W miniony weekend dwoje kandydatów na prezydenta Wrocławia, popieranych przez największe partie polityczne, przedstawiało swoje pomysły na rządzenie miastem. Co ciekawe, zarówno Mirosława Stachowiak-Różecka, jak i Jacek Sutryk mówili o burzeniu murów i budowaniu mostów.

W sobotę 8 września Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało swoją konwencję wyborczą we Wrocławiu, z kolei w Warszawie odbyła się ogólnopolska konwencja Koalicji Obywatelskiej, czyli Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Zarówno na jednym, jak i na drugim wydarzeniu, głos zabierali kandydaci tych środowisk na prezydenta stolicy Dolnego Śląska.

Mirosława Stachowiak-Różecka obiecuje bezpłatną komunikację miejską

Kandydatka PiS na prezydenta Wrocławia mówiła w trakcie swojego wystąpienia, że wrocławianie pragną miasta, które jest w stanie sprostać ich najważniejszym oczekiwaniom, ich potrzebom, troskom, aspiracjom i marzeniom. Miasta lepszego do życia, gospodarnego, miasta nowoczesnych rozwiązań i miasta, które łączy.

– Lepsze miasto to codzienność na najwyższym poziomie. To nie zdjęcia z Marylin Monroe sprawiają, że jesteśmy europejskim miastem, lecz przyjazna i powszechnie dostępna infrastruktura oraz kompletne osiedla – ze szkołami, żłobkami, przedszkolami, placami zabaw. Osiedla zielone, czyste i bezpieczne. Osiedla dobrze skomunikowane, dlatego będę stawiać na sprawną, szybką i bezpłatną komunikację publiczną w naszym mieście – zapowiedziała Mirosława Stachowiak-Różecka.

Przypomnijmy, że bezpłatna komunikacja była jednym z punktów programu wyborczego Stachowiak-Różeckiej już w 2014 roku, gdy napędziła sporo strachu Rafałowi Dutkiewiczowi, przegrywając z nim nieznacznie w drugiej turze wyborów.

– Chciałabym podziękować władzom Wrocławia, że w części ten postulat zrealizowały. Od 1 września wrocławskie dzieci i młodzież korzystają bowiem z bezpłatnej komunikacji. Lecz powinniśmy być już wiele kroków dalej, bo to jedyny sposób na rozwiązanie w naszym mieście problemów komunikacyjnych, na uporanie się z korkami. Zmarnowaliśmy 4 lata – mówiła kandydatka na prezydenta stolicy Dolnego Śląska.

Jak podkreślała Stachowiak-Różecka, trzeba reanimować wrocławskie MPK, zbudować sieć parkingów przy głównych wlotach do miasta i uporać się z niedawno podpisaną umową na dystrybucję biletów.

„Koniec z zadłużaniem Wrocławia”

Kandydatka PiS tłumaczyła również, że pora zmienić we Wrocławiu myślenie o finansach publicznych.

– Koniec z zadłużaniem naszego miasta, z przerzucaniem długów na kolejne pokolenia, koniec z rozrzutnością. Nasze obecne władze prowadzą politykę finansową polegającą na spłacaniu jednych zobowiązań nowymi kredytami oraz na angażowaniu się w kosztowne procesy sądowe i przedłużaniu tych procesów tak, żeby te zobowiązania przekładać w czasie. Pora, żeby się to skończyło, pora podejść do tych spraw odpowiedzialnie, pora na miasto gospodarne – wyliczała Mirosława Stachowiak-Różecka.

Podkreślała także, że pora przywrócić w naszym mieście odpowiedzialność za zdrowie mieszkańców.

– Trzeba się skupić na najsłabszych, we Wrocławiu potrzebne jest nowe hospicjum i opieka nad przewlekle chorymi. Obiecuję, że to jedna z pierwszych rzeczy, jakie zrealizuję. Przywrócimy też funkcjonującą przed laty medyczną pomoc wieczorową, będę wspierać programy skierowane do osób dotkniętych chorobami cywilizacyjnymi, jak cukrzyca, astma i otyłość. I wreszcie: pora na konsekwentną i na serio walkę ze smogiem. Wszystkie kamienice do końca kadencji będą podłączone do sieci ciepłowniczej – zapowiedziała.

„Tylko jeden wiceprezydent”

Stachowiak-Różecka mówiła również, że chce liczyć na urzędników.

– Dla nich jasne i transparentne zasady współpracy, ścieżki kariery i awansu. Dla nich sprawiedliwe wynagrodzenia, takie same na tych samych stanowiskach, takie same dla kobiet i mężczyzn, elastyczny czas pracy dla młodych matek. Nie będzie targowania o stanowiska wiceprezydentów, jak u mojego konkurenta – gdzie jeden jest przeznaczony dla PO, jeden dla Nowoczesnej, jeden dla SLD i jeden dla szefa sztabu. Nie, zostawimy jednego zastępcę, jednego wiceprezydenta – zaznaczała kandydatka PiS.

Posłanka mówiła, że są takie zagadnienia, które wymagają spojrzenia nowoczesnego i na wiele lat do przodu.

– Do takich należy edukacja. Jaka szkoła? Szkoła, która po pierwsze uczy jak uczyć, szkoła, która stawia na wiedzę i rozwój umiejętności, szkoła, która nie zostawia żadnego dziecka na marginesie życia społecznego. Szkoła prawdziwie egalitarna – podkreślała.

Stachowiak-Różecka kulturę w przestrzeni miejskiej widzi jako zbiór wartości, a nie biznes i eventy.

– Moim celem będzie powszechne włączenie mieszkańców w uczestnictwo w kulturze. Dlatego zaczniemy od najmłodszych. Zajęcia z edukacji teatralnej wprowadzę w każdej wrocławskiej podstawówce. A wrocławscy artyści będą naszą najważniejszą promocyjną marką – zapowiedziała.

Mówiła też, że Wrocław będzie miastem wysportowanych dzieci, bo zamierza sfinansować dodatkową lekcję W-F.

– Będziemy miastem medalistów, bo zainwestujemy w infrastrukturę, dzięki której nasi sportowcy będą mogli trenować i zdobywać medale. Będziemy wreszcie miastem, w którym gości zaprosimy nad Odrę. Bo sprawię, że będzie ona naszym turystycznym magnesem – wyliczała.

„Obalmy mury i budujmy mosty”

Mirosława Stachowiak-Różecka tłumaczyła, że do obszaru pomocy społecznej nie można podchodzić jak do zła koniecznego, że gmina musi się tym zajmować.

– Nie, gmina chce pomagać najsłabszym, najbiedniejszym, seniorom, chorym i samotnym. Pomagać realnie, dlatego stworzymy nowe programy i nowe etaty. Nikogo nie będziemy wykluczać, bo każdy jest ważny – zaznaczała.

Jak mówiła, Wrocław w ostatnich latach jest miastem muru.

– Murem ratusz otoczony, a w nim władca, który oznajmia, a nie rozmawia. Po drugiej stronie muru zostały nasze prawdziwe problemy – brak żłobków, przedszkoli, korki, brak mieszkań, brak podstawowej infrastruktury i nowych linii tramwajowych, smog i frustracja. Pora na miasto, które łączy, które odbudowuje wspólnotę, bo to mieszkańcy są największą siłą naszego miasta. Pora na miasto mostów. Dlatego 21 października obalmy mur i wspólnie we Wrocławiu budujmy mosty – zakończyła Mirosława Stachowiak-Różecka.

Jacek Sutryk: Wrocław to miasto wybitnych prezydentów

Jacek Sutryk, kandydat Koalicji Obywatelskiej (czyli PO i Nowoczesnej) na prezydenta Wrocławia, popierany także przez Rafała Dutkiewicza, w trakcie ogólnopolskiej konwencji wyborczej nie przedstawiał konkretnych pomysłów na zmiany w naszym mieście. Skupiał się na kwestiach dotyczących samorządności.

– Przywożę pozdrowienia z pięknego, otwartego, tolerancyjnego, brzydzącego się ksenofobią miasta – republiki Wrocław. To miasto wybitnych prezydentów – Rafała Dutkiewicza, Bogdana Zdrojewskiego, ale to także miasto Władka Frasyniuka i Grzegorza Schetyny. Ale przede wszystkim, to miasto wielu wspaniałych wrocławianek i wrocławian, którzy na co dzień pięknie to miasto budują. Chciałem zameldować, że Wrocław nie jest w ruinie – mówił Sutryk.

Jak tłumaczył, odpowiedzialni samorządowcy dokonują wielu ważnych inwestycji, które wpływają na jakość życia mieszkańców.

– Powinniśmy w dalszym ciągu inwestować w infrastrukturę społeczną, w żłobki, przedszkola, w drogi, mosty i chodniki. W to wszystko, co sprawia, że jakość życia mieszkańców rośnie. Ale dziś największą inwestycją i zarazem największym wyzwaniem powinna być inwestycja w sprawy społeczne. Najbliższa kadencja powinna być kadencją spraw społecznych – zapowiedział.

„Chcemy większej partycypacji, a nie ponownej centralizacji”

Jacek Sutryk zaznaczał również, że mieszkańcy miast, gmin, powiatów i województw oczekują decentralizacji.

– Chcą większej partycypacji, chcą mieć współodpowiedzialność i współdecydowanie, jak będą wyglądały ich lokalne ojczyzny. Obserwujemy w samorządach oddolnie pojawiającą się, kolejną falę demokratyzacji, w ramach której ludzie oczekują partycypacji. Niestety partia rządząca, czyli Prawo i Sprawiedliwość, nie dostrzega tych procesów. W zamian proponuje ponowną centralizację, redukuje pole dialogu obywatelskiego, na którym nam tak bardzo w samorządach zależy. Tym samym wycofuje się z tak ważnej dla samorządowców zasady subsydiarności, zasady pomocniczości, która pomaga nam dobrze działać na rzecz lokalnych społeczności i budować lokalne społeczeństwa obywatelskie – mówił kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Sutryk nawiązał też do słów Mirosławy Stachowiak-Różeckiej sprzed tygodnia, która zaapelowała, aby zerwać z decyzjami podejmowanymi w cieniu gabinetów.

– Trzeba mieć wiele odwagi, będąc członkiem PiS i apelując, aby tak właśnie było, mając z tyłu głowy gabinet na Nowogrodzkiej. Pragnę uspokoić: my w ten sposób decyzji w samorządach nie podejmujemy, my z tą zasadą już dawno zerwaliśmy. I nie życzymy sobie, aby decyzje dotyczące Polek i Polaków, te dotyczące samorządu, były podejmowane w zabarykadowanym Sejmie – podkreślał.

Jacek Sutryk zakończył swoje wystąpienie podobnym stwierdzeniem co Mirosława Stachowiak-Różecka.

– To wrocławianki i wrocławianie na co dzień budują nasze miasto i dbają o nie. My, samorządowcy powinniśmy im służyć, stwarzać im jedynie pewne warunki brzegowe do budowania naszych lokalnych ojczyzn. Jestem głęboko przekonany, że obok symbolu twierdzy Wrocław, twierdzy Solidarności, we Wrocławiu zyskamy nowy tytuł, ale tym razem pozbawionej murów, za to łączącej mostami wspólnych wartości i wspólnych spraw twierdzy samorządności – podsumował Sutryk.