Jak ryba w wodzie
Od hutnika do cyklisty – tak wyglądałaby w dużym skrócie ciekawa, 800-letnia historia Doliny Baryczy. Oprócz pouczającej podróży w czasie, także w przestrzeni jest tam kilkaset kilometrów do przebycia oraz niezliczona liczba miejsc do odkrycia. Stawy Milickie to miejsce magiczne, a przy tym idealne dla miłośników rowerowych wycieczek.
Szczęśliwe okoliczności
Zaczęło się od średniowiecznej metalurgii. Ślady znajdziemy w nazwach – Ruda Żmigrodzka, Ruda Sułowska, Ruda Milicka, Kuźnia Czeszycka czy Stara Huta – oraz w ścianach domów z rudy darniowej. Wyrobiska po niskożelazowych złożach szybko zalała woda. Tak powstały pierwsze stawy. Drugą dogodną okolicznością była leniwa Barycz i minimalny spad terenu. Pozwoliło to tworzyć rozległe akweny za pomocą niewysokich wałów. Dzięki pracy kolejnych pokoleń powstała tu przysłowiowa kraina mlekiem i miodem płynąca. W połowie XVII wieku kompleks osiągnął szczyt swojego rozwoju.
Sztuka kompromisu
Później nie było już tak łatwo. Zawirowania historyczne oraz rozwój intensywnego rolnictwa zmniejszyły opłacalność hodowli ryb. Wiele stawów przekształcono w pola uprawne. Po drugiej wojnie światowej nowych gospodarzy czekało odrestaurowanie zaniedbanego systemu. Jednocześnie dostrzeżono jego walory przyrodnicze, a w szczególności ornitologiczne. A trzeba sobie jasno powiedzieć, że niezliczona ptasia czereda korzysta tutaj z pracy rybaków. Z jednej strony mamy więc rezerwaty, a z drugiej gospodarkę, na którą trzeba ciężko pracować, by wszystko (i to pływające, i to latające, a w dalszej perspektywie chodzące) wykarmić.
Zawsze piękne
Trzecim, z czasem coraz ważniejszym elementem układanki stali się turyści. Stawy Milickie mają nieodparty urok, a spacer czy jazda groblami dostarczają solidnej porcji endorfin, które pozostają w krwioobiegu na dłuższy czas.
Zafascynowani regionem są także koneserzy systemów hydrotechnicznych rozsianych po całym terenie. Na szlakach spotkamy kolekcjonerki ptasich obserwacji, pięknoduchów kochających krajobrazy i ciekawskich, którzy każdy jaz i każdego mnicha obejrzą. A także hedonistów i hedonistki sprawdzających jakość tutejszych kart dań oraz wszystkich, dla których wypoczynek na łonie natury jest najlepszym z możliwych pomysłem na spędzenie wolnego czasu.
Rowerowe rewiry
Można po Stawach Milickich podróżować autem, można spacerować, szybować nad nimi motolotnią, ale... tylko rowerem dotrzemy szybko i wszędzie. To sposób na bezkompromisową maksymalizację wrażeń (nie dotyczy oczywiście obserwacji ptaków, bo tam trzeba siedzieć w czatowniach; ale jest to temat na zupełnie inną opowieść). A ponieważ teren jest rozległy (60×30 km), a zakamarków bez liku, to nawet na dwóch kółkach można go poznawać latami. Oprócz zapierających dech w piersi wodnych pejzaży można tu spotkać stare zarośnięte bruki, zabytkowe urządzenia hydrotechniczne, mokradła rezerwatowe, przepiękne parki przypałacowe i zabytki architektury.
Na początek proponuję parę szlaków oznakowanych w terenie. Chociaż nie są one czasami zbyt dobrze dopasowane do potrzeb współczesnych turystów (podstawowa wada: mają one często przebiegi liniowe), to naprawdę warto się z nimi zapoznać. Trasy i dokładne recenzje znajdziecie na www.rowerem.info i w aplikacji Dolny Śląsk rowerem.
Rodzinom z maluchami polecam ścieżki przyrodnicze i dydaktyczne:
- w Niezgodzie (Trzy Stawy – 9 km),
- w Krośnicach (Wokół Stawów – 8 km),
- w Rudzie Milickiej (w Krainie Stawów – 9 km),
- w Rudzie Sułowskiej (Stawy Trześniówki – 5 km).
Dla niezmotoryzowanych:
- piękny odcinek pomarańczowego szlaku Doliny Baryczy ze stacji kolejowej w Odolanowie do stacji w Miliczu (41 km) lub – dla tych, którzy bez mrugnięcia okiem idą na całość – bezkompromisowo, od razu do Żmigrodu (82 km).
Po prostu lubiącym jazdę:
- niedawno skończoną drogę rowerową ze Żmigrodu do Grabownicy (tam i z powrotem 100 km).
Ciekawskim łazikom, którzy nie boją się ciut trudniejszych odcinków:
dwie zaznaczone na mapie na fioletowo, autorskie pętle:- Wzgórzem Czarownic – 35 km,
- Stawno – Potasznia – 39 km.
Solidna motywacja
Uderzmy się w pierś i powiedzmy szczerze: czy umartwialibyśmy się godzinami na twardawym siodełku, gdyby w perspektywie nie czekała nas solidna nagroda? A co powiecie na pachnącą świeżutką rybkę, do której przybliżamy się z każdym ruchem korby? Czy to jest dostateczna motywacja, aby przyjechać w Dolinę Baryczy? Postawić auto na przyrestauracyjnym parkingu, uspokoić sumienie, wykręcając jakąś pętelkę, a na końcu zasiąść do stołu, fundując sobie (i bliskim, których namówiliśmy na wyprawę) zasłużone rozkosze. Aby podwyższyć walory poznawcze, koniecznie trzeba zamówić różne gatunki ryb. Tak, aby chwilę później z miną konesera móc rozpatrywać różnice w smaku, kolorze, zapachu, konsystencji, kruchości i sprężystości. Po czym, jak zawsze, wyjdzie nam niezawodnie, że najlepszy jest oczywiście sum.
Królestwo karpia
Gwoli prawdzie główną specjalnością i marką jest słynny Karp Milicki. Dostaniemy go w każdej z ośmiu jadłodajni specjalizujących się w tutejszych rybach. To bardzo różne obiekty – od wyszukanej kuchni restauracyjnej po proste smażalnie. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że każdy z tych punktów podaje bardzo smaczne ryby. We wszystkich byłem osobiście i z rozkoszą zajadałem się serwowanymi daniami, a uszy trzęsły mi się za każdym razem.
Jednośladowa logistyka
Jedną z najwygodniejszych opcji dla turystów zmotoryzowanych będzie rozpoczęcie trasy w pobliżu restauracji lub wręcz na parkingu lokalu – aby zaplanowany dzień zakończyć posiłkiem. Obie oznaczone na fioletowo pętle są pomyślane w taki sposób, by powyższy gryplan był możliwy.
W przypadku trasy DOT60 (lewa pętla na mapie) możemy zacząć w Niezgodzie lub Grabówce, gdzie ulokowały się smażalnie. Przy niewielkim dodatkowym dojeździe dobrym punktem startu będzie też Karczma Rybna w Rudzie Żmigrodzkiej i 8 Ryb w Rudzie Sułowskiej.
DOT61 można natomiast rozpocząć w Niesułowicach (W Starym Młynie) lub w Nowym Zamku (Hubertówka), blisko jest też ze Smażalni U Bartka w Średzini. Przed wyjazdem zalecamy sprawdzić, czy dany obiekt jest otwarty. Na przykład Karczma Rybna otwarta jest przeważnie tylko w soboty i niedziele.
Restauracja 8 Ryb
+ Gigantyczny parking samochodowy przy restauracji
+ Kilka stojaków rowerowych, bez możliwości przypięcia rowerów i bez widoczności
z obiektu
+ Czasami nieopodal stoi foodtrack z szybką wydawką smażonego karpia
+ Bogata karta (tytułowe 8 ryb)
- Często bardzo długi czas oczekiwania, nawet na stolik
Karczma Rybna
+ Świetne dopasowanie do rowerzystów
+ Konsumpcja pod licznymi wiatami lub w środku
+ Krótka, prosta karta, ale cztery pierwsze dania z ryb z własnej hodowli (sum, amur, karp)
+ Dania dla dzieci i wege
+ Sprawna wydawka
Restauracja Hubertówka
+ Niezłe dopasowanie do rowerzystów
+ Konsumpcja pod wiatą lub w środku
+ Doskonała kuchnia dla wymagających
+ Duży wybór dań (nie tylko rybnych)
Restauracja W Starym Młynie
+ Umiarkowane dopasowanie do rowerzystów
+ Konsumpcja w środku lub na zewnątrz (ograniczona liczba miejsc)
+ Dobra kuchnia dla wymagających
+ Duży wybór dań (nie tylko rybnych)
- Ograniczone możliwości parkingu (w pobliżu nie ma z tym problemu)
Smażalnia Pod Dębami w Grabówce
+ Miejsca parkingowe dla samochodów (na piaszczystej drodze)
+ Stojaki rowerowe, trochę słabo widoczne
+ Wydawka z okienka
+ Konsumpcja pod wiatami
+ Wybór 2–3 gatunków miejscowych ryb
Smażalnia Niezgoda 8A
+ Prosty obiekt, w którym najczęściej bardzo szybko zostaniemy obsłużeni
+ Wydawka z okienka
+ Jedzenie pod zadaszeniem
+ Rowery pod okiem (stojaków brak)
Smażalnia U Bartka
+ Spory obiekt z dużą liczbą miejsc na zewnątrz oraz salami w środku
+ Dobre dopasowanie do rowerzystów
+ Bogaty wybór różnych gatunków miejscowych ryb
Smażalnia Ostoja Milicz
+ Wydawka z okienka
- Teren ośrodka wypoczynkowego
Najpopularniejsze teraz
-
To był Super Mecz! AC Milan wygrywa z Manchesterem Utd we Wrocławiu. Sześć goli na Tarczyński Arena [ZOBACZ ZDJĘCIA] -
Nowe modele Citroën - komfort, przestrzeń i atrakcyjna cena. -
Święto 15 sierpnia. Co jest dziś otwarte we Wrocławiu? [15.08.2025] -
1600-letnie cmentarzysko pod Żórawiną. Nowe odkrycia wrocławskich naukowców -
Znamy wyniki XX Dolnośląskiego i Wrocławskiego Konkursu Filmowego -
Głośna debata wrocławskiego profesora Ziemowita Malechy z Jakubem Wiechem u red. Rymanowskiego. Odnawialne źródła energii w ogniu krytyki. Czy OZE zniszczą polską gospodarkę? -
Panthers Wrocław wygrywają w swoim ostatnim domowym spotkaniu -
Nowoczesna mobilność w zasięgu ręki – poznaj samochody Chery i aktualne promocje w Chery MM Cars Wrocław -
Śląsk przegrywa w derbach -
Koniec wakacji: rząd obniża VAT na paliwo. O ile będzie taniej? -
Co czwarty wrocławianin regularnie pije kranówkę. Jak oceniamy jakość wody z kranu? [WYNIKI BADAŃ] -
Ostatnie tygodnie wakacji? W Aquaparku Wrocław lato jeszcze się nie kończy -
Wystawa, która zmieni postrzeganie Gustava Klimta. Można zanurzyć się w jego świecie [ZDJĘCIA] -
Naukowcy UMW zrekonstruowali dietę i nawyki żywieniowe mieszkańców dawnego Wrocławia -
Można już zgłaszać kandydatów do tegorocznych „Dolnośląskich Gryfów”