Bezpartyjny Wrocław walczy o jak najszybsze dokończenie budowy wschodniej obwodnicy stolicy Dolnego Śląska. – To jedyny sposób, by rozwiązać problem korków na ulicy Zwycięskiej – mówią członkowie stowarzyszenia. I dodają, że Ołtaszyn to dziś doskonały przykład złej polityki przestrzennej obecnych władz miasta.

Jeden z największych problemów nie tylko Ołtaszyna, ale i graniczących z tym osiedlem Partynic, to wiecznie zapchana samochodami ulica Zwycięska, która – wedle raportu Deloitte – jest najbardziej zakorkowaną ulicą w Polsce.

Sebastian Wilk, przewodniczący zarządu osiedla Ołtaszyn i nowy członek stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław, podkreśla, że to nie przypadek.

– Jeśli pozwala się na to, żeby na małym osiedlu wybudować tyle inwestycji deweloperskich, domów czy mieszkań, wpuścić tutaj tyle samochodów, to musiało się tak skończyć. Ludzie, którzy tutaj mieszkają, tracą mnóstwo czasu w korkach. 1,5 godziny to jest norma, żeby dojechać do pracy – mówi Wilk.

Jak zaznacza osiedlowy radny, Wrocław ma problem nie tylko z komunikacją drogową, ale i w rozmowach z mieszkańcami.

– Pracując w radzie osiedla, ciągle słyszę, że Wrocław chce rozmawiać, że rada miejska chce rozmawiać, że prezydent chce rozmawiać. Oni może chcą rozmawiać, ale nigdy nie słuchają tego, co do nich mówimy. A od lat mówimy, że żyjącym tutaj ludziom potrzebne jest trochę spokoju. Zwycięska ma być drogą osiedlową, a nie tymczasową obwodnicą Wrocławia – dodaje Sebastian Wilk.

fot. Tomasz Matejuk

„Wrocław to miasto deweloperów”

Wilkowi wtóruje Katarzyna Obara-Kowalska, radna miejska.

– Ulica Zwycięska jest najgorszą z możliwych wizytówek osiedla willowego, bo tak Ołtaszyn zwykł się nazywać. Ale willi tu nie widać. Jest za to bardzo szczelna, wielomieszkaniowa zabudowa, generująca koszmarny ruch samochodowy. Wynika to z braku planowania w mieście, tego, że najpierw sprzedaje się grunt, a dopiero później czeka na to, co deweloper sobie wymyśli – tłumaczy Obara-Kowalska.

Radna dodaje, że wynika to również z tego, że Wrocław nie ma gospodarza, który myślałby o mieście globalnie, biorąc pod uwagę, że są takie osiedla jak Psie Pole, Leśnica czy Ołtaszyn i wiedząc, jaki jest charakter tych miejsc.

– To powinno być miasto przyjazne każdemu mieszkańcowi. Przykro to mówić, ale niestety Wrocław stał się miastem deweloperów – podkreśla Katarzyna Obara-Kowalska.

Patryk Hałaczkiewicz, wiceprezes stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław i mieszkaniec Ołtaszyna, na potwierdzenie tej tezy podaje przykład dawnej jednostki wojskowej przy ulicy Zwycięskiej.

– Jeszcze kilka lat temu miał to być teren zielony, ze szkołą i parkiem. Teraz stoją tam trzy wielkie biurowce. A jak się dowiedzieliśmy, stacja rowerowa, która miała być przy radzie osiedla, też zostanie tam przeniesiona, żeby nowi pracownicy mogli tam dojeżdżać. Ołtaszyn jest miejscem, gdzie w pigułce widać, jak nie powinno rozwijać się miasto – mówi Hałaczkiewicz.

Wschodnia Obwodnica Wrocławia

fot. mat. inwestora

„Wschodnia obwodnica Wrocławia musi powstać jak najszybciej”

Mieszkańcy Ołtaszyna walczą więc o jak najszybsze dokończenie wschodniej obwodnicy Wrocławia, która – przynajmniej cześciowo – powinna rozwiązać problem korków na ulicy Zwycięskiej. Chodzi o południowy odcinek tej trasy, który połączy Żerniki Wrocławskie z Bielanami Wrocławskimi. Trwa zbiórka podpisów pod petycją w sprawie budowy tej drogi.

– To 6 kilometrów, których miasto i urząd marszałkowski nie potrafią wybudować od kilkunastu lat. Są pieniądze, jest zagwarantowany w planie miejscowym teren, nikogo nie trzeba wysiedlać. Potrzebna jest tylko wola polityczna. I nie rozumiem, dlaczego to się nie dzieje. Dlaczego musimy tkwić w korkach, marnować zdrowie. Dlaczego Wrocław wciąż nie ma tej obwodnicy. To jest wstyd dla całej aglomeracji – podkreśla Sebastian Wilk.

Zapytaliśmy radnego z Ołtaszyna także o pomysł podzielenia budowy południowego odcinka WOW na dwa etapy. Wedle propozycji urzędu marszałkowskiego, najpierw ma powstać fragment z Żernik Wrocławskich do ulicy Grota-Roweckiego, a potem pozostała część do Bielan Wrocławskich, przez Wysoką.

– To krok w dobrym kierunku, ale pod warunkiem, że drugi etap nie będzie zbyt długo odsunięty w czasie. Plan jest taki, żeby wpuścić ruch do ulicy Grota-Roweckiego, która już teraz jest prawie nieprzejezdna, a za chwilę oddane zostaną kolejne inwestycje deweloperskie. I ta ulica rano po prostu stanie. Nie jest to pomysł najlepszy z punktu widzenia mieszkańców, ale jeśli ma to przyśpieszyć budowę całego odcinka WOW, możemy się na to zgodzić. Ale pozostała cześć musi powstać nie dłużej niż w pół roku – zaznacza Sebastian Wilk.

Wilk podkreśla, że to ostatni moment, by wywrzeć presję na polityków w tej sprawie.

– Za chwilę nie będzie można wykorzystać przeznaczonych na obwodnicę środków unijnych, które są zagwarantowane. Żebyśmy nie stracili dotacji, prace projektowe powinny zacząć się jeszcze w tym roku. Bo jeśli stracimy dotację, to droga być może powstanie za X lat, ale już nie będzie mowy o pełnej infrastrukturze, z ekranami akustycznymi itp. Mamy bardzo mało czasu, a zbyt dużo już go zmarnowano na czcze gadanie – tłumaczy radny.

I dodaje, że wbrew obiegowej opinii, to nie mieszkańcy Wysokiej uniemożliwiają rozpoczęcie inwestycji.

– Zbierając podpisy, również w Wysokiej, okazało się, że tak naprawdę mieszkańcy Wysokiej też czekają na obwodnicę. Wielu sprowadziło się tam, wiedząc, że ta droga powstanie i umożliwi im szybkie poruszanie się wokół Wrocławia. Jest parę osób, którym to nie pasuje, ale kilka osób nie może blokować rozwoju całej aglomeracji. A jeśli to jest wygodna wymówka dla polityków, to wiemy, że nie z takimi problemami, jeśli tylko chcieli, potrafili sobie poradzić – kończy Sebastian Wilk.

Wschodnia Obwodnica Wrocławia

fot. mat. inwestora