичні місця, пам’ятки культури, архітектури та природні дива.
Особливості оформлення закордонного паспорту для українців, які знаходяться в Польщі
У зв’язку з воєнними діями на території України багато громадян виїхали на територію Польщі по закордонних паспортах. Але є ті, які перетнули кордон з українським паспортом, свідоцтвом про народження або іншими документами. І для них є актуальним питання оформлення закордонного паспорту, як для дорослих, так і для дітей.



