Wrocławski magistrat zlecił przygotowanie koncepcji nowego układu linii tramwajowych i autobusowych. Docelowo, tramwaje mają jeździć w 6-minutowym takcie. – To bajka i fikcja – komentuje były wiceprezes MPK.

Jak tłumaczą urzędnicy, konieczność przygotowania nowego układu linii MPK wzięła się z rozpoczęcia dwóch dużych inwestycji infrastrukturalnych, czyli tras tramwajowych na Popowice i Nowy Dwór, które mają powstać do 2020 roku, a także już trwającej budowy torowiska na ulicy Hubskiej. Dzięki tej ostatniej powróci m.in. linia nr 16, która połączy południowe osiedla z rejonem placu Grunwaldzkiego.

– W najbliższych latach rozbudujemy sieć tramwajową. Po budowie nowych torowisk, trzeba będzie nowy układ infrastrukturalny zracjonalizować. Stąd decyzja w sprawie stworzenia koncepcji, która ma odpowiedzieć na pytanie, jak podnieść jakość przemieszczania się po mieście. Zmiany mają mieć charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny – zaznacza Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia.

Prof. Maciej Kruszyna

fot. UMW

Tramwaj przyjedzie co 6 minut?

Koncepcja ma być kontynuacją ogłoszonego w 2016 roku Wrocławskiego Programu Tramwajowego.

– Chcemy wprowadzić stały układ linii, zwiększyć liczbę kursów i prędkość poruszania się pojazdów, a także poprawić warunki przesiadki – wylicza prof. Maciej Kruszyna, który stanie na czele zespołu, odpowiedzialnego za przygotowania koncepcji.

Jak podkreśla prof. Kruszyna, założenie jest takie, by docelowo, na każdej linii, tramwaje jeździły co 6 minut.

– Oczywiście nie stanie się to od razu. Obecnie tylko jedna linia, 33, jeździ w takim takcie. Chcemy, by stopniowo takich linii było coraz więcej – wyjaśnia ekspert.

– Gdy to wprowadzimy, średni czas oczekiwania na tramwaj będzie wynosił 3 minuty. Odejdziemy od klasycznych rozkładów jazdy – dodaje Rafał Dutkiewicz.

Jednak, jak zaznacza prezydent Wrocławia, nie oznacza to, że tradycyjne rozkłady jazdy zupełnie znikną.

– Ale będą one miały duże mniejsze znaczenie dla pasażerów, bo każdy będzie wiedział, że niezależnie o której godzinie przyjdzie na przystanek, nie będzie musiał długo czekać na tramwaj – wyjaśnia Dutkiewicz.

Zespół swoich inspiracji szukał m.in. w Krakowie, gdzie wprowadzono takt 7,5- i 15-minutowy.

– U nas funkcjonuje już moduł 6 i 12-minutowy, dlatego zdecydowaliśmy się na 6, a nie np. na 7,5 minuty. Będzie nam łatwiej to wprowadzić, bez wywracania do góry nogami całej siatki połączeń – tłumaczy Maciej Kruszyna.

fot. UMW

„Bajka i fikcja”

Sceptycznie na plany urzędników patrzy Patryk Wild, były wiceprezes MPK, a obecnie radny Dolnego Śląska i członek rady programowej stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław.

– We Wrocławiu potrzebne jest zwiększenie częstotliwości kursowania tramwajów do 10 minut, wobec obecnych 12, przy jednoczesnym wyprostowaniu przebiegu części linii, budowie układu tzw. „rusztu” i pewnej redukcji liczby linii tramwajowych – podkreśla Wild.

Jak tłumaczy, kurs co 10 minut jest realny i wygodny dla pasażera, bo jednym rzutem oka można zapamiętać rozkład na cały dzień. Wiadomo bowiem, że jeśli tramwaj jedzie np. 6 minut po pełnej godzinie, to będzie jechał 16 po, 26, 36 itd.

– Kurs co 6 minut to w realiach zwykła bajka i fikcja. Wymagałby redukcji olbrzymiej liczby linii. W centrum np. przy Galerii Dominikańskiej przez przystanek przejeżdża 6 linii, a na relacji poprzecznej 5, co oznacza kurs tramwaju średnio co 1 minutę. Czyli 2,5 razy częściej niż pociągi metra w Warszawie, które jadą prosto, bez skrętów, po zupełnie wydzielonej infrastrukturze. Natomiast we Wrocławiu niektóre z tych tramwajów jadą prosto, inne skręcają. Nie ma najmniejszych szans, aby to skrzyżowanie przepuściło ten ruch. Zatem potrzeba zmian, ale te propozycje nie są realne – zaznacza Patryk Wild.

Autobus dowiezie do tramwaju

Oprócz częstotliwości, wedle planów magistratu, zmieni się też układ linii autobusowych i tramwajowych. Docelowo wszystkie podstawowe połączenia w mieście będą realizowane tramwajami. Autobusy będą pełnić rolę dowozową oraz obsługiwać trasy obwodowe.

– Chodzi o to, że autobusy mają przede wszystkim dowozić pasażerów z osiedli oddalonych od centrum do węzłów przesiadkowych, gdzie będą mogli przesiąść się na tramwaj i dojechać np. do Rynku – tłumaczy nam Rafał Dutkiewicz.

Monika Kozłowska-Święconek, dyrektor Biura Zrównoważonej Mobilności w magistracie wylicza, że najważniejsze jest zwiększenie częstotliwości, poprawa przesiadek, ewentualne korekty tras i tym samym skrócenie czasu podróży i oczekiwania na przystankach.

– Dążymy do ideału, którym będzie oczekiwanie na tramwaj maksymalnie trzy minuty. To wszystko dla podniesienia jakości życia naszych mieszkańców – dodaje Kozłowska-Święconek.

W zespole znajdą się eksperci, urzędnicy, pracownicy MPK, a także strona społeczna, czyli przedstawiciele ruchów miejskich czy rad osiedli.

– Chcemy szeroko potraktować pracę tego zespołu. Pewnie pojawi się konieczność wypracowania kompromisu, bo każdy ma różne oczekiwania i nie zawsze ich pogodzenie będzie możliwe – zaznacza Rafał Dutkiewicz.

Wyniki ekspertyzy zleconej zespołowi poznamy pod koniec tego roku. W przyszłym roku rozpoczną się konsultacje społeczne. A w 2020 roku możemy spodziewać się pierwszych zmian.