Nawet wrocławska autorka nie wie, komu zginął trup
Komu zginął trup? Gdzie są moje zwłoki? Jeremi Organek zaczyna wątpić w swoje zdrowe zmysły, kiedy ze stołu sekcyjnego znika ciało młodej kobiety. Tymczasem w jej istnienie nie wątpi Linda Miller, która postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczej zguby. Rozmawiamy z Małgorzatą Starostą, wrocławską autorką kryminałów.
Paweł J. Sochacki: Rozmawiamy z okazji zbliżającej się premiery najnowszej powieść „Komu zginął trup?”. Czy spodziewałaś się, że stworzysz kontynuację książki „Gdzie są moje zwłoki?”?
Małgorzata Starosta: I tak, i nie. Tak, dlatego że Organek jest niejako dobrem publicznym, bo przecież nie ja go wymyśliłam, tylko moi czytelnicy (na Facebookowej grupie autorki czytelnicy razem z nią wymyślali postać, przyp.red). Nie, ponieważ długo nie miałam pomysłu na kontynuację – jakoś nie mogłam trafić na temat historyczny, który ująłby mnie tak jak ten w pierwszym tomie. Ale bardzo się cieszę, że ostatecznie się udało!
W „Komu zginął trup?” Twoi bohaterowie ponownie muszą zmierzyć się z zagadką kryminalną zabarwioną czarnym humorem. Skąd czerpiesz pomysły?
Prawdopodobnie z tysięcy przeczytanych kryminałów i obejrzanych seriali i filmów. Od wczesnej młodości ciągnęło mnie do zagadek, tajemnic i łamigłówek, przez wiele lat nie czytałam niczego innego niż powieści detektywistyczne i kryminalne (trochę jako bunt przeciw lekturom na polonistyce), więc zebrała mi się solidna baza danych. Największa trudność polega na opowiedzeniu historii skoncentrowanej wokół zbrodni w sposób oryginalny. Bo przecież tak motywy, jak i uczestnicy zbrodniczych historii zostali już do cna ograni przez tysiące lat, więc w tym jest ambaras, żeby wyszło intrygująco i świeżo naraz.
Czy to prawda, że w Leśnicy powstają Twoje najlepsze książki?
Trudno mi to ocenić, ponieważ część z nich powstała w Bierzowie niedaleko Sycowa, część w Jastrzębiu-Zdroju, a matka swoich dzieci nie porównuje. Nie wiem, które są najlepsze, ale z całą pewnością zdecydowana większość powstała w Leśnicy, a w kilku Leśnica pojawia się jako tło akcji. No i Jeremi Organek mieszka w Leśnicy, więc możemy uznać, że to doskonałe miejsce do życia.
Bycie pisarką wymaga sporej samodyscypliny oraz zaparcia. Sama musisz być dla siebie sterem i okrętem. Zawsze taka byłaś?
Wydaje mi się, że każdy, kto decyduje się na realizację samodzielnych projektów, musi być zdyscyplinowany, ale przede wszystkim zdeterminowany. Choć z boku mogę wydawać się poukładana od linijki, najlepiej wychodzi mi zarządzanie chaosem. Współczesny twórca to trochę człowiek-orkiestra, musi być swoim managerem, szefem, mecenasem, krytykiem, więc musi mu się chcieć. Jeśli się chce, to wszystko się da. Zatem, odpowiadając trochę przewrotnie: jestem zaparta i zdeterminowana, poukładana bywam. I zawsze tak było.
Tworzysz fikcję literacką z gatunku komedii kryminalnej, powieści obyczajowej, romansu a nawet fantastyki. Nie gubisz się w tych światach?
Moim zdaniem to historia decyduje o konwencji w jakiej zostanie opowiedziana, nie odwrotnie, więc nie ma mowy o gubieniu się. Jeśli chcę opisać losy dziewczyny na rozstaju dróg, która decyduje się na całkowitą zmianę życia, a po drodze spotyka wielką miłość i odkrywa prawdę o swojej rodzinie, to nie mogłabym wybrać konwencji komediowej. Kiedyś, dawno temu, wydawało mi się, że autorzy tworzą w konkretnym nurcie, bo jest on im z jakichś powodów najbliższy, na przykład zaczytywali się nim albo zwyczajnie podobają im się pewne rozwiązania fabularne i konstrukcyjne. Odkąd sama zaczęłam pisać, wyraźnie widzę, że „szufladkowanie” twórców następuje wskutek sił zewnętrznych: czytelnicy nie lubią, kiedy ich autorzy nagle sięgają po inne konwencje gatunkowe. I to nie jest dobre, bo jeśli autor nie szuka nowych ścieżek, zwyczajnie przestaje się rozwijać. Nawet królowa kryminału pisała powieści obyczajowe, a J.K.Rowling stworzyła fenomenalną serię z prywatnym detektywem.
Jesteś autorką osiemnastu książek. Masz jeszcze jakieś inne pasje oprócz pisania i ich redagowania?
Teraz zasadniejsze byłoby pytanie: masz jeszcze czas na cokolwiek innego? Nie mam! Z trudem wyłuskuję godzinkę na codzienną lekturę. A tak poważnie mówiąc: od zawsze lubiłam wszystko, co wiązało się z rękodziełem, ale już dawno przestałam znajdować na to przestrzeń. Kocham teatr, ale też rzadko go odwiedzam, mimo że kiedyś stanowiło to stały punkt w każdym tygodniu. Wciąż lubię gotować i piec, choć najchętniej robię to w wakacje, kiedy mam więcej wolnego czasu. Aktualnie praca zawodowa i pisarska oraz życie matki-Polki pochłaniają mnie bez reszty.
Na koniec najważniejsze pytanie, czy zdradzisz czytelnikom: „Komu zginął trup?”?
A wiesz, że już nawet nie pamiętam?! Pisałam tę powieść kilka miesięcy temu, później czytałam kilka razy podczas redakcji, ale mam tę cudowną cechę, że natychmiast zapominam, dzięki czemu mogę zająć się kolejną historią. Tak że – mimo szczerych chęci – niestety nie wiem.
Najpopularniejsze teraz
-
Do 20 tys. zł na wydanie płyty lub singla. Wrocław uruchamia program dla lokalnych muzyków -
Rowery Kross dla nastolatka: co warto sprawdzić? -
Wrocław: 16 kamer znów poluje na piratów drogowych. System RedLight wrócił! -
Zabytkowym pociągiem z Wrocławia w Góry Sowie -
Oto najlepsze licea we Wrocławiu. Jedna szkoła w krajowej dziesiątce [RANKING 2026] -
24 nowe instytucje w programie Nasz Wrocław. Do 2 wejdziemy za darmo! -
Europejski turniej baseballu we Wrocławiu. Droga na Olimpiadę Los Angeles 2028 -
Wrocław: Kompletnie pijani nastolatkowie zdewastowali przystanek przy Zwycięskiej [ZDJĘCIA] -
We Wrocławiu powstało Centrum Druku 3D. Sprawdziliśmy, co tam się drukuje [ZDJĘCIA, WIDEO] -
Amazon otwiera centrum logistyczne w Dobromierzu koło Świdnicy. 1000 nowych miejsc pracy i stawki od 31,50 zł brutto za godzinę -
Jagodno i Wojszyce wreszcie doczekają się parku! Wrocław przejął teren pod Zielony Klin Południa -
Wrocław: Od lipca o 19,5% wzrosną ceny za wodę i ścieki [NOWE STAWKI] -
Wrocław: Koniec darmowego MPK dla Ukraińców -
Dwa nowe sklepy we Wroclavii. 400 m² dla miłośników mody [ZDJĘCIA] -
Sylwetka Śląska Wrocław - analiza sezonu 2024/25 PKO Ekstraklasy
